Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 9 gości.

Andrzej Żebrowski: Antypracownicza ofensywa Tuska

tusk_klamca_z_nosem.jpg

Pomysły Tuska na tle globalnego zamętu gospodarczego
 
 Antypracownicza ofensywa
 
 
Pomimo zapewnień rządu, że Polska stanowi przykład ekonomicznego sukcesu, sytuacja gospodarki w następnych latach jest ściśle związana z perspektywą rozwoju światowej gospodarki - a ta jest fatalna.
 
W listopadzie 2009 r. Bank Anglii opublikował badanie, w którym czytamy, że „podczas obecnego kryzysu interwencja, by poprzeć banki w Zjednoczonym Królestwie, USA oraz strefie euro… razem liczy ponad 14 bilionów dolarów lub jedną czwartą globalnego PKB. To przyćmiewa jakiekolwiek wcześniej dokonane państwowe poparcie systemu bankowego.” Martin Wolf, jeden z czołowych dziennikarzy Financial Times, dodaje: „Ktokolwiek bacznie obserwuje światową gospodarkę uzna, że tylko pewien stopień monetarnej i fiskalnej stymulacji bez precedensu w czasach pokoju, popycha ją naprzód - nie tylko w krajach o wysokich dochodach, lecz także w dużych krajach wschodzących.
 
Obiegowa opinia mówi, że gładkie wyjście [z kryzysu] też będzie możliwe. Nic nie wydaje się być mniej prawdopodobne.” (www.ft.com 23 lutego 2010) Teraz deficyty, które wzrosły w wyniku stymulowania gospodarczego, stanowią kolejny wielki problem dla politycznych decydentów. Jednak, jak słusznie podkreśla Wolf: „Gdyby rządy starały się zlikwidować deficyty, jak próbowały to robić w latach 30-tych, bylibyśmy ponownie w Wielkiej Depresji”. Czyli kolosalna państwowa ingerencja (14 bilionów dolarów!) tworząca ogromne deficyty zapobiegła katastrofie. Jednak teraz rządy muszą się uporać z tymi wielkimi deficytami budżetowymi.
 
 
Czy to oznacza, że dojdzie do ostrego opodatkowania bogatych, do zakończenia wojen i zminimalizowania militarnych wydatków? Skoro widzieliśmy wielką interwencję państwową, by poprzeć banki i korporacje, czy możemy teraz liczyć na o wiele tańszą interwencję, by zlikwidować bezrobocie?
 
 Niestety, nie można zadawać takich pytań bez ironii. Rządy największych państw potrafiły zapobiec globalnej katastrofie, ale nie mogą wyprowadzić świata z ekonomicznego zamętu i przyszłych krachów. Natomiast starają się ze wzmożoną intensywnością wyciskać jeszcze więcej z pracowników i ich rodzin. Znane jest powiedzenie – „jeśli nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze”. Podczas kryzysu rządy operują według analogicznej zasady: „jeśli nie wiadomo co robić, trzeba uderzyć w pracowników”.
 
Obecnie doprowadziło to w Europie do wyższego poziomu aktywnego oporu. W brytyjskim The Independent czytamy (24 lutego): „Wczorajszego wieczoru miały miejsce ogromne wiece protestacyjne w całej Hiszpanii; dzisiaj odbędzie się strajk generalny, który może sparaliżować Grecję, podczas gdy akcje protestacyjne na francuskich lotniskach i w rafineriach oraz ledwo zapobiegnięty strajk w niemieckiej Lufthansie być może zapowiadają początek największej manifestacji publicznego niepokoju na kontynencie od czasu ferworu rewolucyjnego roku 1968.” (patrz obok s. 2). W obliczu kolejnych “pomysłów” rządu Tuska potrzebujemy takiego masowego oporu też w Polsce.
 
 
Antypracownicza ofensywa Tuska
 
 
 Nie dość, że mamy ponad 2 miliony bezrobotnych, ochronę zdrowia w fatalnym stanie i spadające realne płace, rząd Tuska przygotowuje cały szereg dalszych ciosów wymierzonych w niezamożną większość społeczeństwa. Bezrobocie Jak zwykle pod koniec lutego GUS potwierdził wcześniejsze dane Ministerstwa Pracy dotyczące wzrostu bezrobocia. Stopa bezrobocia w Polsce wzrosła w styczniu do ponad dwóch milionów, osiągając najwyższy poziom od czerwca 2007 roku. Bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy w ciągu roku przybyło o ponad 400 tysięcy, a licząc od grudnia 2009 roku o 160 tysięcy. Przeciętnie ponad 5 tys. ludzi codziennie dołączało do ludzi bez pracy. Wysoki poziom bezrobocia wcale nie martwi rządu. Przeciwnie, wzrost zwolnień doprowadził do obniżenia płac realnych. Według GUS styczniowe płace spadły o 1,5 proc. Fundusz płac realnie zmniejszył się w ciągu roku o 4,4 proc. Z kolei realny spadek płac w ciągu roku o 3 proc. to największa redukcja wynagrodzeń od dziesięciu lat. PAP dodaje: „tylko Słowacja, Litwa, Łotwa, Rumunia i Bułgaria mają tańszych pracowników niż Polska.
 
