Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 15 gości.

Bogusław Ziętek: Szmalcownicy!

Szmalcownicy z prawicy i z lewicy

 
Rośnie bezrobocie. Płace stoją w miejscu. Z miesiąca na miesiąc przybywa ludzi objętych ubóstwem. Likwidowane są miejsca pracy. Ludzie są zwalniani. Ci, którzy pracują coraz częściej mają problemy z otrzymywaniem na czas wynagrodzeń, a organizacje pracodawców i lobby biznesowe naciskają na rząd, domagając się kolejnychulg, preferencji i udogodnień.
 
 
Minister Pracy ogłasza, że pracownicy będą musieli pogodzić się elastycznym czasem pracy i pożegnać z zapłatą za nadgodziny. Oznacza to, że pracodawca w zależności od potrzeb i własnego uznania, w styczniu będzie mógł przyjąć do pracy pracownika na 4 godziny dziennie, za to w lipcu na 12 godzin i wszystko jest OK. O nadgodzinach można zapomnieć. Jednym słowem kryzys szaleje. Wszędzie zwolnienia, płacz, łzy i zgrzytanie zębów. Jednak okazuje się, że nie do końca.
 
Kryzysowe eldorado
 
 
Nie wszystkim jest tak źle. Nie wszyscy mają ponury nastrój i kłopoty. Zarobki top menadżerów w Polsce wzrosły w ubiegłym roku o jedną czwartą. Jak podają eksperci firmy Hay Group – o czym pisze Rzeczpospolita, „w czołowych 302 spółkach (…) zarobki top menadżerów poszły w górę średnio o 24,5%”. To siedem razy więcej niż średnia krajowa wzrostu płac, która wyniosła zaledwie 3,5%.
 
Trzeba pamiętać, że dla wielu milionów Polaków, nawet te 3,5% wzrostu wynagrodzeń, było w ubiegłym roku nieosiągalne. Średni wzrost płac o 3,5% i tak niewiele zmienił w sytuacji milionów pracowników, ponieważ inflacja za rok 2012 wynosiła około 3,7%.
 
Oznacza to, że zarobiliśmy mniej, a nie więcej, niż w roku poprzednim. 
 
 
Ale nie wszyscy. Kryzys to prawdziwe eldorado dla tej nielicznej, wąskiej grupki najbogatszych, którym ciągle mało i którzy ciągle narzekają że im źle. Ustami swych przedstawicieli z organizacji biznesowych krzyczą, jak małe dzieci, „mało, mało!”. Ich wynagrodzenia tylko w ciągu ubiegłego roku wzrosły aż o 24,5 %. Janusz Filipiak, szef Comarchu zarobił w 2011 r. skromne 11,9 mln złotych. Prezes TVN zaledwie 7,4 mln złotych. Prezes Cyfrowego Polsatu żałosne 5,2 mln złotych.
 
Osoba zarabiająca minimalną pensję krajową musiałaby pracować 660 lat, aby zarobić tyle,  ile szef Comerchu w ciągu jednego roku! Jego roczna pensja to minimalna miesięczna emerytura dla 15 tys. ludzi. Nieźle. Ale w końcu kto by się tym przejmował? Na pewno nie Tusk, Rostowski, czy Kośniak-Kamysz. W końcu Comarch to prywatna firma. Jej właściciel może robić co chce. Co mu się podoba. Podobnie jak cytując klasyka Fiat.
 
 
To też prywatna firma i nikt nie będzie się wtrącał w to co robi i jakie decyzje podejmuje – powiedział były już wicepremier rządu, jednego z dużych państw w Europie. Dlatego dziś 1450 pracowników Fiata leci na bruk.
 
