Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 27 gości.

Stanisław Ciesielski: Robotnicza Partia Polskich Socjalistów (część I)

Jan Mulak, przewodniczący pionu wojskowego RPPS (zdjęcie z roku 2003)

Stanisław Ciesielski

ROBOTNICZA PARTIA POLSKICH SOCJALISTÓW: KONTYNUACJA CZY ZERWANIE?

Niełatwa sytuacja, w jakiej znaleźli się wiosną 1943 r. Polscy Socjaliści, a także potrzeba jasnego określenia dalszej linii poli­tycznej lewicy socjalistycznej spowodowały zwołanie II Zjazdu organizacji. Odbył się on 11 kwietnia 1943 r. w Warszawie i pro­klamował powstanie Robotniczej Partii Polskich Socjalistów. Zjazd wyłonił kierownictwo organizacji w składzie: przewodni­czący Komitetu Centralnego — Piotr Gajewski, sekretarz — Teo­fil Głowacki, redaktor „Robotnika" — Stanisław Chudoba, skarb­nik — Edward Osóbka-Morawski, kierownik pionu wojskowe­go — Jan Mulak[1]." Zjazd przyjął szereg rezolucji szczegółowych, a przede wszystkim uchwalił program partii.
RPPS określiła się jako partia zmierzająca do rewolucyjnej przebudowy ustroju społeczno-ekonomicznego i politycznego Pol­ski. Powołany przez robotników i niezamożne chłopstwo rząd rewolucyjny miał dokonać powszechnego uzbrojenia ludu, we­zwać robotników do przejęcia zakładów przemysłowych, a chło­pów oraz robotników rolnych — do przejęcia i sprawiedliwego podziału ziemi obszarniczej. Następnie miał przystąpić do organizowania planowej gospodarki socjalistycznej. Władzę swą miał sprawować pod kontrolą wybieralnych przedstawicielstw robotniczo-chłopskich, a „dołowymi" organami władzy rewolucyjnej miały być komitety fabryczne i wiejskie. W miarę zaniku groźby kontrrewolucji uprawnienia specjalne, w jakie byłby wyposażo­ny rząd, miały być ograniczane, aż do całkowitego urzeczywi­stnienia demokracji socjalistycznej w bezklasowym społeczeń­stwie.

RPPS przewidywała przemiany socjalistyczne w całej Europie. Ich efektem byłoby powstanie Socjalistycznej Federacji Europej­skiej. Prognoza ta oparta była na przekonaniu, że w Europie Zachodniej powstaną zarzewia rewolucji i że rewolucja wybuchnie również w Niemczech.

ZSRR traktowano wprawdzie jako dzieło rewolucji proletariackiej, jednak podtrzymywano wcze­śniejsze oceny procesów wewnętrznych w tym państwie po 1918 r., kwestionujące jego socjalistyczny charakter. W polityce ra­dzieckiej lat 1939—1941 autorzy programu widzieli utrudnienie na drodze krystalizacji samodzielnej, rewolucyjnej strategii pro­letariatu europejskiego. Odrzucano zatem możliwość odegrania przez ZSRR rewolucjonizującej roli w powojennym świecie.

RPPS, stwierdzając, że ZSRR jest „siłą, która złamie potęgę Hit­lera", i życząc mu zwycięstwa, popierała sojusz polsko-radziecki, lecz wyrażała przy tym obawę, że państwo radzieckie może — w drodze podziału wpływów z mocarstwami zachodnimi — się­gnąć po ziemie polskie.[2] II Zjazd ostrzegał proletariat polski przed „planami kolonizowania Europy przez anglo-amerykański imperializm, jak również przed ewentualnym anglo-sowieckim kompromisem, w wyniku którego miałby nastąpić podział ziem polskich".[3] Stanowisko to rzutowało na stosunek do PPR, którą oskarżano o podporządkowanie interesów polskiej klasy robotni­czej państwowym interesom Związku Radzieckiego. Kwestiono­wano też — jako sprzeczną z klasowym interesem proletariatu — koncepcję frontu narodowego, przeciwstawiając jej ideę frontu ludowego.[4].

