Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 32 gości.

Workers Vanguard: Wczesne lata południowoafrykańskiej partii komunistycznej

SACP.jpg

Przedruk z: Workers Vanguard nr 991, 25 listopada 2011 r., numer zamknięty i podpisany do druku 22 listopada 2011 r.

Poniżej przedrukowujemy wraz z drobnymi poprawkami pierwszą część artykułu ze Spartacist South Africa nr 7 (zima 2011 r.). Jest to poprawiona do druku wersja wykładu wygłoszonego w 2000 r. na mityngu Spartakusowskiej Południowej Afryki, sekcji Międzynarodowej Ligi Komunistycznej, przez towarzyszkę Karen Cole.
***

W swych pierwszych, rewolucyjnych latach Trzecia Międzynarodówka stanęła w obliczu pilnych zadań. Ze spustoszenia I wojny światowej i zdrady światowej klasy robotniczej przez Drugą Międzynarodówkę partia bolszewicka wyprowadziła Rosję poprzez pierwszą i jedyną rewolucję klasy robotniczej. Na całym świecie robotnicy solidaryzowali się z tym zwycięstwem, a bolszewicy wyglądali natychmiastowego rozszerzenia swej rewolucji na skalę międzynarodową. W ich programie była ni mniej ni więcej, tylko - rewolucja światowa. Publicznie szukali inspiracji w wyróżnianiu się pośród zróżnicowanych elementów ze wszelkiego rodzaju pochodzeniem - anarchistów, syndykalistów, liberałów, socjaldemokratycznych robotników i intelektualistów - którzy subiektywnie stanęli po stronie obalenia kapitalizmu i ustanowienia dyktatury proletariatu. Zadaniem było wykreślenie kursu, by wykluczyć reformistów i pozerów centrystowskich , a przegrupować się z prawdziwie rewolucyjnymi robotnikami.

Oni walczyli zarówno o swoje własne przetrwanie, jak i całej ludzkości, o zbudowanie nowej międzynarodówki. Musieli skupiać się na strategicznych frontach batalii w zaawansowanych krajach przemysłowych, gdzie rewolucja wydawała się najbardziej nieuchronna - gdzie wydawały się istnieć wszelkie przesłanki, szczególnie w Niemczech. Nauką rewolucji bolszewickiej z 1917 r. jest to, że krytycznie ważnym czynnikiem jest przywództwo partii bolszewickiej takiej jak ta kierowana przez Lenina i Trockiego. Tego czynnika wszędzie poza Rosją zabrakło, i to było decydujące. Ta nauka została wyłożona najbardziej wyraźnie w „Naukach Października” Trockiego (1924).
Nowo sformowana Trzecia Międzynarodówka organizowała się również, by rozszerzyć rewolucję na Wschód i Południe, do krajów opóźnionego rozwoju kapitalistycznego. Rewolucja rosyjska potwierdziła teorię i program rewolucji permanentnej Trockiego w odniesieniu do nierozłącznej więzi między wyzwoleniem narodowym spod jarzma imperializmu a rewolucją proletariacką. Trocki napisał w „Rewolucji permanentnej” (1929), że „zadania demokratyczne zapóźnionych społeczeństw burżuazyjnych bezpośrednio prowadzą w naszej epoce do dyktatury proletariatu, a dyktatura proletariatu stawia na porządku dziennym zadania socjalistyczne”. To zrozumienie, udowodnione w doświadczeniu rewolucji rosyjskiej, otworzyło możliwość udanej walki rewolucyjnej pod kierownictwem awangardy proletariackiej w krajach kolonialnych i mniej zaawansowanych. Analiza i uogólnienie rewolucji permanentnej Trockiego, oparte na doświadczeniu Rosji i - w sensie negatywnym - nieudanej rewolucji z lat 1925-27 w Chinach, wyłożyły niezbędny program do prowadzenia ludów kolonialnych do wyzwolenia.
Oto jest kontekst polityczny, w jakim mamy zbadać pierwsze lata Komunistycznej Partii Południowej Afryki (KPPA) - od jej początków podczas I wojny światowej aż do późnych lat dwudziestych XX w.

Chcę zacząć pokrótce od rozłamu w Południowoafrykańskiej Partii Pracy, który w końcu doprowadził do założenia Komunistycznej Partii Południowej Afryki, i opisać ten okres historyczny, by wydobyć sens skoku, jakiego założyciele wczesnej KPPA musieli dokonać, jeśli mieli zostać kierownictwem rewolucji południowoafrykańskiej. Zaczęli oczekując, że zorganizowani i bojowi biali górnicy będą awangardą rewolucji proletariackiej - ale nie udało im się to, co odzwierciedlało unikatową historyczne nakładanie się na siebie w Południowej Afryce podziałów klasowych i rasowych.

Po wojnie anglo-burskiej [1899-1902] polityka brytyjskich kolonizatorów polegała na pomocy w osiedlaniu się tu brytyjskich imigrantów jako zapory przeciwko afrykanerskiemu nacjonalizmowi. W Witwatersrandzie [centralnym regionie wydobycia złota] prawa polityczne były zastrzeżone dla białych. Angielskojęzyczni robotnicy, którzy przynosili tu z W. Brytanii wyspecjalizowane umiejętności, byli utrzymywani jako warstwa nadzorcza w kopalniach a ich kwalifikacje do tej pracy były chronione ustawami rasowymi. W Witwatersrandzie i jego centrum - Johannesburgu (a zamierzam mówić głównie o Witwatersrandzie, ponieważ było to centrum walki klasowej) komisja ds. kopalń złota z pełnym poparciem wyłącznie białego kierownictwa związkowego wprowadziła wykluczenia rasowe. Czarni Afrykanie byli permanentnie pozbawionymi praw wyborczych migranckimi górnikami, wypędzonymi ze swych wiejskich domów przez białych farmerów oraz podatki podymne i pogłówne. Byli oni trzymani pod strażą w ogrodzonych budynkach i nie mieli żadnych praw politycznych ani związkowych. Czarni byli uważani za nieistotnych, możliwych do zastąpienia i nie oferowano im żadnego szkolenia. Ich każdy ruch był całkowicie kontrolowany, a opór spotykał się z szybkim karaniem śmiercią. Biali robotnicy jako łamistrajki stale torpedowali wszelkie usiłowania strajków ze strony robotników czarnych.

Ale nieubłagane prawa kapitalizmu, które żądały ciągłej maksymalizacji zysków - szczególnie w pracochłonnym przemyśle głębinowego wydobywania złota - nastawiały białych górników przeciwko właścicielom kopalń. Górnicy afrykanerscy, jak również angielskojęzyczni, angażowali się w liczne walki przemysłowe, a ci ostatni byli ściśle powiązani z bojowym ruchem związkowym W. Brytanii i pod jego wpływem. Ale zmienność cen złota oznaczała, że właściciele kopalń potrzebowali tańszej siły roboczej i nie mieli potrzeby chronić białych robotników. Przez chwilę importowali do przymusowej pracy Azjatów, ale na dłuższą metę dostrzegli swą przyszłość w superwyzysku pracy czarnych chłopów.

I tak lata 1910-1929 były świadkiem usiłowań walki kierownictwa białej klasy robotniczej o zachowanie jej przywilejów kosztem czarnych mas. Lata dwudzieste XX w. stały się czasem zmiany stosunków ekonomicznych. Z czasem wiejscy Afrykanerzy, którzy byli ważnym czynnikiem w kopalniach, w końcu przenieśli się do aparatu chronionego przez państwo. Po wybuchach krwawych represji państwowych przeciwko nowym strajkom białych górników strategia klasy robotniczej rozwinęła się we wchłanianie białych robotników do drobnej burżuazji. Nie byli już oni wdeptywani w nędzę, a ich stosunek do środków produkcji zmienił się w kierunku zostawania nadzorcami, menedżerami i biurokratami państwowymi. Tymczasem burżuazja wciąż pozbawiała Czarnych prawa do własnej ziemi i podnosiła podatki, by zmusić więcej bezrolnych Czarnych do migrowania do „miejsc przeznaczenia” blisko obszarów metropolitalnych i zostawania proletariuszami. Do kontrolowania tej siły roboczej wykorzystywane były brutalnie egzekwowane systemy paszportowe.

