Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 18 gości.

Chilijscy studenci postulują darmową edukację jako prawo człowieka

chile.jpg

9 sierpnia 2011 roku 100 tys. chilijskich studentów wyszło na ulicę Santiago by postulować darmową edukację dla wszystkich od szkół podstawowych do wyższych. Przyłączyli się do nich profesorowie i nauczyciele, a 273 z nich zostało aresztowanych.

Przez 17 lat dyktatury proamerykańskiego prezydenta Augusto Pinocheta system edukacji został sprywatyzowany i po dziś dzień to się nie zmieniło.

Prywatna komercyjna edukcja została zagwarantowana w konstytucji stworzonej przez reżim Pinocheta. Tylko 45% uczniów szkół średnich uczęszcza do szkół publicznych, gdzie jakość nauczania jest bardzo niska. Pozostałe 55% uczniów uczęszcza do prywatnych szkół, które są bardzo chojnie subsydiowane przez rząd, dzięki którym mają ogromne zyski.

Studenci kontynuowali protest przez cały rok. W kwietniu 2012 blisko 50 tys. wyszło na ulice. 28 czerwca tego roku policja zaatakowała protestujących, przez co straty wyniosły blisko 1 mln peso.

W rocznicę protestów uczniowie i studenci wyszli ponownie na ulicę i zostali zaatakowani przez uzbrojonych po zęby policjantów. Użyto armatek wodnych i gazu łzawiącego, wiele osób pobito, a 75 aresztowano.

Studenci odpowiedzieli podpalając miejskie autobusy. Pomimo zabronienia protestów studenci kontynuowali marsz.

Uczniowie protestują przeciwko zaproponowanych przez Sebastiana Pinerę reform edukacji, które nie naruszają struktury własności. Jeden z protestujących powiedział:
"Tutaj w Santiago jest jeszce wiele nierówności. Jest tutaj wiele bogactwa, które jest źle dystrybuowane. Bogaci stają się coraz bogatsi, a biedni biednieją."

Gabriel Boric, przewodniczący lokalnej studenckiej federacji powiedział:

"Jest mi bardzo przykro widząc to co się dzieje na ulicach, ale jest to konsekwencja tego, że rząd jest opieszały oraz cichy na wszystkie propozycje ruchu studenckiego"

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Ochotnik