Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 13 gości.

Eddie Frost: Masy nie chcą być rządzone w stary sposób

Greccy robotnicy z czerwonymi flagami

Publikujemy nasze tłumaczenie artykułu z nr 914 "Weekly Workera", tygodnika wydawanego przez brytyjskich komunistów. Zasadniczo zgadzamy się z tezami zawartymi w tym artykule; rewolucja ograniczająca się do Grecji nie jest żadną perspektywą dla światowego proletariatu, należy jednak wykorzystać radykalizację mas pracujących w Grecji w celu rozszerzenia jej na inne kraje Europy. Należy jednak dodać że podziw dla Chaveza i Moralesa realizujących postępowe reformy nie oznacza ani wiary w reformowalność kapitalizmu ani sprzeciwu wobec realnie istniejącej rewolucji proletariackiej, tylko poparcie dla pewnego ograniczonego terytorialnie programu reform dla których nie zaistniała realna alternatywa rewolucyjna.
 
Redakcja WR
 
 
 
Masy nie chcą być rządzone w stary sposób.
 
Jeśli popracie dla lewicowych partii przeciwnych cięciom rośnie, należy wystrzegać się pokusy stanowisk, pisze Eddie Frost
 
Na naszych oczach widzimy upadek systemu dwóch nie odróżniających się partii(Tweedledum-Tweedledee two-party system), które rządzą od upadku wojskowej junty w 1974 roku. Ten 'post-faszystowski' reżim był perfekcyjnie symbolizowany przez 'bonus' 50 miejsc, dodawanych zwycięskiej partii w wyborach parlamentarnych – stworzony oczywiście po to by trzymać na zmianę Nową Demokrację i PASOK u władzy (to keep the revolving door of New Democracy and Pasok spinning round forever. ).
 

Już nigdy więcej. Majowe wybory dostarczyły głębokiego szoku konającemu systemowi, z dwoma trzecimi wyborców odrzucających główne partie na korzyść tych - czy to z prawa czy z lewa - które zadeklarowały jawne przeciwstawienie się okrutnemu programowi cięć i oszczędności, żądanego przez Komisje Europejską, Europejski Bank Centralny i Międzynarodowy Fundusz Walutowy w ramach programu ratunkowego.
 

15 Maja lider PASOK-u Evangelos Venizelos – jeden z kluczowych kolaborantów ze znienawidzoną trojką ( EBC, UE, IMF – przyp.red.) - ostatecznie uznał porażkę swoich prób sklecenia rządu „narodowego ocalenia”, następującej po niepowodzeniu Nowej Demokracji i Syrizy. Venizelos obłudnie przypisał niepowodzenie w negocjacjach „małostkowym interesom partyjnym”- czyli czemuś czemu PASOK naturalnie nigdy nie uległ. By osiągnąć większość w parlamencie, ND i PASOK potrzebowały wsparcia jednej z mniejszych partii, lecz obie Demokratyczna Lewica i radykalnie prawicowi Niepodlegli Grecy odmówili jakichkolwiek układów. Niewątpliwie, ich kalkulacja była bardzo prosta - po co ryzykować popełnienie politycznego samobójstwa poprzez bycie powiązanym w jakikolwiek sposób z tak znienawidzonymi w społeczeństwie politycznymi tworami?
 