Wpływ I wojny światowej

W przededniu I wojny światowej w Południowej Afryce, tak jak w reszcie świata, był straszny ferment wśród części robotników i wszystkich uciskanych. Równocześnie wojna podkreśliła, tak w Południowej Afryce, jak w Europie, bankructwo burżuazyjnego nacjonalizmu i robotniczego reformizmu. W przededniu wojny miały miejsce bunty wśród różnych sektorów ludności południowoafrykańskiej.
W 1913 r. miały miejsce powstania i strajki robotników hinduskich w całej [dzisiejszej] prowincji KwaZulu-Natal. Strajkowali oni w kopalniach i na polach trzciny cukrowej, na kolejach i w fabrykach. Mahatma Gandhi, który od 1893 r. mieszkał w Południowej Afryce, prosił o bierny opór. Mimo to robotnicy z plantacji trzciny cukrowej starli się z policją, przez którą byli bici i zabijani. Podczas powstań natalskich Gandhi doszedł do porozumienia z rządem i odwołał walkę hinduskich robotników przy niewielkich zdobyczach. W Witwatersrandzie w latach 1913-1914 biali górnicy złota prowadzili strajki generalne, i rząd zabił przeszło 20 ludzi, by stłumić pierwszy strajk, a żeby stłumić drugi, deportował 9 przywódców związków zawodowych. W kopalni diamentów Jagersfontein górnicy [z południowoafrykańskiej grupy etnicznej] Sotho zastrajkowali, kiedy biały nadzorca skopał na śmierć czarnego górnika, a w toku tego strajku zabitych zostało 11 górników. W Kapsztadzie 600 kolorowych [mieszanych rasowo] dokerów strajkowało o 8-godzinny dzień pracy i podwyżki płac.

Ówcześni źli przywódcy robotników i wszystkich uciskanych byli zajęci mobilizowaniem poparcia dla pierwszej wojny międzyimperialistycznej, po stronie brytyjskich panów Południowej Afryki. Podczas I wojny światowej Gandhi zachęcał Hindusów z Południowej Afryki do przyłączania się do armii brytyjskiej. Jak zostało opisane przez Jacka i Raya Simonsów w pracy pt. „Klasy i rasy w Południowej Afryce 1850-1950” (wyd. Międzynarodowy Fundusz Obrony i Pomocy dla południa Afryki, 1983), wcześniej Gandhi argumentował, że bierny opór jest „najlepszy dla «niepiśmiennych tubylców». Nauczyło to ich łamania sobie samym głowy nad naprawą ich krzywd, zamiast zawracania tym głowy innym”.

Po krótkim momencie wahania w przededniu wojny Południowoafrykańska Partia Pracy poparła wojnę nie mniej entuzjastycznie niż Partia Unionistyczna właścicieli kopalń. Pułkownik Frederic Creswell, przywódca Partii Pracy, zaciągnął się do wojska i zachęcał do poparcia wojny w manifeście zatytułowanym „Spełnijcie obowiązek”.
Afrykańska Organizacja Polityczna (AOP, w 1919 r. przemianowana na Afrykańską Organizację Ludu), główna siła polityczna Kolorowych w [dzisiejszej] Prowincji Przylądkowej Zachodniej, miała straszne złudzenia, że imperialiści brytyjscy wpłyną na swych południowoafrykańskich partnerów, by porzucili rasizm, i mieli nadzieję, że jeżeli poprą wysiłek wojenny, zostaną wynagrodzeni za swą lojalność.

W 1914 r., na kilka dni przedtem, zanim W. Brytania wypowiedziała wojnę Niemcom, dr Abdullah Abdurahman, przewodniczący AOP, ogłosił: „Obecny fundament Imperium jest przegniły i nie może przetrwać”. Kilka tygodni później powiedział: „Jedyne pytanie, jakie musimy sami sobie zadać, brzmi: jak możemy najlepiej służyć Imperium” (cyt. za: „Klasy i rasy w Południowej Afryce”).
W 1912 r. przez prawników, intelektualistów szkolonych w kościołach oraz wodzów założony został Południowoafrykański Rdzenny Kongres Narodowy [SANNC], poprzednik Afrykańskiego Kongresu Narodowego. Ich reakcją na wybuch I wojny światowej było odwołanie mityngu, by dyskutować nad sprzeciwem wobec ustawy z 1913 r. o ziemi tubylczej, która wywłaszczyła większość czarnej ludności, i zorganizowanie zamiast tego werbowania Czarnych do armii brytyjskiej.

David Ivon Jones, sekretarz Południowoafrykańskiej Partii Pracy, a później przywódca KPPA, nieprzejednanie przeciwstawił się wojnie międzyimperialistycznej. Kiedy na publicznym mityngu w 1916 r. wydawca gazety SANNC zaproponował rezolucję o wyrazach współczucia po śmierci brytyjskiego lorda Kitchenera, Jones przeciwstawił się temu, stwierdzając że Kitchener „był agentem klasy, która wyzyskuje i rdzenną, i białą klasę robotniczą i jest winna śmierci milionów naszych współrobotników” [cyt. za: Baruch Hirson i Gwyn A. Williams, „Delegat z Afryki: David Ivon Jones 1883-1924”, wyd. Core Publications, 1995). Kitchener był militarnym architektem imperializmu brytyjskiego na całym kontynencie afrykańskim, od Sudanu do Południowej Afryki.

Internacjonalizm a walka o wyzwolenie Czarnych

David Ivon Jones i Sidney Percival Bunting, obaj imigranci z Wysp Brytyjskich, którzy byli centralnymi przywódcami partyjnymi, byli wygadanymi liderami antywojennymi. We wrześniu 1914 r. Bunting i mała grupka opozycjonistów wobec imperializmu brytyjskiego w Południowoafrykańskiej Partii Pracy sformowali Ligę Wojny Wojnie. Nie byli oni pacyfistami, lecz rewolucyjnymi defetystami. Po opuszczeniu Partii Pracy sformowali Międzynarodową Ligę Socjalistyczną (MLS). Bunting natychmiast powiązał internacjonalizm klasy robotniczej i solidarność z niebiałymi Południowej Afryki. Ich wyrażana na wiele sposobów solidarność z walkami Kolorowych, Czarnych i Hindusów była kamieniem obrazy dla Partii Pracy, tak samo jak ich stanowisko antywojenne.

Dystrybuowali oni prace Marksa, Engelsa i Daniela DeLeona, czołowego marksisty amerykańskiego. Jeszcze przed rewolucją październikową z 1917 r. w Rosji ich gazeta entuzjastycznie cytowała niemieckiego rewolucjonistę Karla Liebknechta i towarzyszy z Rosji jako współprzeciwników wojny imperialistycznej. We wrześniu 1916 r. wyprodukowali oni propagandę o potrzebie nowej międzynarodówki. Nie wiedzieli o walkach Lenina na konferencji zimmerwaldzkiej [przeprowadzonej we wrześniu 1915 r. w Szwajcarii] o antyimperialistyczną opozycję wobec wojny. Na swej pierwszej konferencji w styczniu 1916 r. głosowali za afiliacją przy Zimmerwaldzkiej Międzynarodowej Komisji Socjalistycznej w Szwajcarii jako przejawie zapoczątkowania nowej międzynarodówki.

