Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 23 gości.

Maina van der Zwan: Holandia - wszystkie partie głównego nurtu wzywają do ostrych oszczędności

Mark Rutte (premier Holandii)

 
Maina Van Der Zwan uważa, że kiedy powyborczy kurz opadnie, walka z cięciami
 
okaże się prawdziwym testem.
 
Wybory do holenderskiego parlamentu 12 września zostały wygraneprzez dwie partie: neoliberalną Partię Ludową na rzecz Wolności i Demokracji(VVD) i socjaldemokratyczną Partię Pracy.
 
Mimo wysokich oczekiwań wśród swoich członków i na radykalnej lewicyza granicą, radykalnie lewicowa Partia Socjalistyczna nie zyskała większej niżpoprzednio ilości mandatów. Holenderska prasa przywołuje wyniki wyborów jako dowód zakończenia politycznej polaryzacji i znak odnowienia zaufania wyborców dla politycznego centrum.
 
VVD uzyskała 41, a Partia Pracy 39 mandatów. Partia Socjalistyczna utrzymała15 miejsc w parlamencie. Zieloni zostali zdziesiątkowani. Jedyna dobra wiadomość jest taka, że rasistowska Partia Wolności, kierowana przez islamofobicznego fanatykaGeerta Wildersa, straciła 9 mandatów i również skończyła z piętnastoma miejscamiw parlamencie.
 
Politycznym tłem tych wyborów był szalejący kryzys w strefie euro. Wszystkiegłówne partie wzywały do ostrych planów oszczędnościowych.
Wśród większości wyborców panuje jednak nastrój niezgody dla twardychcięć oraz forsowanych przez Unię Europejską pakietów ratunkowych. Partia Wolności popierała wcześniejszy, prooszczędnościowy rząd, co zaszkodziłojej wrogiemu establiszmentowemu wizerunkowi.
 
 
W związku z tym spodziewano się, że wynik socjalistów będziebardzo dobry. Sondaże przewidywały początkowo właśnie taki scenariusz. Niektórzy wręcz mówili o możliwym zwycięstwie Partii Socjalistycznej w wyborach. Wydarzyły się  jednak trzy rzeczy.
 
Po pierwsze, polityczny establiszment wrzeszczał o nadchodzącym„czerwonym terrorze”, który przyjdzie za sukcesem Partii Socjalistycznej. Tego typu ataki zastraszyły wyborców i zachęcały ich do optowania za „bezpieczniejszym”wariantem – oddania głosu na Partię Pracy.
 
Po drugie, Partia Pracy wzięła kurs na lewo. Nagle zaczęła mówić o konieczności kontroli sektora bankowego, redystrybucji bogactwa i zerwania ze „zgniłą polityką prawicy”. Z nowym, energicznym liderem, mającym korzenie w ruchu Greenpeace, tego typu retoryka pomogła przeciągnąć potencjalny elektorat socjalistów.
 
Po trzecie, Partia Socjalistyczna zareagowała podkreślaniem własnego„realizmu” i „gotowości do rządzenia”, co poskutkowało kompromisem w kwestiiwieku emerytalnego, wycofaniem się z najostrzejszej krytyki Unii Europejskiej iprowadzeniem dość apolitycznej kampanii lidera partii i kandydata na premieranowego rządu. Wszystko to zamazało różnice, które odróżniały socjalistów od Partii Pracy.
 
Kombinacja powyższych czynników doprowadziła ostatecznie do burzy. W ciągu kilku tygodni Partia Pracy wyprzedziła socjalistów w sondażach i przeciągnęła na swoją stronę wielu „taktycznych wyborców”, którzy zainteresowanibyli przede wszystkim odejściem od władzy premiera liberalnej VVD Marka Rutte.
 
 
To samo wydarzyło się po prawej stronie sceny politycznej z byłym elektoratem Partii Wolności, który zagłosował na VVD w nadziei na utrzymanie PartiiPracy poza rządem. Ironiczną konsekwencją takiego taktycznegogłosowania jest to, że najprawdopodobniej doprowadziło ono do niepopularnej, lecz stosunkowo stabilnej „wielkiej koalicji” VVD i Partii Pracy.Łatwość, z jaką tak wielu potencjalnych wyborców socjalistów wróciło dozagrody Partii Pracy pokazuje, jak kruche jest poparcie dla radykalnej lewicyw Holandii.
 
 
Lewicowe emocje, które nie mają zakorzenienia w społecznej walce, pozostająpłytkie i niestabilne. Nie może więc być mowy o radykalnym przesunięciusił politycznych w parlamencie bez fundamentalnych zmian w społecznej świadomości. Holenderska lewica potrzebuje przełomu w walce przeciw planom oszczędnościowym dużo bardziej, niż kolejnego wyborczego spazmu, pozbawionegougruntowanej bazy społecznej. Prawdopodobnie rząd liberałów i socjaldemokratówkontynuować będzie politykę zaciskania pasa. Wysokie noty socjalistów w sondażach przedwyborczych wskazują przynajmniej, że potencjał sprzeciwu przeciw cięciom jest dużo większy, niż kiedykolwiek wcześniej.
 
Tłumaczył Igor Leszek

Tłumaczenie ukazało się w październikowym numerze miesięcznika "Pracownicza Demokracja"

Społeczność

rot front