Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 9 gości.

Ryszard Rauba: Spór o oblicze ideowe polskiej szkoły ( od zarania niepodległości do połowy lat 30. XX wieku) – subiektywny szkic

Szkoła powszechna w II RP

 
Dr Ryszard Rauba
Instytut Politologii
Uniwersytet Zielonogórski

 
 
 
 
 
Spór o oblicze ideowe polskiej szkoły ( od zarania niepodległości do połowy lat 30. XX wieku) – subiektywny szkic.
 

 
 
 
Polska szkoła od początku istnienia tzw. Drugiej Rzeczypospolitej stała się przedmiotem zaciekłego sporu o jej oblicze ideowe, pomiędzy siłami lewicy, otwarcie i konsekwentnie postulującej szkolnictwo o charakterze ściśle demokratycznym – tj. powszechne, bezpłatne, obowiązkowe i rzecz najważniejsza świeckie, a obozem grupującym znaczną część kleru katolickiego i stronnictwa prawicowe (wręcz nacjonalistyczne), usiłującym nadać ówczesnej polskiej szkole cechy ściśle wyznaniowe.
 

Pierwszy, polski program oświatowy przygotowany przez socjalistę Ksawerego Praussa – ministra wyznań religijnych i oświecenia publicznego (WRiOP) w 1918 r. w rządzie Jędrzeja Moraczewskiego (tzw. program Praussa) wprowadzał zasadę szkoły tolerancyjnej ze świeckim nauczycielstwem i świeckim nadzorem. Osoby duchowne prowadzić w niej miały tylko naukę religii dostosowaną do wyznania zadeklarowanego przez rodziców ucznia lub uczennicy. Zasady te poparł (przy ostrym sprzeciwie nauczycieli – klerykałów z Poznańskiego) powstały w kwietniu 1919 r. Związek Polskiego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych (ZPNSP) oraz Związek Zawodowy Nauczycielstwa Polskich Szkół Średnich (ZZNPSŚ)1.
 

Odbyty w tym samym roku w Warszawie tzw. Sejm Nauczycielski wyraził również poparcie dla tych zasad. Odrzucono tym samym, na razie, próby bardzo niebezpiecznego przekształcenia ówczesnej polskiej szkoły w szkołę wyznaniową. Uznano przy tym, iż nauczanie, aby było skuteczne i sensowne powinno być symultanne tzn., że szkoła winna być międzywyznaniowa, a przedstawiciele poszczególnych wyznań mogą co najwyżej kontrolować sposób nauczania religii.

Uchwalona w marcu 1921 roku Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej w artykułach dotyczących szkolnictwa podkreślała, iż nauka religii jest obowiązkowa do 18 roku życia. Przewidywała jednak, iż szkoła publiczna nie będzie wyznaniowa, a nauczyciel nie musi być wcale tego samego wyznania co uczeń. Zaryzykować można tu stwierdzenie, iż konstytucja marcowa stanowiła pewien sukces sił lewicowo – demokratycznych.

Kler katolicki i prawica szczególnie tzw. narodowa nie zamierzały spocząć na przysłowiowych laurach. Po 1921 r. akcję propagandową na rzecz szkoły wyznaniowej rozpoczął ks. dr Stanisław Szydelski w pracy pt. Religia a wychowanie i szkoła. Wyszły również prace: dr Antoniego Ski – go (pseudonim) pt. Stanowisko religii w szkole oraz Szkoła wyznaniowa czy mieszana ks. Stanisława Adamskiego. Prace te ukazały się co należy podkreślić w środowisku poznańskim, gdzie wpływy zwolenników szkoły wyznaniowej były bodaj najsilniejsze w ówczesnej Odrodzonej Polsce.
 

