Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 26 gości.

Jan Ptasiński: Jaką Gomułka Polskę zastał, a jaką zostawił?

Władysław Gomułka

 
 
Narodowa pamięć zachowała legendę, że Kazimierz Wielki zastał Polskę drewnianą, a zostawił murowaną. Zbyt bliska odległość dzieli nas od pierwszych lat władzy ludowej, by żyć legendami. Żyje jeszcze pokolenie, które nie tylko pamięta lata odbudowy Polski po zniszczeniach II wojny światowej, ale w tej odbudowie uczestniczyło, dźwigało jej ciężar. W tym to właśnie okresie odbudowy na czele Polskiej Partii Robotniczej, partii polskich komunistów, która wzięła na swe barki trud odrodzenia kraju, stał Władysław Gomułka. Jaką Polskę zastał Gomułka, a jaką pozostawił, odsunięty od wpływów i władzy w 1948 r.? Odpowiedź na to pytanie jest w zasadzie znana, gdyż na ten temat ukazało się wiele opracowań, li­teratura przedmiotu jest bardzo obszerna. Warto jednak zadumać się nad wielu problemami tamtych lat, wszak myślenie zawsze się opłaca, i po­zostawić do osądu młodych pokoleń Polaków szereg refleksji, jak się wy­daje, godnych uwagi. Na tym zresztą tle bardzo wyraźnie rysuje się po­stać Gomułki, działacza i polityka, stratega i taktyka, witelkiego człowieka, komunisty i wielkiego Polaka.

W latach pięćdziesiątych jeden z zagranicznych dziennikarzy, który starał się poznać nasz kraj i nasz naród, napisał dość znamienne słowa: dziwny to kraj, w którym co piąty obywatel zginął podczas wojny, co czwarty Polak mieszka za granicą, co trzeci zmienił miejsce zamieszkania w związku ze zmianą granic, a co drugi ma poniżej 28 lat; stolica tego kraju została tak zniszczona, że nie pozostał w niej kamień na kamieniu, a odbudowana została według obrazów i szkiców Canaletta. Polska zadzi­wiała świat z dobrej i złej strony i nadal go zadziwia. Francuski publi­cysta w lapidarny sposób ujął to, co tak wyraźnie artykułowało się w dzia­łaniach Polaków tuż po zakończeniu wojny, to, co było tak specyficzne dla sytuacji, w jakiej znalazła się Polska.
 

Nie masz w Europie kraju, który tak ciężko doświadczony został przez wojnę, jak Polska. Tylko Białoruś może mieć tę smutną palmę pierwszeń­stwa, gdyż tam co czwarty obywatel zginął podczas wojny, a hitlerowska taktyka „spalonej ziemi" zniosła z jej powierzchni tysiące wsi i setki miast. Polska straciła ponad 6 min swych obywateli, to jest 220 osób na każdy tysiąc jej mieszkańców, w tym kwiat swojej inteligencji. Prawie 1,2 min osób zostało ciężko dotkniętych przez wojnę i okupację (inwali­dzi, okaleczeni, psychicznie poszkodowani). Straty w majątku narodowym sięgnęły 38% jego przedwojennej wartości, czyli były czterokrotnie więk­sze niż dochód narodowy wytworzony w 1938 r. Wszystkie gałęzie gospo­darki narodowej doznały ogromnych spustoszeń, a najbardziej komuni­kacja (nerw kraju) i rolnictwo (podstawa wyżywienia), gdzie straty w po­głowiu sięgały od 83% (trzoda chlewna) do 67!°/« (bydło) w porównaniu ze stanem przedwojennym. Zniszczenie miast, zwłaszcza wielkich aglome­racji miejskich, doprowadziło do unicestwienia i tak przecież niebogatej w przedwojennej Polsce substancji mieszkaniowej.
Niewielu ludzi na świecie wierzyło, że naród polski będzie w stanie tak szybko usunąć ogrom zniszczeń wojennych. Poziom startu, z którego rozpoczęła się odbudowa, a potem rozbudowa gospodarki narodowej, tak wskutek strat wojennych, jak i zacofania co najmniej wiekowego, musi być zawsze brany pod uwagę, jeśli chce się prawdziwie i obiektywnie ocenić wysiłek narodu polskiego nie tylko w pierwszych latach po wyzwoleniu.
 