 
Następnego dnia ogłoszono, że nowe wybory odbędą się 17 Czerwca, a sędzia najwyższy Panagiotis Pikramenos będzie stał na czele przejściowego rządu. Greckiemu establishmentowi i jego poplecznikom w Europie i gdziekolwiek indziej dało to niemal pewność, że czerwcowe wybory przyniosą jeszcze gorsze wyniki, a według wszelkiego prawdopodobieństwa - znacznie gorsze. ND i PASOK mogą się spodziewać, że ich razem wzięta liczba głosów jeszcze bardziej się zmniejszy, a to z kolei zwiększy poparcie dla partii przeciwnych memorandum. Mimo wszystko, ten 'blok' głosów będzie bardzo fragmentaryczny, podzielony na wszelkiego rodzaju organizacje, włączając w to te, którym wcześniej nie udało się przekroczyć trzy procentowego progu wyborczego, a które teraz mogą mieć więcej szczęścia. Bardzo ciężko, więc zauważyć jakiś wyłaniający się stabilny rząd. Co wtedy? Historia się powtórzy i będzie kolejny militarny pucz ? W tej sytuacji, grecki kryzys zaczyna przypominać najsłynniejsze powiedzenie Lenina o sytuacji rewolucyjnej – gdzie masy nie chcą być rządzone w stary sposób, a klasa rządząca nie jest w stanie w stary sposób rządzić.
 
 
 
Koszmar
 

 
Wprawdzie, establishment z pewnością starał się w ostatniej chwili uratować swoją sytuację.
Stąd rzekomo „apolityczny”prezydent Karolos Papoulias, który tak się składa, że jest założycielem PASOKu – bardzo mocno starał się stworzyć 'rząd fachowców” . Ten „apolityczny rząd, proszę nie śmiać się zbyt głośno - byłby złożony z „wybitnych” i „szanowanych” osób, które ucieleśniają najlepsze cechy narodu. Innymi słowy, wypisany wielkimi literami technokratyczny rząd.
 

 
W rzeczywistości Papoulias Venizelos i Antonis Samaras (prawdopodobnie nie będzie już dłużej szefem ND) byli zaangażowani w niemal komiczny wysiłek by skusić Syrizę do wejścia do rządu - a co za tym idzie, wszystkich którzy głosowali na nią oraz na inne przeciwne memorandum partie lewicowe. Przedsięwzięcie to było w oczywisty sposób skazane na porażkę.
 

 
Grzmiąc jak patriarcha, Venizelos zganił większość Greków za to, że „niewłaściwie” zagłosowali, błagając ich o powzięcie następnym razem „dojrzałej decyzji” , „pójściu ku lepszemu”, a „nie ku gorszemu” - tj. zagłosowaniu 17 Czerwca na główne partie wspierające memorandum. Bardziej sensacyjnie wypowiedział się Michael Chrysohoidis, zazwyczaj ironicznie nazywanym „odchodzącym” ministrem opieki społecznej, prorokując iż jeśli greccy wyborcy nie wybiorą ponownie ND lub Pasok-u to kraj skończy w ”wojnie domowej” nękany przez „uzbrojone gangi z kałasznikowami”.
 

Jednak ich nadzieje są zdecydowane na to by okrutnie się rozwiać. Wojna domowa czy nie, ostatnie sondaże wskazują, że Syriza znacząco zwiększyła swoje poparcie. Dla przykładu obszerne badanie opinii przeprowadzone przez Marc/Alpha wskazało 27,7% dla Syrizy. Nie wydaje, się także by ilość głosów na skrajnie prawicowy Złoty Świt zmalała.
 

Kiedy weźmie się pod uwagę liczbę głosów nieoddanych tj. 34,8% oraz 19,03% głosów oddanych na partię, które nie przekroczyły trzy procentowego progu punktowego, takich jak Zieloni (2,9%) oraz Lewice Antykapitalistyczną (1,2%), wtedy podczas gdy komuniści są zachwyceni - perspektywy dla politycznego establishmentu wyglądają w rzeczy samej żałobnie. Faktycznie dalekie jest od politycznej fikcji wyobrażenie zdobycia większości w parlamencie przez lewicowe partie, jeśli - jak się powszechnie przewiduje - Syriza rzeczywiście zdobędzie pierwsze miejsce w wyborach i w ten sposób – poprzez wspaniały historyczny i konstytucyjnie ironiczny sposób - zakwalifikuje się do bonusu 50 miejsc, oryginalnie zarezerwowanego wyłącznie dla ND lub Pasok-u. W związku z faktem, że Syriza, KKE i DL miały razem wystarczająco dużo głosów by zdobyć 97 miejsc w poprzednich wyborach wyborach, to zwiększona liczba głosów w Czerwcu plus bonus 50 miejsc dają im bezpieczną przewagę w parlamencie.
 

