Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 11 gości.

Lew Trocki: Nacjonalizacja przedsiębiorstw i zarządzanie robotnicze

Lew Trocki.jpg

W krajach przemysłowo zacofanych kapitał zagraniczny odgrywa decydującą rolę. Stąd relatywna słabość krajowej burżuazji w stosunku do krajowego proletariatu. Stwarza to specjalne warunki istnienia władzy państwowej. Rząd lawiruje między zagranicznym i krajowym kapitałem, między słabą narodową burżuazją i relatywnie silnym proletariatem. Nadaje to rządowi charakter bonapartystowski szczególnego rodzaju. Rząd wznosi się, by tak rzec, ponad klasy społeczne. Faktycznie może on rządzić albo stając się instrumentem zagranicznego kapitalizmu i trzymając proletariat w łańcuchach policyjnej dyktatury, albo manewrując wokół proletariatu, a nawet idąc wobec niego na ustępstwa, zyskując w ten sposób możliwość pewnej niezależności od zagranicznych kapitalistów. Obecna polityka [rządu meksykańskiego – przyp. red.] jest na tym drugim etapie; jej największymi osiągnięciami są nacjonalizacja kolei i przemysłu naftowego.

Środki te całkowicie mieszczą się w obszarze państwowego kapitalizmu. Jednakże, w kraju półkolonialnym, kapitalizm państwowy znajduje się pod silną presją prywatnego kapitału zagranicznego i jego rządów, i nie może utrzymywać się bez aktywnego wsparcia robotników. Dlatego właśnie próbuje, bez wypuszczania z rąk prawdziwej władzy, złożyć na organizacje robotnicze znaczną część odpowiedzialności za rozwój produkcji w znacjonalizowanych sektorach przemysłu.

Jaka powinna być polityka partii robotniczej w tym przypadku? Byłoby oczywiście katastrofalnym błędem, bezczelnym kłamstwem, założyć, że droga do socjalizmu prowadzi nie przez rewolucję proletariacką, ale przez nacjonalizację przez burżuazyjne państwo różnych sektorów przemysłu i przekazanie ich w ręce organizacji robotniczych. Ale nie to jest tutaj istotne. Burżuazyjny rząd sam przeprowadził nacjonalizację i był zmuszony, by poprosić o udział robotników w zarządzaniu znacjonalizowanym przedsiębiorstwem. Można, oczywiście, unikać pytania, przytaczając fakt, że – jeżeli proletariat nie wejdzie w posiadanie władzy – udział związków zawodowych w zarządzaniu przedsiębiorstwami kapitalizmu państwowego nie może dać socjalistycznych rezultatów. Jednakże, takie negatywne stanowisko ze strony rewolucyjnego skrzydła nie będzie zrozumiane przez masy i wzmocni postawy oportunistyczne. Dla marksistów nie jest to kwestia budowania socjalizmu rękami burżuazji, lecz wykorzystywania sytuacji, które nadarzają się w państwowym kapitalizmie i rozwijania rewolucyjnego ruchu robotniczego.

Udział w burżuazyjnych parlamentach nie może już przynieść istotnych, pozytywnych rezultatów; w pewnych warunkach prowadzi nawet do demoralizacji przedstawicieli robotników. Ale dla rewolucjonistów nie jest to argument za antyparlamentaryzmem.

Byłoby nieścisłością zrównywać politykę udziału robotników w zarządzaniu znacjonalizowanym przedsiębiorstwem z udziałem socjalistów w burżuazyjnym rządzie (który nazwaliśmy ministerializmem). Wszyscy członkowie rządu są ze sobą związani więzami solidarności. Partia reprezentowana w rządzie jest odpowiedzialna za całą jego politykę. Udział w zarządzaniu jedną z branż przemysłu daje pełną możliwość politycznej opozycji. W przypadku, gdy reprezentanci robotników są mniejszością w zarządzie, mają możliwość ogłaszania i publikowania swoich propozycji, które zostały odrzucone przez większość, by uświadomić o nich robotników, itd.

Udział związków zawodowych w zarządzaniu znacjonalizowanym przedsiębiorstwem może być porównany do udziału socjalistów w miejskich samorządach, gdzie czasami socjaliści osiągają większość i są zmuszeni do kierowania ważną gospodarką miejską, podczas, gdy burżuazja wciąż dominuje w państwie i obowiązują burżuazyjne prawa własności. Reformiści w samorządzie miejskim dopasowują się biernie do burżuazyjnego reżimu. Rewolucjoniści robią wszystko, co mogą zrobić na tym polu w interesie robotników a zarazem uczą ich na każdym kroku, że polityka lokalna jest bezsilna bez zdobycia władzy państwowej.