Równocześnie Bunting konfrontował nową grupę z kwestią rasową w Południowej Afryce. Był to kluczowy test na zerwanie z programem białych supremacjonistów z Partii Pracy. Bunting zaproponował, aby Liga „potwierdziła, że wyzwolenie klasy robotniczej wymaga zniesienia wszelkich form systemów pracy przymusowej, budynków i systemów paszportowych dla ludów rdzennych; oraz podniesienia rdzennego robotnika do politycznego i przemysłowego statusu białego” (cyt. za: Allison Drew, „Między Imperium a rewolucją: Życie Sidneya Buntinga 1873-1936”, wyd. Pickering i Chatto, 2007). Ale na tym mityngu projekt Buntinga został poprawiony przez innych, tak by obejmował reakcyjne wezwanie do przeszkodzenia wzrostowi liczby czarnych robotników najemnych, i ta wersja przeszła.
Bunting i Jones jako przywódcy i redaktorzy stale ciągle prowadzili walkę, by do nielicznych szeregów członkowskich MLS dopuścić Czarnych. Jones w ich gazecie The International napisał:

„Jeśli Liga stanowczo i w zgodzie z pryncypiami socjalistycznymi upora się z kwestią rasową, uda się jej potrząsnąć południowoafrykańskim kapitalizmem aż do jego fundamentów. Dopiero wtedy, a nie wcześniej, będziemy mogli mówić o proletariacie południowoafrykańskim w stosunkach międzynarodowych. Dopóki nie wyzwolimy ludów rdzennych, nie możemy mieć nadziei na wyzwolenie białych”. („Rozstaje dróg”, 1 października 1915 r., cyt. za: „Południowoafrykańscy komuniści mówią. 1915-1980”, wyd. Inkululeko Publications, 1981).
Bunting i Jones często byli osamotnieni. MLS zapraszała czarnych mężczyzn i przywódców kongresu ludów rdzennych {SANNC] na swe mityngi, co doprowadziło do wypędzenia ich pod koniec 1917 r. z Domu Związków Zawodowych [w Johannesburgu]. Bunting wykorzystał to wypędzenie jako okazję do potępienia rasistowskich labourzystów. Nienawidził i potępiał wszystkich, którzy nazywali się socjalistami i twierdzili, że popierają rewolucję rosyjską z 1917 r., ale nie popierali walki czarnych Afrykanów. W kwietniu 1919 r. napisał w The International:

„To poniżające - musieć wciąż podkreślać, że istotą ruchu robotniczego jest solidarność, bez której nie może on wygrać. Ponieważ wybitną cechą charakterystyczną systemu kapitalistycznego w Południowej Afryce jest praca ludów rdzennych, charakterystyczną cechą ruchu w naszym kraju musi być udział w nim robotników rdzennych” (cyt. za: Edward Roux, „S.P. Bunting: Biografia polityczna”, wyd. Mayibuye Books, 1993).
Na konferencje MLS tego okresu i jeszcze wczesnych lat dwudziestych XX w. Bunting i Jones pisali artykuły i niejednokrotnie zgłaszali projekty i tezy wzywające do zwrócenia na czarnych robotników szczególnej uwagi, pod wszelkimi względami: na organizowanie wykładów, na adresowanie ulotek do nich, na włączenie do postulatów MLS prawa Czarnych do głosowania i organizowania się, położenia kresu ustawom paszportowym i tak dalej. Pod koniec 1918 r. MLS opublikowała ulotkę napisaną przez Jonesa, zatytułowaną „Bolszewicy nadchodzą” [patrz strona 5], która została przetłumaczona na języki zuluski i sotho. Solidarność z rewolucją bolszewicką łączył on z koniecznością wyzwolenia się czarnych robotników, a ulotkę zakończył stwierdzeniem, że: „Zanim robotnicy, zarówno czarni, jak i biali, zdołają się wyzwolić, muszą połączyć się w jednej organizacji robotników, niezależnie od specjalności, koloru skóry czy miejsca pracy. Tym właśnie jest bolszewizm”.
Zrywając z socjaldemokracją na korzyść międzynarodowej rewolucji klasy robotniczej Jones i Bunting zastosowali swe rozumienie marksizmu do nierozdzielnej walki o wyzwolenie Czarnych i rewolucję socjalistyczną w Południowej Afryce.

Stronice The International, gazety MLS, były pełne przejawów solidarności z rewolucją rosyjską. W marcu 1917 r. Jones pozdrawiając robotników rosyjskich jako awangardę rewolucji światowej proroczo napisał o rosyjskiej rewolucji lutowej, która obaliła cara:
„Jest to rewolucja burżuazyjna, która nastąpiła, gdy noc kapitalizmu już się kończy. Nie może ona być tylko powtórzeniem poprzednich rewolucji”. („170 milionów rekrutów”, The International z 23 marca 1917 r.)
W 1919 r. on opublikowali w odcinkach manifest Pierwszego Kongresu Międzynarodówki Komunistycznej i dążyli do afiliowania się przy Trzeciej Międzynarodówce zrodzonej z rewolucji robotniczej.
W tym samym roku Bunting napisał palące potępienie johannesburskiego strajku białych robotników municypalnych, którzy nazwali się „sowietem johannesburskim”. Nazwał ich złośliwie „białogwardyjskim sowietem” i zaatakował ich za ich rasistowską obłudną obojętność wobec czarnych robotników. W lutym 1920 r. zastrajkowało jakieś 70 tys. czarnych górników i Bunting pisał apele do białych robotników o poparcie ich walki.

Robotnicy Przemysłowi Afryki

Innym wysiłkiem MLS, o którym chcę wspomnieć, zanim przejdę do sformowania KPPA, było założenie w październiku 1917 r. Robotników Przemysłowych Afryki (IWA), wzorowanych na amerykańskich syndykalistycznych Robotnikach Przemysłowych Świata. Hasłem tej powszechnej organizacji przemysłowej było: „Sifuna Zonke” („Chcemy wszystkiego”). Oni rozprowadzali swe ulotki w językach zuluskim i sotho. Jak zostało opisane przez Jonesa w jego raporcie z marca 1921 r. dla Kominternu pt. „Komunizm w Południowej Afryce”: „Rdzenni robotnicy z IWA szybko uchwycili różnicę między swoim związkiem a Kongresem [SANNC] i na wspólnych mityngach ich obu prowadzili bezlitosną wojnę na słowa przeciwko odpowiedzialnym kierownikom Kongresu w czarnych płaszczach” (cyt. za: „Południowoafrykańscy komuniści mówią”).

W tym okresie planowali oni także publikowanie drukiem w Durbanie w językach hindi i tamilskim oraz zorganizowali kolorowych szwaczy w Kimberley. Jednym z nich był Johnny Gomas, którzy później został kapsztadzkim organizatorem związkowym i przywódcą partii komunistycznej.
James P. Cannon, założyciel amerykańskiej partii komunistycznej, a póxniej przywódca trockistowski, zauważa w „Pierwszych dziesięciu latach amerykańskiego komunizmu” (1962), że trzeba było interwencji Kominternu z Leninem na czele, by zmusić amerykańskich komunistów do podjęcia kwestii Czarnych. Cannon powiada, że najlepszy z wczesnych amerykańskich socjalistów Eugene Debs mógłby jedynie powiedzieć, że Partia Socjalistyczna była „partią całej klasy robotniczej, niezależnie od koloru skóry”. Trzeba było autorytetu rewolucji rosyjskiej, by walczyć wraz z amerykańskimi komunistami przeciwko ich obojętności rasowej, a o poświęcenie uwagi szczególnemu uciskowi Czarnych, podobnie jak bolszewicy poświęcili byli ją szczególnemu uciskowi mniejszości narodowych. Uzbrojeni w nauki rewolucji rosyjskiej amerykańscy komuniści wzięli się za ucisk Czarnych jako szczególną kwestię amerykańskiego kapitalizmu i stali się czołowymi zwolennikami wyzwolenia Czarnych oraz werbowali Czarnych do partii.

