Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 11 gości.

James Connolly: Socjalizm a nacjonalizm

James Connolly.jpeg

Obecnie w Irlandii istnieją i działają różne instytucje, podtrzymujące uczucia narodowe w sercach ludu. Te instytucje, czy to ruchy językowe, towarzystwa literackie czy Komitety Pamięci, z pewnością przynoszą korzyść temu krajowi, pomagając zachować od wyginięcia cenną narodową historię, język i charakter naszego ludu.
 
Niemniej, istnieje niebezpieczeństwo, że przez zbyt ścisłe trzymanie się ich obecnych metod propagandy i konsekwentne lekceważenie istotnych kwestii życiowych, uda im się jedynie stereotypizacja naszych studiów historycznych w kult przeszłości, bądź krystalizacja nacjonalizmu w tradycję - oczywiście chwalebną i heroiczną, ale jednak tradycję. Obecnie tradycje mogą, i najczęściej to robią, dostarczyć materiału na chwalebne męczeństwo, ale nie będą nigdy na tyle silne, aby wywołać burzę prawdziwej rewolucji.
 
Jeżeli dzisiejszy ruch narodowy nie jest zaledwie odtwarzaniem dawnych, smutnych tragedii z naszej historii, musi wykazać się zdolnością do sprostania potrzebom chwili. Musi pokazać Irlandzkiemu ludowi, że nasz nacjonalizm nie jest zaledwie chorobliwą idealizacją przeszłości, ale jest również zdolny do formułowania odrębnej i określonej odpowiedzi na obecne problemy oraz politycznego i ekonomicznego systemu zdolnego do dostosowywania się do potrzeb przyszłości.
 
Ten konkretny polityczny i społeczny ideał będzie najlepiej zapewniony, jak wierzę, przez szczerą akceptację przez prawdziwych nacjonalistów Republiki jako ich celu. Nie republiki, jaka jest we Francji, gdzie kapitalistyczna monarchia z wybieralną głową parodiuje konstytucyjne aborcje w Anglii i w otwartym sojuszu z moskiewskim despotyzmem bezwstydnie oznajmia swe odejście od rewolucyjnej tradycji. Nie republiki, jaka jest Stanach Zjednoczonych, gdzie siła kapitału ustanowiła nową tyranię pod maską wolności, gdzie, sto lat po tym, jak stopa ostatniego brytyjskiego żołnierza zniknęła z ulic Bostonu, brytyjscy posiadacze ziemscy i finansiści wymuszają na amerykańskich obywatelach podporządkowanie tak pełne, że przedrewolucyjne podatki są przy nim ledwo drobnostką .
 
Nie! Republika, jaką chciałbym aby nasi pobratymcy uznali za swój ideał powinna mieć taki charakter, aby ledwie jej wspomnienie mogło służyć za symbol dla uciśnionych na całym świecie i zawsze stanowić przykład wolności i różnorodności, będący obietnicą nagrody za wysiłki w dążeniu do nich.
 
Dla dzierżawiącego ziemię rolnika, tkwiącego pomiędzy feudalizmem z jednej strony, a amerykańską rywalizacją z drugiej, jak między kamieniami młyńskimi; dla robotnika w miastach, cierpiącego pod rządami kapitalisty - poganiacza niewolników; dla robotnika rolnego, zapracowującego się na śmierć dla płacy ledwo wystarczającej aby utrzymać się przy życiu. Dla każdego z pracujących milionów, których nieszczęście przykryto pozornie piękną tkaniną naszej cywilizacji, Republika Irlandzka może się stać hasłem, zewem dla walczących, przystanią dla prześladowanych, punktem wyjścia dla Socjalistów i entuzjastów ludzkiej wolności.
 
Złączenie naszych narodowych celów z nadziejami mężczyzn i kobiet którzy wznieśli sztandar rewolty przeciw temu systemowi kapitalizmu i feudalizmu, którego Imperium Brytyjskie jest najbardziej agresywnym typem i najzagorzalszym obrońcą, nie powinno, w żadnym wypadku, wprowadzić niezgody w szeregi prawdziwych nacjonalistów, i powinno służyć połączeniu nas ze zbiornikami świeżej moralnej i fizycznej siły wystarczającej, aby ponieść sprawę Irlandii na najbardziej obiecującą pozycję, niż ta, na której się znajdowała od Benburb.
 
Być może ktoś podniesie kwestię, że ideał Socjalistycznej Republiki, zakładający, co oczywiste, całkowitą polityczną i ekonomiczną rewolucję, z pewnością oddzieli nas od całego zaplecza pośród klasy średniej i arystokracji, które będą się obawiać utraty własności i przywilejów. Ale co ten sprzeciw oznacza? Że musimy pojednać się z klasami uprzywilejowanymi w Irlandii. Ale możesz powstrzymać ich wrogość tylko przez zapewnienie ich, że w wolnej Irlandii ich "przywileje" nie będą podważane. To oznacza, że musisz zagwarantować, że gdy Irlandia będzie wolna od obcej dominacji, irlandzcy żołnierze w zielonych kurtkach będą strzec nieuczciwych zysków kapitalistów i feudałów przed "chudymi dłońmi biednych", tak samo bez skrupułów i skutecznie, jak robią to dziś angielscy wysłannicy w szkarłatnych kurtach. Na innych podstawach, te klasy nie przyłączą się do Ciebie. Czy spodziewasz się, że masy będą walczyć dla takich ideałów?
 