 
Z powodu kryzysu. Z powodu tego samego kryzysu zarobki top menadżerów w ubiegłym roku wzrosły o 24,5%.
Na tym nie koniec. Firma Boston Consulting Group opublikowała raport, o światowym bogactwie. Wynika z niego, że w ubiegłym roku przybyło bogaczy. Ich majątek jest już wart prawie 130 bln dolarów. Także perspektywy dla nich są świetne. W najbliższym czasie, majątek bogaczy będzie dalej rosnąć, osiągając za pięć lat bajeczną sumę 150 bilionów dolarów. Żeby zobrazować skalę zjawiska, a raczej grozy, należy podać jeszcze jedną informację z raportu BCG. W najdynamiczniej rozwijającym się kraju pod względem przyrostu nowobogackich – Rosji – 40 procent wszystkich aktywów finansowych państwa, kontroluje 686 rodzin. 14 procent swojego bogactwa, najzamożniejsi Rosjanie trzymają w rajach podatkowych. 
 
 
Danych dotyczących Polski na ten temat nie ma. Gdyby ktoś pokusił się o ich zrobienie, byłyby one pewnie równie porażające, jak te z Rosji. Biorąc pod uwagę politykę kolejnych rządów ostatnich dwudziestu kilku lat, stałe obniżanie obciążeń podatkowych i preferencji dla najbogatszych – to oczywiste.

Bogaci coraz bogatsi
 
Według danych opublikowanych przez Merrill Lynch Global Wealth Managment i Capgemini, najbogatsi w ogóle nie doświadczyli żadnego kryzysu w ostatnich latach. W czasie, kiedy ludzie tracili pracę, licytowano ich domy, odbierano świadczenia socjalne i obniżano wynagrodzenia, superbogacze, którzy posiadali aktywa o wartości 1 mln dolarów, tylko w ubiegłym roku zdołali powiększyć swój majątek o prawie 19%. Ci, którzy byli jeszcze bogatsi, bo ich majątek szacowano na ponad 30 mln dolarów, wzbogacili się w ubiegłym roku jeszcze bardziej, bo o 21,5%. Wróćmy do Europy.
 
Niemcy. Opublikowany niedawno rządowy raport kończy się konkluzją „Pomimo kryzysu w strefie euro zamożni Niemcy są coraz bogatsi”. Raport mówi, że „w rękach 10% najzamożniejszych rodzin jest aż 53% procent całego majątku”. Zaś „na tę połowę niemieckich gospodarstw, które zalicza się do najmniej zamożnych, przypada zaledwie 1 procent całego majątku”. Raport, który jest opracowany co cztery lata pokazuje, że biedni są coraz biedniejsi, a najbogatsi z roku na rok bogatsi. Mimo kryzysu. A może właśnie przez kryzys.
 
 
Polska. Także u nas „tłuste koty” miały bardzo udany rok. Onet.pl podaje, że „najbogatsi stali się jeszcze bogatsi”. „Majątek 100 polskich krezusów zwiększył się o ponad 2 mld złotych”! Pierwszy na liście Jan Kulczyk – majątek 9,7 mld złotych! Dla porównania pań stwo polskie na walkę z bezrobociem – staże, szkolenia dla szukających pracy, itd. – w całym 2013 roku ma zamiar wydać, zaledwie połowę tej kwoty, bo 4,7 mld złotych. Porównajmy majątek Jana Kulczyka: w ciągu 20 lat urósł do kwoty 9,7 mld złotych, a państwo na walkę z bezrobocie w ciągu całego roku wyda 4,7 mld złotych. Porównujmy dalej. Odbierając ulgę podatkową za internet, z której korzystało 4 miliony ludzi, budżet ma zyskać 400 mln złotych. To blisko 5-krotnie mniej, niż ma na koncie Grażyna Kulczyk, była żona najbogatszego Polaka, Jana Kulczyka.
 