W latach wzrostu amerykańskiego kapitalizmu ucisk Czarnych w postaci niewolnictwa doprowadził do tego, że Czarni stali się kastą uciskaną ze względu na kolor skóry. Jest to bardzo odmienne od Południowej Afryki, gdzie ucisk Czarnych począł się od ujarzmienia kolonialnego i ucisku narodowego. Jednakże porównanie, którego chcę użyć, jest takie, że przyswojenie nauk rewolucji rosyjskiej bezpośrednio pokierowało i wczesną KPPA. Jones, Bunting, a później Eddie Roux byli inspirowani przez rewolucję rosyjską. Chociaż byli fizycznie odlegli od siedziby Kominternu, uchwycili główne znaczenie walki przeciwko uciskowi Czarnych, a przejawiło się to w ich uporze, by uczynić partię komunistyczną masową partią Czarnych. Ale nigdy nie rozwinęli oni ram teoretycznych w tej kwestii w zastosowaniu do Południowej Afryki. A rozwinięcie programu stawało się dla nich coraz bardziej niemożliwe, gdy Komintern zdegenerował się w bardziej narzędzie nacjonalistycznej biurokracji stalinowskiej niż centrum organizacyjne dla rewolucji światowej, jak było za Lenina i Trockiego.

Założenie KPPA

W styczniu 1920 r. MLS postanowiła afiliować się przy Trzeciej Międzynarodówce i wysłała swe reguły i statut, by „przekonać Was, że nasza polityka jest z godna z polityką partii komunistycznych w Europie i gdzie indziej”. Widać podanie to było czytane i oklaskiwane na Drugim Kongresie Kominternu.
W 1921 r. oni zebrali różne ugrupowania z Kapsztadu, Durbanu, Johannesburga i innych miejsc i sformowali partię komunistyczną. Ich członkami byli prawie wyłącznie angielskojęzyczni imigranci. Oni debatowali, przyjmując 21 warunków Drugiego Kongresu Kominternu. Ich zgoda z warunkami programowymi przyjęcia do Kominternu spowodowała, że część syndykalistów i innych, którzy odmówili poparcia dyktatury proletariatu, znalazła się na rozstaju dróg.
Praca Jonesa „Komunizm w Południowej Afryce” została przedstawiona w imieniu MLS i wykorzystana jako podstawowy raport o Południowej Afryce dla Trzeciego Kongresu Kominternu w czerwcu 1921 r., na który on przybył. Jones zainicjował rezolucję o poświęceniu poważnej uwagi kwestii murzyńskiej jako kwestii szczególnie ważnej.
Raport odzwierciedla jego wrażliwość na straszne warunki bytu Czarnych. Próbuje on poinformować Komintern o unikatowych ugrupowaniach społecznych i politycznych, które tworzą nasz kraj. Jones potępia kongres ludów rdzennych [SANNC] za jego bojaźliwy prorządowy program i jego strach przed masami oraz przepowiada, że kiedyś w Południowej Afryce będą dominować organizacje klasowe: „Interesów narodowych i klasowych ludów rdzennych nie da się rozróżnić”. Co mocno wychodzi, to pragnienie Jonesa, by wysunąć kwestię ucisku Czarnych na czoło programu Międzynarodówki. Apeluje on o posiłki, a do ruchu południowoafrykańskiego, by oddał się bardziej pod kontrolę Trzeciej Międzynarodówki. Pisze on:

„Biały ruch zdominował naszą uwagę, ponieważ ruch robotników rdzennych porusza się od wybuchu do wybuchu i jest zaniedbywany. Wymaga on specjalnego departamentu z rdzennymi lingwistami i gazetami. Wszystko to wymaga dużych funduszów, które nie są dostępne”.
Jego uwagi końcowe są takie, że „rdzenni Afrykanie dojrzeli do przesłania Międzynarodówki Komunistycznej”.
Partia pozostała podzielona co do tego, czy jej celem powinno być zwracanie się do białych robotników, czy przyjmować i czarnych członków. Po tym, jak w 1920 r. Jones opuścił Południową Afrykę, by spędzić swe ostatnie dni w Związku Radzieckim, Bunting prawie samotny kontynuował popychanie partii ku czarnym masom.
W październiku 1922 r. Bunting napisał dokument zatytułowany „«Kolonialny» front robotniczy” (przedrukowany w pracy pt. „Radykalna tradycja Południowej Afryki: Historia dokumentalna”, tom 1, pod red. Allison Drew, wyd. Mayibuye Books, 1996). Dokument ten zajmuje się stosunkiem ucisku narodowego do klasowego na podstawie tez Drugiego Kongresu Międzynarodówki Komunistycznej. Próbuje wyjaśnić, jak burżuazja oddziela robotników krajów imperialistycznych od robotników w krajach kolonialnych, że rasizm ma podstawę ekonomiczną. I Bunting argumentuje, że zadaniem partii komunistycznych jest przerzucić most między podziałami robotników na białych i czarnych, na tych z krajów imperialistycznych i tych z kolonialnych.

Mówi on, że walki narodowowyzwoleńcze nie mogą odkładać akcji robotniczej; szczególnie w miejscach takich jak Południowa Afryka nie ma żadnego rzeczywistego ruchu narodowowyzwoleńczego ani chłopskiego, by się z nim wiązać. Cytuje on Tezy uzupełniające Drugiego Kongresu o kwestii narodowej (1920): „w każdym razie musimy walczyć przeciw kontroli burżuazyjno-demokratycznych ruchów narodowych nad masową akcją biednych i nieświadomych chłopów i robotników za ich wyzwoleniem od wszelkiego rodzaju ucisku”.

