Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 35 gości.

Ulrich Ruppert: Manipulacje "Czarnej księgi zbrodni komunizmu"

Goebbels.jpg

 
W  roku 1999 ukazała się polska edycja wydanej już wcześniej we Francji a potem wielu innych krajach "Czarnej księgi komunizmu".
 
"Czarna księga" okazała się międzynarodowym antykomunistycznym bestsellerem. Na tysiącu stron zawiera ona wszystkie możliwe oskarżenia, jakie kiedykolwiek zostały podniesione przeciwko socjalizmowi i komunizmowi. Wstęp do "Czarnej księgi" napisany został przez Francuza Stefana Courtois, byłego maoistę. Courtois sumuje wszystkie liczby zabitych "w imię komunizmu".
 
W tym celu łączy tak odległe i różne historyczne zjawiska jak wojna domowa w Rosji, przymusowa kolektywizacja, wielki terror w ZSRR, zbrodnie Mao Tse Tunga w Chinach i Pol Pota w Kambodży, dyktaturę wojskową w Etiopii, sandinistów z Nikaragui i "Świetlisty Szlak" z Peru.
 
 
 
Liczba 100 milionów ofiar komunizmu do jakiej dochodzi jest zestawiona z li czbą ofiar nazizmu, którą Courtois oblicza (znacznie m niej rygorystycznie) na 25 milionów. Konkluzja tych zabiegów ma być jasna:
 
komunizm był równie zły jak faszyzm jeśli nie gorszy. Jako praca naukowa "Czarna  księga" jest zupełnie bezwartościowa. Jej autorzy ignorują zupełnie cechy klasowe i programowe najróżniejszych ruchó w, którym w łatwy sposób przyklejają łatkę "komunizmu". Poniżej zamieszczamy komentarz mający określić polityczny charakter "Czarnej księgi":
 
150 lat po ukazaniu się "Manifestu komunistycznego" debata na temat komunizmu rozpoczęła się ponownie. Niewesoły stan dzisiejszego społeczeństwa, nędza i głębokie podziały widoczne na całym Świecie jeszcze raz przywołują na myśl komunistyczne idee: wezwanie o równość, sprawiedliwość i wolność. Taki stan dzisiejszego kapitalizmu sprowokował Stephana Courtois i innych burżuazyjnych mistrzów zniesławiania do przypisania milionów ofiar barbarzyństw XX w. komunizmowi, socjalizmowi i lewicy w ogóle. Wstęp i epilog napisany przez Courtois ośmieszają go jako historyka.
 

 
Jeśli zastosować jego standardy np. do historii chrześcijaństwa okazałoby się, że jest ono najbardziej zbrodniczym ruchem społecznym. Na jego koncie są wszak wyprawy krzyżowe, Inkwizycja, pomoc Watykanu hitlerowskim zbrodniarzom. W ten sposób Jezus, syn cieśli z Nazaretu, pacyfistyczny kaznodzieja religijny, jawiłby się nam jako twórca największej organizacji terrorystycznej na Świecie. Courtois występuje jako polityczny reprezentant określonej warstwy społecznej.
 
 
Byli radykałowie rewolty 1968 r. tworzą dziś ważny sektor demoliberalnej elity Zachodu. Ale to, że dzisiejszy Świat wygląda znacznie gorzej niż w latach ich młodzieńczego buntu nie interesuje już ich. Radykalizm wczorajszych buntowników zamienił się w radykalną obronę istniejących społecznych stosunków wraz z masowym bezrobociem, społeczną polaryzacją i ograniczeniami demokracji. Te bowiem stosunki społeczne są gwarantem ich dzisiejszych przywilejów.Osobistą ewolucję Courtois można rozpatrywać na kilka sposobów. Psycholog społeczny powiedziałby może, że w 1968 r. Courtois sprzedawał "Czerwoną książeczkę" Mao i rzucał koktailami Mołotowa w policję bo taka była moda i zapewniało mu to afirmację rówieśników. Dziś zaś modny jest wśród drobnomieszczaństwa radykalizm antykomunistyczny. Socjolog zwróciłby uwagę na wejście wielu liderów 1968 r. do krytykowanego przez nich politycznego i intelektualnego establishmentu. Dziś ich determinacja w obronie liberalnej demokracji jest znacznie silniejsza niż ich młodzieńcze protesty przeciwko jej ciemnym stronom.
 