Zjazd odrzucił opinię, jakoby rząd Sikorskiego był rządem jed­ności narodowej i zakwestionował w ogóle jego demokratyczny charakter, przypisując mu uzurpowanie sobie prawa decydowania bez zgody Kraju, tworzenie aparatu biurokratycznego „z prze­wagą elementów endecko-sanacyjnych" i oddanie kierownictwa Armii Krajowej w ręce sanacji.[5]

RPPS, określając się jako partia rewolucyjna, pragnęła odrzu­cić balast reformizmu i oportunizmu. Dokonywała tego m.in. przez krytyczną analizę przeszłości polskiego socjalizmu oraz poprzez walkę z linią polityczną WRN. Te dwie płaszczyzny wza­jemnie się zresztą przenikały i uzupełniały. W WRN widziano „najbardziej oportunistyczne elementy, rekrutujące się z biuro­kratycznego aparatu przedwojennej partii, uzupełnione przez drobnomieszczańskie elementy dawnej tzw. lewicy sanacyjnej".

Traktowano tę partię jako kontynuację piłsudczykowskiego skrzydła PPS sprzed 1926 r., wyraźnie nie dostrzegając nie tylko politycznej dyferencjacji w łonie WRN, ale i faktu, że w jej sze­regach dominowali robotnicy — dawni członkowie PPS. W opi­nii RPPS „Wolność, Równość, Niepodległość" stanowiła składową część obozu burżuazyjnego, a jej działalność prowadziła do pod­porządkowania klasy robotniczej sanacyjnemu rzekomo kierow­nictwu Armii Krajowej [7]. Gdy WRN podpisała deklarację czterech stronnictw z 15 sierpnia 1943 r., RPPS wytoczyła przeciwko niej najcięższe zarzuty: serwilizmu wobec „najczarniejszej reakcji" i zdrady wszystkich taktyczych i strategicznych założeń ruchu socjalistycznego. Dyskredytacja WRN pozwalała lewicowym soc­jalistom na kreowanie własnej partii awangardą polskiej klasy robotniczej, jedyną spadkobierczynią bojowych tradycji PPS i je­dyną socjalistyczną partią w Polsce, a w konsekwencji — jedyną samodzielną polską siłą rewolucyjną. [7]

W krytyce reformizmu sięgnięto do odleglejszych doświadczeń ruchu robotniczego dowodząc, że niepowodzenie ruchów rewolu­cyjnych po I wojnie światowej miało swe źródło w oportunizmie reformistycznych przywódców partii socjalistycznych i w naiw­nej wierze w demokrację burżuazyjną[8]. Szczególnie jaskrawo od­zwierciedliło się to w ocenie polskiego rządu ludowego w Lubli­nie w 1918 r. Teofil Głowacki sformułował pogląd o przypadko­wości jego powstania, co oczywiście przeczyło tezie, że było ono rezultatem długoletnich zmagań mas ludowych o niepodległość i socjalizm.

Autor ten głosił, że obóz piłsudczykowski po zmianie orientacji z proaustriackiej na prokoalicyjną pozostawał ,,w ogo­nie endecji", zaś PPS-Lewica i SDKPiL, „wierne organicznemu związkowi z Rosją, nie rozumiały rewolucyjnej treści samookreślenia". Proletariat polski nie miał zatem samodzielnego ośrodka politycznego, otwarcie stawiającego kwestię rewolucji socjalistycz­nej i niepodległości, a „tzw. rząd ludowy w Lublinie posiada wie­le cech groteski". Głowacki nie widział zatem żadnego powodu do dumy z tego „niepoważnego w gruncie rzeczy ogłoszenia Polskiej Republiki Ludowej przez ludzi, którzy, niestety, w jej powstanie sami nie wierzyli".[9]