Nowo utworzona Komunistyczna Partia Południowej Afryki (KPPA) nie w pełni zerwała z Partią Pracy. Sidney Bunting, jak również David Ivon Jones, wciąż postrzegali białych górników jako strategicznie ważnych dla południowoafrykańskiej rewolucji. Młoda partia natychmiast stanęła w obliczu ogromnej i sprzecznej batalii klasowej w Witwatersrandzie. Dziesięciotygodniowy strajk białych górników z 1922 r. był twardą bitwą w obronie rasistowskiego zarezerwowania klasyfikacyj wyżej płatnych miejsc pracy dla białych. Górnicy zajmowali miasta i prowadzili walkę zbrojną z policją i armią. Strajkujących ostrzeliwano ogniem artyleryjskim z powietrza. Rząd Jana Smutsa bezlitośnie zmiażdżył strajk. 4 strajkujących zostało powieszonych, z czego 3 szło na szubienicę śpiewając „Czerwony Sztandar”.
Rzekomym powodem strajku była obrona wykwalifikowanych górników, którzy zostali zredukowani [zwolnieni], ale każdy wiedział, że była to część pędu do zastąpienia tych uprzywilejowanych białych robotników superwyzyskiwanymi robotnikami czarnymi. Zasadniczo strajk miał cel reakcyjny - zachowanie rasizmu w górnictwie. Już w 1907 r., kiedy Keir Hardie, przywódca górników szkockich, wizytował Południową Afrykę, został pobity, kiedy podniósł podstawowy postulat, żeby białe związki zostały otwarte na Czarnych na bazie równej płacy za równą pracę. Od tego czasu świadomość białych robotników niewiele się zmieniła, ale teraz właściciele kopalń byli bardziej zdeterminowani, bo spadające ceny złota wymagały zwiększenia stopy wyzysku przez zatrudnienie czarnych robotników.
Strajk miał różne przywództwa, a jedno z nich mieściło się w biurach partii komunistycznej kierowanych przez Billa Andrewsa, długoletniego przywódcy związkowego i założyciela partii. Obejmowało ono wydalonych przywódców związkowych, którzy uważali się za marksistów. Tam była frakcja Komando, kierowana przez górników afrykanerskich, wzorowana na Komando - jednostkach Voortrekkerów, którzy terroryzowali i mordowali Czarnych i Hindusów. Na zdjęciu z pewnej demonstracji można zobaczyć transparent: „Robotnicy świata, jednoczcie się i walczcie o białą Południową Afrykę” („Klasy i rasy w Południowej Afryce”, 1983).
Warto zauważyć, że dr Abdullah Abdurrahman z Afrykańskiej Organizacji Politycznej [AOP] i Clements Kadalie ze Związku Robotników Przemysłowych i Handlowych (ZRPH), dwaj ówcześni najbardziej prominentni przywódcy polityczni kolorowych i czarnych mas, słusznie potępili rasizm strajku, ale wychodząc z perspektyw drobnoburżuazyjnych, obaj skierowali do rządu Smutsa apele, by zwiększył swą kontrolę i represjonowanie związków.
Eddie Roux napisał, że Bunting, który zawsze przemawiał chętnie, przez cały strajk na setkach mityngów nigdy nie przemówił publicznie, tylko szeptem go krytykował. Propaganda KPPA potępiła ataki na czarnych Afrykanów. Równocześnie Bunting i KPPA nie zaatakowali bezpośrednio rasistowskich regulacji, uzasadniając je tym, że podnoszą one przeciętny poziom płac, więc walczyć powinno się tylko o poprawę płac Afrykanów.
W listopadzie 1922 r. Czwarty Kongres Kominternu wydał oświadczenie protestujące przeciwko straceniu 4 strajkujących. Oświadczyli oni, że zadaniem jest „wciągnięcie także rdzennych robotników w walki przeciwko kapitalizmowi południowoafrykańskiemu i zapewnienie przez to wspólnego i ostatecznego zwycięstwa” (cyt. za: „Południowoafrykańscy komuniści mówią”, 1981).

Po strajku w Witwatersrandzie

W 1923 r. Afrykanerska Partia Nacjonalistyczna z Barrym Hertzogiem na czele i Partia Pracy zawarły sojusz, znany jako Pakt, by pokonać rząd Smutsa. Partia Pracy obiecała porzucić wszelkie wspominanie o socjalizmie, a nacjonaliści obiecali porzucić swój apel o secesję i niepodległą republikę afrykanerską. Tym, co mieli ze sobą wspólnego, był biały supremacjonizm. Aby poczuć posmak tego sojuszu wyborczego, dość wiedzieć, że pośród tej kampanii Partia Pracy wzywała do wydalenia Azjatów.
Jones z Moskwy wezwał do jednolitego frontu z Partią Pracy. W ten sposób oni chcieliby zostać częścią sojuszu antysmutsowskiego. W listopadzie 1922 r., w czasie Czwartego Kongresu Kominternu, spierał się on z Buntingiem, że to byłoby zastosowanie antyimperialistycznego jednolitego frontu takiego jak wysunięty w „Tezach o kwestii wschodniej”. Bunting wyniósł z Kongresu ważność walki o natychmiastowe żądania oraz o jednolity front. Argumentował za dyscypliną kominternowską i za realizacją decyzji Kominternu w Południowej Afryce oraz argumentował przeciwko sekciarstwu. Popierając takie argumenty, KPPA głosowała za afiliacją przy Partii Pracy i poparciem jej sojuszu wyborczego z nacjonalistami.

Pewien opór wobec tej linii był w [dzisiejszej] Prowincji Przylądkowej Zachodniej, gdzie partia miała więcej powiązań z czarnymi i kolorowymi robotnikami, ale i oni podporządkowali się jej. Ta strategia KPPA miała odstraszyć czarnych bojowników. Po zwycięstwie Paktu w wyborach KPPA szybko wycofała swe poparcie i wezwała delegatów Partii Pracy do przeciwstawienia się wysyłaniu jej przywódców Frederica Creswella i Tommy'ego Boydella do nowego gabinetu. Nowy rząd, tak jak obiecał, wydał jeszcze więcej ustaw, by umocnić rasizm i dalej wykluczać Czarnych.
W artykule pt. „Rewolucja permanentna kontra «jednolity front antyimperialistyczny»: Początki chińskiego trockizmu” [Spartacist (wydanie angielskojęzyczne) nr 53, lato 1997 r.] krytykujemy dwuznaczność hasła „jednolitego frontu antyimperialistycznego” wysuniętego w 1922 r. przez Czwarty Kongres, łatwo interpretowalnego jako dwuetapowy program dla rewolucji w krajach kolonialnych i jako wezwanie do sprzymierzania się z siłami burżuazyjno-nacjonalistycznymi. Jednakże w artykule w Spartaciście wskazaliśmy również, że ostre odejście od tych niejasnych sformułowań i oportunistycznych pragnień do zdrady na pełną skalę nastąpiło później, za Stalina i Bucharina, w rewolucji chińskiej z lat 1925-27. Partia południowoafrykańska ogromnie błędnie odczytała gniew białych górników spowodowany przez pokonanie strajku w Witwatersrandzie. Ich ciągłe poparcie dla Partii Pracy ukazało ich ciągłą obojętność wobec czarnego proletariatu.

W 1924 r. konferencja narodowa KPPA jeszcze raz debatowała nad entryzmem w Partii Pracy. Do umotywowania entryzmu były wykorzystywane argumenty oparte na interpretacji taktyki Kominternu, która miała zastosowanie do Europy - tam, gdzie były masowe partie socjaldemokratyczne. W tym czasie strajk w Witwatersrandzie i rząd Paktu miały były wpływ na Buntinga i partię, jako że jeden i drugi wyjaśniły, iż zarówno robotnicy angielskojęzyczni, jak i afrykanerscy tkwią mocno w uścisku swego rasistowskiego i nacjonalistycznego kierownictwa. Bunting i Roux argumentowali przeciwko entryzmowi, bo głównym zadaniem jest zaadresowanie programu do czarnych mas. Tym razem wygrali. Niektórzy starsi członkowie na prawym skrzydle odpadli, i to oczyściło dla partii drogę do zwrócenia się twarzą do czarnego proletariatu.

Najbardziej bezpośrednio rzuciła wyzwanie staremu status quo w KPPA Młoda Liga Komunistyczna Południowej Afryki (YCL), jej nowa młodzieżówka. Założył ją w 1921 r. Eddie Roux, jeden z pierwszych Afrykanerów i rodowitych Południowoafrykańczyków w partii. Gdy znalazł się bardziej pod wpływami Buntinga, został zwolennikiem werbowania Czarnych do partii i regularnym mówcą w jej imieniu na mityngach ZRPH. W tym czasie ZRPH, do którego chcę wrócić później, szybko rósł. Kiedy na początku 1924 r. Roux argumentował, że trzeba werbować czarną młodzież, a żeby móc werbować czarną i kolorową młodzież, trzeba ustanowić organizację kapsztadzką, znalazł się w niewielkiej mniejszości. Odwołał się do Komunistycznej Międzynarodówki Młodzieży, został poparty i ta polityka została wprowadzona w życie. YCL wydała rezolucję stwierdzającą, że głównym zadaniem Młodej Ligi Komunistycznej Południowej Afryki jest organizowanie młodzieży rdzennej.