 

Ta zniszczona, ociekająca jeszcze krwią Polska potrafiła w pierwszych miesiącach 1945 r. wystawić prawie półmilionową armię, która uczestniczyła w ostatecznym rozgromieniu Niemiec hitlerowskich. Była to, po ZSRR, Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, czwarta pod względem liczebności armia, która brała czynny udział w finale wojny. To nie tylko symbol, ale sprawiedliwość dziejowa, że żołnierz polski walczył na ulicach Berlina i doszedł do Łaby. Zrozumiałe, że bez pomocy materialnej i ka­drowej Związku Radzieckiego Polska nie byłaby w stanie wystawić tak licznej armii. Ale to, że w szeregach armii polskiej w 1944 i 1945 r. zna­lazło się wielu byłych oficerów przedwojennych i wielu oficerów AK, mimo wydanego przez rząd emigracyjny surowego zakazu przyłączania się do „armii Berlinga" 1,5 (jak to w ich żargonie politycznym nazywano lu­dowe Wojsko Polskie), stanowi niewątpliwie sukces młodej władzy lu­dowej.
 

Władysław Gomułka w swojej działalności politycznej i organizacyjnej ogromną wagę przywiązywał do organizacji, wyszkolenia i przygotowania Wojska Polskiego do walki. W uznaniu zasług w organizacji wysiłku zbroj­nego narodu polskiego odznaczony został Krzyżem Grunwaldu I klasy. Gomułka zdawał sobie sprawę, że udział w walce żołnierza polskiego, te­go, który u boku Armii Radzieckiej ruszył znad Wisły na zachód, będzie decydującym czynnikiem w przywróceniu Polsce ziem zachodnich i pół­nocnych, zagarniętych ongiś Polsce przez zaborców niemieckich. I wtedy, kiedy w połowie 1945 r. w Poczdamie decydowano o kształcie polskiej granicy zachodniej, żołnierz polski twardą już stopą stał na straży niena­ruszalności tego, co za czasów piastowskich stanowiło integralną część Polski.
 

Była to sytuacja diametralnie różna od tej, w której po I wojnie świa­towej w Wersalu decydowano o zachodnich granicach Polski. Z faktami dokonanymi, zwłaszcza w polityce, muszą się wszyscy liczyć. Któż to wie, jaki kształt miałaby Polska, gdyby zwyciężyły siły dążące do restauracji starego ustroju, starych porządków społecznych, starych orientacji poli­tycznych, zwłaszcza w polityce międzynarodowej. Gomułka nie tylko po­stulował w Deklaracji Programowej PPR „O co walczymy?" powrót nad Odrę, Nysę i Bałtyk, Gomułka to z całym zaangażowaniem realizował.
Chłop polski, który tak cierpliwie i wytrwale walczył o ziemię dla tych, co na niej orzą, mógł ją otrzymać dopiero w wyniku zwycięstwa klasy robotniczej, oczywiście w sojuszu z chłopstwem. Reforma rolna, przeciwko której wystąpiły wszystkie siły konserwatywne z Kościołem włącznie (pry­mas Józef Glemp dopiero w sierpniu 1982 r. uznał ją za akt sprawiedli­wości dziejowej), została dokonana przede wszystkim za sprawą PPR, na której czele stał wtedy Gomułka. Wiele krwi pepeerowskiej wsiąkło w tę ziemię, zanim dała ona swój pierwszy plon nowym jej posiadaczom. Wię­cej niż 6 min ha ziemi rozdzielono między ponad 1 min rodzin chłopskich. W wyniku reformy rolnej powstało z górą 800 tys. nowych gospodarstw.
 

Reforma rolna w sposób zasadniczy zmieniła obraz wsi polskiej. Znikła wielka własność ziemska, ostatnia ostoja szlachetczyzny, wykreślone zostały z potocznego słownika ludności wiejskiej takie pojęcia jak ekonom, karbowy, polowy, zniknęli fornale, forysie, czworaki i posyłki. Wieś stała się bardziej jednolita, a z czasem zintegrowana. To prawda, że początek nowych gospodarstw (działkowiczów, jak ich wówczas nazywano) był trud­ny, nieraz bardzo trudny, że w początkach nowe stosunki własnościowe nie sprzyjały wzrostowi produkcji rolnej, zwłaszcza towarowej. Ale akt ten należy rozpatrywać w kategoriach sprawiedliwości dziejowej. Godzi się tu zauważyć, że na „starych" ziemiach reforma rolna została przepro­wadzona w czasie, gdy w Europie nie umilkły jeszcze strzały II wojny światowej.
 