 
Nawet w Czechach, Estonii i na Węgrzech płaci się więcej, czasami nawet sporo więcej, jak choćby w Słowenii, gdzie średnio co miesiąc płaca wynosi blisko 40 proc. więcej niż u nas.” Neoliberalni ekonomiści cieszą się razem z rządem. Np. prof. Elżbieta Kryńska twierdzi, że „taka sytuacja jest dobra dla pracodawców, bo bardziej im się opłaca otwierać firmy u nas. Ale jest to dobre także dla pracowników, bo dzięki temu ściągamy więcej kapitału zagranicznego, a więc jest szansa na większą liczbę miejsc pracy.” Pracownicy inaczej patrzą na sprawę. Jeśli jesteśmy za słabi, by wywalczyć wyższe pensje, będziemy też zbyt słabi, by bronić się przed zwolnieniami. Dlatego należy odrzucić argument: „obciąć płacę, by ratować miejsca pracy”.
 
 
Prywatyzacja kolei
 
 
Rządowy “Program działań dla rozwoju transportu kolejowego do roku 2015”, zakłada prywatyzację kolei. Największe i najbardziej zyskowne części PKP, jak spółki InterCity czy Cargo, zostaną oddane korporacjom poprzez prywatyzację giełdową. Jeśli pójdzie zgodnie z planem, do końca 2010 roku może już nie być spółki Polskie Koleje Państwowe. Taka prywatyzacja nieuchronnie doprowadzi do kolejnych zwolnień i zawężenia zasięgu usług kolejowych do najbardziej rentownych tras między dużymi miastami. Przykład Anglii pokazuje też, że w wyniku prywatyzacji będzie mniej bezpieczeństwa oraz więcej opóźnień.
 
 
Osłabienie związków zawodowych W rządzie nie tylko najbardziej przyjazna bogatym biznesmenom Platforma Obywatelska próbuje osłabić związkowców. Wicepremier i lider PSL Waldemar Pawlak zażądał od prezesów spółek Skarbu Państwa ujawnienia kosztów działania związków w ich firmach. To kolejny sposób stosowany przez rząd, by winić związkowców za fatalny stan gospodarki. Pomagają mu w tym antypracowniczy dziennikarze typu Piotra Gabryela z Rzeczpospolitej.
 
 
 W swoim blogu z 17 lutego Gabryel pisze: „Kupując polski węgiel albo benzynę na stacjach Orlenu, albo prąd czy też gaz, nadając list w placówce Poczty Polskiej albo uiszczając abonament radiowo-telewizyjny, płacimy między innymi za utrzymanie działających w tych spółkach związków zawodowych.” Gabryel jakoś zapomniał o rekordowych dochodach polskich bossów i marnowaniu społecznych zasobów, by zaspokoić konsumenckie zachcianki najbogatszych Polaków. Oburzony prawicowiec dodaje: „Na prośbę Waldemara Pawlaka, wiceszefa rządu i jednocześnie przewodniczącego Komisji Trójstronnej, zainspirowanego propozycją wchodzącej w skład tejże komisji Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, zebrano w tej sprawie informacje”.
 
 
Czyli Komisja Trójstronna jest naprawdę Komisją Dwustronną - rząd i pracodawcy razem przeciwko związkowcom. Dobrą odpowiedź na to szkalowanie związkowców dał Zbigniew Matyśkie­wicz z „Solidarności” w kopalni Bełchatów. „Niech rząd sprawdzi, ile kosztują rady nadzorcze spółek albo rady pracodawców. Dopiero się okaże, ile pieniędzy idzie w błoto. Jeśli związki wyjdą z zakładów, to kto obroni pracowników,” powiedział.
 
Odciski palców
 
 
Jolanta FedakJolanta FedakKolejny przedstawiciel PSL w rządzie, Jolanta Fedak, minister pracy i polityki społecznej, rozważa według Rzeczpospolitej antypracownicze zmiany proponowane przez generalnego inspektora danych osobowych, a także popierane przez biznesmenów. W dodatku do informacji obecnie zbieranych, jak imię, nazwisko, data urodzenia i wykształcenie, firma mogłaby zapytać o przynależność do związków zawodowych, karalność, i nawet pobrać od pracownika odciski palców.
 
 
„Bez wątpienia zapisy kodeksu pracy należy dostosować do realiów”, ocenia dyrektor jednej z firm. „Głównie chodzi o, to, aby podczas rekrutacji zebrać jak najwięcej danych przydatnych w doborze pracownika.” Jest tajemnicą poliszynela, że korupcja wśród biznesmenów i ludzi piastujących najwyższe stanowiska w państwowej administracji musi liczyć setki milionów albo nawet miliardów złotych. A tu chcą od pracownika pobierać odciski palców.To klasowa pogarda w czystej postaci.
 
Chorobowe
 
Mało wydaje się na kontrolę zjawiska niepłacenia podatków przez najbogatszych Polaków. Jednak jeśli chodzi o gnębienie reszty społeczeństwa, rząd jest gotów marnować spore pieniądze, by “zaoszczędzić” niewiele. Po kontroli orzekania o czasowej niezdolności do pracy, państwowy ubezpieczyciel ZUS wstrzymał zasiłki dla części kontrolowanych. Ile było kontroli? 287,5 tys. Ile zaoszczędzono? 7,2 mln złotych. Czyli przeciętnie każda kontrola zaoszczędziła 25 złotych. Opór pracowników Nie udało się jeszcze zbudować propracowniczej i antywojennej alternatywy wobec rządu i reszty sejmowych partii - to wciąż przed nami. Co więcej, obecnie poziom walki pracowników w Polsce nie jest wysoki. Jednak istnieją ważne przykłady akcji protestacyjnych (patrz s. 9).
 
 
 Najważniejsze zadanie dla ludzi chcących budować autentyczną lewicę to wspieranie i wzmocnienie tego oporu pracowników. Od tego wszystko się zaczyna.
 
Andrzej Żebrowski
 
 
Tekst ukazał się w marcowym numerze  miesięcznika "Pracownicza Demokracja"

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

che rebel