I tym razem, w artykule o rzą­dzie ludowym, podobnie jak wcześniej, w styczniu 1943 r., gdy pisał o całokształcie dziejów polskiego ruchu robotniczego, autor ten wykazał łatwość w formułowaniu nader krytycznych ocen działalności PPS. Dotyczyło to przy tym tych przedsięwzięć, któ­re — jak właśnie utworzenie rządu lubelskiego z Ignacym Da­szyńskim na czele — uchodziły wcześniej (a i współcześnie w pu­blicystyce WRN) za powód szczególnej dumy socjalistów. Rów­nocześnie Głowacki odmiennie niż to było w tradycji PPS oce­niał wiele przejawów działalności rewolucyjnego nurtu polskiego ruchu robotniczego. Bez wątpienia krytyczna postawa wobec przeszłości ruchu socjalistycznego cechowała całą lewicę socja­listyczną, i to już przed wojną. Ale nietrudno dostrzec różnice pomiędzy krytyką ze strony np. Próchnika, a nawet Chudoby, a ocenami Głowackiego. Jakąś rolę w tym względzie odgrywał być może fakt, że był on znacznie słabiej związany z PPS, a i przynależność do KPP nie pozostała zapewne bez wpływu na je­go spojrzenie na przeszłość ruchu socjalistycznego. Z drugiej jednakże strony miał on też wysoce krytyczny stosunek do dzie­jów partii komunistycznej.

Autorzy programu RPPS uważali, że utrzymanie się w 1918 r. panowania burżuazji spowodowało, że Polska w fazie struktu-

ralnego kryzysu kapitalizmu stała się krajem niemal półkolo- nialnym i odczuła wyjątkowo dotkliwie skutki tego kryzysu. W latach 1918—1939 widzieli właściwie wyłącznie okres zastoju, nędzy i upadku. To właśnie wynikająca z ustroju kapitalistycz­nego słabość kraju była w ich opinii — niezależnie „od winy i hańby rządów sanacyjnych" — najważniejszą przyczyną klę­ski wrześniowej. Skoro jednak kraj był w 1939 r. tak słaby i z góry wiadomo było, jak nierówne będzie starcie z najeźdźcą, to jaki był sens oporu? Odpowiadając na to pytanie, RPPS głosiła, że Polacy stanęli do walki mając świadomość, iż chodzi w niej nie tylko o obronę niepodległości ich ojczyzny, ale o starcie z naj­większym wrogiem ludu pracującego wszystkich krajów, z wro­giem ludzkości.

Taki był sens bohaterskiej obrony Warszawy i Gdyni przez robotników polskich. W tej ocenie września 1939 r. wyraźnie drugoplanowe znaczenie miało wskazanie winnych klę­ski, choć nie unikano tego. Ważniejsze było wydobycie sensu tej katastrofy narodowej. Rozumowanie było bardzo przejrzyste: Polska przegrała, gdyż była słaba, a była słaba, bo ustrój kapi­talistyczny nie pozwolił jej wydobyć się z zacofania będącego skutkiem przeszło wiekowej niewoli narodowej. Klęska, choć była tragedią, nie napawała jednak pesymizmem: społeczeństwo polskie jako pierwsze przeciwstawiło się hitlerowskiemu impe­rializmowi, co miało sens i wymiar nie tylko narodowy, ale i ogólnoludzki. [10]

Po II Zjeździe, w myśl przyjętych na nim uchwał, RPPS przy­stąpiła do rozszerzania wpływów politycznych i umacniania struktury organizacyjnej. Sekretarz Komitetu Centralnego Te­ofil Głowacki dokonał nowego podziału na okręgi, tak iż w miej­sce kilkunastu powstały cztery [11] Reorganizacja była w dużej mierze skutkiem utraty wpływów w niektórych dawnych okrę­gach po secesji grupy Leszka Raabego oraz zamarciu pracy winnych. Jej efektem były także pewne przesunięcia w układzie sił w partii, a szczególnie w jej kierownictwie. Wyraźnemu wzmocnieniu uległa pozycja tych działaczy, którzy bezpośrednio zawiadywali aparatem partyjnym: sekretarza KC i kierownika wydziału wojskowego. Kierownictwo RPPS podjęło także dzia­łania zmierzające do porozumienia ze stosunkowo niewielkimi demokratycznymi ugrupowaniami wojskowymi i politycznymi, dążąc do skupienia ich wokół swojej partii. Najpoważniejszym osiągnięciem w tym zakresie było doprowadzenie do porozumie­nia z Komendą Obrońców Polski, w wyniku którego utworzono wspólną organizację wojskową pod nazwą Polskiej Armii Ludo­wej (PAL) z przywódcą KOP Henrykiem Boruckim na czele. Działania te wynikały z coraz silniejszego przekonania o koniecz­ności utworzenia lewicowego ośrodka koncentracji politycznej, przeciwstawnego z jednej strony obozowi londyńskiemu, z dru­giej strony — PPR.