Kiedy mówisz o wyzwoleniu Irlandii, czy masz na myśli jedynie chemiczne związki, które składają się na irlandzką glebę? Czy masz na myśli irlandzki lud? I jeżeli to drugie, od czego chciałbyś ich wyzwolić? Od rządów Anglii? Ale wszystkie części politycznej administracji czy rządowej maszynerii są jedynie odbiciem układów ekonomicznych będących ich podstawą.
 
Angielskie rządy w Anglii są jedynie symbolem faktu, że angielscy zdobywcy z przeszłości wymusili na tym kraju system własności oparty na rabunku, oszustwie i mordzie; ze.obecne stosowanie tak wywodzonych "praw własności" stale utrzymuje praktykę zalegalizowanego rabunku i oszustwa, i że angielska władza jest najwłaściwszą formą rządów, przez którą rabunek może być chroniony, i że angielska armia to najbardziej podatne narzędzie, które wykonuje sądowe morderstwa, gdy zażądają tego klasy posiadające.
 
Socjalista, który zniszczyłby korzeń i gałąź, cały brutalnie materialistyczny system cywilizacyjny, który, jak język angielski, przyjęliśmy za własny, jest, jak utrzymuję, daleko bardziej niebezpiecznym przeciwnikiem dla angielskiej władzy, niż płytki myśliciel, który wyobraża sobie, że możliwym jest pogodzenie irlandzkiej wolności z tymi niewinnie wyglądającymi, ale destruktywnymi formami ekonomicznej podległości - feudalnej tyranii, kapitalistycznego rabunku i nieczystej lichwy; owoce normańskiego podboju , przeklęta trójca, której Strongbow i Diarmuid MacMurchadha - normański złodziej i irlandzki zdrajca - byli właściwymi poprzednikami i apostołami.
 
Jeśli pokonamy jutro angielską armię i zawiesimy zieloną flagę nad zamkiem w Dublinie, jeżeli nie stworzymy socjalistyczne republiki, wszystkie nasze wysiłki pójdą na marne. Anglia wciąż będzie nami rządzić. Będzie rządzić przez swoich kapitalistów, przez swoich posiadaczy ziemskich, przez jej finansistów, przez cały szereg handlowych i indywidualnych instytucji, które umieściła w tym kraju i podlewała łzami naszych matek i krwią naszych męczenników.
 
Anglia wciaż będzie rządzić wami do waszego upadku, nawet gdy wasze usta będą składać fałszywy hołd w świątyni tej Wolności, której sprawę zdradziliście. Nacjonalizm bez Socjalizmu - bez reorganizacji społeczeństwa na bazie szerszej i bardziej rozwiniętej formie wspólnej własności, która podkreślała strukturę społeczną dawnej Irlandii, będzie jedynie narodową zdradą.
 
Byłoby to równoznaczne z publicznym oświadczeniem, że naszym prześladowcom udało się tak bardzo zaszczepić nam swoje wypaczone koncepcje sprawiedliwości i moralności, że zdecydowaliśmy się zaakceptować je jako własne i nie potrzeba już obcej armii, aby nas do nich przymuszać.

 


Jako socjalista, jestem przygotowany aby zrobić wszystko, co jeden człowiek może zrobić, aby uzyskać dla naszej ojczyzny jej prawowite dziedzictwo - niepodległość. Jednak jeżeli zażądalibyście ode mnie, abym o
 
 
dstąpił o jotę od żądań sprawiedliwości społecznej, aby zjednać klasy uprzywilejowane, musiałbym odmówić.
 
Takie działanie byłoby zarówno niehonorowe jak i niewykonalne. Nie zapominajmy nigdy, że nie zdobędzie Nieba, kto idzie w z diabłem u boku. Otwarcie przedstawmy naszą wiarę - logika zdarzeń jest z nami.
 
 
Tłumaczenie artykułu pochodzi z portalu Wikisources: http://pl.wikisource.org/wiki/Socjalizm_i_nacjonalizm . Jego tłumaczem jest użytkownik serwisu o pseudonimie MichałRadecki .