Establishmentowi ukazuje się scenariusz koszmaru. Jednak mimo tego słyszymy teraz głosy, że Syriza, może nie kwalifikować się do nagrody 50 dodatkowych miejsc z powodu tego, że jest koalicją wielu partii, a nie jedną partią. Cóż za niespodzianka! Takie legalistyczne manewry pokazują tylko desperację rządzącej klasy, której polityczna legitymacja odpływa dzień za dniem.
 

Ale nawet jeśli, uda im się zanegować „ prawowity” parlamentarny bonus Syrizy to nawet przyjmując, że w czerwcowych wyborach stanie się najlepsze lub najgorsze, to sprawa ta tylko bardziej skompromituje ich w oczach mas.
 

Eskalujące się zamieszanie w Grecji, zaostrzyło obawy rynków finansowych około 15/16 Maja, zwłaszcza po komentarzu Christine Lagarde - dyrektora generalnego MFW - iż „międzynarodowa społeczność” musi być „technicznie przygotowana” na wszystko, włączając w to „chaotyczne” wyjście Grecji ze strefy Euro. Na giełdach, Eurostoxx 600 spadł o 0.7%, niemiecki DAX o 1,4%, a francuski CAC o 1,1%. W międzyczasie hiszpański Ibex spadł o 1,6%, a akcje w przypadku banków w Atenach powędrowały w dół o 5,2-10%.
 

FTSE 100 spadł do swojego najniższego poziomu od 20 Grudnia, tracąc 10% wartości tylko w dwóch ostatnich miesiącach. Najbardziej krytycznie ze wszystkiego urosły jednak odsetki płacone przez włoski i hiszpański rząd za 10 letnie obligacje, gdyż obie sięgnęły ponad kluczowy poziom 6%. Rentowność hiszpańskich obligacji sięgnęła aż 6,52% , bardzo blisko do siedmioprocentowej „strefy zagrożenia”, w której to zadłużenie państwa staje się nie do utrzymania. Znacząco wzrosła różnica pomiędzy francuską, a niemiecką rentownością obligacji, która uderzyła w swój najwyższy poziom od Stycznia, to znak, że handlowcy traktują francuski dług jako ryzykownie rosnący w porównaniu do niemieckiego. Nie trzeba dodawać, że w pewnym momencie rentowność greckich obligacji skarbowych wynosiła ponad 30% - sugerując, mówiąc delikatnie, wysokie ryzyko niewypłacalności. Jakikolwiek dokładnie będzie skład jakiegokolwiek przyszłego rządu, wydaje się, że Grecja zmierza wprost do wyjścia ze strefy euro.
 

 
Współwinowajca
 

 
Alexis Tsipras, lider Syrizy, oznajmił, że podczas negocjacji koalicyjnych establishment popierający memorandum doszukiwał się w jego obecności sposobu na stworzenie z niego „radykalnie lewicowego współwinowajcy”, „barbarzyńskiego” memorandum, które blisko 70% Greków wyraźnie odrzuciło. Tsipras jednak nie aprobowałby bycia członkiem jakiegokolwiek antyrobotniczego rządu, więc używając ordynarnego anglosaskiego języka powiedział im, aby się odpierdolili. To postawa zasługująca na pochwałę. Syriza chce wycofania Grecji z NATO i zamknięcia jej baz, zatrzymania spłacania długów, unieważnienia prywatyzacji, 'przejęcia' banków, wprowadzenia 75% najwyższej stawki podatkowej dla bogatych, itp. Wszystko dobrze, ale by dowiedzieć się z jakiego rodzaju formacją polityczną mamy do czynienia, warty jest zauważenia, wyznawany podziw Tsiprasa dla 'bohaterow' takich jak Hugo Chavez i Evo Morales, prezydentów odpowiednio kapitalistycznej Wenezueli i kapitalistycznej Boliwii.
 