„Zwycięstwo Polski w Poczdamie" — pod takim tytułem Władysław Gomułka opublikował artykuł w organie KC PPR „Głos Ludu" po swoim powrocie z Konferencji Wielkiej Trójki. Zwycięska koalicja antyhitle­rowska uznała prawa Polski do ziem nad Odrą, Nysą i Bałtykiem i za­akceptowała przesiedlenie ludności niemieckiej. Na czele nowo utworzo­nego Ministerstwa Ziem Odzyskanych staje Wiesław. Zagadnienie ziem odzyskanych, powie na sesji KRN w grudniu 1945 r., „powinno zajmować nie tylko teoretycznie, ale praktycznie naczelne miejsce w hierarchii wszystkich zadań, jakie stają przed Polską, przed narodem i przed rzą­dem".
 

Świat obserwował niepowtarzalny proces migracji milionowych mas ludzkich, ruch sprawnie kierowany, przepojony poczuciem patriotyzmu, a zarazem odpowiedzialności. W ciągu 3 lat wyjechało z Polski 3 min Niemców, w sposób zorganizowany, z dobytkiem, jaki prawem został usta­nowiony, tymi samymi wagonami, którymi powracali Polacy z wygnania. Z Zachodu powróciło do kraju 2,3 min Polaków, których większość osiadła na ziemiach odzyskanych. Ze Związku Radzieckiego, głównie z Ukrainy i Białorusi przybyło w ramach repatriacji do kraju 1,7 min osób, z których ogromna większość osiedliła się na ziemiach odzyskanych. Z przeludnio­nych obszarów kraju podążały na zachód i północ w sposób zorganizowany tysiące robotników, chłopów, pracowników umysłowych, aby tam, na pra­starej ziemi naszych ojców, odradzać polskość. W 1949 r. mieszkało już na ziemiach odzyskanych około 5 min osób. W tym przemieszczeniu się Polski na zachód, w granice, w jakich rodziło się przed tysiącem lat pań­stwo polskie, nieprzemijające zasługi ma Władysław Gomułka. Pod jego głównie kierownictwem dokonała się integracja Śląska, Nadodrza, Po­morza, Warmii i Mazur z Wielkopolską, Mazowszem, Kujawami, Kurpia­mi, Podlasiem, Małopolską.
 

Nacjonalizacja przemysłu, transportu i banków, choć formalnie doko­nana w 1946 r., faktycznie została przeprowadzona znacznie wcześniej, od 1944 r. poczynając, w miarę wyzwalania ziem polskich spod hitlerowskiej okupacji. Prawie 3,5 tys. podstawowych przedsiębiorstw przejęte zostało przez komitety robotnicze (fabryczne) pod zarząd państwowy. Ustawa o nacjonalizacji dopełniła tylko formalności. Dzięki temu, że ten skromny potencjał wytwórczy został skoncentrowany, ukierunkowany na rozwią­zanie najbardziej żywotnych potrzeb narodu, że stał się własnością spo­łeczną, gospodarka narodowa szybko odrabiała straty zadane jej przez wojnę i okupację. W listopadzie 1947 r. dzienna produkcja przemysłowa osiągała już poziom z 1938 r., a w 1948 r. przekroczony został globalny poziom produkcji przemysłowej osiągnięty przed wojną.
 

Również globalne obroty handlu zagranicznego w 1948 r. przekroczyły przedwojenną wielkość. Jedynie produkcja rolna, przede wszystkim z uwa­gi na ogrom zniszczeń wojennych i naturalny proces odbudowy stanu zwie­rząt domowych, sięgała w 1948 r. około 901% poziomu przedwojennego. Dochód narodowy, ten najbardziej syntetyczny wskaźnik stanu gospodar­czego państwa, w 1948 r. przekroczył poziom 1938 r. Można więc powie­dzieć, że następny rok, czyli 1949, zakończył powojenny okres przebudowy. Niegdyś Bolesław Prus powiedział: „u nas pesymizm jest dzisiaj w modzie, więc i ja udaję pesymistę". Może to określenie pisarza pasuje do wielu etapów naszego rozwoju, a raczej do samych nastrojów naszej społecz­ności, lecz z całą pewnością nie odnosiło się do lat odbudowy. W tamtych latach naród polski, mimo wycieńczenia ponad pięcioletnią wojną i oku­pacją wykazał hart ducha, instynkt państwowy, gotowość do poświęceń.
 