Portret użytkownika Hartownia
 #

Dziękujemy redakcji "Władzy Rad" i RLK im. Kazimierza Mijala za beatyfikację "proletariackiego typu nacjonalizmu". Nie wolno jednak zapominać, że tekst Jamesa Connolly przywołany już został we właściwym kontekście:
"Ogromne zamieszanie w świadomości robotników było nieuchronne i musiało utrudniać im identyfikację własnych - nie tylko historycznych, ale nawet bieżących - interesów. Pod takim czy innym względem tego zamieszania nie mogła uniknąć również organizacja robotnicza, w której świadomość klasowa najbardziej doszła do głosu. Ponadto że szczególną siłą w takich regionach, jak Śląsk, i takich gałęziach, jak górnictwo, świadomość tę kształtują osadzające się w naszym kraju struktury i procesy reprodukcji zależnego kapitalizmu. W obrębie światowego i europejskiego systemu kapitalistycznego spychają one Polskę na dawne pozycje kraju zależnego. Tam, gdzie 'wyzysk narodowy dopełnia i potęguje wyzysk klasowy' (Trocki), zależny rozwój kapitalistyczny głęboko zniekształca warunki produkcji, którymi dysponuje społeczność narodowa, i uniemożliwia proletariatowi normalizację bazy strategicznej jego walki klasowej. Tam też nacjonalizm jest nieodłącznym składnikiem świadomości robotniczej. Rzecz w tym, jaki jest typ klasowy tego nacjonalizmu, bo w takich krajach istnieje również jego typ proletariacki, a więc - czy zaciemnia on i deformuje świadomość klasową, czy nie. Niektórzy marksiści wiedzą, że wielki irlandzki działacz związkowy i niepodległościowy, socjalista i rewolucjonista James Connolly miał rację, gdy na przełomie XIX i XX w., wbrew przemożnemu nurtowi mechanistycznemu i ekonomistycznemu w marksizmie, twierdził, że u narodów uciskanych i w krajach zależnych proletariacki typ nacjonalizmu i międzynarodowy socjalizm robotniczy nie są przeciwstawne, lecz komplementarne. Wypracowanie takiego typu nacjonalizmu, zgodne z interesami klasy robotniczej, jest jednak tak samo trudne, jak w ogóle wybicie się ruchu robotniczego na niezależność polityczną. Dopóki to nie nastąpi, świadomość klasową nieuchronnie zaciemniają ideologiczne 'gotowce': reakcyjne drobnomieszczańskie i burżuazyjne formy nacjonalizmu" (Zbigniew M. Kowalewski "Śmierć na drodze do partii robotniczej", "Rewolucja" nr 4/2006, s. 92).

Ma się rozumieć, że "nurt mechanistyczny i ekonomistyczny w marksizmie" reprezentowała nie tylko Róża Luksemburg, SDKPiL, PPS-Lewica, ale również KPRP, KPP i Międzynarodówka Komunistyczna za czasów Lenina i Trockiego. Na "proletariacki nacjonalizm" jako pierwszy otworzył się Stalin, a zanim Polska Partia Robotnicza, której kontynuatorką jest zapewne PPP.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

A tak swoją drogą - chcielibyśmy poznać tłumacza. Nie ma się czego wstydzić.

 
Portret użytkownika uno
 #

Tekst przysłał jeden z naszych współpracowników. Tłumacza niestety nie znamy.

PPP ma oczywiście sporo wad, ale na razie na "rynku" nie ma nic lepszego.

 
Portret użytkownika Mandela93
 #

Co do PPP czas pokaże ale w najbliższym czasie nic nie wskazuje na to by w Polsce zapoczątkował się masowy ruch oporu tak jak ma to miejsce w Grecji dziś nie pozostaje nic innego jak walka propagandowa i polityczna .
Jak i akcje takie jak blokady biur poselskich i zorganizowane strajki powoli zaczną gromadzić coraz więcej zwolenników .
Należy pamiętać też ,że akcje zorganizowanego oporu zbrojnego przeciw burżuazyjnemu państwu ( np partyzantki miejskiej) łatwo mediom przedstawić jako akty agresji przeciw ludowi więc na razie musimy śledzić poczynania Greckich Towarzyszy jak to w jaki sposób wpłynęło na nią duża siła Anarchistów .
Co do samego tekstu należy pamiętać ,że chyba wszystkie walki narodowo wyzwoleńcze w dawnych koloniach toczyły się o niepodległość i socjalizm można zaryzykować stwierdzenie , iż poglądy Connolego przyczyniły się do rozpadu imperium brytyjskiego.

 
Portret użytkownika RLK
 #

Tłumaczem tego tekstu jest tow. Iwanow. Pierwszy raz tekst pojawił się na RLK i dlatego prosze redakcje "Wladzy Rad" o podanie zrodla i odnosnika do pierwszej publikacji. Prosze tez o dodanie na koncu tekstu:

Tłumaczył Komisarz Ideologiczny Rewolucyjnej Lewicy Komunistycznej im. Kazimierza Mijala tow. Aleksander Iwanow.

Na wszelkie przedruki oczywiscie pozwalamy, ale prosimy na przyszlosc o podawanie zrodel.

 
Portret użytkownika RLK
 #

Prosze o publikacje zrodla tej pracy. Autorem tlumaczenia jest tow. Iwanow z RLK i to powinno byc odnotowane. Nie wiem czemu, a poprzedni komentarz nie zostal opublikowany. Od przeciwnika ideowego mozna brac teksty, ale juz sie do tego przyznac to wstyd?