Zwolennicy szkoły wyznaniowej uważali, iż tylko ten typ szkoły zapewnić może „zbawienie narodu” i „pomyślność ludzkości”. Miłość ojczyzny, wysoki poziom moralny, altruizm i prawość – wszystko to młody człowiek mógł nabyć jedynie w takiej szkole. Wypływał stąd nad wyraz prosty i jednocześnie bardzo niebezpieczny wniosek. Zwolennicy koncepcji szkoły świeckiej nie kochali swojej ojczyzny. Byli więc – zdaniem zwolenników szkoły ściśle wyznaniowej: spiskującymi masonami, prowadzącymi rozkładową działalność Żydami, liberałami, oczywiście komunistami i bolszewikami dążącymi do opanowania podstępnie polskiej szkoły. W argumentacji zwolenników szkoły wyznaniowej bardzo często prymitywne emocje i równie prymitywne namiętności brały zdecydowanie górę nad merytorycznie przemyślaną i wyważoną treścią.
Wobec postulatów kleru katolickiego oba związki nauczycielskie stały niezmiennie na stanowisku niezależności młodego, odrodzonego państwa i starały się przeciwstawiać co nie było łatwą rzeczą nieuzasadnionej ingerencji duchowieństwa w sprawy szkolne i oświatowo – wychowawcze. Związki te przyjmowały raczej postawę obronną wobec kleru. Nauczycielstwo związkowe liczyło bowiem na wydatną pomoc ze strony ministerstwa WRiOP. Jednak ani ono ani podległe mu instancje szkolne nie potrafiły wytworzyć należytej atmosfery, w której nauczyciele mogliby spokojnie pracować z korzyścią dla młodego pokolenia.
 

Ówczesne władze szkolne okazywały niestety zwykłą bezsilność w rozwiązywaniu ważnych spraw szkolnych. W szkolnictwie polskim – wobec powyższej postawy ministerstwa – ukształtowała się swoista nad wyraz szkodliwa dwuwładza. Z jednej strony rządziły oświatą władze państwowe, z drugiej – wybitnie uzurpatorski kler katolicki.
 

W dniu 10 lutego 1925 r. Rzeczpospolita Polska podpisała konkordat ze Stolicą Apostolską. Artykuł 13 tego nad wyraz szkodliwego dokumentu zapewniał duchownym w praktyce decydujący wpływ na nominacje nauczycieli religii w szkołach powszechnych oraz średnich. Ponadto, nadzór nad nauczaniem i nad „moralnością” nauczycieli.
 

Po zamachu majowym sanacja z Józefem Piłsudskim na czele pragnąc pozyskać kler katolicki poszła wobec niego na dalsze wybitnie szkodliwe ustępstwa w dziedzinie szkolnictwa. W dniu 9 grudnia 1926 r. minister WRiOP profesor Kazimierz Bartel wydał specjalny okólnik o nauce religii w szkole. Zawierał on przepisy wykonawcze do artykułu 13 konkordatu. Ich treść wychodziła jednak znacznie poza jego ramy.
 

Nowością było wprowadzenie we wszystkich szkołach z wyjątkiem wyższych uczelni, przymusu uczestniczenia młodzieży nie tylko w nauce religii lecz również w praktykach religijnych. Obowiązek ten rozciągnięto na nauczycieli co stanowiło ewidentne naruszenie zagwarantowanej konstytucyjnie wolności sumienia i wyznania.
 

Okólnik prof. K. Bartla kler katolicki przyjął oczywiście z dużym entuzjazmem. Pseudo intelektualny jezuicki „Przegląd Powszechny” („PP”) stwierdził wówczas, iż okólnik ten: „odpowiada w zupełności, co z przyjemnością stwierdzić musimy, tak charakterowi Polski jako katolickiego państwa, jak prawom Kościoła, jak też potrzebom i tradycjom ludności. Winszujemy szczerze p. Bartlowi, że na tym dokumencie widnieje i długo zapewne widnieć będzie jego nazwisko2.

Podobnego zdania co powyższe było Stowarzyszenie Chrześcijańsko – Narodowe Nauczycielstwa Szkół Powszechnych (SchNNSP). Zadowolenie to było w pełni uzasadnione. Władze kościelne uzyskały bowiem wyłączne prawo kontroli nauczania jednego z przedmiotów. Nie zamierzały na tym poprzestać. Kler katolicki miał nad wyraz wilczy apetyt.
 

