Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 17 gości.

Andreas Payiatsos: Strajk generalny w Grecji

Grecja strajjk3.jpg

Strajk generalny w Grecji, do którego doszło 24 lutego, miał charakter ogólny i objął wszystkie branże zarówno publicznego, jak i prywatnego sektora gospodarki. Był to drugi strajk generalny w ciągu zaledwie dwóch tygodni, poprzedzony strajkiem generalnym z 10 lutego, który również odznaczał się masowym uczestnictwem i wielkimi wiecami. W ostatnim strajku generalnym udział wzięło około 2,5 miliona robotników. Kraj został sparaliżowany, w szczególności zaś główne miasta, Ateny i Saloniki, gdzie stanęło w zasadzie wszystko: transport lądowy i morski, służby publiczne i sektor usługowy. Samoloty w ogóle nie opuszczały ani nie przylatywały do kraju. 24 lutego nie nadawały stacje telewizyjne ani radiowe, a następnego dnia gazety nie ukazały się z powodu działań strajkowych podjętych przez dziennikarzy i pozostałych pracowników prasy.
 
 
Grecja jest dziś pogrążona w spirali deficytu budżetowego wynoszącego ponad 12 proc., czyli ponad czterokrotnie przekraczającego limit obowiązujący kraje Unii Europejskiej. Grecki rząd obiecał zredukować go do w tym roku do 8,7 proc., jak również zmniejszyć dług publiczny wynoszący obecnie 300 miliardów euro. Chce to osiągnąć tnąc wynagrodzenia w sektorze publicznym średnio o 5 proc., podnosząc wiek emerytalny do 67 lat (a średni wiek emerytalny – do 63 lat) do 2015 r., obniżając emerytury (nawet najniższe, wynoszące dziś 500 euro miesięcznie) oraz istotnie podwyższając podatki na towary konsumpcyjne, co oznacza dalsze obniżenie poziomu życia robotników i ludzi ubogich.
 

W demonstracjach w Atenach uczestniczyło około 50 tys. pracowników, z czego ponad 40 tys. tworzyło główną manifestację związków zawodowych, a 10 tys. włączyło się do protestów zorganizowanych przez federację związków związanych z partią komunistyczną.
 
 
Strajk generalny z 24 lutego stanowił dobitne świadectwo siły zorganizowanego ruchu robotniczego. Dowodzi on, że klasa robotnicza jest w stanie dosłownie wstrzymać życie całego kraju. Stanowi ona podstawę do budowy i rozwoju masowego oporu, który w połączeniu ze zdecydowanym socjalistycznym przywództwem na czele ruchu robotniczego może doprowadzić do powstrzymania ataków na prawa socjalne. Jednak bez tego rodzaju przywództwa, obecne nastroje i poglądy wielu robotników i ludzi młodych, łącznie z tymi, którzy wzięli udział w protestach, nacechowane są sprzecznościami.
 
 
Robotniczy gniew
 

Zapanowało powszechne rozgoryczenie z powodu kryzysu gospodarczego, który nie został spowodowany przez robotników, ale to właśnie im każe się płacić jego cenę. Pod naciskiem przywódców UE rząd planuje wielkie cięcia socjalne. Coraz bardziej narasta gniew na władze Unii za sposób, w jaki potraktowano Grecję podczas kryzysu.
 
 
Część klasy robotniczej jest jednak sfrustrowana, a nawet zrozpaczona. Wielu robotników twierdziło, że biorą udział w strajku w zasadzie tylko dlatego, że zostali o to poproszeni i wyrażało wątpliwości, czy naprawdę mogą wygrać tą walkę.
 
 
Liderzy związkowi głoszą, że “robotnicy nie będą płacić” za kryzys, ale nie tłumaczą kto i w jaki sposób powinien zapłacić. Nie mają oni żadnych propozycji ani planów dalszego działania i cały czas powtarzają, że zgadzają się, iż klasa robotnicza musi pójść na pewne „ustępstwa”. Związki zawodowe powiązane z partią rządzącą PASOK wezwały do podjęcia dyskusji o dalszym działaniu, do tej pory nie padły jednak żadne konkretne propozycje. Nie powinno zatem dziwić, że wielu robotników w sposób naturalny zadaje sobie pytanie o celowość tych apeli. Czy mają one służyć czemuś więcej niż tylko wyładowaniu gniewu bez perspektyw na rzeczywiste posunięcie walki naprzód? A może mają na celu ułatwienie rządowi kolejnych nacisków na władze Unii Europejskiej, by udzieliły mu „pomocy” finansowej, co pozwoliłoby rządowi grać na czas? W tym właśnie świetle powinno się interpretować oświadczenie szefa GSEE (Greckiej Konfederacji Związków Zawodowych), który podkreślił, że strajk generalny nie był wymierzony przeciwko greckiemu rządowi, i że wierzy on w dobrą wolę rządu i skuteczność rządowych  wysiłków mających powstrzymać napór rynków, spekulantów i Unii Europejskiej.
 