Najwcześniej zwerbowali oni dwóch Czarnych: Stanleya Silwanę i Thomasa Mbekiego. W 1924 r. na mityngu YCL w Kapsztadzie usłyszał przemówienie Rouxa i przyłączył się do partii związkowiec Johnny Gomas, który miał zostać jej długoletnim przywódcą. W postaci tej nowej młodzieży Bunting znalazł nowych partnerów koalicyjnych. Organizacja kapsztadzka, gdzie rasizm był trochę bardziej umiarkowany, niż na surowym terenie Witwatersrandu, była również bardziej zdeterminowana, by werbować Kolorowych i Czarnych.

ZRPH

Od połowy do końca lat dwudziestych XX w. miała miejsce straszna aktywność polityczna wśród czarnych robotników. ZRPH był pierwszą masową ludową półpolityczną organizacją związkową czarnych i kolorowych robotników. W tym czasie jego wpływ dalece przewyższał wpływ Rdzennego Kongresu [poprzednika Afrykańskiego Kongresu Narodowego (AKN)]. Rozwój ZRPH odzwierciedlił pragnienie czarnych robotników, by organizować się w samoobronie. Był on organizowany przez Clementsa Kadaliego, który pochodził z Niasalandu, dzisiejszego Malawi. W 1919 r. zorganizował on czarnych dokerów kapsztadzkich i wkrótce ZRPH wyrósł na głównego przedstawiciela politycznego Czarnych w Południowej Afryce - organizując robotników miejskich i rolnych aż po Durban.

ZRPH był targany wewnętrznymi sprzecznościami, ponieważ był masową demagogiczną organizacją. Kadalie poparł afrykanerskiego przywódcę nacjonalistycznego generała Barry'ego Hertzoga, ponieważ przysłał on ZRPH pozdrowienia i datek. Kadalie wyglądał brytyjskich biurokratów związków zawodowych oraz liberałów, a z końcem lat dwudziestych XX w. jego organizacja rozpadła się. W 1926 r. wyrzucił on z organizacji członków partii komunistycznej, po części by przypodobać się swym nowo pozyskanym liberalnym patronom brytyjskim. Członkowie partii komunistycznej wstąpili byli do ZRPH, by werbować tam do partii, a w 1923 r. Eddie Roux pomógł ustanowić johannesburskie biuro ZRPH. Thomas Mbeki, członek Młodej Ligi Komunistycznej, został transwalskim sekretarzem ZRPH. Wśród wydalonych w 1926 r. wraz z Mbekim byli Johnny Gomas i Jimmy La Guma, który przyłączył się był do KPPA, należąc już wcześniej do ZPRH. Obaj oni byli w kapsztadzkim kierownictwie ZPRH. W czasie, kiedy zostali wydaleni, KPPA była tak popularna, że kilka oddziałów ZPRH zaprotestowało przeciwko ich wydaleniu.

Nocna szkoła i związki

Ustanowiona w 1925 r. nocna szkoła w Ferreirastownie była kierowana przez T.W. Thibediego, pierwszego czarnego członka Międzynarodowej Ligi Socjalistycznej (MLS), później członka KPPA. Miała ona swe początki jeszcze w czasach MLS. W 1928 r. miała przeszło 100 uczniów i nauczała między innymi czytania i pisania z wykorzystaniem „Abecadła komunizmu” [książki Nikołaja Bucharina i Jewgienija Prieobrażenskiego z 1920 r.] Szkoła została przeniesiona do większego budynku i była teraz kierowana przez emerytowanego nauczyciela i wojującego ateistę. W celu uniknięcia aresztowania po południu nauczyciele musieli sfabrykować fałszywe papiery dla wszystkich uczniów.

Większość roboty KPPA wymagała kwalifikacji prawnych Buntinga - był on od lat najbardziej znanym prawnikiem w kraju broniącym Czarnych przeciwko represjom państwowym. Interesująca jest pewna opowieść z tego okresu szybkiego werbowania Czarnych: Thibedi pojechał do Potchefstroomu, by przemawiać do mityngu 1000 ludzi. Został aresztowany i cały tłum próbował podążyć za nim do sądu. Thibedi został oskarżony o rozpalanie wrogości między rasami. Bronił go Bunting, i niezwykle liberalny sędzia go uniewinnił. KPPA zwołała natychmiastowe zgromadzenie, by świętować to zwycięstwo. Pewna grupa białych zaatakował świętujący tłum, w tym białych komunistów. Widząc, jak komunistyczny prawnik potrafił wydobyć czarnego mężczyznę z więzienia, a następnie jak biali komuniści są atakowani przez innych białych mężczyzn, większość mieszkańców tej miejscowości zdecydowała wstąpić masowo do partii komunistycznej.

Gazeta KPPA otrzymała teraz tytuł South African Worker, a przeszło połowa jej artykułów ukazywała się w językach xhosa, zuluskim i sotho. W gazecie ukazało się wówczas w odcinkach zredagowane i poprawione do druku tłumaczenie „Abecadła komunizmu”, książki wykorzystywanej w Związku Radzieckim do nauczania marksizmu oraz czytania i pisania. W późnych latach dwudziestych XX w. KPPA w końcu dokonała przełomu i w organizowaniu czarnych związków, i we wspólnych walkach białych i czarnych robotników. Sformowali oni Nieeuropejską Federację Związków Zawodowych w Witwatersrandzie i liczba członków związków i partii szybko rosła. Zwerbowana została cała nowa warstwa czarnego kierownictwa i kilkutysięczna partia stała się w większości czarna. Niektóre oddziały partii południowoafrykańskiej były w całości czarne. Oni organizowali byli przemysłowe związki z czarnym kierownictwem. Partia dokonała olbrzymiego skoku

Szósty Kongres Kominternu

Nie można ocenić tego okresu bez wiedzy o tym, że w Kominternie trwała okrutna batalia, która wywarła wpływ na małą i odległą partię walczącą o zastosowanie programu rewolucyjnego. W latach 1923-24 tam w ekonomicznie zacofanej Rosji nastąpiła kontr-rewolucja polityczna, która miała swą bazę materialną w zniszczeniu przemysłu i śmierci wielu z najbardziej zaawansowanych politycznie robotników w wonie domowej, połączonych z porażką rewolucyjnych okazji za granicą, szczególnie rewolucji niemieckiej z 1923 r. Władzę polityczną od proletariatu uzurpowała pasożytnicza biurokratyczna kasta kierowana przez Stalina. Uzasadnienie Stalina dla defetyzmu i porzucenia rewolucji międzynarodowej, „socjalizm w jednym kraju”, ostatecznie podyktowało strategię dla rewolucji południowoafrykańskiej, a wymagało, żeby klasa robotnicza krajów kolonialnych została politycznie podporządkowana tak zwanemu „jednolitemu frontowi antyimperialistycznemu” z burżuazją narodową. Zwolennicy Lewicowej Opozycji Trockiego, z których wielu zostało aresztowanych i ostatecznie zamordowanych przez policję Stalina, walczyli przeciwko degeneracji rewolucji oraz o międzynarodową rewolucję proletariacką konieczną dla zbudowania socjalizmu.

Konsekwencje polityki kolaboracji klasowej Stalina zostały tragicznie zilustrowane w Chinach. W tym w dużej części chłopskim kraju klasa robotnicza była wysoce skoncentrowana w kilku kluczowych miastach, jak Szanghaj, i w 1925 r., inspirowana przez rewolucję rosyjską, zaczęła była szukać drogi do władzy. Ale kierownictwo Kominternu pod Bucharinem i Stalinem zaczęło porzucać swój rewolucyjny cel. Komunistyczna Partia Chin wbrew sprzeciwom Trockiego została podporządkowana Partii Nacjonalistycznej (Kuomintangowi). W 1927 r. rewolucja została zmiażdżona. Z tej decydującej próby historycznej Trocki uogólnił perspektywę rewolucji permanentnej. Zostało to skodyfikowane w „Trzeciej Międzynarodówce po Leninie” (1929), a później w „Rewolucji permanentnej” (1930). Tworząc je, włączył on do nich i przekroczył stanowisko komunistyczne w kwestii kolonialnej rozwinięte i skodyfikowane na Pierwszym i Drugim Kongresach Międzynarodówki Komunistycznej. [Po szersze tło odsyłamy Czytelników do broszury MLK z 2008 r. pt. „Rozwój i rozszerzenie teorii rewolucji permanentnej Lwa Trockiego”].