Grażyna Kulczyk, według „Wprost”, ma majątek o wartości 1,8 mld złotych. Na podwyżce podatku VAT z 22 do 23 procent budżet planował zarobić dodatkowe 5 miliardów złotych. Dwa razy tyle Kulczyk uciułał swojego osobistego majątku. Za wzrost stawek podatku VAT zapłaciły miliony Polaków. Na naukę budżet państwa wydaje połowę z tego, co ma Jan Kulczyk. Na szkolnictwo wyższe, ten tak dbający o perspektywy młodych ludzi rząd, przeznacza mniej więcej tyle, ile posiadają razem Jan i Grażyna Kulczykowie. Na pomoc społeczną z budżetu wydajemy 12 mld złotych. W kraju, w którym dwa miliony ludzi nie ma pracy, co trzeci z nas cierpi ubóstwo lub jest nim zagrożony, w którym co piąte dziecko nie dojada, a mówiąc wprost jest głodne.
 
Gdzie płaca minimalna to zaledwie 1600 złotych, a minimalna emerytura, z której żyją miliony ludzi, to 800 złotych. W tym kraju na pomoc społeczną państwo, w ciągu całego roku, wyda 12 miliardów złotych. Majątek Grażyny i Jana Kulczyków to tylko niewiele mniej. 
 

Robota dla komornika
 
 
Jeszcze tylko jedna informacja z 7 stycznia br. Katastrofa na rynku motoryzacyjnym. Gliwicki Opel likwiduje zmianę. Tyski Fiat zwalnia z dnia na dzień 1450 pracowników. Kryzys. Sprzedaż samochodów w Polsce leży. Kryzys. Ale nie wszędzie. Jak donosi „Gazeta Wyborcza” w Polsce rośnie sprzedaż aut luksusowych. Firma Samar poinformowała, że w ubiegłym roku spadła sprzedaż aut popularnych, ale aut luksusowych  wzrosła aż o 10%. Takich aut jak Lexus LFA, który kosztuje skromne 2 miliony złotych. Jak wyliczają dziennikarze „Wyborczej”, gdyby ktoś zarabiał średnią krajową, musiałby na takiego Lexusa pracować przez 50 lat nie wydając ani grosza na nic innego.
 
Zarabiając płacę minimalną, stać by go była na Lexusa LFA po 111 latach. Na koniec tylko kilka tytułów z ostatnich dni. „W Polsce coraz więcej wiecznych dzieci” – „Dziennik Gazeta Prawna” z 7 stycznia o tych, którzy muszą żyć z rodzicami, „bo nie stać ich na samodzielność nie mają zdolności kredytowej, nie mogą sobie pozwolić ani na kupno mieszkania, ani nawet na wynajęcie go”. „Komornicy mają coraz więcej pracy” – „Dziennik Gazeta Prawna” z 7 stycznia – o blokowanych przez komorników kontach bankowych klientów parabanków, którzy wpadli w pętlę kredytową. W ubiegłym roku mogło ich być nawet 4,5 miliona, czyli 20% więcej niż rok wcześniej. Dalej. „Coraz więcej klientów w rejestrze dłużników” – portal wnp z 5 listopada 2012 r., o rosnącej liczbie ludzi, którzy nie mogą spłacić swoich zobowiązań. Kolejny. „Na koniec 2012 zaległe długi Polaków wynosił ponad 38 mld zł” – informacja PAP z 9 stycznia 2013 r. 
Oznacza to wzrost o 11 procent w stosunku do roku poprzedniego. W ubiegłym roku liczba dłużników, powiększyło się o kolejne 170 tys. osób. A co na to rząd? Kośniak-Kamysz proponuje wydłużenie okresu rozliczeniowego czasu pracy z czterech miesięcy do roku i wprowadzenie elastycznego czasu pracy. Tusk i Rostowski zwiększenie  wpływów do budżetu z mandatów i grzywien oraz skuteczniejsze ich ściąganie. Tak jak w przypadku matki z Opola, wywleczonej z mieszkania przez policję za niezapłaconą grzywnę, której dzieci w środku nocy oddano obcym ludziom na przechowanie, aby można ją było wsadzić za kraty. By żyło się lepiej. Panie Tusk. Panie Rostowski. Panie Kośniak jakoś tam.
 

Tekst ukazał się w "Kurierze Związkowym" nr 380 (16 stycznia 2012)

Społeczność

rot front