Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 20 gości.

Rafał Zieleniewski: Inteligencja jako klasa społeczna?

Coat_of_arms_of_East_Germany.svg_.png

Czasami zwykło się uważać, że inteligencja sama w sobie może stanowić odrębną klasę społeczną. W tym tekście autor stara się przybliżyć czytelnikowi błędność tego rozumowania

( Na obrazku godło NRD symbolizujące robotników, chłopów i inteligencje pracującą)

Poniższy tekst jest dyskusyjny może budzić kontrowersje. Mimo iż redakcja portalu zgadza się z generalną konkluzją że inteligencja nie stanowi klasy społecznej nie podzielamy prezentowanych w tekście poglądów.

Autor stosuje bowiem pojęcie "wartości dodatkowej" do zawodów nauczyciela i lekarza, które to zawody są zawodami nieprodukcyjnymi.

Dodatkowe wątpliwości budzi fakt definiowania podziału klasowego poprzez stopień kontroli tejże wartości, a nie własność środków produkcji.

Redakcja WR

Praca poświęcona podziałowi klasowemu społeczeństwa w socjalizmie.

Wszyscy starsi wiekiem czytelnicy z pewnością pamiętają afisze rozlepiane w połowie lat 80: Robotnicy, Chłopi, Inteligencja. Miały one sugerować, iż nauka rozstrzygnęła o bezklasowym charakterze polskiego społeczeństwa. Czy to była prawda czy tylko „dawka trucizny” dla ukrycia gorzkiej rzeczywistości?

Samo pojęcie inteligencji jest bardzo różnie rozumiane. Niektórzy inteligencję rozumieją jako klasę społeczną, inni jako warstwę pozaklasową. Próbując przeanalizować tę grupę trzeba podać pewne pojęcia.

Najważniejszym prawem odkrytym przez Karola Marksa jest prawo wartości dodanej. Określa ono nie tylko prawidła rozwoju gospodarczego, ale stanowi podstawę do podziału klasowego społeczeństwa. Przez w-grupę rozumiemy wielką grupę społeczną o jednakowym stopniu kontroli wartości dodatkowej. Nie interesuje nas zupełnie problem własności wartości dodatkowej (ani tym bardziej własności środków produkcji) a właśnie możliwości kontroli wartości dodatkowej.

Podzielimy w pierwszym przybliżeniu społeczeństwo na trzy w-grupy:

* na nieposiadających kontroli nad wytworzoną przez siebie wartością dodatkową;
* na posiadających kontrolę nad wytworzoną przez siebie wartością dodatkową;
* na posiadających kontrolę nad wytworzoną przez siebie i przez innych wartością dodatkową.

Niech litera w oznacza liczbę kontrolowanych jednostkowo wytworzonych wartości dodatkowych. Wtedy odpowiednio dla tych w-grup zachodzi: w = 0; w = 1; w > 1. Pierwsze dwie równości są przybliżone.

W trzeciej w grupie można wydzielić dwie podgrupy: tych, którzy posiadają uprawnienia formalne i tych, którzy posiadają uprawnienia wynikające z upoważnienia formalnych właścicieli.

Dla tych ostatnich w1 = w * p
gdzie w jest wartością w dla formalnego właściciela,
a p jest stopniem jego zaufania dla nieformalnie kontrolujących.

Oczywiście w tym przypadku wartość w dla formalnego właściciela należy pomniejszyć o wartość w1. W przypadku drobnego akcjonariusza stopień, jakim obdarza zarząd spółki akcyjnej wynosi powiedzmy 0.4. Może on jedynie zbyć swoje akcje, ale suma działań akcjonariuszy określa wartość spółki.

Dokonany podział jest zupełny, tzn. każdy z wytwórców wartości dodatkowej może być zakwalifikowany do jednej z w grup. Każdemu pracownikowi można, po dokonaniu obserwacji, wyznaczyć wartość w.

Ostatecznie przez klasę społeczną będziemy rozumieć wielką grupę społeczną o odrębnym sposobie wykonywania pracy wewnątrz jednej w-grupy.

Przejdziemy teraz do analizy społeczeństwa pod względem sposobu wykonywanej pracy. Krańcowo można powiedzieć, że pracownik albo wykonuje pracę fizyczną albo wykorzystuje uzyskane wcześniej wiadomości wykonując pracę umysłową. Oczywiście podział ten jest nieostry i nie obejmuje pracowników administracyjnych, ale jest to bez znaczenia dla dalszego toku rozumowania. W potocznym rozumieniu do inteligencji zaliczamy wszystkich pracowników umysłowych i emerytów, którzy wcześniej taką pracę wykonywali.

Te dwa podziały, to jest na klasy i na pracowników fizycznych oraz umysłowych są niezależne, jeśli chodzi o kryteria, lecz częstokroć nakładają się na siebie. Wprowadzone podziały ilustruje tabele numer 1 i 2. Tabela numer 1 dotyczy klasycznej formacji kapitalistycznej. W tabeli tej zastanowić może umieszczenie szeregu zawodów, o których utarło się przekonanie, że są nieprodukcyjne. Pracownicy ci wytwarzają jednak jakieś dobra, które posiadają wartość handlową i wytwarzają nadwyżki, które przeznaczają według własnego uznania. Oczywiście umieszczenie kapitalisty w kolumnie zatytułowanej „Praca fizyczna” jest uzasadnione nie przez sposób pracy kapitalisty, lecz robotników, których wartość dodatkową kontroluje.