Z drugiej strony okólnik Bartla mocno krzywdził nauczycieli nie pozwalając im na normalne prowadzenie pracy dydaktyczno – wychowawczej w szkole. Dodatkowym ciosem dla nauczycieli skupionych ZPNSP była postawa jego Zarządu Głównego z prezesem Stanisławem Nowakiem i wiceprezesem Julianem Smulikowskim na czele. Ludzie ci, faktycznie zaaprobowali okólnik ministra, porzucając tym samym swój dawny postulat uwolnienia nauczycieli od niedopuszczalnej i kompletnie nieuzasadnionej supremacji kleru na terenie szkoły.

W ciągu następnych lat niezadowolenie nauczycieli stale rosło. Duchowieństwo katolickie natomiast tylko czekało na odpowiednią okazję by ponowić ataki na oba Związki. Doskonałym powodem do ich wznowienia stał się przebieg Zjazdu delegatów Związku (ZPNSP) w Krakowie w 1930 r.
 

W trakcie Zjazdu przedstawiciele lewicowej opozycji związkowej otwarcie poruszyli problem roli kleru i nauczania religii w szkole. Wysunięto wówczas następujące żądania: anulowanie okólnika prof. K. Bartla i wydzielenie spraw religijnych z Ministerstwa WRiOP . Wyrażono również stanowczy sprzeciw wobec supremacyjnej tendencji kleru w polskim szkolnictwie.

Odpowiedzią wyższej hierarchii Kościoła katolickiego stała się odezwa w formie listu wydana 16 sierpnia 1930 r. i szeroko rozkolportowana przez ówczesną prasę. Z pomocą przyszły klerowi również ambony oraz radio. Dostojnicy Kościoła katolickiego w imieniu Episkopatu Polski skarżyli się, że „wpływ jego na życie społeczne stara się podrywać pewna organizacja nauczycielska, która nazywa się Związkiem Nauczycielstwa Szkół Powszechnych”.

Odezwa piętnowała w ostrej formie uchwały krakowskie polecając jednocześnie członkom Związku Nauczycielstwa Polskiego – katolikom, by domagali się od Zarządu Głównego zmiany postępowania. W przeciwnym razie mieli oni wystąpić ze Związku.

Rodzicom dzieci, najwyżsi hierarchowie Kościoła katolickiego nakazali natomiast badać czy nauczyciele są religijni i żądać usuwania ateistów ze szkół. Intencja listu – odezwy była jasna. Albo ZNP zrezygnuje z jawnego oporu wobec kleru katolickiego albo opuszczą go nauczyciele – katolicy a przeciw związkowcom wystąpi zdecydowanie ogół „zatroskanych” rodziców.
 

Zarząd Główny ZNP nie zamierzał pominąć milczeniem nowego ataku dokonanego przez kler. W Liście otwartym do Episkopatu prezes S. Nowak odrzucił zdecydowanie bezsensowny zarzut biskupów o antyreligijnym nastawieniu ZNP i podkreślił, że Związek nie chce jakichkolwiek konfliktów z duchowieństwem. Prezes S. Nowak uznawał stawiane zarzuty za ogólnikowe i po prostu bezpodstawne. Ostatecznie zamierzenia duchowieństwa ujawnione w odezwie nie powiodły się. Kler zaczął poszukiwać innych metod wywierania wpływu na szkolnictwo.
 

Na przełomie 1931 / 1932 r. szeroko dyskutowana była sprawa nowego ustroju szkolnego. Podczas obrad Komisji Oświatowej Sejmu ks. Jan Czuj (BBWR) zgłosił poprawkę do ustępu dotyczącego celów wychowania. W projekcie rządowym szkoła miał zapewnić jak najwyższe wyrobienie moralne i umysłowe oraz jak najlepsze przygotowanie do dorosłego życia. Poprawka ks. Czuja zmieniała ten tekst na: „wyrobienie religijne, moralne i umysłowe”. Na poprawkę wyrazili zgodę zarówno minister WRiOP J. Jędrzejewicz jak i referent ustawy Julian Smulikowski. Kler uzyskał tym samym ustawowo poważny wpływ na proces wychowania w szkole. Sanacja pragnęła porozumienia z klerem katolickim i to za każdą cenę, stąd tak wielkie ustępstwa czynników rządowych na jego korzyść.
 

