Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 85 gości.

Mateusz Piskorski: Rocznicowe pytania

220px-Andrzej_Lepper.jpg

Nie wiemy, co wydarzyło się w warszawskim biurze Samoobrony 5 sierpnia 2011 roku. Wiemy, że zginął człowiek, którego pamięć na zawsze już będzie towarzyszyć polskiej polityce i historii najnowszej burzliwego okresu szoku bez terapii (jak określił terapię szokową Leszka Balcerowicza, prof. Grzegorz Kołodko). W rocznicę tej tragedii wszyscy powinniśmy pochylić się w milczeniu nad losem twórcy jednego z ostatnich w dziejach Polski ruchów społecznego protestu, człowieka, który dowiódł, że własnym wysiłkiem, zaangażowaniem i autentycznością ktoś spoza stołecznych salonów polityki może powiedzieć głośno o tym, o czym politycy głównego nurtu nie wiedzą, lub wiedzieć nie chcą. Pochylmy w milczeniu głowy przed pamięcią człowieka, który w polskiej polityce - pomimo różnych na jego temat opinii - był kimś jedynym i niepowtarzalnym.
 
Ale pochylmy się też nad odpowiedzią na pytanie, co doprowadziło życie Andrzeja Leppera do tak tragicznego finału, co sprawiło, że nie ma go dziś wśród nas, że nie przypomina o Samoobronie, tak brutalnie wypchniętej z Sejmu przez polityczny salon, w którym w chocholim tańcu pląsają od lat te same twarze. Pochylmy się nad wątpliwościami, które pojawiają się od 5 sierpnia 2011 roku, od owego piątkowego tragicznego, upalnego dnia. 
 
 
"Polska powinna szukać sojuszników w najbliższym otoczeniu, a nie "za morzami", na innych kontynentach" - mówił jeszcze w latach 90-tych Andrzej Lepper. Lider Samoobrony od samego początku swej działalności zdawał się rozumieć, że procesy globalizacyjne sprawiają, iż los polskiego rolnika czy bezrobotnego, zależy w dużej mierze również od konfiguracji międzynarodowych, w jakie Polskę pchają rządzące po 1989 roku elity. W liście, który skierował w styczniu 1994 roku do ówczesnego premiera Józefa Oleksego, wyrażając swój sceptycyzm wobec pojawiającej się już wówczas koncepcji wstąpienia Polski do NATO, pisał, że "wprowadziłoby to nasz kraj w orbitę rozgrywek strategiczno-politycznych niewiele wspólnego mających z narodowymi interesami Polski". Dlatego zapewne po raz pierwszy spotkałem go w 1999 roku, gdy Samoobrona organizowała protesty przeciwko agresji USA na Jugosławię. O postawę amerykańskich elit politycznych przewodniczący Samoobrony pytał wielokrotnie też publicznie, m.in. z trybuny sejmowej: "czy prezydenci Stanów Zjednoczonych przeżyli po drugiej wojnie światowej chociaż jeden dzień bez wojny na terytorium innych suwerennych państw?". I odpowiadał bez autocenzury, w odróżnieniu od większości polskiej klasy politycznej, w tym postkomunistów: "nie przeżyli! Cały czas są w stanie wojny, zawsze im brakuje krwi ludzkiej - tak trzeba powiedzieć". Udział Polski w wojnach napastniczych wszczynanych przez Biały Dom był przez założyciela Samoobrony konsekwentnie uznawany za nie tylko sprzeczny z żywotnymi interesami narodowymi, ale za stanowiący obraz narodowej hańby i zaprzaństwa. W ten sposób Andrzej Lepper określał operacje amerykańskie w Jugosławii, Iraku, Afganistanie. Za przykład narodowej zdrady uważał próbę zainstalowania w Polsce elementów tzw. systemu obrony przeciwrakietowej, zwanego popularnie tarczą. Jako pierwszy ujawniał informacje o tajnych więzieniach CIA na terytorium rzekomo suwerennej i przestrzegającej prawa międzynarodowego Polski. Krytykował wreszcie wszelkie próby zwaśnienia Warszawy z Moskwą, inspirowane przez polityków pełniących funkcję waszyngtońskich namiestników nad Wisłą, nawoływał do "przeciwstawienia się antyrosyjskiej histerii, która nosi cechy działań politycznie kryminalnych".
 
 
W pewien marcowy wieczór w 2011 roku siedziałem przy kieliszku czegoś mocniejszego i dyskutowałem o polityce z jednym z ówczesnych parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości. Nie mogło przy tej okazji zabraknąć politycznej historii Polski ostatnich lat. Jak wielu innych polityków PiS, także i mój interlokutor ubolewał nad straceniem szansy, jaką według niego stanowiła ówczesna koalicja z udziałem Samoobrony. Na moją uwagę, że przecież prezes jego partii sam dokonał jej zniszczenia, smutno zauważył, że decyzje w tej sprawie zakomunikowano liderom PiS w dwóch ambasadach, a oni wcielili je tylko w życie. Decyzje o politycznym zgładzeniu Andrzeja Leppera podjęto zatem, jak wiele wskazuje, daleko od Warszawy. Posłuszni kaci rekrutujący się z miejscowej elity tylko ją wykonali.
 
 
Gdzie podjęto decyzję o fizycznej eliminacji lidera Samoobrony? Może kiedyś znajdziemy odpowiedź i na to pytanie.
 
 
Artykuł opublikowano na stronie partii Samoobrona
 
 
 
Mateusz Piskorski
 
 
 
Autor jest byłym posłem Samoobrony RP, byłym rzecznikiem prasowym SRP i doradcą Andrzeja Leppera, obecnie działa w Polskiej Partii Pracy-Sierpień 80

Portret użytkownika Miłośnik LWP
 #

Osobiście bardzo szanuję pana Andrzeja Leppera i uważam , że jest to jedyny uczciwy polityk w tym kraju po przemianach roku 1990 . Przeciwnik Unii Europejskiej w odrużnieniu od uważających się za lewicę i nazywanych nawet postkomunistami ludzi z SLD , wielkimi zwolennikami razem ze sprzedawczykami z solidarności tego sztucznego , kapitalistycznego tworu .

 

Społeczność

Lenin 666