Kierownictwem jedynego niebiałego drobnoburżuazyjnego ruchu w Południowej Afryce był Południowoafrykański Rdzenny Kongres Narodowy (który w 1923 r. zmienił nazwę na Afrykański Kongres Narodowy). Podtrzymywał on pogardę dla robotników. Stale wyglądał faworów u imperializmu brytyjskiego. Oni nie mieli żadnego szczególnego interesu w walkach czarnego proletariatu. W tym okresie przywódcą AKN najbardziej popierającym Komintern był J.T. Gumede. Po wizycie w ZSRR powrócił do kraju, by popularyzować idee komunizmu. W 1928 r. jego raport dla wodzów AKN, który odnosił się do obalenia cara w 1917 r., spowodował że wodzowie plemienni dali wyraz trwodze, iż oni także zostaliby zabici, gdyby w Południowej Afryce miała miejsce rewolucja bolszewicka. Degenerujący się Komintern zalecał się do AKN w ramach swego zwracania się do przywódców nacjonalistycznych.

W lutym 1927 r. Komintern zorganizował „Kongres przeciwko Uciskowi Kolonialnemu i Imperializmowi” w Brukseli. Na konferencję tę przybyli: Dziawaharlal Nehru, indyjski przywódca burżuazyjno-nacjonalistyczny; Lemine Senghor, senegalski panafrykanista; Messali Hadż, algierski przywódca nacjonalistyczny, który skończył popierając w 1958 r. pośród wojny o niepodległość projekty reformy kolonialnej [francuskiego imperialistycznego władcy Charlesa] de Gaulle'a; Mohammed Hatta, który miał zostać indonezyjskim antykomunistycznym nacjonalistą. Właśnie gdy szanghajski proletariat i jego przywódcy z partii komunistycznej mieli zostać wyrżnięci przez chiński Kuomintang, Kongres odczytał pozdrowienia od wdowy po [jego przywódcy] Sun Jat-senie, a zestalinizowany Komintern uczynił Czang Kaj-szeka swym honorowym członkiem, cementując w ten sposób podporządkowanie KP Chin tym rzeźnikom.
James La Guma przybył na Kongres jako przedstawiciel KPPA. Następnie pojechał do Moskwy i uczestniczył w dyskusjach z Bucharinem i innymi przywódcami MK. Rezolucja wydana przez Komitet Wykonawczy (KW) MK wymyśliła dla Południowej Afryki tę samą strategię rewolucji dwuetapowej, która doprowadziła do unicestwienia bazy KP Chin w klasie robotniczej.

Rezolucja KW MK dla jej sekcji południowoafrykańskiej ze swym centralnym hasłem „niepodległej rdzennej republiki jako etapu ku rządowi robotników i chłopów” została wysłana do niej dla dyskusji. Było to faktycznie zastosowanie katastrofalnej stalinowskiej „strategii chińskiej” do ziemi południowoafrykańskiej: że na porządku dziennym jest jedynie antyimperialistyczna rewolucja kapitalistyczna kierowana przez nacjonalistyczną drobną burżuazję, a dyktatura proletariatu nie jest i musi poczekać.
Bunting i jego żona Rebecca oraz Edward Roux przybyli na Szósty Kongres Kominternu z 1928 r. jako delegaci reprezentujący większość partii, która przeciwstawiła się temu nowemu hasłu. Buntingowie stwierdzili, że między Czwartym Kongresem, w którym uczestniczyli, a Szóstym cała atmosfera Kominternu się zmieniła-Czwarty Kongres miał ducha nadziei i przyjaźni. Na Szósty Kongres przybyli podekscytowani, że mogą raportować, iż teraz partia w dużej części składa się z czarnych Afrykanów. Z 1750 członków 1600 było czarnych. Jednakże zostali bezceremonialnie przywitani: „Zamierzamy was zaatakować” i byli obrażani przez to, co Roux nazwał „gruboskórnym gangiem biurokratów”. Bunting, który przez przeszło dziesięć lat walczył, by przekształcić partię w czarną w większości, został zdymisjonowany jako „biały szowinista”. Roux powiada, że Bunting na Kongresie przystąpił do zwolenników trockizmu i wysłuchiwał cynicznych twierdzeń delegatów, że „Trocki miał rację w sprawie Chin, ale już nie jest komunistą”.
Sykofantów Bucharina: Jaya Lovestone'a, karierowicza z partii amerykańskiej, i Johna Peppera, komunistę węgierskiego, który został wysłany do Stanów Zjednoczonych, [Roux] wspomina jako demonstracyjnie ignorujących przemówienia Buntinga w komisji. W amerykańskiej partii komunistycznej Pepper był głównym obrońcą polityki za partią farmersko-związkową dla Ameryki - to jest dwuklasową partią robotniczą i chłopską. James W. Ford, czołowy czarny delegat amerykański, ignorował ich obu.
Bunting przemawiał przeciwko hasłu „rdzennej republiki”, argumentując że czarni afrykańscy chłopi zostali wciągnięci do klasy robotniczej tam, gdzie byli najbardziej bojowi, to jest sproletaryzowani. Przemysł w Południowej Afryce jest daleko zaawansowany jak na kraj kolonialny, więc w konsekwencji jest w niej klasa robotnicza. Bunting sprzeciwiał się temu, że szkic programu MK wspominał jedynie „masy kolonialne”, a nie kolonialny proletariat. W świecie kolonialnym klasy istnieją. Żebrał on o więcej uwagi Kominternu dla Południowej Afryki i mniej nieznajomości szczególnych warunków w różnych koloniach kontynentu afrykańskiego. W swym przemówieniu z 20 sierpnia 1928 r. na Kongresie powiedział: „Walka klasowa jest praktycznie zbieżna i równoczesna z walką narodową” („Radykalna tradycja Południowej Afryki”, 1996). Roux także argumentował na Kongresie, że nie jest zadaniem partii sztuczne budowanie ruchu nacjonalistycznego: „Nie ma potrzeby przechodzić przez trudny i (z punktu widzenia rewolucji) niebezpieczny proces budowania rdzennego ruchu burżuazyjno-nacjonalistycznego, którego kierownictwo musiałoby zostać usunięte, żeby mogła zostać osiągnięta rewolucja proletariacka” (tamże).

Bunting argumentował również, że hasło to alienowałoby białych robotników, że albo neutralność, albo okazjonalne poparcie ich byłoby wielkiej wartości jako tarcza przeciwko represjom państwowym wobec rdzennego ruchu rewolucyjnego. Takie argumenty podkopały jego słuszne argumenty przeciwko rewolucji dwuetapowej w Południowej Afryce. Wszystkie działania partii komunistycznej na terenie kraju zmierzały ku afrykanizacji partii. Ale Bunting nie miał zrozumienia Lenina, że walka o wyzwolenie narodowe wykorzystująca metody proletariackiej walki klasowej mogłaby być potężną siłą napędową dla rewolucji socjalistycznej w Południowej Afryce. W ten sposób nie miał nic do przeciwstawienia stalinowskiemu programowi politycznego przykuwania czarnych mas do nacjonalistycznego kierownictwa.

