Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 19 gości.

Patryk Kosela: Krezusi i "kryzysi"

Rostowski

Odbierać nam będą kolejne zdobycze socjalne, prawa pracownicze i grabić nasze portfele.

Wszystko to będą robić, wycierając sobie usta pustymi frazesami o kryzysie. Znana, stara śpiewka! Nieraz uzasadniano w ten sposób odmowę podwyżek wynagrodzeń, płacy minimalnej czy wprowadzenie szkodliwego tzw. Pakietu Antykryzysowego.

Kryzys spadł im jak z nieba. Od kilku lat świat pracy, miliony Polek i Polaków słyszą odmowy ozdabiane pseudoargumentacją, że „kryzys był i może wrócić” /
„mamy kryzys” / „idzie kryzys”.

To znakomite wytłumaczenie dla prowadzenia antyspołecznej
polityki neoliberalnej Ale to nie nasz kryzys! Dlaczego
więc mamy za niego płacić?! To kryzys ideologii neoliberalnej, która zadomowiła się i w Polsce. To kryzys hochsztaplerów, banków, finansjery, korporacji
i koncernów. To efekt niecnych zachowań m.in. tzw.
Trojki (Europejski Bank Centralny, Międzynarodowy Fundusz
Walutowy i Komisja Europejska).

Kto jest kto? My – społeczeństwo jesteśmy „kryzusami”, bo to nam każe płacić się za ten kryzys. Ich kryzys. Ich, czyli krezusów. Bo czy ktoś słyszał, by nieudolni
politycy czy bankierzy zostali pociągnięci do odpowiedzialności za przyczynienie się do
spowolnienia gospodarczego?

Nie?! No tak, bo nic takiego nie miało miejsca.
Rachunek wystawia się obywatelom.

To tak, jakby ktoś poszedł do prestiżowej, drogiej
restauracji, najadł się smakołyków do syta, ale rachunek
pozostawił do zapłacenia z własnej kieszeni pracującemu
tam kucharzowi.

Idzie bryndza – mówią Polacy komentując rządowe zapowiedzi
zaciskania pasa. Wszędzie słychać zapowiedzi szukania oszczędności i cięć wydatków na cele publiczne. Dotyczyć
to będzie każdego statystycznego Kowalskiego i
każdej statystycznej Nowakowej, czyli „kryzusów”. Ale nie polityków! Owi krezusi będą mieć jeszcze lepiej, czyli zgodnie ze znanym sloganem wyborczym Platformy Obywatelskiej.

Przeciwko temu, przeciwko dzieleniu ludzi na równych i
równiejszych protestowali w ubiegłym tygodniu związkowcy
Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80” przy wsparciu
działaczy Polskiej Partii Pracy.

Wszystko to w ramach ogólnopolskiej kampanii „Nie będziemy
płacić za wasz kryzys!”. W dniach 24-28 września pikietowaliśmy przed biurami poselskimi PO. Bo to ta partia tak załatwia społeczeństwo. Paradoksem
jest, że formacja, która nazywa się „Platforma Obywatelska”, jest tak skrajnie antyobywatelska.
Działania w ramach akcji „Nie będziemy płacić za wasz
kryzys!” zostały rozpoczęte już 23 sierpnia br. happeningiem przed Urzędem Wojewódzkim
w Opolu. Była to spontaniczna akcja w reakcji na informację
radia RMF FM o tym, że kilkunastu polski posłów poleciało za nasze pieniądze na konferencję do Paryża dotyczącą możliwości... zamieszkania na Marsie.

Stacja radiowa poszła dalej i ujawniła wszystkie egzotyczne
wojaże zagraniczne parlamentarzystów.

Tylko w tej kadencji Sejmu, która nie trwa nawet rok,
zafundowaliśmy im wycieczki na – bagatela – 1,5 mln zł. A
przecież można było przeznaczyć te pieniądze na realne potrzeby społeczne. Bo prawda jest taka, że dziadujemy na tle reszty Europy!

Kielce: Dla nas ryż, dla nich sushi

Naszą antykryzysową kampanię wznowiliśmy 24 września
w Kielcach. Przed świętokrzyską siedzibą Platformy ustawiliśmy się z transparentami o treściach:
„NIE będziemy płacić za kryzys polityków i bankierów. To oni powinni zaciskać pasa, NIE my!”, „Popierajcie Platformę Obywatelską czynem – umierajcie
przed terminem. Przed emeryturą...”, „Władza się wyżywi.
Społeczeństwo klepie biedę.

Przywileje władzy dzieją się kosztem głodujących dzieci” czy „Śmieciowe umowy. Śmieciowe emerytury. Śmieciowe życie”.