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Możemy się zatem domyślać, że t.w. jest przynajmniej Zbigniew M. Kowalewski, który znalazł sobie wreszcie miejsce na publikację materiałów przeznaczonych do 5 numeru "Rewolucji" (nie pierwszy to już taki materiał).
Najwyraźniej z pola jego zainteresowań wypadł ostatnio portal internacjonalista.pl. Czy to znaczy, że nastąpiło już "szerokie przegrupowanie"? Podejrzewamy raczej, że to objaw niedrożności struktur PPP - zwyczajne zatwardzenie.

 
Portret użytkownika uno
 #

Szerokie co?
Jeśli już jakaś niedrożność, to struktur WR (ludzi mało, roboty dużo). Ten portal powstał i pozostanie poza strukturami PPP. Sytuacja wygląda tak, że ludzie zbierają teksty, które uznają za ciekawe, warte opublikowania i dyskusji. WR nie jest sektą polityczną, gdzie każde zdanie musi przejść przez filtry cenzury politbiura. Teksty Kowalewskiego, (głównie historyczne) trafiły na WR bo zostały uznane za ładnie napisane czytanki przybliżające zapomniane, bądź mało znane fragmenty historii. Z autorem nie utrzymujemy żadnych bezpośrednich kontaktów i generalnie ten pan "nie jest naszym faworytem".

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Uno, chyba mówisz tylko w swoim imieniu. Opublikowane przez was teksty i tłumaczenia Z.M.K. nie są ogólnie dostępne - pochodzą wprost z prywatnego archiwum waszego TW.

 
Portret użytkownika uno
 #

Ten tekst był dostępny w internecie - chyba na "wiki sources", skąd zapewne pobrali go psychopaci. Nam przysłał go mailem jeden z bardzo młodych sympatyków.

Niemal równoczesna publikacja na dwóch portalach to czysty przypadek - rzadko zaglądamy na stronę czubków.

Skoro to takie ważne, do wieczora postaram się precyzyjnie ustalić jaką drogą, tekst do nas trafił i "wyspowiadam" wszystkie ogniwa "łańcucha dostaw", a następnie złożę Ci raport z przebiegu śledztwa.

 
Portret użytkownika uno
 #

I jeszcze jednak ciekawostka. Ty nas dręczysz za Z.M.K. a tu autorstwo tłumaczenia przypisały sobie czubki - patrz powyżej.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Zresztą nie chodzi o to, by takich tekstów nie publikować. Wręcz przeciwnie. Należy jedynie wyjaśnić polityczny kontekst takich publikacji. Lewica.pl prezentuje Zbigniewa M. Kowalewskiego jako publicystę i tłumacza. W obu jednak wypadkach nie kryje źródeł przedruków. W waszym przypadku mamy do czynienia z polityczną manipulacją redakcji WR, albo TW. Co w końcu na jedno wychodzi - portal wasz przecież, tak czy siak, optuje za lansowaną przez Z.M.K. "drogą do partii robotniczej" (czytaj: PPP), jakby nie było innych ścieżek dojścia do "partii robotniczej".

 
Portret użytkownika uno
 #

Redakcję mamy mniejszą i mniej doświadczoną, więc standardów edytorskich lewica.pl przez jakiś czas możemy jeszcze nie osiągnąć - bynajmniej nie ze złej woli.

A jaka jest ta inna ścieżka dojścia do "partii robotniczej"?
KPP?, Nowa Lewica? SLD? Nowa kanapa polityczna?

Oświeć mnie w końcu! Błagam!

 
Portret użytkownika dos
 #

Artykuł pochodzi z ogólnodostępnego źródła czyli stąd:
http://pl.wikisource.org/wiki/Socjalizm_i_nacjonalizm

I jego tłumaczem jest użytkownik Wikipedii: MichałRadecki, który dany tekst wrzucił w 2009 roku. Jeżeli dane co do autorstwa tekstu na Wikipedii są nieprawdziwe wówczas zostaliśmy wprowadzeni w błąd. Prosimy o wyjaśnienie kwestii z Wikipedią, jeśli ktoś to tłumaczenie wrzucił tam jako plagiat i strona do tego się przyzna to wtedy umieścimy notkę o pochodzenie tekstu z RLK albo skąd tam.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

TEN TYP TAK MA
Nie dziwi nas oczywiście, że drogi Z.M.K. i R.L.K. schodzą się przy J. Connolly. Obie koncepcje wzajemnie się uzupełniają, zwłaszcza w wydaniu LBC. Znamy zatem POMOST.
Koncepcyjnie James Connolly nie odbiega od radykalnego programu i haseł PPS-Frakcji Rewolucyjnej. Coś takiego zainteresować może np. Jarosława Tomasiewicza. Jest to zapewne jakaś ścieżka dojścia "proletariackiego nacjonalizmu" do "partii robotniczej". Ale nie chodzi tu bynajmniej o względnie masową rewolucyjną partię robotniczą, jaką była w II Rzeczypospolitej Komunistyczna Partia Polski.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Zauważcie, że Zbigniew M. Kowalewski nie ukrywa, że reklamowana przez niego i przez was "droga do partii robotniczej" przez PPP i "Sierpień'80" jest kręta i wyboista, skoro "Wypracowanie takiego typu nacjonalizmu, zgodne z interesami klasy robotniczej, jest jednak tak samo trudne, jak w ogóle wybicie się ruchu robotniczego na niezależność polityczną". PPP zatem daleko nawet do partii mieszczącej się w "typie proletariackiego nacjonalizmu", nie mówiąc już o kominternowskim czy leninowskim wzorcu rewolucyjnej partii robotniczej. Darujmy sobie zatem, uno, te złośliwości.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Spotkanie "kulturalno-oświatowe" na temat ścieżek dojścia organizujemy 1-3 maja w Markach koło Warszawy

