Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 25 gości.

Jan Kowalski: NSZZ "Solidarność": lewicowe działania, prawicowe idee

Stocznia Gdańska

Pod koniec sierpnia grupa działaczy "Solidarności", na czele z przewodniczącym tego związku zawodowego Piotrem Dudą, odpiłowała napis "imienia Lenina" z bramy Stoczni Gdańskiej. Uznali oni bowiem, że ów "kontrowersyjny" napis stanowił propagowanie komunizmu.

Stało się to przy poparciu i akceptacji prawicowych polityków i prawicowych mediów, w asyście gromkich oświadczeń, iż "miejsce Lenina jest na śmietniku historii", a usunięcie napisu to po prostu "sprzątanie" przed rocznicą Porozumień Sierpniowych z 1980 r. Odpiłowaniu napisu towarzyszyły okrzyki na cześć "Solidarności" oraz strajkowe piosenki, grane na gitarze, a po zakończeniu akcji związkowcy odśpiewali hymn narodowy.

Można by było skomentować tę informację w sposob wredny i złośliwy. Można by było przypomnieć, że w dawnych czasach, kiedy stocznia nosiła imię Lenina, zatrudniała ona tysiące robotników i w dużych ilościach produkowała statki, a dziś najważniejszą częścią tego, co ze stoczni zostało, jest ...brama. Można by było się zastanawiać, czy gdyby czas się cofnął do Sierpnia 1980 r., to ówcześni stoczniowcy, wiedząc co będzie się z ich zakładem działo w następnych dziesięcioleciach, nie wywieźliby ze stoczni na taczkach organizatorów strajku...

Można by było, ale jako człowiek dobroduszny i spolegliwy wolę pozostawić przeszłość historykom i skupić się na teraźniejszości. Odpiłowanie napisu jest bowiem kolejnym przejawem wewnętrznego rozdarcia, jakie przeżywa obecnie NSZZ "Solidarność". Z jednej strony jest to bowiem związek zawodowy, walczący o prawa pracownicze, ustawicznie deptane i naruszane w dzisiejszej Polsce; taka działalność ma siłą rzeczy charakter lewicowy i antysystemowy. Z drugiej zaś strony, w sferze ideowej "Solidarność" wciąż kultywuje etos antykomunistyczny i klerykalny, czyli radykalnie prawicowy.

Mamy tutaj do czynienia z rozdarciem, rozejściem się lewicowej "bazy" związkowych protestów z ich prawicową "nadbudową" ideologiczną. NSZZ "Solidarność" postępuje jak lekarz, który zwalcza objawy choroby (łamanie prawa pracy, bieda, bezrobocie itd.), ale nie ma nic przeciwko kapitalizmowi - chorobie, która te objawy produkuje.

Jak długo "Solidarność" wytrwa w takim ideowym rozkroku? Rozkrok nie jest pozycją wygodną, więc można przypuszczać, że niezbyt długo: kilka, najwyżej kilkanaście lat. Prędzej czy później związkowcy będą musieli odkryć, że bliżej im do Lenina, niż do prawicowych, postsolidarnościowych polityków.

Społeczność

Chcemy waszych minerałów