Były też miski z ryżem, jako symbol tyrania na umowach
śmieciowych. Harowania na nich aż do śmierci, dzięki
rządowi Tuska i wydłużeniu przezeń wieku emerytalnego
dla kobiet o 7 lat, dla mężczyzn o 2 lata, czyli do 67. roku życia.

Był i drugi symbol – sushi. To symbol rozpasania i przywilejów władzy. Za siedzenie w Sejmie
i Senacie i pierdzenie w stołki czy za olewanie pełnienia
dyżurów parlamentarnych, udziału w pracach komisji, a
nawet w posiedzeniach Sejmu, wybrańcy narodu nie tylko pobierają wysokie pensje, ale liczy im się to do emerytury.
Gdy oni doskonale bawią się na wspomnianych wycieczkach,
zajadają sushi i łyżeczkami pochłaniają kawior zapijając szampanem, społeczeństwo popada w biedę. Rację miał niegdyś
Jerzy Urban mówiąc, że władza się wyżywi. Zapomniał jednak
dodać, że społeczeństwo umrze z głodu. Rośnie bezrobocie,
skala umów śmieciowych jest przerażająca, realne wynagrodzenie leci na łeb na szyję, poziom
płacy minimalnej to kpina, minimalne renty i emerytury to
kwoty poniżej minimum socjalnego.

Spójrzmy na statystyki. Z tych Eurostatu wynika, że
młodemu Polakowi dużo trudniej, niż innemu przeciętnemu
mieszkańcowi Starego Kontynentu zdobyć się na wyprowadzkę
z rodzinnego domu. Aż 2,5 mln Polek i Polaków w
wieku 25-34 lata, czyli 41 proc. obywateli należących do tej grupy wiekowej, nadal mieszka z rodzicami (przy średniej europejskiej wynoszącej 28 proc.).
Wcale nie lepiej Polska wypada w raporcie UNICEF o ubóstwie
dzieci. W Polsce prawie 1,3 mln dzieci jest pozbawionych dostępu do podstawowych dóbr niezbędnych do ich rozwoju (ok. 21 proc.), zaś ponad 1 mln żyje
w ubóstwie (14,5 proc.).

A teraz zerknijmy na fakty pochodzące z rozpustnych salonów
„Warszawki”. Rząd rozdał blisko 20 mln zł na premie dla
urzędników ministerstw. Z kolei w lipcu posłowie otrzymali 500-złotowe podwyżki. Teraz Sejm wyda 250 tys. zł na nowe telewizory do hotelu poselskiego. Tematem tego numeru „KZ” jest służba zdrowia. Nie może więc i zabraknąć bulwersującej informacji w tej sprawie. Posłowie i
senatorowie nie będą stali w wydłużających się kolejkach w
państwowych szpitalach. Parlamentarzyści zostaną objęci
szczególną opieką lekarską w prywatnych placówkach ze
względu na... „coraz gorszą dostępność usług medycznych w
ramach NFZ”. Obywatele mogą stać i umierać w wydłużających
się kolejkach. O kierunkach polityki NFZ i poziomie finansowania usług medycznych decydują
w stolicy politycy. Zamiast jednak polepszyć sektor zdrowotny, dbają, by to im się polepszyło w dostępie do lekarzy!

O tym i o innych przekrętach władzy można przeczytać na
stronie TKM – Teraz K... My >>

terazkmy.pl

Lublin: Politycy stracili twarz

Gdyby Platforma Obywatelska rzeczywiście troszczyła się o
finanse publiczne, to zlikwidowałaby patologię zatrudniania
na umowach śmieciowych.

Rocznie tylko z tego powodu budżet państwa traci aż 18 mld
zł! A przecież rok temu Tusk obiecał, że jak wygra wybory, to zrobi porządek z patologią śmieciowego zatrudnienia. Nie zrobił tego.

W Lublinie przed lubelskim biurem PO, gdzie rezydować
mają m.in. „ministra” Joanna Mucha, czy niegdysiejszy piłkarz Cezary Kucharski (najbogatszy lubelski poseł!) przebiliśmy balony oklejone zdjęciami polityków
rządzącej formacji. Te spadły na chodnik i kończyły
podeptane przez przechodniów.

Po akcji trafiły tam, gdzie powinny trafić umowy śmieciowe
– do kosza na śmieci. Związkowcy z PZL-Świdnik rozdali kilkaset ulotek. Dużo osób sympatyzowało z naszym
protestem.

Gdańsk: PO jak Amber Gold

Na Pomorzu zrobiliśmy wyłom. Nie protestowaliśmy przed biurem Platformy, a przed siedzibą prezydenta Gdańska,
Pawła Adamowicza (także Platformersa). Adamowicz to nasz
„stary znajomy”, jeszcze z czasu kampanii „STOP umowom śmieciowym!”. Byliśmy w ramach tej akcji przed bramą Stoczni Gdańskiej 31 sierpnia br., a więc w 32.
rocznicę podpisania Porozumień Gdańskich. Trafiliśmy akurat
na moment, w którym Adamowicz miał konferencję
prasową po tym, jak dzień wcześniej w Sejmie ujawniono
jego zdjęcie, na którym to widać jak ciągnie samolot OLT Express – firmy lotniczej należącej do Marcina P., szefa Amber Gold.