 
Portret użytkownika uno
 #

My też nie ukrywamy, że jest to droga kręta i wyboista tyle, że w PPP i Sierpniu 80 są robotnicy, a w KPP tylko ubeccy i partyjni emeryci oraz kilku zwyrodniałych, wykolejonych stalinowskich małolatów.

Nowa Lewica to w zasadzie ruch lokatorski, czyli generalnie ślepa uliczka. Do etapu kanapy politycznej nie chcemy już wracać. Wszelkie "grupy inicjatywne na rzecz" - prędzej rozpadną się w drodze "pryncypialnych", "leninowskich" rozłamów (kiedy ludzie przestaną się mieścić w jednym pokoju) niż przekształcą we w miarę masową partię typu przedwojennej KPP, a nawet nie osiągną rozmiarów jej współczesnej karykatury.

Połączenie sekt trockistowskich, choć wskazane, rozsądne i potencjalnie efektywne, jest niemożliwe o czym nie raz przekonywałeś się przez ostatnie 20 lat. Emisariusze rządzą i wiedzą lepiej co jest dobre dla centrali. Polska "G" ich obchodzi, bo nie tutaj rezydują ich płatnicy, a jak wiadomo byt określa świadomość.

Pozostaje tylko mieć nadzieję, że sfrustrowane brakiem sukcesów centrale dadzą im polecenie wstąpienia do PPP i robienia entryzmu. Nawet jeśli całe to towarzystwo połowę czasu poświęcałoby na walki sekciarsko-frakcyjne, a tylko połowę na robotę partyjną w PPP, to zysk dla partii i dla sprawy byłby ogromny.

 
Portret użytkownika uno
 #

Raport z wyników śledztwa wewnętrznego

W toku dochodzenia ustalono co następuje:
1) tekst dotarł do redakcji pocztą elektroniczną od jednego z młodych sympatyków, bez podania źródła i nazwiska tłumacza

2) decyzję o publikacji podjął towarzysz tres, w związku z przypadającym 17 marca dniem Świętego Patryka (irlandzkie święto narodowe i religijne obchodzone 17 marca, święto patrona Irlandii) - tak żeby było coś w klimatach irlandzkich przed udaniem się na kufelek guinessa. Towarzysz tres, jako redaktor mało doświadczony, nie zadbał o ustalenie pierwotnego źródła pochodzenia tekstu - błąd edytorski WR.

3) wezwany na przesłuchanie młody sympatyk zeznał, że tekst, który przesłał do redakcji WR pochodził z wikisource.

Żadnych zakulisowych działań Z.M.K w tym przypadku nie stwierdzono.

z bolszewickim pozdrowieniem dla wszystkich czytelników
redakcja WR

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Kilka tendencji posttrockistowskich już weszło w skład PPP - CWI i mandeliści, zwani IV Międzynarodówką. Działacze tej ostatniej zajęli już wpływowe pozycje. Przykładowo Zbigniew M. Kowalewski jako członek prezydium KKK PPP odpowiada za sprawy programowe, a Dariusz Zalega za kontakty zagraniczne. Tym samym Zjazd PPP niejako zalegalizował wpływy szarych eminencji przy Podwójnym Przewodniczącym. W przypadku tym należy mówić nie tylko o zyskach, ale i o stratach. Wypadkową tej swoistej dialektyki zysków i strat jest już ścisły związek PPP z największą tendencją posttrockistowską i marginalizacja, bądź eliminacja wpływów pozostałych tendencji trockistowskich i posttrockistowskich. To taka swoista racja stanu. W myśl tej racji i zgodnie z zasadą, że cel uświęca środki, już wcześniej eliminowano potencjalnych "szkodników". Dla nich "droga do partii robotniczej", czy choćby współpracy z PPP, od początku była zamknięta. Nie przypadkiem ze spotkań organizowanych przez PPP wyproszono nas i Ikonowicza. Pozostali wypadli na zakrętach historii Polskiej Partii Pracy, KPiORP i wyborów do Europarlamentu.
Według nas te straty przekładają się już na trwałe kalectwo.
Z tą okaleczoną partią można oczywiście współpracować, łudząc się, że nie ma i nie będzie dla niej alternatywy na skrajnej lewicy. Rzeczywiście - do skrajnej lewicy tej partii daleko.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Wyniki śledztwa przyjęliśmy z ulgą, by nie rzec z nadzieją na eliminację wpływów Z.M.K.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