Szerokie wpływy sanacji stały się ponadto widoczne w ZG ZNP, który podjął współpracę z BBWR – em3. Dawne radykalne hasła wysuwane przez zarząd mocno wyblakły, górę brał wulgarny oportunizm, a wiceprezes J. Smulikowski starał się systematycznie paraliżować wszelkie próby oporu nauczycieli oraz działaczy związkowych wobec wybitnie klerykalnej polityki oświatowej sanacji. Tej dogodnej sytuacji nie omieszkał wykorzystać kler. Zachęcony służalczą postawą sanacji wobec niego rozpoczął próbę porozumienia się z przywódcami ZNP.

Wyrazem takiej próby był artykuł ks. Stanisława Podoleńskiego zamieszczony na łamach wspomnianego powyżej jezuickiego „PP” we wrześniu 1932 r. Przed publikacją tego artykułu wizytę w siedzibie Związku złożył redaktor naczelny „PP” ks. Jan Urban. Porozumienie wydawało się wielce prawdopodobne.
 

W swoim artykule ks. S. Podoleński wysunął niejako zaproszenie do współpracy z klerem. Warunek był tylko jeden. ZNP zmieni swoją ideologię i taktykę w praktyce. Przywódcom Związku publicysta postawił tylko jeden zarzut: „Za najważniejszy brak uważaliśmy zawsze to , że Związek chcąc być organizacją przede wszystkim zawodową za mało kładł wagi na tę stronę zawodu nauczycielskiego, która stanowi jego najistotniejszą treść i całą rację bytu, że pozostawił na boku sprawę programu wychowania i podstawowych jego założeń, nie stawiał swym członkom w tym względzie jakichkolwiek warunków, ani nie nakładał żadnych zobowiązań4.
Wiceprezes J. Smulikowski licząc się z opozycyjnymi nastrojami wśród nauczycieli5 nie przyjął co ważne obłudnej w istocie oferty kleru. Dwa lata później w 1934 r. ukazał się broszura Janiny Baryckiej pt. Stosunek kleru do państwa i oświaty. Fakty i dokumenty. Ukazanie się tej pracy należałoby traktować jako mocną i zdecydowaną odpowiedź ZNP na propozycję kleru. Za odpowiedź należałoby również uznać artykuł Kazimierza Maja opublikowany w „Przewodniku Pracy Społecznej”, w którym zaliczał on obronę przed niczym nieuzasadnionymi roszczeniami kleru do głównych zadań nauczyciela. Pisał on, iż należy: „Przygotować jednostkę i społeczeństwo do współdziałania z Państwem w walce z klerem, który sięgając po władzę polityczną – dąży do podporządkowania kultury i oświaty własnym celom, sprzecznym z interesem naszego Państwa6.
 

Takie stanowisko jak zaprezentowane powyżej spowodować musiało ponowne nasilenie w drugiej połowie lat 30. XX wieku walki o polską szkołę pomiędzy klerem, a radykalizującymi się „dołami” ZNP, który w połowie lat 30. XX w. liczył ok. 45 tysięcy członków (ok 58 % ogółu nauczycieli)7. Ostry spór o oblicze ideowe polskiej szkoły miał się toczyć dalej...

 
 

1Oba Związki nauczycielskie w lipcu 1930 r. zjednoczyły się i utworzyły Związek Nauczycielstwa Polskiego czyli ZNP.

2Cyt. za: Związek Nauczycielstwa Polskiego. Zarys dziejów 1905 – 1985, praca pod redakcją Bolesława Grzesia, Warszawa 1986, s. 131.

3Prezes Zarządu Głównego ZNP – Stanisław Nowak był członkiem prosanacyjnego BBWR – u.

4Cyt. za: T. Szczechura, Związek Nauczycielstwa Polskiego. Zarys dziejów 1919 – 1939, Warszawa 1957, s. 167.

5Zwłaszcza w Towarzystwie Oświaty Demokratycznej „Nowe Tory”, powstałym w kwietniu 1932 r. w ramach ZNP.

6Zob. T. Szczechura, op. cit. , s. 168.

7Ibidem, s. 169.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

1917 rev