Utwierdzała w tym przywódców RPPS kon­solidacja podziemia „londyńskiego", czego wyrazem była m.in deklaracja z 15 sierpnia 1943 r. i zmiany personalne zarówno w rządzie na obczyźnie, jak i w kierownictwie jego krajowych ekspozytur.
W szeregach RPPS zarysowały się jednak różnice poglądów na dalsze stosunki z PPR. Część aktywu, dostrzegając rosnące zna­czenie PPR i nasilające się zagrożenie „z prawa", skłaniała się ku rewizji postanowień II Zjazdu. [12] Jakąś rolę odgrywały tu za­pewne i względy personalne. W tych warunkach, w połowie września 1943 r., doszło do zwołania III Zjazdu RPPS. Wśród je­go uczestników, w wyniku wspomnianej reorganizacji, zabrakło reprezentantów niektórych środowisk.[13]

Pozwoliło to wyelimino­wać z KC lub osłabić pozycje ludzi, którzy nie podzielali w pełni poglądów faktycznych kierowników partii. W nowym, wybranym wówczas Komitecie Centralnym znaleźli się: Stanisław Ron- gens — przewodniczący, Teofil Głowacki — sekretarz, Jan Mu­lak — kierownik wydziału wojskowego, Stanisław Chudoba — redaktor „Robotnika" oraz Alfred Jarecki, Bolesław Dobiszewski, Janina Święcicka, Mieczysław Dobrowolski i Piotr Gajewski.

Zjazd przyjął uchwały określające stanowisko partii w klu­czowych sprawach międzynarodowych i wewnętrznych. Margi­nesowo został w nich potraktowany problem walki z Niemcami. Skupiono się na zagadnieniach powojennych, co było rezultatem przeświadczenia, że potęga faszystowska po klęskach pod Stalin­gradem, w Afryce i na Sycylii została już złamana, a jej osta­teczny upadek jest niewątpliwy. Rezolucja III Zjazdu głosiła, że sytuację powojenną zdeterminują trzy tendencje: 1) dążenie USA i Wielkiej Brytanii do zorganizowania całego świata (poza ZSRR) w system superimperializmu pod ich hegemonią, 2) dążenie ZSRR do przesunięcia swych granic na zachód tak, aby posiadać do­stęp do Bałtyku i Morza Śródziemnego, 3) ogólnoeuropejska re­wolucja socjalistyczna jako czynnik rozstrzygający o przyszłym kształcie Europy. Zjazd podtrzymał twierdzenie, że kompromis między mocarstwami anglosaskimi a ZSRR stworzy sytuację, w której Polska i jej granice będą przedmiotem przetargu między­narodowego [14].

Uchwała głosiła, że celem RPPS jest Polska Republika Socja­listyczna, kierowana przez rząd robotniczo-chłopski. Partia od­rzuciła możliwość uznania władz państwowych na obczyźnie, przez nikogo nie wybieranych i działających na podstawie kon­stytucji gwałtem narzuconej narodowi. Rząd na obczyźnie i jego krajowy aparat traktowano jako organ reakcji polskiej, a Armię Krajową jako siłę przygotowywaną do zduszenia rewolucji. Zjazd uznał, że najwłaściwszą formą władzy mas pracujących będą komitety robotnicze i chłopskie, które miały przejąć własność kapitalistyczną i obszarniczą oraz sprawować lokalną władzę po­lityczną i gospodarczą. Komitety, stanowiąc elementarne ogniwa władzy socjalistycznej, miały być równocześnie organami kon­troli nad rewolucyjnym rządem robotniczo-chłopskim [15].

