Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 26 gości.

Minimalny wzrost płacy minimalnej – większy mógłby zaszkodzić „ich” gospodarce

placA MIN 1.jpg

Podczas posiedzenia 12 czerwca br. Rada Ministrów przyjęła propozycję, aby minimalne wynagrodzenie za pracę w 2013 r. zostało podniesione z obecnych 1500 zł do 1600 zł brutto (niespełna 1200 zł netto), co stanowi wzrost o 6,7 proc. Ta kwota stanowiłaby 42,5 proc. prognozowanego przez Ministerstwo Finansów przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej na ten rok (3 765 zł.).
 
Związki zawodowe domagały się większego wzrostu płacy minimalnej. NSZZ "Solidarność" przekonywał, że należy ją podnieść do 1626 zł, natomiast Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych domagało się wzrostu minimalnego wynagrodzenia do 1676 zł.
 
Solidarność złożyła też w Sejmie projekt, który przewiduje powiązanie płacy minimalnej z PKB, a także, by najniższe wynagrodzenie stanowiło równowartość 50 proc. przeciętnej pensji.
 
Pracownik zyska 834 zł rocznie
Obecnie osoba, której wynagrodzenie brutto wynosi 1 500 zł zarabia „na rękę” 1111,86 zł. Po podwyżce pracownikowi zostałoby 1 181,38 zł, czyli o 69,52 zł więcej. Rocznie pracownik zyska 834 zł.
 
To cios w firmy zatrudniające niewykwalifikowanych pracowników – alarmują portale finansowe. Taka podwyżka oznaczałaby, że przedsiębiorca, który płaci pracownikowi pensję minimalną, poniósłby w przyszłym roku dodatkowy koszt co najmniej 1449 zł – szacuje Tax Care.
 
To zaiste rujnujące dla gospodarki. Dla porównania zobaczmy ile zarabiają polscy posłowie i senatorowie zawodowi, którzy bynajmniej żadnego istotnego obciążenia dla kwitnącej ekonomii nie stanowią. Otóż na konto każdego z „wybrańców narodu” wpływa co miesiąc około 10 tys. zł. Składa się na to podstawa uposażenia, czyli niemal 7000 zł netto (9892 zł brutto), dieta - 2473 zł (wolna od podatku dochodowego), oraz dodatki za szefowanie komisjom i podkomisjom - od 989 zł do 1978 zł.
 
 

Portret użytkownika trece
 #

Ależ nasypali! Z drugiej strony, dobre i takie podwyżki...
Co do argumentów portali finansowych, to powiem wprost - śmieszą mnie one. Zastanawiam się, czy ci ekonomiści są aż tak oderwani od rzeczywistości, że nie wiedzą, iż jeśli obywatele nie będą w większości swej zamożni, to gospodarka nie będzie się rozwijać? Tylko człowiek zarabiający na tyle dużo, by miał za co żyć i jeszcze mu z pensji została jakaś oszczędność po dokonaniu wszystkich opłat i kupnie podstawowych dóbr, może nabyć jakiś droższy towar. Jeżeli nie będzie go na taki zakup stać, towary te będą leżeć na półkach w sklepie, a ich producent i sprzedawca stracą. W skali ogólnokrajowej doprowadzi to do spowolnienia gospodarczego. Trzeba zaiste być ślepym, by tego nie dostrzec!

 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Sierp i młot