 
Narastająca niechęć wobec przywódców UE
 
 
Partia rządząca PASOK (socjaldemokraci) atakuje poprzedni prawicowy rząd Nowej Demokracji za ukrywanie prawdziwej skali kryzysu zadłużenia. Jednak to rząd tej samej partii, z premierem Simitisem na czele, pod koniec lat 90. manipulował statystykami, żeby wprowadzić Grecję do strefy euro. Teraz udają, że tego nie pamiętają. Dziś wiedzą o tym wszyscy, łącznie z przywódcami UE, wówczas jednak rząd postanowił zignorować te podejrzane rachunki. W końcu przecież wszystkie kraje strefy euro – nawet Francja i Niemcy – kombinowały przy statystykach , aby zmieścić się w kryteriach przynależności do strefy. Teraz mówią o „greckiej statystyce”… A co, wcześniej nie wiedzieli? Dlaczego zawczasu się tym nie zainteresowali?
 
 
Liderzy partii PASOK, sami uzależnieni od systemu opartego na zysku, przypuścili oportunistyczny atak na międzynarodowych spekulantów, globalne rynki i wiodące kraje UE – zwłaszcza na Niemcy – za niezdolność do udzielenia Grecji pomocy finansowej i wymuszanie drakońskich cięć socjalnych.
 
 
Zagrożenie ze strony skrajnej prawicy
 

Wzrastającemu gniewowi greckich pracowników i młodzieży na liderów UE towarzyszą silne nastroje antyimperialistyczne. Jest to ważny krok naprzód, biorąc pod uwagę, że do niedawna istniały złudzenia co do Unii. Z faktem tym jednak wiążą się również niebezpieczeństwa. Najgroźniejszym z nich jest dzisiaj nacjonalizm. Rząd korzysta z niego, próbując ukryć pakiet cięć i wskazywać kozły ofiarne, rzekomo odpowiedzialne za kryzys. Wicepremier Theodoros Pangalos powiedział w wywiadzie dla BBC: „Niemcy nie powinni krytykować Aten, bo to oni zniszczyli grecką gospodarkę i wymordowali setki tysięcy ludzi podczas hitlerowskiej okupacji. Zabrali złoto należące do Banku Grecji, wzięli sobie greckie pieniądze i nigdy ich nie oddali. W przyszłości trzeba będzie uporać się z tym problemem”.
 
 
Opór wobec UE może nabrać cech antyimperializmu, ale może też być wodą na młyn nacjonalistów i rasistów, zwłaszcza w warunkach bezradności, jaka zapanowała wśród partii lewicowych, które nie są w stanie sformułować całościowego rozwiązania antykryzysowego – rozwiązania właściwego z klasowego punktu widzenia.
 
 
Wiele wskazuje na to, że faszyści i populistyczna prawica, wzywająca do nienawiści wobec imigrantów, usiłują skorzystać na gniewie i rozpaczy dużej części greckiej ludności, wywołanych głębokim kryzysem gospodarczym i planami cięć socjalnych. Eleganccy przedstawiciele skrajnej prawicy pojawiali się m.in. w kolejach państwowych, zbierając wśród pasażerów podpisy pod petycją w sprawie ogólnokrajowego referendum „w kwestii imigrantów w Grecji”.
 
 
Xekinima (organizacja socjalistyczna, grecka sekcja CWI) wzywa robotników do internacjonalizmu, czyli połączenia oporu greckich robotników z walkami klasowymi w pozostałych krajach Europy, gdzie ludzie pracy zmagają się z podobnymi atakami. Xekinima tłumaczy, dlaczego trzeba walczyć przeciwko Europie kapitalistycznej na rzecz Europy robotniczej – Europy zjednoczonej i socjalistycznej.
 
 
Nieuniknione starcie rządu z robotnikami
 

Przywódcy kapitalistycznej UE przyjęli twarde stanowisko wobec Grecji, żądając drastycznych cięć w ciągu nadchodzących trzech lat. Po części ma to być ostrzeżenie skierowane do innych dotkniętych kryzysem krajów strefy euro, m.in. Hiszpanii, Portugalii, Irlandii i Włoch, by ich rządy lepiej nie liczyły na pomoc finansową z Unii, tylko zastosowały brutalne cięcia. Pozwala to rządowi partii PASOK na postawienie się w roli ofiary gnębionej przez możnych tego świata.
 
 
Kryzys w Grecji jest tak głęboki, a napięcia między rządem a UE tak wielkie, że najpotężniejsi greccy kapitaliści zaczynają poważnie traktować pomysł wydający się wcześniej całkowicie nie do przyjęcia – wyjście Grecji ze strefy euro. Jeden z przedstawicieli ponadnarodowego koncernu, Andreas Vgenopoulos, z Martin International Group, która posiada linie lotnicze Olimpic Airlines oraz wielkie przedsiębiorstwa transportowe, telekomunikacyjne, prywatne szpitale i banki, oświadczył publicznie: „Powinniśmy się liczyć z możliwością opuszczenia na pewien czas strefy euro”.
 