My, w Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii, dobitnie radzimy Syrizie i całej greckiej lewicy, aby trzymać się z dala od jakichkolwiek koalicji z burżuazyjnymi partiami, obojętnie jaki będzie wynik czerwcowych wyborów. Przykładowo wejście w koalicję z partią Pasok będzie zgubną wpadką dla całego ruchu. Pod żadnym pozorem nie powinny partie lewicowe brać żadnej odpowiedzialności za kapitalizm i cięcia, czy to w Grecji czy gdziekolwiek indziej. Żadnej 'renegocjacji' czy 'przepisania na nowo' memorandum, czy europejskiego paktu fiskalnego, który instytucjonalizuje 'barbarzyńską' politykę cięć. Nie powinny także partie lewicowe ulegać pokuszeniu tworzenia rządu robotniczego, który obrał sobie za cel kontrolowanie kapitalizmu.
 

Jedyny rząd jaki powinniśmy wspierać, to taki który reprezentuje dojście do władzy klasy robotniczej w warunkach, w których istnieje realna możliwość pełnego wykonania programu minimum marksizmu. Innymi słowy, zmiażdżenie starego biurokratycznego, burżuazyjnego państwa i zastąpienie go pół-państwem i początek przejścia do państwa prawdziwej ludzkiej wolności. Co z definicji oznacza skończenie z niewolniczą-płacą, produkcją towarową i z całą resztą starego wyzysku.
 

Nie byłoby możliwe wykonanie takiego planu tylko w Grecji. Kapitalizm nie może zostać przezwyciężony przez jeden kraj działający na własną rękę: doktryna socjalizmu w jednym kraju i jej wszystkie warianty była zawsze potworną stalinowską negacją marksistowskiego programu. Rząd robotniczy w Grecji znaczyłby jakiś rodzaj koalicji pomiędzy Syrizą, DL i prawdopodobnie KKE – i/lub innymi mniejszymi partiami, które mogą pojawić się w następnych wyborach. Żadne z tych partii nie są jednoznacznie oddane rządom klasy robotniczej i destrukcji starego biurokratycznego aparatu państwowego. KKE planuje grecki stalinizm, kiedy Syriza marzy o lewicowym nacjonalizmie, a DL zadowala się zreformowanym kapitalizmem.
 

Problem jeszcze na tym się nie kończy. Nie przebierając w słowach: Jeśli kiedykolwiek zostanie stworzony w Grecji robotniczy rząd, wtedy Grecja zostanie natychmiastowo wykluczona z euro i Unii - zakładając, że jeszcze nie została. Bez cienia wątpliwości, nowa drachma zostałaby masowo zdewaluowana, nastąpiłby katastrofalny kryzys ekonomiczny i bardzo prawdopodobnie hiperinflacja, a to wszystko tylko przedsmak tego co by się stało dalej.

Co wtedy? Taki rząd nie miałby żadnego wyjścia jak tylko narzucić własny reżim oszczędnościowy. By pozostać u władzy i utrzymywać robotników „w porządku” musiałby się uciec do rządów autorytarnych lub socjalizmu wojskowego jeśli chciałby zażegnać kontrrewolucję i zewnętrzną interwencję/inwazję. W ten sposób skończyłby jako swoje przeciwieństwo. Marksistowscy rewolucjoniści w Grecji muszą wzmacniać organizacyjną i polityczną siłę klasy robotniczej, walczyć by masowo poszerzyć demokrację, włączając w to armię oraz powziąć przywództwo w konstruowaniu ogólnoeuropejskiego ruchu klasy robotniczej.
 

Tłumaczenie: tow.A.A

Społeczność

rot front