Tabela nr 1

Praca fizyczna Praca umysłowa

w = 0 Robotnik Inżynier w fabryce
Fornal Dziennikarz w redakcji
Nauczyciel w szkole
Lekarz w szpitalu
Uczony w instytucie

w = 1 Rzemieślnik Dziennikarz niezależny
Kupiec Nauczyciel – korepetytor
Chłop Lekarz z prywatną praktyką
Uczony niezależny
Adwokat

w > 1 Kapitalista Właściciel gazety
Obszarnik Właściciel szkoły
Właściciel szpitala
Właściciel instytutu

Tabela numer 2 dotyczy formacji socjalistycznej. Przy porównaniu zawartości obu tabel uderza zniknięcie w trzecim wierszu grupy właścicieli. Formalny właściciel, społeczeństwo, mniej lub bardziej świadomie i dobrowolnie upoważniło swoich przedstawicieli do kontroli wartości dodanej. W miejsce wiersza trzeciego zamieszczono dwa wiersze stosownie do posiadanej wartości w.

Tabela nr 2
Praca fizyczna Praca umysłowa

w = 0 Robotnik Inżynier w fabryce
Pracownik PGR Dziennikarz w redakcji
Nauczyciel w szkole
Lekarz w szpitalu
Uczony w instytucie

w = 1 Rzemieślnik Dziennikarz niezależny
Kupiec Nauczyciel – korepetytor
Chłop Lekarz z prywatną praktyką
Spółdzielca Uczony niezależny
Adwokat

w > 1 Dyrektor fabryki Redaktor naczelny
Dyrektor PGR Dyrektor szkoły
Prezes spółdzielni Dyrektor szpitala
Dyrektor instytutu

w >> 1 Przedstawiciel centralnych
i terenowych organów władzy

Wartości podanie w pierwszej kolumnie są oczywiście przybliżone. Oceniam, że wartość w dla robotnika typowego zakładu wynosiła w połowie lat 80 około 0.1.

Jest to wynik małego uspołecznienia przedsiębiorstwa państwowego mimo uchwalenia Ustawy o Przedsiębiorstwie Państwowym i Ustawy o Samorządzie Załogi. Kanałami uspołecznienia przedsiębiorstwa był samorząd i organizacja partyjna oraz związkowa. Oczywiście, że dyrektor przedsiębiorstwa nie był samowładny. Krępowały go i przepisy i nieformalne układy z organem założycielskim czy terenowymi organami władzy. Oceniam, że wartość w dla dyrektora wynosiła w = z * 0.3 gdzie z jest liczbą pracowników przedsiębiorstwa.

Pozostała, ponad połowa, kontroli wartości dodatkowej przypadała na centralne i terenowe organy władzy.

W idealnej spółdzielni wartość w dla udziałowca wynosi 1. W praktyce udział ten był dużo mniejszy, lecz większy niż dla robotnika w przedsiębiorstwie. Jeszcze uwaga o osobach, jak nauczyciele czy lekarze, które pracują jednocześnie w sektorze państwowym i prowadzą prywatną działalność. W swojej świadomości stoją pomiędzy klasami, w proporcjach wyznaczonych przez proporcje dochodów z tych zajęć.

W niniejszej pracy pokazano, że inteligencja (pracująca) nie stanowi jednolitej grupy społecznej pod względem klasowym. Pracownicy umysłowi, tak w formacji kapitalistycznej jak i socjalistycznej, należą do klas najniższych jak i najwyższych.

1985 r.

Portret użytkownika norbo
 #

>"wartości dodatkowej" do zawodów nauczyciela i lekarza, które to zawody są zawodami nieprodukcyjnymi<

Jeśli realizują potrzeby społeczne (potrzeba leczenia, potrzeba nauki) są jak najbardziej zawodami produkcyjnymi. Jako takie są produktami i, dalej za towarami (które świetnie się sprzedają) - to moje zdanie, nikt nie musi się z nim zgadzać.

 
Portret użytkownika tres
 #

Produkcja kapitalistyczna jest produkcją towarową. O zawodzie produkcyjnym w kapitalizmie możemy mówić wtedy, kiedy praca ta stanowi jeden z koniecznych elementów procesu produkcji którego efektem jest towar, który posiada określoną wartość - która jest proporcjonalna do wkładu czasu i pracy ludzkiej potrzebnej do jego powstania. Wartość jest w przybliżeniu (z dokładnością do wahań podaży/popytu) równa cenie rynkowej towaru. Życie i zdrowie ludzkie ciężko jest wycenić tak jak można wycenić np. długopis czy samochód, przynajmniej nie stało się to jeszcze nigdy powszechnie uznawaną praktyką. Być może dlatego że ratowanie życia wymaga więcej zaangażowania niż np. produkcja samochodów czy pralek, pracę lekarza ciężko jest uprościć jak pracę robotnika w fabryce do jednej powtarzalnej czynności, tutaj zawsze musi być diagnoza, przypisanie odpowiednich leków, itp.. Błędy w produkcji kapitalistycznej (wadliwe towary) są wliczane w koszty stałe przez kapitalistę. Lekarz nie może sobie na coś takiego pozwolić bo w momencie kiedy dopuści się spowodowania śmierci pacjenta przez zaniedbanie, ciąży na nim odpowiedzialność prawna, etyka zawodowa.

 
Portret użytkownika norbo
 #

Nauka jest "jednym z koniecznych elementów procesu produkcji którego efektem jest towar". Podobnie zdrowie pracowników (z pominięciem ewentualnej możliwości ich wymiany).

 

Społeczność

future2