 
Mimo, że partia rządząca PASOK utrzymuje jeszcze dość wysokie poparcie w sondażach, już niedługo przyjdzie jej zmierzyć się ze wściekłością klasy robotniczej, gdy ludzie odczują skutki polityki cięć. Chociaż do tej pory partia kanalizowała ten gniew w kierunku Unii i spekulantów z rynków światowych, rząd przepchnął już ustawy przewidujące olbrzymie cięcia (kontrowersyjne ustawy na temat emerytur i nowych podatków są jeszcze przedmiotem debaty, ale w prasie otwarcie mówi się o drastycznych cięciach). Grecki rząd znajduje się pod wielkim naciskiem światowych rynków oczekujących na te cięcia. Ministrowie mówią o konieczności zastosowania „niezbędnych środków”, podczas gdy w tym samym czasie narzekają na „rolę światowych rynków”.
 
 
Zadanie dla lewicy
 

Pakietowi cięć sprzeciwili się jedynie parlamentarzyści z partii komunistycznej i radykalnie lewicowej koalicji SYRIZA, jednak i oni nie zdołali przedstawić żadnej spójnej alternatywy. Członkowie i sympatycy Xekinimy wzywali publicznie do strajku generalnego 24 lutego i wzięli w nim udział. Rozprowadzili tysiące ulotek i gazet nawołujących do stworzenia ruchu zorganizowanego oporu wobec polityki rządu PASOK i dyktatury unijnego klubu kapitalistów.
 
Xekinima głośno mówi o potrzebie kontrataku w oparciu o plan wspólnych działań pracowników różnych branż, włączając w to 48-godzinny strajk generalny z udziałem wszystkich pracowników sektora publicznego i prywatnego oraz studentów. Miałby on odbyć się w połowie marca i ewentualnie pociągnąłby za sobą kolejne strajki, gdyby rząd i Unia Europejska nadal obstawali przy swoim. Plan takiej akcji musi opierać się na działalności komitetów złożonych z szeregowych pracowników, a jego realizacja powinna być koordynowana na poziomie zarówno lokalnym, jak i regionalnym oraz ogólnokrajowym.
 
 
Wzywamy również do utworzenia “zjednoczonego frontu” lewicy, przede wszystkim partii komunistycznej i koalicji SYRIZA, który pozwoliłby skutecznie odeprzeć ataki na prawa socjalne. Budowa masowej, internacjonalistycznej, rewolucyjnej lewicy w Grecji może stać się podstawą rządu robotniczego prowadzącego zdecydowaną politykę socjalistyczną, która położyłaby kres kryzysowi i przeobraziła standard życia ludzi pracy i młodzieży.
 
 
Członkowie Xekinimy w koalicji SYRIZA (Xekinima jest jedną z jedenastu organizacji tworzących koalicję) głoszą, że partia musi teraz sformułować konkretne postulaty i usilnie nawoływać do podjęcia następujących kroków:
 
 
 - Nacjonalizacja banków
 - Niech za kryzys zapłacą bogaci – nałożyć wysokie podatki na zyski i transakcje giełdowe.
 - Niech kapitaliści zwrócą grubo ponad 100 miliardów euro , które ukradli ludziom pracy z funduszy emerytalnych w minionych dekadach. Jest to główna przyczyna obecnego kryzysu systemu emerytalnego.
 - Nacjonalizacja wszystkich sprywatyzowanych przedsiębiorstw użyteczności publicznej i firm o znaczeniu kluczowym dla całej gospodarki.
 - Wprowadzenie kontroli robotniczej i zarządu robotniczego w całej gospodarce, co stanowi jedyny sposób przeciwdziałania korupcji, uchylania się od płacenia podatków i składek na ubezpieczenia społeczne przez kapitalistów.
 - Wstrzymanie spłaty długu publicznego (obecnie 300 miliardów euro, szacowane na 350 miliardów w ciągu następnych kilku lat), którego beneficjentami są międzynarodowe banki i spekulanci. Trzeba wykorzystać te pieniądze do ochrony dochodów klasy robotniczej, do podwyżek wynagrodzeń nisko opłacanych pracowników, do ratowania miejsc pracy i do odbudowy gospodarki na poprzez wielkie inwestycje w przemysł, rolnictwo, budownictwo, służbę zdrowia i edukację.
 
 
Skandując Skandując "Miliardy dla bogatych, ale dla nas - nic", demonstranci przemaszerowali do budynku parlamentu.Te żądania podlegają rewolucyjnej dynamice. Coraz większa ilość robotników i ludzi młodych staje się otwarta na te idee, ponieważ rozumieją, że system kapitalistyczny to ślepa uliczka. Budowa masowej internacjonalistycznej lewicy rewolucyjnej w Grecji jest absolutną koniecznością. Jest to jedyna droga naprzód dla ludzi pracy i młodzieży nie tylko w Grecji, ale i w Europie, pozwalająca uwolnić się od barbarzyństwa kapitalizmu i stworzyć podwaliny pod nową Europę – zjednoczoną i socjalistyczną.
tłumaczenie: Paweł Jaworski
Tekst ukazał się na stronie http://www.wladzarobotnicza.pl

Społeczność

Ochotnik