To zrozumiałe, że nie zamierzacie wracać do "etapu kanapy politycznej" czy "grup inicjatywnych na rzecz". Rzecz w tym, że jedna z nich - mowa o Grupie na rzecz Partii Robotniczej - na dobre rozgościła się w Polskiej Partii Pracy, zawarła nawet z tą partią porozumienie polityczne. Jak "kanapa" z mieszkaniem? Nie zapominajmy, że w przypadku GPR mamy tak naprawdę do czynienia z emanacją CWI. A to już całkiem spora międzynarodowa "kanapa".
Nie każda ścieżka dojścia musi jednak prowadzić przez PPP-owskie salony. Robotników w Polsce nie brakuje, zwłaszcza tych niezagospodarowanych. Są chyba również inne sposoby przebicia się do klasy robotniczej - nie tylko przez "partię związkowę", będąca w gruncie rzeczy jedynie emanacją polityczną mniejszościowego związku zawodowego.

 
Portret użytkownika uno
 #

Oczywiście, że można dotrzeć do klasy robotniczej z pominięciem PPP.

Potrzebne są do tego tylko trzy rzeczy: pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze. To jest ten drobiazg, którego permanentnie nam brakuje.

Nawet po usunięciu tego wąskiego gardła, zbudowanie struktur i wpływów w klasie robotniczej (związkach zawodowych) porównywalnych z tymi jakie ma obecnie PPP zajęłoby lata.

Moglibyśmy non stop emitować proletariackie spoty telewizyjne, wynająć siedziby i zatrudnić etatowych pracowników partyjnych w każdym mieście powiatowym. Byłoby o nas głośno, ale czy to przełożyłoby się automatycznie na zdobycie zaufania wśród robotników i działaczy związkowych? Nie jestem pewien.

Spośród ekip trockistowskich GPR-CWI podoba nam się najbardziej (minimum feminizmu i LGBT, zdrowe podejście klasowe), ale cierpi na tę samą chorobę, co pozostali - szef jest gdzieś daleko za granicą. Co z tego, że CWI w Anglii ma jakieś przyzwoite rozmiary i wpływy? W Polsce GPR to tylko kolejna mała grupka polityczna, jak wszyscy pozostali. Natomiast GPR w PPP to potencjalny ważny sojusznik i głęboko wierzę, że z tej mąki będzie jeszcze chleb.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

No to jesteśmy w domu. Z innej strony to właśnie PPP wprowadzana jest na salony IV Międzynarodówki, a te przypominają swym wystrojem drobnomieszczańskie locum. I tak oto doszliśmy do podstaw ideowych "szerokiego przemeblowania". O "zdrowym klasowym podejściu" nie ma mowy. LGBT, feminizm i nowe ruchy społeczne zagościły w nim już na dobre. Nie sądzisz, że taki wystrój wnętrz zmienił już nie jedną zabłąkaną duszyczkę w baranka? Czy nie szkoda ci kolejnej? Straty mogą być przecież niepowetowane.
Czeka was zatem niechybnie kolejne starcie. GPR/CWI w tej sytuacji może uchodzić za sojusznika.
Zasadnicze znaczenie mają zatem podstawy ideologiczne. Czy to ważne gdzie zostaną wypracowane? Naszym zdaniem to może mieć nawet rozstrzygające znaczenie. To jest ta zasadnicza ścieżka dojścia. Taki ośrodek może promieniować, by nie powiedzieć świecić przykładem. Naśladownictwo wskazane.

 
Portret użytkownika uno
 #

Jesteśmy oczywiście otwarci na dyskusje, bardzo wysoko cenimy wasz potencjał intelektualny, wiedzę i zaangażowanie. Jako ośrodek ideowy cały czas promieniujecie, ale skoro przez dwadzieścia lat nie powstała z tego partia, to pewnie już nie powstanie.

Potrzebne jest jeszcze to "coś". Coś, co budzi zaufanie i przyciąga ludzi, coś co ma w sobie Ziętek i chyba nikt więcej spośród osób aspirujących do przywództwa w polskim ruchu robotniczym.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Mówisz o bardzo ulotnych cechach. A może nawet przechodnich. To "coś" przeszło przecież z Daniela Podrzyckiego na Bogusława Ziętka.
Włodzimierz Wysocki śpiewał o tej politycznej muzie:
Mienia siewodnia muza posietiła.
Niemnogo posiedieła i uszła.
Iszczo moł rubl na taksi wzieła.

 
Portret użytkownika uno
 #

Zdaję sobie z tego sprawę, ale los chciał, że "polityczna muza" przeszła właśnie na Ziętka, a nie na kogoś innego i to Ziętka szczerze podziwia większość członków redakcji WR.