 
My jako trockiści musimy jednak zauważyć, że antykomunizm Courtois i pokolenia 50 - latków na Zachodzie jest związany z ich fascynacją w 1968 r. stalinowską wersją marksizmu.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Co mogło być atrakcyjnego dla Courtois i jemu podobnych w głupiej i nudnej "Czerwonej książeczce" Mao? Czytając ją myśleli oni o zmianie społeczeństwa lecz nie przez działania klasy robotniczej ale przez odgórne impulsy reżimu, w którym studenci, a nie proletariat, podobnie jak w maoistowskiej rewolucji kulturalnej, odgrywaliby kluczową rolę.
 
Wybrali ten model marksizmu choć nawet w 1968 r. było wiadomo, że zarówno wschodnoeuropejski stalinizm jak i jego maoistowski wariant opierają się na policyjnych represjach przeciwko klasie robotniczej. Courtois pokazuje, że niczego więcej nie nauczył się przez ostatnich 30 lat. Jego stalinowsko - maoistowski marksizm zamienił się w histeryczny burżuazyjny antykomunizm. Jest to zjawisko podobne do potępień komunizmu przez uwłaszczonych bossów nomenklatury. 
 
"Czarna księga komunizmu" opiera się na największym burżuazyjnym kłamstwie XX w. Kłamstwie, że stalinizm równa się komunizm. Kłamstwo to jest obecnie coraz trudniejsze do podtrzymywania. Po otwarciu wschodnioeuropejskich archiwów rzeczywista rola stalinowskiego terroru jest coraz bardziej widoczna. Można tu przywołać choćby prace rosyjskiego historyka Vadima Rogovina wykazujące, że stalinowski terror był wymierzony przede wszystkim przeciwko lewej opozycji.
 
Stalinowski terror nie może plamić imienia rewolucji październikowej z tej prostej przyczyny, że nie był on jej produktem lecz produktem kontrrewolucji. Stalinizm był wymierzony przeciwko socjalizmowi i służył interesom jedynie nomenklatury. Ta zaś, po latach policyjnych rządów, w 1989 r. przekształciła się w burżuazję.
W 1937 r., w czasie procesów moskiewskich, wielu znanych przywódców bolszewickich zostało straconych na podstawie fałszywych dowodów. Kilka burżuazyjnych rządów wysłało wówczas swoich obserwatorów do Moskwy. Wyrokom przyklasnęli koryfeusze europejskiej kultury m.in. pisarze Lion Feuchtwanger i Romain Rolland , filozof Ernst Bloch. 
 
W tym samym czasie Lew Trocki i jego zwolennicy z Lewej Opozycji głosili, że dowody przedstawiane w Moskwie są fałszywe a fala terroru służy tylko kontrrewolucyjnej polityce Stalina i nomenklatury. Trocki utrzymywał, że rewolucja 1917 r. była wielkim krokiem do przodu w historii całej ludzkości zaś stalinizm był powrotem do dawnego barbarzyństwa przedrewolucyjnej Rosji. Był ceną za izolację rosyjskiej rewolucji. Oto co Trocki napisał w swej pracy "Nasza i ich moralność" w 1938 r. (Książka ta była wymierzona przeciwko ojcom dzisiejszych "badaczy", którzy uważają, że stalinowski terror był logiczną konsekwencją bolszewizmu). "

 
 
Rewolucja październikowa zniosła przywileje, wypowiedziała wojnę społecznym nierównościom, zastąpiła biurokrację samorządem pracowniczym, zniosła tajną dyplomację, uczyniła wszystkie relacje społeczne zupełnie przejrzystymi.
 