Ustosunkowując się do porozumienia czterech stronnictw z 15 sierpnia 1943 r., uznano je za ucieczkę od demokracji burżuazyj- nej „pod sztandary reakcji kryptofaszystowskiej" i ostateczne za­przedanie interesów robotniczych i chłopskich przez WRN i SL. Wyodrębniano w związku z tym trzy polskie obozy polityczne: „1) reakcja objęta paktem czterech, oparta o wojsko sanacyjno- -ozonowe w postaci Armii Krajowej, 2) partia polskiego prole­tariatu, RPPS, 3) PPR reprezentująca wpływy sowieckie na pol­skich robotników i chłopów.” [16]
W ujęciu tym było widoczne z jednej strony sekciarskie po­dejście do ugrupowań czwórporozumienia, w obrębie których nie potrafiono oddzielić elementów autentycznie reakcyjnych od de­mokratycznych. Niemałą rolę odegrało tu zapewne zacietrzewie­nie w niechęci do WRN. Z drugiej strony RPPS wobec PPR pod­trzymała stanowisko zbliżone do ocen ferowanych przez ugrupo­wania skrajnie antykomunistyczne.

RPPS uznała się za jedyną kontynuatorkę rewolucyjnych tra­dycji polskiego ruchu socjalistycznego. Głosiła, że „wskrzesza bojowe tradycje Okrzejów, Baronów i Montwiłłów", że nawiązuje do „płomiennych haseł Ludwika Waryńskiego, do bohaterskiego okresu PPS z 1905 roku". „Czcimy pamięć proletariatczyków — pisał „Robotnik" — czcimy pamięć Okrzei, Barona, Montwiłła- -Mireckiego, Kwiatka i tych wszystkich, którzy z walką o nie­podległość łączyli nierozerwalnymi węzłami walkę o socjalizm." [17] Taka konstrukcja tradycji była efektem samookreślenia się partiiwobec przeszłości ruchu socjalistycznego i argumentem w pole­mice z tymi siłami politycznymi, które zarzucały przywódcom RPPS, że „poszli po linii wytkniętej przez reakcję" przejmując sanacyjne nadzieje na konflikt Zachodu z ZSRR, że posłużyli się argumentami reakcji przeciw PPR i stanęli na gruncie trockizmu.[18]"

„Robotnik" przypominał ciągłość rewolucyjnej, a zarazem niepodległościowej, internacjonalistycznej i narodowej, patrio­tycznej linii politycznej, której symbolami byli Okrzeja, Baron, Mirecki, Barlicki, Dubois. Powoływał się na czyn rewolucjoni­stów 1905 r. i na politykę lewicowego skrzydła przedwojennej PPS. Przyznawano się do najbliższego pokrewieństwa ideowego ze wszystkimi, którzy „nie wahali się w każdym momencie wy­stąpić do jak najbardziej aktywnej walki z burżuazją" — z Matteottim, Schutzbundem, hiszpańskimi republikanami [19]. Równo­cześnie zarzucano PPR nadużywanie tradycji narodowych, suge­rując, że wynikało to nie z faktycznych przewartościowań ocen przez komunistów, lecz z zewnętrznych dyrektyw. [20] Sama RPPS nie odwoływała się do tradycji innej niż socjalistyczna.