W rzeczywistości nie miało znaczenia, co Bunting i Roux mówili o siłach klasowych czy statusie ruchu narodowego w Południowej Afryce. Celem tego Kongresu nie było wykuwanie programu dla rewolucji w Południowej Afryce. Oceniając debaty z udziałem Buntinga i Rouxa na Kongresie, musicie pamiętać, że co rzeczywiście miało miejsce, to to, że coraz bardziej konserwatywny Komintern usuwał wszelką potencjalną opozycję wobec narodowo ograniczonego programu „socjalizmu w jednym kraju” i pokoju klasowego ze światową burżuazją. Bucharinowcy nie wyglądali poprawnego programu dla rewolucji w Południowej Afryce; oni wyglądali zwolenników, którzy szliby na pasku kierownictwa Kominternu. Stąd Komintern postanowił, że: „Naszym celem powinno być przekształcenie Afrykańskiego Kongresu Narodowego w nacjonalistyczną organizację rewolucyjną walczącą przeciwko białej burżuazji i brytyjskim imperialistom, opartą ma związkach zawodowych, organizacjach chłopskich i tak dalej, rozwijającą systematycznie przywództwo robotników i partii komunistycznej w tej organizacji” (Rezolucja pt. „Kwestia południowoafrykańska”, przyjęta przez KW MK po Szóstym Kongresie, cyt. za: „Południowoafrykańscy komuniści mówią”). Mimo to niedługo później Bucharin też został usunięty.

Roux wspomina o jednym dokumencie, który cyrkulował wśród pewnych delegatów na Kongres - częściach pierwszej i trzeciej „Trzeciej Międzynarodówki po Leninie”. Trocki wskazał, że Międzynarodówka nie ma żadnego programu, tylko usprawiedliwienia dla porażek oraz ogólniki, by ukryć swą zygzakową politykę. Staliniści zastąpili byli walkę o pozyskanie dla partii komunistycznej klasy robotniczej zorganizowanej w związkach oportunistycznym wykorzystaniem gotowego aparatu związków zawodowych, czego przykładem była Anglia, gdzie rząd ZSRR utrzymał koalicję z kierownictwem labourzystowskim właśnie wtedy, gdy oni sprzedawali strajk generalny, albo tak zwana „rewolucyjna burżuazja narodowa” taka jak w Chinach - co w obu wypadkach skończyło się porażką dla robotników i wszystkich uciskanych.

Siedem lat później Trocki napisał list do nieopierzonych jeszcze lewicowych opozycjonistów z Partii Robotników Południowej Afryki, reagując na ich projekt tez. Zajął się problemem ich argumentu, że „hasło «Czarnej Republiki» jest równie szkodliwe dla sprawy rewolucyjnej, jak hasło «Południowej Afryki dla białych»”. Na podstawie zastosowania rewolucji permanentnej Trocki napisał, że rewolucja proletariacka w Południowej Afryce będzie miała również charakter wyzwolenia narodowego czarnych mas:
„Trzy czwarte ludności Południowej Afryki (prawie 6 milionów z prawie 8) stanowią kolorowi. Zwycięska rewolucja, nie do pomyślenia bez przebudzenia tuziemnych mas, da im z kolei to, czego im tak nie starcza teraz: wiarę w swoje siły, podwyższoną świadomość osobowości, wzrost kultury. Przy tych warunkach południowoafrykańska republika stanie się przede wszystkim republiką «czarną»: to nie wyklucza, rozumie się, ani pełnej równoprawności białych, ani braterskich stosunków między dwiema rasami (co zależy głównie od zachowania białych); ale doskonale oczywiste jest, że determinującą pieczęć na państwo nałoży przytłaczająca większość jego ludności, wyzwolona od niewolniczej zależności. O ile zwycięska rewolucja radykalnie zmieni stosunek nie tylko między klasami, ale i między rasami, i zagwarantuje Czarnym takie miejsce w państwie, jakie odpowiada ich liczebności, o tyle rewolucja społeczna w Południowej Afryce będzie mieć także i charakter narodowy. Nie mamy najmniejszej podstawy zamykać oczu na tę stronę kwestii ani umniejszać jej znaczenia. Na odwrót, partia proletariacka powinna i w słowach, i w czynach otwarcie i śmiało wziąć rozstrzygnięcie problemu narodowego (rasowego) w swoje ręce. Jednak rozstrzygać problem narodowy partia proletariacka może i powinna swoimi metodami” [„Uwagi w związku z tezami Komunistycznej Ligi Południowej Afryki”, 20 kwietnia 1935 r., fragment cyt. za Biuletynem Opozycji (Bolszewików-Leninowców) nr 44, lipiec 1935 r. i „Pismami Lwa Trockiego 1934-35”, wyd. Pathfinder Press 1971].

Bunting ani Roux nigdy nie odnaleźli drogi do Lewicowej Opozycji Trockiego, chociaż inni komuniści przyłączyli się do jego Lewicowej Opozycji i Czwartej Międzynarodówki. Dziś to my, trockiści ze Spartakusowskiej Południowej Afryki, reprezentujemy ciągłość partii Lenina i Trockiego. Walczymy o rząd robotniczy skoncentrowany w rękach Czarnych jako część socjalistycznej federacji południa Afryki. Jest to bezpośrednio przeciwstawne złudzeniom rozpalanym dziś przez Południowoafrykańską Partię Komunistyczną, że „narodowa rewolucja demokratyczna” osiągnęła „tęczowe państwo” oparte na osławionej doktrynie „nierasizmu” AKN. Wzywamy robotników do zerwania z burżuazyjnym Sojuszem Trójpartyjnym - nacjonalistycznym frontem ludowym kolaboracji klasowej, którzy przywiązuje klasę robotniczą do kapitalistycznych władców.
Jeszcze parę uwag końcowych. Jones, zawsze chory, spędził swe ostatnie dni w Moskwie, oddając nieocenione usługi tłumaczenia części wczesnych prac Lenina na angielski, włącznie z popularyzacją „Co robić?” Kontynuował on również pisanie o kwestii murzyńskiej, Afryce i imperializmie światowym. Zmarł w 1924 r. Bunting pozostał w KPPA. Prowadził trudną i odważną kampanię wyborczą w Thembulandzie z Rebeccą Bunting oraz ich towarzyszem Ganą Makabenim jako tłumaczem języka xhosa. Usiłowali oni po raz pierwszy wnieść program komunistyczny do wiejskich rezerwatów, będąc obserwowani przez policję i kontrowani przez rdzennych wodzów żyjących z rządowych pensji. W 1931 r. Bunting i inni padli ofiarą czystki, gdy partia poddała się bezpośredniemu manipulowaniu przez fałszywy „zwrot w lewo” Stalina. Kilka lat później Bunting zmarł, będąc wciąż lojalnym komunistą. Eddie Roux porzucił komunistyczną działalność polityczną, ale oddał jej usługi, zostając akademikiem i pisząc prace „Czas dłuższy niż sznur” oraz „S.P. Bunting: Biografia polityczna”.

Wczesna południowoafrykańska partia komunistyczna była targaną sprzecznościami mieszanką towarzyszy w ruchu, mierzących się z raptownie zmieniającą się rzeczywistością, W partii tej był pewien element, którzy był rewolucyjny i internacjonalistyczny, próbując zastosować marksizm do Południowej Afryki, a szczególnie do kwestii położenia kresu uciskowi Czarnych. Byli oni inspirowani i przekształcani przez rewolucję rosyjską, ale w końcu ich walka o wymyślenie strategii i programu dla wyzwolenia Czarnych i dyktatury proletariatu została przecięta, gdy Komintern, którego wyglądali, został zduszony przez Stalina i jego dziedziców. To my, rewolucyjni trockiści ze Spartakusowskiej Południowej Afryki, kontynuujemy niezbędną walkę o program rewolucji proletariackiej na południu Afryki.

Źródło: http://fdsizmlkwp.nethit.pl/viewtopic.php?f=40&t=691

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

che rebel