Stalinizm przywrócił ponownie najbardziej uwłaczające przywileje, przywrócił prowokacyjną nierówność, zdusił aktywność mas przez policyjny absolutyzm, przekształcił administrację w monopol kremlowskiej oligarchii i odnowił fetyszyzm władzy w formach o jakich nie ośmielała się marzyć absolutna monarchia.
 
Jakiej doprawdy bezgranicznej moralnej i intelektualnej tępoty potrzeba, by identyfikować policyjną moralność stalinizmu z rewolucyjną moralnością bolszewików." Czy ktoś wyjaśnił różnicę między bolszewizmem a stalinizmem lepiej niż Trocki w 1938 r. ?
 
Jednak burżuazyjni historycy, służąc swym panom, odmawiają konfrontacji z faktami historycznymi. Wolą zrównywać przemoc opresorów i przemoc opresjonowanych, i przeciwstawiać ją abstrakcyjnej idei demokracji.
 
Ukrywają przy tym zbrodnie demokracji burżuazyjnej - nie te z okresu Wielkiej Rewolucji Francuskiej lecz te późniejsze. Wszak cała historia XX w. pełna jest wojen prowadzonych przez "demokratyczne" burżuazyjne rządy. Prawie każdy "demokratyczny" zachodni kraj w krwawy sposób rządził swoimi afrykańskimi lub azjatyckimi koloniami. I choćby to starczyłoby na kilka długich "czarnych ksiąg kapitalizmu".
 
Tak więc najpierw należy dobrze rozumieć społeczne korzenie dyskusji o "komunistycznych" zbrodniach. A wtedy, choć burżuazyjni historycy zawsze będą powtarzać stare bajki i oskarżać komunistów o zbrodnie stalinizmu, historyczna prawda nie da się zakrzyczeć. Prawda zaś jest największą siłą pozwalającą na odrodzenie rewolucyjnego ruchu robotnicz ego.


Nie bez powodu przed wielu laty Lenin, rzucając wyzwanie kłamstwom kapitalistów, dał partyjnej gazecie bolszewików tytuł "Prawda".
 
tekst pochodzi ze strony   http://pismodalej.pl/
 

Portret użytkownika MARCIN
 #

W tej książce komunistów nie oskarżono chyba tylko już o kanibalizm.Część autorów tej książki w latach 70-tych wychwalała komuny wiejskie Pol Pota jako wzór państwa.Kupiłem tę książke z ciekwości i sprzedałem do antykwariatu.Z punktu widzenia warsztatu metodologicznego jest to całkowity naukowy gniot.Szczególnie rażące są wyssane z palca brednie i kłamstwa dotyczące Nikaragui w czasach rządów Sandinistów.Do wszytkich danych liczbowych podanych w tej książce brak niestety naukowych odnosników czyli przypisów.Dlatego,że te dane są po prostu wyssane z palca.

 
Portret użytkownika Krzysztof Wójcicki
 #

Interesującą rzeczą jest, na co zwraca uwagę autor, że w zajadłym antykomunizmie wiodą prym byli ultralewacy, sympatycy Stalina, Mao i Pol Pota, którzy nigdy zapewne nie czytali klasyków marksizmu, a nawet jak czytali to nie zrozumieli o co im chodziło. Bo dla takiego Courtois w młodości liczył się tylko prymat woli nad myślą i chęć mordowania wszystkich tych uznawanych według siebie za burżujów. Coś takiego jak materializm dialektyczny i historyczny dla niego nie istniało bo po co przeciążać umysł zbędnymi terminami?

Postawa dalece sprzeczna z marksizmem, dostarcza tylko argumentów antykomunistycznym historykom takim jak... Courtois późniejszych latach swojego życia.

Jeśli chodzi o same rewelacje ultralewaków to ukazał się na WR kiedyś już jeden tekst na ten temat
http://1917.net.pl/?q=node/228

 

Społeczność

Niech żyje rewolucjca socjalisyczna