Różnica, z pewnością, polega na tym, że w samorządach lokalnych robotnicy zdobywają pozycje dzięki demokratycznym wyborom, podczas, gdy w obszarze znacjonalizowanych przedsiębiorstw to sam rząd zaprasza ich do objęcia niektórych stanowisk. Jednakże ta różnica ma czysto formalny charakter. W obu przypadkach burżuazja jest zmuszona oddać w ręce robotników pewne sfery działalności. Robotnicy używają ich w swoim własnym interesie.

Byłoby lekkomyślnością zamykać oczy na niebezpieczeństwa, płynące z sytuacji, w której związki zawodowe odgrywają wiodącą rolę w znacjonalizowanej branży. Podstawą niebezpieczeństwa jest tutaj powiązanie głównych przywódców związkowych z aparatem państwowego kapitalizmu, przemiana z wybieralnych przedstawicieli proletariatu w zakładników państwa burżuazyjnego. Jednakże jakkolwiek wielkie byłoby to niebezpieczeństwo, jest ono tylko częścią bardziej ogólnego niebezpieczeństwa – dokładniej, ogólnej choroby. Chodzi tu o burżuazyjną degenerację aparatów związkowych w epoce imperializmu, nie tylko w starych centrach metropolitalnych, ale też w krajach kolonialnych. Przywódcy związków zawodowych są, w przeważającej większości przypadków, politycznymi agentami burżuazji i jej państwa. W znacjonalizowanych przedsiębiorstwach mogą się stać i już się stają jej bezpośrednimi agentami administracyjnymi. Przeciwko temu nie ma innego leku, niż walka o niezależność ruchu robotniczego w ogóle, a w szczególności poprzez stworzenie w związkach zawodowych silnych rewolucyjnych komórek, które, zachowując równocześnie jedność ruchu związkowego, są zdolne do walki o klasową politykę i rewolucyjny skład ciał kierowniczych.

Niebezpieczeństwo innego rodzaju leży w tym, że banki i inne kapitalistyczne przedsiębiorstwa, od których dana znacjonalizowana branża zależy w sensie ekonomicznym, mogą i będą używać specjalnych metod sabotażu, by stwarzać przeszkody na drodze zarządu robotniczego, by zdyskredytować go i popchnąć do zguby. Reformistyczni liderzy będą próbowali odwrócić to niebezpieczeństwo poprzez służalczą adaptację do żądań ich kapitalistycznych żywicieli, zwłaszcza banków. Przywódcy rewolucyjni, przeciwnie, wyciągną z sabotażu banków wniosek, że niezbędne jest ich wywłaszczenie i stworzenie jednego krajowego banku, który byłby księgowością całej gospodarki. Oczywiście kwestia ta musi być nierozerwalnie związana z kwestią zdobycia władzy przez klasę robotniczą.

Różne przedsiębiorstwa kapitalistyczne, krajowe i zagraniczne, nieuchronnie zaczną spiskować z instytucjami państwowymi, by rzucać kłody pod nogi robotniczemu zarządowi znacjonalizowanego przemysłu. Z drugiej strony, robotnicze organizacje, zarządzające różnymi branżami znacjonalizowanego przemysłu, muszą zebrać się, by wymieniać swoje doświadczenia, muszą dawać sobie wzajemnie wsparcie ekonomiczne, muszą działać we wspólnym froncie wobec rządu w kwestii warunków kredytu, itd. Oczywiście, takie centralne biuro robotniczych zarządów znacjonalizowanych branż przemysłu musi pozostawać w najściślejszym kontakcie ze związkami zawodowymi.

Podsumowując, można powiedzieć, że to nowe pole działalności zawiera w sobie zarówno największe możliwości, jak i największe niebezpieczeństwa. Niebezpieczeństwa polegają na tym, że za pomocą pośrednictwa kontrolowanych przez siebie związków zawodowych, państwowy kapitalizm może trzymać robotników w szachu, bezlitośnie ich wyzyskiwać i paraliżować ich opór. Rewolucyjne możliwości polegają na tym, że opierając się na swoich pozycjach w szczególnie ważnych branżach przemysłu, robotnicy mogą poprowadzić atak przeciwko wszystkim siłom kapitału i państwu burżuazyjnemu. Która z tych możliwości zwycięży? I w jakim okresie czasu? Jest oczywiście niemożliwe, by to przewidzieć. Zależy to całkowicie od walki różnych tendencji wewnątrz klasy robotniczej, od doświadczenia samych robotników, od sytuacji światowej. W każdym razie, by użyć tej nowej formy aktywności w interesie klasy pracującej, a nie arystokracji robotniczej i biurokracji, konieczny jest tylko jeden warunek: istnienie marksistowskiej partii rewolucyjnej, która dokładnie rozważa każdą formę działalności klasy robotniczej, krytykuje każde odchylenie, edukuje i organizuje robotników, zdobywa wpływ w związkach zawodowych i zapewnia reprezentację rewolucyjnych robotników w znacjonalizowanym przemyśle.

Tekst pochodzi ze strony Alternatywy Socjalistycznej www.wladzarobotnicza.pl

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

UPA