Zasługa Polskiej Partii Robotniczej, zasługa Gomułki, który stał u steru jej kierownictwa, polega na tym, że przedstawiony został program, odpo­wiadający aspiracjom narodu polskiego, że partia i jej przywódcy z za­kasanymi rękawami stanęli do jego realizacji na najtrudniejszych odcin­kach, że partia była siłą sprawczą, a przeto spełniającą przewodnią i kie­rowniczą rolę. Jakże aktualna jest dziś ta refleksja, gdy nieodpowiedzial­na ekipa Gierka doprowadziła kraj do tak głębokiego kryzysu gospodar­czego, a partia pospiesznie poszukuje dróg wyjścia z tego kryzysu.
 

Postawa znacznej części inteligencji nie była w tych latach przychylna nowej władzy, zwłaszcza że podziemie reakcyjne i opozycja wzywały do bojkotu władzy ludowej, do sabotażu, do dywersji. A jednak wizja Nowej Polski przedstawiona przez PPR porwała inteligencję, porwała nawet tych, co jeszcze „po uszy" tkwili w antyludowej, kontrrewolucyjnej konspiracji.
 

Gomułce zarzucano, że cały Departament Zachodni Delegatury Rządu emigracyjnego z jej szefem Władysławem Czajkowskim w randze wice­ministra znalazł się w Ministerstwie Ziem Odzyskanych, zorganizowanym i kierowanym przez Gomułkę. Po latach, w jednej z rozmów, Gomułka na ten temat powie: przyjmowałem ich z całą świadomością, gdyż znali spra­wy, pracowali dobrze. Na pogrzebie Czajkowskiego (6 września 1947 r.) Gomułka, żegnając go, powiedział: „Władysław Czajkowski już w okresie wojny i okupacji niemieckiej był kierownikiem Biura Zachodniego istnie­jącego przy Delegaturze. Po rozgromieniu Niemców, widząc że Ziemie Piastowskie przywraca Polsce obóz demokracji ludowej, wprzągł się na­tychmiast do pracy i jako bezpartyjny demokrata oddał swą szeroką wie­dzę i wybitne zdolności organizacyjne na służbę odrodzonej, demokratycznej Polski. Zaliczał się bowiem do tych polskich bojowników w podziemiu okresu okupacji, którym drogę po wyzwoleniu Polski wytyczył głęboki i szczery patriotyzm, pozwalający uniknąć im bezdroży i zgubnych szla­ków".
 

Z wielu względów warto zapamiętać powyższe słowa Gomułki, a zwłasz­cza dlatego, że w wielu gałęziach naszego przemysłu liczne zespoły Dele­gatury czy Biura Wojskowego AK (zwanego „Teczką"), podobnie jak Wła­dysław Czajkowski, zaraz po wyzwoleniu, dzięki wyciągniętej ku nim dło­ni, porwane programem rozwoju kraju, „uniknęły bezdroży i zgubnych szlaków". Po wtóre, obala to lansowane tu i ówdzie przez niektórych lu­dzi, przedstawiających się jako najbliżsi współpracownicy Gomułki, opi­nie, że Gomułka to „pożeracz inteligencji".
 

Stwierdzamy więc, że taka jest prawda, że bilans gospodarczej odbu­dowy kraju w latach 1945—1949 kształtował się pomyślnie. I tej prawdy nikt nie podważy. Toteż można wyrazić zdziwienie i oburzenie, że nie­którzy politolodzy i publicyści z grona „niepokalanych", w ślad za Andrze­jem Werblanem IM usiłują nam wmówić, że cykl kryzysów w Polsce Lu­dowej rozpoczął się w 1948 r. Nie było wtedy ani kryzysu ekonomicznego, nie było też w Polsce kryzysu politycznego. Zmiany w kierownictwie PPR do innej kategorii przesilenia zaliczyć należy. A jaki był bilans polityczny „pierwszego okresu Gomułki"?
 

Po przemieszczeniu ludności niemieckiej na tereny rdzennie niemieckie Polska stała się państwem jednonarodowym. To jest rzecz znamienna. To co działo się w Polsce głównie w latach 1944—1947 było walką między Polakami o porządek w domu ojczystym. Była to walka narzucona władzy ludowej, walka okrutna, bezpardonowa, bo domowa i bratobójcza. Siły związane ze starym ustrojem społecznym nie chciały dobrowolnie zejść ze sceny politycznej. Drogą zbrojnej walki, sabotażem i dywersją, w połącze­niu z polityczną działalnością opozycji skupionej wokół przybyłego z Lon­dynu byłego premiera rządu emigracyjnego, a wicepremiera w Rządzie Jedności Narodowej, zmierzały do przejęcia steru państwowego, do przy­wrócenia rządów obszarniczo-kapitalistycznych. Ta „mała wojna domo­wa", jak to nazwał Władysław Machejek, toczyła się o kierunek rozwoju Polski, o to jaka ma być odrodzona Polska.
 