Wtedy prezydent Adamowicz nie chciał z nami rozmawiać
i uciekł do swojej limuzyny. Teraz go nie zastaliśmy. Złośliwi mówili, że znów przed nami uciekł. Na ręce jego urzędników wręczyliśmy jednak prezent dla
Adamowicza. Był to zabawkowy samolot ozdobiony napisami
„OLT”. Mamy nadzieję, że postawi go sobie na pamiątkę
Marcina P. na biurku... Przykład Pawła Adamowicza
znakomicie ukazuje podobieństwo jego partii – PO do Amber
Gold. To, czego chwycił się szef spółki Amber, Marcin P. zamieniało się w złoto. Czego nie dotkną się politycy PO także zamienia się w szczere złoto.

Dowodem na to jest wzbogacenie się Adamowicza. Powinniśmy
się od niego uczyć przedsiębiorczości!

Gdy porówna się jego oświadczenia majątkowe z 2006 i
2012 roku, jak na dłoni widać, że służenie mieszkańcom
miasta jest niezwykle dochodowym zajęciem. Adamowicz
wzbogacił się niemiłosiernie. Z przeciętniaka stał się... krezusem!

Ma siedem (!) mieszkań, olbrzymie pieniądze ulokowane
w funduszach inwestycyjnych i kasę na koncie czy też w gotówce. Zanim został prezydentem Adamowicz imał się prac
dorywczych, był stróżem i pracownikiem naukowym. Skąd
więc ta fortuna? Z ciągnięcia samolotu OLT Express?

Bydgoszcz: Córeczka tatusia nie ma pustego brzusia

Na Kujawach i Pomorzu wróciliśmy do konwencji pikietowania
biur PO. Nasi związkowcy z Elektrociepłowni Bydgoszcz i
przedstawiciele Stowarzyszenia Emerytów i Rencistów „Weterani Pracy” protestowali przed lokalem posła Radosława Sikorskiego (obecnie także ministra
spraw zagranicznych).

Sikorski zatrudnił w swoim ministerialnym resorcie 23-letnią córkę ministra finansów, Jacka Rostowskiego – Mayę. Widać, że politycy dla swoich dzieci chcą jak najlepiej, a na pewno nie chcą, by pracowały one na umowach śmieciowych czy za płacę minimalną wynoszącą
1110 zł na rękę. My – reszta społeczeństwa, to dla
nich co innego... My się dla nich nie liczymy!
Przypomnijmy jeszcze, że w maju 2009 r. ci sami działacze,
którzy protestowali przed biurem Sikorskiego, byli u innej
bydgoskiej posłanki PO, Teresy Piotrowskiej. Ta nasłała na nich policję. Związkowców „Sierpnia 80” brutalnie wyciągnięto wówczas z jej biura – za ręce i nogi.

Na koniec złożono na nich doniesienie do prokuratury i postawiono przed sądem za „naruszenie miru domowego”.
Widać nudzi się w polityce posłanka Piotrowska, skoro zdarza jej się w biurze poselskim zamknąć oczy. Ale żeby od razu traktować to jako mieszkanie?!

Katowice: Górnicy chłopcami do bicia?

Tydzień protestów zakończyliśmy na Górnym Śląsku. Blisko
100 związkowców piętnowało tamtejszą Platformę.
Górnicy nie chcą być bowiem „chłopcami do bicia” dla Amberrządu PO, kierowanego przez Aber-premiera Donalda Tuska, który już zapowiedział majstrowanie przy emeryturach górniczych.

Oznaczać to może jedno: odebranie prawa do słusznie
wcześniejszego spoczynku zawodowego ciężko pracujących
hajerów, narażających każdego dnia pod ziemią swoje życie i
zdrowie. Górnicy mają zapłacić w ten
sposób nie tylko za kryzys ekonomiczny, ale za liczne afery z otoczenia Tuska, a może i nawet
za spadek popularności bloga Kasi Tusk. Przed katowickim
biurem PO było jeszcze spokoj nie.

Członkowie WZZ „Sierpień 80” przygotowują bowiem
swoje gardła i siły na demonstrację w najbliższy piątek, 5
października w Warszawie. PS. Dziękuję Komisji Zakładowej
w KWK „Sośnica-Makoszowy” za pomoc w organizacji tych
protestów.

Tekst ukazał się w "Kurierze Związkowym" 3 października 2012

Społeczność

USRR