III Zjazd RPPS, odrzucając możliwość porozumienia z PPR i zajmując ultralewicowe stanowisko w sprawie rozwoju stosun­ków międzynarodowych, nie rozwiązał wielu problemów. Wątpli­wości budziła koncepcja budowy frontu ludowego bez współpra­cy z komunistami. Na tym tle doszło do ukształtowania się grupy opozycyjnej wobec nowego Komitetu Centralnego. Byli to m.in. Edward Osóbka-Morawski, Feliks Baranowski, Antoni Kamiński, Eugeniusz Kembrowski, Leon Twarkowski-Malinowski, Michał Szyszko-Dąbek, Stanisław Szwalbe, Krystyna Strusińska, Alek­sander Zaruk-Michalski. Na czoło tej grupy wysunął się Edward Osóbka-Morawski (ur. 1909), członek PPS od 1929 r., działacz spółdzielczości mieszkaniowej i spożywców oraz TUR, od 1940 r. wchodzący w skład kierownictwa grupy „Barykady Wolności",a potem PS. Grupa Osóbki-Morawskiego znalazła oparcie w nie­których organizacjach terenowych RPPS, a także w kierownic­twie PPR, co w walce frakcyjnej okazało się nie bez znaczenia. W końcu września 1943 r. Osóbka-Morawski bez zgody KC pod­jął rozmowy z przedstawicielami Komitetu Centralnego PPR, [21] co oznaczało w praktyce wejście na drogę rozłamu.
W PPR toczyła się podówczas dyskusja programowa, związana z potrzebą określenia bieżących i perspektywicznych zadań partii w warunkach wzrastającej polaryzacji sił w polskim życiu pod­ziemnym. Wobec niepowodzenia dążeń do zbudowania szero­kiego frontu narodowego, „bez zdrajców i kapitulantów", ko­nieczne było przeformułowanie koncepcji frontu narodowego z uwzględnieniem antagonizmu między PPR a tzw. obozem lon­dyńskim. Właśnie we wrześniu 1943 r. w kierownictwie PPR dojrzewać zaczęła myśl o utworzeniu politycznego ośrodka lewi­cy, który pokierowałby walką narodowowyzwoleńczą z faszyz­mem, stając się zarazem zawiązkiem nowej, ludowo-demokratycznej władzy w wyzwolonym kraju.

Oznaczało to odrzucenie możliwości uznania rządu na obczyźnie i jego ekspozytur w Pol­sce za przedstawicielstwo narodu, a zarazem znacznie zawężało krąg adresatów koncepcji frontu narodowego do ugrupowań uwa­żanych przez PPR za demokratyczne. [22] Byli nimi przede wszy­stkim lewicowi socjaliści i ludowcy. Wywarło to zapewne wpływ na postawę grupy skupionej wokół Osóbki-Morawskiego, gdyż front narodowy w kształcie nadawanym mu przez deklarację PPR O co walczymy? z listopada 1943 r. w wielu sprawach zbieżny był z poglądami lewicy socjalistycznej, chociaż trudno mówić o pełnej zgodności.[23] Rozwój sytuacji międzynarodowej
i wewnętrznej utwierdzał Osóbkę-Morawskiego i jego towarzy­szy w przekonaniu o konieczności porozumienia z PPR. W efekcie rokowań osiągnięto zgodę w sprawie wspólnego tworzenia ośrod­ka politycznego lewicy pod nazwą Krajowej Rady Narodowej, a także powołania organizacji wojskowej — Armii Ludowej. Poro­zumienie to pozwoliło na umieszczenie pod Manifestem demokra­tycznych organizacji społeczno-politycznych i wojskowych z 15 grudnia 1943 r. podpisu grupy działaczy socjalistycznych.

Równocześnie toczyły się rozmowy przedstawicieli KC PPR z reprezentantami KC RPPS. Rozpoczęły się one również we wrze­śniu i początkowo dotyczyły organizowania wspólnych związków zawodowych oraz współpracy grup wojskowych [24]. Nie doszło na­tomiast do uzgodnienia stanowisk w kwestii najważniejszej: wspólnego powołania Krajowej Rady Narodowej, na czym przy­wódcom PPR zależało najbardziej.
W listopadzie 1943 r. kierownictwo RPPS przystąpiło zresztą do tworzenia własnego ośrodka politycznego lewicy w postaci Zjednoczenia Stronnictw Demokratycznych i Socjalistycznych, którego organem wykonawczym był Naczelny Komitet Ludowy. Obok RPPS weszły doń: powstałe na bazie Komendy Obrońców Polski Polskie Stronnictwo Demokratyczne oraz Polska Ludowa Akcja Niepodległościowa. Przewodniczącym NKL został Wacław Barcikowski z PLAN, a sekretarzem — Stanisław Chudoba.

Soc­jaliści oczekiwali, że powstanie Zjednoczenia stanie się pier­wszym krokiem w budowie nowego centrolewu. Nadal zamierzali zabiegać o pozyskanie innych ugrupowań demokratycznych, a przede wszystkim ludowców. Od porozumienia z nimi uzależniali możliwość nawiązania oficjalnej współpracy z komunistami, są­dząc, że odwrócenie kolejności tworzenia sojuszów uniemożliwia­łoby przyciągnięcie Stronnictwa Ludowego do projektowanego bloku. Jako szczególną przeszkodę w nawiązaniu współpracy z ludowcami wymieniali swoje ewentualne przystąpienie do Krajo­wej Rady Narodowej. [25] W takiej sytuacji również rozmowy mię­dzy KC PPR a KC RPPS w grudniu 1943 r. nie przyniosły re­zultatu.[26] Wydaje się, że pewien wpływ na usztywnienie stano­wiska przywódców RPPS miało przypadkowe aresztowanie przez Gestapo Stanisława Chudoby, który zginął następnie rozstrzela­ny przez Niemców. Oznaczało to ogromną stratę dla lewicy socja­listycznej, której Chudoba był czołowym ideologiem. Umocniła się zarazem pozycja Teofila Głowackiego, głównego orędownika tworzenia przez RPPS własnego ośrodka politycznego.

Jedynymi reprezentantami ruchu socjalistycznego w KRN zo­stali więc członkowie grupy skupionej wokół Osóbki-Morawskie­go. Wybrano go wiceprzewodniczącym Rady na jej pierwszym posiedzeniu. Konsekwencją tego był rozłam w RPPS. Decyzją Komitetu Centralnego Osóbka-Morawski, Kembrowski, Baranow­ski i Strusińska usunięci zostali z partii. W odpowiedzi grupa aprobująca współpracę z KRN w połowie stycznia 1944 r. zwołała konferencję działaczy okręgowych i centralnych, którzy odmówili dotychczasowemu Komitetowi Centralnemu prawa do kierowa­nia partią. Konferencja wyłoniła Tymczasowy Komitet Central­ny. Jego przewodniczącym został Edward Osóbka-Morawski, za­stępcami przewodniczącego — Jan S. Haneman i Aleksander Zaruk-Michalski, sekretarzami — Feliks Baranowski i Eugeniusz Kembrowski. [27]TKC RPPS podjął kampanię wymierzoną w „sta­ry" KC i w jego koncepcje polityczne, równocześnie zaś zabiegał o pozyskanie „dołów" partyjnych. Przy pomocy PPR rozpoczęto wydawanie własnego organu prasowego, konkurencyjnego wobec „Robotnika", ale noszącego ten sam tytuł. Tymczasowy Komitet Centralny ogłosił, że III Zjazd RPPS nie był rzeczywistą repre­zentacją partii i nie odzwierciedlał poglądów mas członkowskich. Oskarżono „stary" KC o zniekształcenie idei frontu ludowego, o zastąpienie go centrowym porozumieniem niezdolnym do walki z reakcją i zamazującym rzeczywiste linie podziału. Zarzucono wręcz Głowackiemu i towarzyszom dywersyjną działalność zmie­rzającą do niedopuszczenia do powstania szerokiego frontu ludo­wego. TKC odrzucił tezę o istnieniu trzech ośrodków politycz­nych w Polsce. Przeciwstawił jej twierdzenie o działaniu dwóch realnych sił: tzw. podziemia londyńskiego i obozu demokratycz­nego skupionego wokół KRN.[28]

(przypisy pod drugą częścią tekstu)

Źródło: Stanisław Ciesielski, Niepodległość i Socjalizm. Tradycja w myśli politycznej polskiego ruchu socjalistycznego w latach 1939-1948, Warszawa 1986, str. 157-178
Wersja elektroniczna: Władza Rad (www.1917.net.pl), 2012

Portret użytkownika tres
 #

Więcej na temat Robotniczej Partii Polskich Socjalistów m.in. w tym tekście

http://www.1917.net.pl/?q=node/960

 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Lenin 666