Po raz chyba pierwszy w Polsce na taką skalę, o tak wielką stawkę zmierzyły się z sobą siły postępu, demokracji i rewolucji z siłami zacho­wawczymi, reakcyjnymi, kontrrewolucyjnymi. Była to jednak walka nie­słychanie złożona, gdyż po obu stronach walczyli z sobą nie tylko Polacy, ale robotnicy i chłopi. Ziemiaństwo, bankierzy, przedsiębiorcy, słowem ka­pitaliści, nigdy ani nie pracują, ani nie walczą własnymi rękoma, zawsze ukrywają się za czyimiś plecami, zawsze posługują się wiernymi sługami bądź zdezorientowanymi masami. Jeśli przejrzeć wystąpienia Gomułki z owych lat, jeśli przyjrzeć się działaniom władzy ludowej, to główny wy­siłek szedł w kierunku odcięcia walczących po stronie reakcji ludzi pra-cy od ich politycznych prowodyrów. Stąd amnestie, liczne akty łaski dla błądzących.
 

Ale walka jest walką, po obu stronach były ofiary. W walce z reakcją, i to jest smutna prawda, padło znacznie więcej członków PPR niż w walce z hitlerowskim zaborcą, który nie szczędził komunistów. Postawę Gomułki w tych latach ciężkiej walki cechował spokój i rozwaga, pojednawczość wobec tych, co zbłądzili, a wyrażali chęć powrotu do normalnego życia, zdecydowanie wobec tych, którzy do końca zamierzali bronić „okopów św. Trójcy". Potrafił spokojnie obnażyć do końca polityczne zamiary Miko­łajczyka i podjąć rzucone obozowi demokracji rękawice walki. Wybory do Sejmu Ustawodawczego w styczniu 1947 r. rozstrzygnęły problem „kto kogo?". Mikołajczyk poniósł klęskę, siły podziemia zostały rozbite, zwy­ciężyła demokracja.
 

Nie można nie zauważyć, że w tej walce, jaka się w Polsce toczyła, po­stępował proces integracji społeczeństwa polskiego wokół programu de­mokracji polskiej. Chodzi tu wyraźnie o proces integracji, a nie jedności moralno-politycznej, który potem nierozważni ludzie obrócili w karyka­turę. Zaludnienie ziem odzyskanych to jeden z pierwszych jej sprawdzia­nów. Odbudowa zniszczonego kraju — to dalszy jej sprawdzian. Skupienie przeważających sił narodu wokół stronnictw bloku demokratycznego, w którym główną siłę stanowiła Polska Partia Robotnicza, to żywe potwier­dzenie procesu politycznej integracji społeczeństwa. Dzięki temu było „3 razy — TAK", dzięki temu zwycięstwo wyborcze w styczniu 1947 r. przesądziło ostatecznie o koncepcji rozwojowej Polski. Fundamentem, na którym budowany był gmach integracji społeczeństwa polskiego, była jedność działania klasy robotniczej i sojusz robotniczo-chłopski. Gomułka z wrodzoną energią zwalczał ostro i konsekwentnie wszelkie przejawy sekciarstwa i dogmatyzmu w szeregach PPR, piętnował rewizjonizm i drob­nomieszczaństwo w PPS, przygotowując tym samym grunt dla zjedno­czenia ruchu robotniczego, które, jak wiadomo, utorowało drogę do zjedno­czenia ruchu ludowego.
 

I na koniec, partia, Polska Partia Robotnicza. Wyłoniła się z podziemia w sile kilkudziesięciu tysięcy ludzi, a w przeddzień zjednoczenia polskie­go ruchu robotniczego przekroczyła milion członków, z czego robotnicy stanowili 57,5%, a chłopi ponad 22%. Była to partia polskiej klasy ro­botniczej, polskich mas pracujących, zahartowana, silna i zwarta, z liczną i doświadczoną kadrą. Wielką zasługą Gomułki jest, iż pod jego kierow­nictwem PPR przeszła tak trudną, a zarazem tak chwalebną drogę. To też niewątpliwie zasługa Gomułki, że kryzys jaki zaistniał w latach 1947— 1948 w kierownictwie partii, nie był kryzysem partii.

Źródło: Jan Ptasiński: "Pierwszy z trzech zwrotów czyli rzecz o Władysławie Gomułce", wyd. Krajowa Agencja Wydawnicza, Warszawa 1983,  str 132-138
 
­
 

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci