Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 22 gości.

Krzysztof Łabądź: JSW - porozumienie albo strajk

GÓRNICY 3.jpg

W ostatnich dniach prezes Zagórowski – szef Jastrzębskiej
Spółki Węglowej SA, kolejny raz zaprosił przedstawicieli związków zawodowych do rozmów.

Mieliśmy rozmawiać o rozwiązaniach sporów zbiorowych dzięki wypracowaniu stosownego kompromisu. Niestety, okazało się, że prezes chce być cwaniakiem, który nie dając nic w zamian załatwi swoją sprawę.

Tą sprawą jest regulamin pracy. Okazuje się, że wprowadzenie – na nasze szczęście! – regulaminu pracy, jako integralnej części Zakładowego Układu Zbiorowego Pracy w KWK „Pniówek”, skutecznie blokuje rozwiązania, które chciałby wprowadzić prezes. W „Pniówku” pracują górnicy na trzy zmiany, a prezes chce, żeby pracowali na cztery – i to można by zrozumieć.

Jednakże przy tej okazji chce, żeby związki zawodowe podpisały porozumienie wprowadzające nowy regulamin pracy nie będący integralną częścią ZUZP. Ten regulamin miałby być regulaminem krótkim bez tzw. niespodzianek, czyli bez pracy w soboty czy bez niedookreślonego czasu pracy. Dzięki takiemu zabiegowi Zagórowski wyciągnąłby regulamin pracy z ZUZP, by po krótkim czasie powrócić do negocjacji nad regulaminem pracy i wprowadzić sobie nowy, taki jak chce zarządzeniem – już bez zgody związków zawodowych. Tak to jest, że układ zbiorowy trzeba negocjować ze związkami zawodowymi, bo tak stanowi prawo, a co za tym idzie, jeśli coś jest integralną częścią układu to też podlega negocjacji. Jeśli chodzi o regulamin pracy to jest inaczej – pracodawca wzywa związki zawodowe do negocjacji proponując nowy regulamin pracy, a jeśli związki nie uzgodnią wspólnego stanowiska w ciągu 30 dni, to pracodawca ma prawo wprowadzić go zarządzeniem i o to chodzi Zagórowskiemu.

Związki jednak nie zamierzają dać się ograć, toteż przedstawiły na negocjacjach pakiet rozwiązań, który musi być przyjęty, żebyśmy mogli pracować spokojnie bez niepokojów społecznych. Tym bardziej, że otrzymaliśmy z sądu apelacyjnego wyrok pozytywny dla nas, więc możemy nawet strajkować – ostatnia przeszkoda została pokonana. Prezes chce wbić klin między górników dzieląc ich na tych „starych” (ze „starymi” umowami o pracę) i nowoprzyjętych – z nowymi umowami.

Planuje zaproponować „starym” górnikom 30 przysłowiowych srebrników, żeby nie protestowali przeciwko nowym umowom o pracę. Zaproponował, że może dać podwyżkę stawek o 2,7 proc. i jednorazówkę w wysokości 1000 zł brutto. Oczywiście nijak się to ma do naszych żądań.

W niedługim czasie ukaże się gazeta związków zawodowych z JSW, gdzie będzie szeroko opisana sytuacja w spółce, jednak już dziś wiadomo, że bez konfrontacji nie dostaniemy tego, co chcemy. Strajk wisi w powietrzu, pozostaje tylko czekać na wyznaczenie jego daty.

Prezes, jeśli nie chce z nami dogadać się przy stole, to będzie musiał rozmawiać na cechowni.

To już nie przelewki. Za długo czekaliśmy, żeby teraz poddać się lub podpisać porozumienie, które nic nam nie da, a nasi koledzy będą dalej zatrudniani na umowach śmieciowych. Górnicy zawsze potrafili walczyć o swoje – tak będzie i tym razem. Wygramy, a Zagór niech wraca do parzenia kawy.

Autor jest przewodniczącym WZZ "Sierpień 80" w KWK Budryk oraz wiceprzewodniczącym WZZ "Sierpień 80" w Jastrzębskiej Spółce Węglowej S.A.

Tekst ukazał się w "Kurierze Związkowym" 12 października 2012

Społeczność

jednolity front