Do wywołania reakcji łańcuchowej potrzebne jest przekroczenie masy krytycznej. Jeśli ktokolwiek obecnie ma szanse na przekroczenie tej masy, to właśnie PPP. Jeśli się nie uda? No cóż, nie pierwszy raz. Za jakiś czas będziemy zaczynać wszystko od początku. Na razie staramy się optymalnie alokować skromne zasoby.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Niektórzy to "coś" zowią charyzmą. Tych charyzmatycznych przywódców radykalnej lewicy i robotników paru już było. Możemy nawet kilku wymienić. Taki na przykład Jacek Kuroń, Karol Modzelewski, Lech Wałęsa, Józef Pinior, czy dajmy na to Lula - wszyscy wspierani niegdyś przez "czwórkę". Przy nich Ziętek to mały pikuś.
Nie dziw się zatem, że zaufanie do Ziętka mamy ograniczone. A skoro wszystko na nim stoi - marne to fundamenty. Aż strach budować na nich "robotniczą partię", mieszczącą się w "typie proletariackiego nacjonalizmu". Ale to wasze zmartwienie - nam chodzi o inną ścieżkę dojścia.
Czy zastanawiałeś się kiedyś KTO MÓWI ZIĘTKIEM? To "coś" to cecha nabyta czy wrodzona? Nie ważne. Ktoś to "coś" już docenił i nawet dowartościował. Teraz to "coś" jest bardziej poręczne.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Teraz można z tym "czymś" i kimś pokazywać się nawet na wspomnianych przez ciebie "salonach", takich jak XVI Kongres IV Międzynarodówki czy Kongres Założycielski NPA - pasuje jak ulał.
A swoją drogą jako zakładnik "szczerze podziwiającej większości" masz ograniczony wybór.
Szczerze mówiąc wolimy być w mniejszości. Widocznie kierujemy się innymi kryteriami.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

COŚ ZA "COŚ"
Możliwości adaptacyjne "Sierpnia'80" i PPP rosną wraz z ofertą pośrednictwa pracy złożoną przez Ziętka w imieniu polskich górników na ręce ambasador Australii.

 
Portret użytkownika uno
 #

W kąsaniu Ziętka przy każdej możliwej okazji wyspecjalizowali się polityczni rozbitkowie, którzy niegdyś płaszczyli się przed nim, a potem wypadli za burtę. Tak wybitne osobowości jak duet BB nie powinny się zniżać do tego poziomu.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Pod co mamy zatem podciągnąć ofertę "Sierpnia'80"? Pod eksport rewolucji? Nie dziw się zatem, że kąsających przybywa. Zbigniew Partyka i Borys Hass nigdy się przed nim nie płaszczyli, a bez wątpienia w kąsaniu "Sierpnia'80", PPP i Ziętka nie ma im równych. W ten sposób czasem też można równać w lewo.

 
Portret użytkownika uno
 #

Borys i Zbyszek postawili na innego konia, który okazał się kiepskim rumakiem więc go zostawili. Nie zmienia to faktu, że obecnie są politycznymi rozbitkami szukającymi nowej tożsamości. Szkoda tylko, że frustracji nie rozładowują kąsając swojego dawnego lidera, tylko właśnie Ziętka. Wstyd im, że NL rozpłynęła się w niebycie i zamieniła się w instytucję charytatywną? To nieuczciwe, że ludzie, których osobiście lubię i cenię szukają źdźbła w cudzym oku, a nie widzą belki we własnym.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

I tak źle i tak niedobrze. Tych "rozbitków politycznych" nie zdoła jednak Ziętek pozbierać. Wydaje się zatem, że potrzebna jest inna ścieżka dojścia, która pozwoli wyartykułować różnice polityczne i programowe. Stawiamy na zdrową konkurencję.

 
Portret użytkownika Andrzej Kotarski
 #

Popieram "Hartownię"...:)

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

RZECZYWISTA ALTERNATYWA ZMIENIA HISTORIĘ

Patrząc obiektywnie mamy taką sytuację: PPP ma swoje ograniczenia. Realia są takie, że nie licząc radykalnych frazesów Ziętka wypowiadanych przy okazji jakichś spędów radykalnej lewicy, lewicowość tego tworu politycznego nie przekracza granic reformizmu. Nie jest to coś szczególnie rażącego na tle realpolitik reszty radykalno-lewicowej rodzinki w wymiarze międzynarodowym. Więc Ziętek wcale nie odbiega od standardów. Nie tu jest problem, ale w tym, że projekt "Ziętek" zakłada odbudowanie socjaldemokracji. To też nie byłby problem, gdyby nie fakt, że radykałowie w łonie tej socjaldemokracji chcą blokować rozwój lewicy na lewo od socjaldemokracji pod hasłem, że sami lepiej zagospodarują ten teren. Blokowanie to polega na wmawianiu publiczności, że PPP pod przywództwem radykałów-posttrockistów ma godny Wallenroda plan odbudowania radykalnej lewicy pod płaszczykiem poczciwej socjaldemokracji. A ponieważ ten projekt uwzględnia realpolitik, to szanse odbudowy są tu większe. Etap socjaldemokratyczny jest jednym, marnym kompromisem na drodze do partii robotniczej.
Tymczasem doświadczenia włoskie czy niemieckie, czy choćby brazylijskie pokazują, że tego typu kompromisy mają trudne do zneutralizowania konsekwencje.
Gdyby posttrockiści w PPP mieli dobre intencje, to byliby zadowoleni z konkurencji, ponieważ, jak sami obłudnie podkreślają, pluralizm ma same zalety. Nie mówiąc już o różnorodności poglądów, która wzbogaca teorię i praktykę rewolucyjną. Czy obrońcy zasad demokracji nie uważają, że kult jednostki czy wypaczenia biurokratyczne nie rozpoczynają się od głębokiego przekonania, że ma się monopol na jedynie słuszne rozwiązania? W sumie decyduje nie wzgląd merytoryczny, ale siła instytucjonalna, czyli wciąż na polemiki Trockiego Stalin odpowiada represjami.
Oczywiście, macie na to zawsze jedną odpowiedź - nikt wam nie przeszkadza pokazać, co potraficie. Znajdźcie sobie inną piaskownicę i lepcie swoje babki z piasku gdzie indziej.
OK. Mały szkopuł: w przeciwieństwie do, np. GPR, inicjatywa GIPR była otwarta, ale zbojkotowana przez centrale uważające, że znajdą sobie własną piaskownicę. I dupa blada. Nic z tego nie wyszło, mimo że wsparcie zagraniczne było. Więc nie chodzi wyłącznie o pieniądze.
Polska scena polityczna nie jest tak wielką, aby znalazła na niej miejsce nieskończona liczba grupek radykalno-lewicowych. A poza tym, nie o to idzie, aby zaspokojone były ambicje wodzowskie poszczególnych "charyzmatycznych" przywódców. Może nie wszyscy zresztą mają takie ambicje? Może komuś wystarczyłoby wnosić sensowny głos do dyskusji? Bynajmniej niekoniecznie z pozycji niekwestionowanego autorytetu.
Nie jest tak, że w naszym kraju nie istnieją własne tradycje, że wszystko musi być importowane. Dyskusje, których i tak nie udało się wytłumić pokazują, że są ludzie gotowi upomnieć się o te tradycje. Co wspólnego z tradycjami ma polityka socjaldemokratycznego kompromisu uprawianego w ramach "projektu PPP"?
Czy do tych tradycji należy zastraszanie czy onieśmielanie dzięki użyciu groźby realpolitik? Jeżeli PPP szuka swojego miejsca i jest na musie, to dlaczego z góry obcinać jej wybory polityczne do radykalnego reformizmu? Dlaczego z góry przykrawać ten projekt do politycznej poprawności sceny politycznej?
Zaznaczamy, że nie jest alternatywą bezrozumny hurrarewolucjonizm, ale rozsądne przewartościowanie tradycji i współczesnych doświadczeń politycznych. Wszyscy zżymają się na utraconą tożsamość lewicy, ale jak przychodzi co do czego, to mamy do czynienia z korzeniem się przed socjaldemokracją albo z bezmyślnym politycznie radykalizmem typu stalinowskiego, który jest tylko głupią, zygzakowatą reakcją na własny oportunizm. Jednym słowem jest nadmiarem realpolitik, jego biurokratycznym zwycięstwem nad rzeczywistą debatą o problemach rewolucyjnej lewicy. Rzeczywistą, myślową alternatywa, a nie tylko bieżącym łataniem mankamentów kapitalizmu, można naprawdę zmienić historię.

 
Portret użytkownika Andrzej Kotarski
 #

To co napisali BB jest jak najbardziej trafnym spojrzeniem na sytuacje w jakie obecnie znajduje się lewica rewolucyjna w Polsce (choć de facto nie tylko).
By lewica komunistyczna mogła się odrodzić trzeba walczyć o własną odrębność jak i niewygodną, pogardzaną przez wielu tożsamość i tradycję.

 
Portret użytkownika Andrzej Kotarski
 #

Należy pamiętać że w dobie hulających opowieści o świecie "końca wszystkiego" konkretność przekazu politycznego, programowego powinien być tym ważniejszy dla osób roszczących sobie prawo do zapomnianej i celowo pogrzebanej tradycji komunistycznej.
Inaczej będą wracać mrzonki o odbudowie rewolucyjnej partii robotniczej przez socjaldemokrację i tzw. zgniłe kompromisy, choćby i z najbardziej poczciwymi socjaldemokratami.
Niestety tzw. zgniłe kompromisy "owocują" jedynie tym że na lewo od tzw. radykalnej lewicy najwięcej ale zaczynają mieć do powiedzenia kolejni adwokaci poczynań Stalina.

 
Portret użytkownika dos
 #

Wszystko pięknie ładnie ale operujecie Towarzysze w obrębie komunałów nie wykraczających dodatkowo poza ramy publicystyczno-teoretyczne.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Dos, pierwszy po Bogu?

 
Portret użytkownika dos
 #

Nie. Młodszy od uno a starszy od tres.

 

Społeczność

marks