Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 14 gości.

70 rocznica dramatu katyńskiego

katyn10.jpg

70 lat temu 4 kwietnia 1940 roku wymordowano 22 tysiące oficerów polskiej armii osadzonych w obozach w Katyniu, Starobielsku, Ostaszkowie i Kozielsku. Żołnierzy i policjantów zabijano strzałem w tył głowy bezpośrednio nad rowem do którego wpadały ciała pomordowanych.

Zbrodnię odkryli w 1943 hitlerowcy i zaraz próbowali wykorzystać propagandowo by ukryć swoje zbrodnie. ZSRR przyznał się do tego że decydujący wpływ na wydanie rozkazu o mordach mieli czołowi decydenci stalinowskiego ZSRR.

Wielu zamordowanych w Katyniu to m.in członkowie dokonywującego pacyfikacji na Ukrainie Korpusu Ochrony Pogranicza, nie zmienia to faktu że większość to ofiary niewinne. Należy dodać że kolejni w kolejce do eksterminacji ze stalinowskiego polecenia po polskich komunistach z Komunistycznej Partii Polski i polskiej inteligencji.

Ustawiczne podnoszenie sprawy Katynia to hipokryzja gdyż jednocześnie nie pochyla się też nad jeńcami-bolszewikami którzy wymierali w skandalicznych warunkach w polskich obozach po wojnie 1920 roku. Jest to też bardziej niż składanie hołdu ofiarom prowadzenie bieżącej polityki antyrosyjskiej i antylewicowej.

Nie uczciwsza jest jednak też "lewica" która idąc w sukurs rosyjskiemu szowinizmowi oskarża o zbrodnię katyńską hitlerowców lub nawet popiera zbrodnię.

W przeciwieństwie do prawicy nie wymagamy od prezydenta Rosji przeprosin i nie obciążamy winą każdego Rosjanina. Uważamy jednak że nie można ignorować historii, obrażać się na historię ani tym bardziej jej zakłamywać.

Nie będziemy też wpisywać się w propagandę prawicy która ukazuje lewicowców jako drani, morderców i obrońców najgorszych oprawców.

Andrzej Warzęcha.

Portret użytkownika michal_n
 #

Smutne to, że prędzej czy później każdy „antystalinista” zaczyna funkcjonować zgodnie z kalendarzem wyznaczonym przez IPN. Redakcji WR proponuje pójść krok dalej. Prześledzić dokładnie lata 1944-56 i codziennie odnotowywać tak ważne fakty jak aresztowanie tego czy innego biskupa lub rozsztrzelanie tego czy innego antykomunisty.

„Ustawiczne podnoszenie sprawy Katynia to hipokryzja gdyż jednocześnie nie pochyla się też nad jeńcami-bolszewikami którzy wymierali w skandalicznych warunkach w polskich obozach po wojnie 1920 roku „

Niestety nawet na WR jak do tej pory nie zauważyłem, żadnego rocznicowego tekstu na ten temat.
Jak widać bolszewicy sanacyjnym oficerom nie równi.

 
Portret użytkownika uno
 #

O losie jeńców bolszewickich wspomniano powyżej, w komentowanym tekście. Uprasza się o dokładne czytanie, najlepiej ze zrozumieniem.

O losach jeńców bolszewickich napiszemy więcej przy okazji rocznicy "cudu nad Wisłą", czyli za kilka miesięcy.

Nie ulega natomiast wątpliwości, że stosunek komunistów-antystalinowców do zbrodni katyńskiej jest zdecydowanie negatywny i to nas odróżnia od stalinowców. Jest też jednym z powodów nieustającej wrogości między nami a ideowymi spadkobiercami zbrodniarza. IPN nie ma tu nic do rzeczy - ten kalendarz wyznaczył Stalin.

 
Portret użytkownika fancom
 #

Trudno pałać sympatią do pochodzących z klas uprzywilejowanych, burżuazyjnych oficerków, którzy stanowili jeden z filarów przedwojennego państwa, które wprost ociekało robotniczą krwią, było rajem dla fabrykantów, obszarników, a piekłem dla fornali, robotników.

Jednak mordowanie bezbronnych jeńców wojennych (jeśli tak można tak nazwać przedwojennych oficerów) jest po prostu złe, haniebne i było tylko jednym z akordów wieloletniego stalinowskiego zamordyzmu, którego ofiarami padło również tysiące komunistów.

 
Portret użytkownika michal_n
 #

Trzeba być ślepcem by nie zauważyć, że celebrowanie rocznic historycznych nie jest czymś obiektywnym i danym raz na zawsze – ale czynnikiem propagandowym, legitymizującym każdą władzę. Ja osobiście nawiązuje do metod przyjętych w ZSRR i Polsce Ludowej, gdzie przypominano o rocznicach rewolucyjnych (rocznice różnych rewolucji, rocznice śmierci wybitnych rewolucjonistów itd.) Ciekawe są zwłaszcza pierwsze lata ZSRR – gdzie obok marksistów stawiano pomniki wybitnym anarchistom itd.
Ważnych i ciekawych rocznic do przypominania nie brakuje – a to, że w głównych mediach o nich nie mówią - powinno tylko mobilizować redakcje lewicowych portali by iść pod prąd oficjalnej propagandy. Zamiast fascynować się rewelacjami z Czarnej Księgi Komunizmu – sugeruje np. przeanalizować prace Witkowicza – o białym terrorze w Europie w pierwszych latach po rewolucji.
Mało to strajków zostało ostrzelanych przez policje? Mało to rewolucjonistów powieszono i rozsztrzelano? Na litość boską – to my jesteśmy wyzyskiwani i prześladowani i pora wreszcie skończyć z manierą wiecznego przepraszania. Przez cały rok mamy ciągłe wałkowanie o antykomunistycznych rocznicach.
W lutym jałta, Marzec 68, katyń w kwietniu, czerwiec 56, powstanie warszawskie w wakacje, bitwa warszawska 1920, 17 wrzesień, stan wojenny itd. To oczywiście nie wszystko. Milczenie jest srebrem i jak się nie ma nic do powiedzenia (publicznie - co innego na spokojnie w zamknietym gronie) - w jakiejś sprawie – to lepiej milczeć – niż pisać rzeczy – może i mądre -ale wpisujące się w ogólny antykomunistyczny kontekst. Przykro mi, że mój mało śmieszny żart potraktowaliście poważnie i kalendarz historyczny wyznacza Wam Stalin.
Tylko patrzeć na kolejne notki historyczne rodem z Naszego Dziennika – o głodzie na Ukrainie, Gułagach itd. Podobno jest tego 100 milionów więc materiału jest na cały rok. Dzień w dzień potępiajcie Stalina, przepraszajcie za zbrodnie Czeki i mówcie: „my tacy nie jesteśmy” - na pewno w ten sposób coś zbudujecie. Nie jesteście pierwsi, którzy metodą przepraszania za wszystko co czerwone chcieli tu coś zbudować. Właśnie w radiu słyszałem o kampanii przypominającej katyń. Mam nadzieje, że jesteście dumni z tego, że chcąc nie chcąc w tej kampanii bierzecie udział.
Gratuluje.

 
Portret użytkownika uno
 #

Niestety za sprawą Stalina jest za co przepraszać. Pamiętaj, że to reżimowe mass media kształtują świadomość społeczną, tak aby przeciętnemu Kowalskiemu komunizm kojarzył się z ludobójstwem.
W tej sytuacji można:

a) powiedzieć, że Stalin był dobrym komunistą i dobrze robił mordując kogo popadnie

b) powiedzieć, że zbrodni dokonali Niemcy, a Stalin był dobrym wujkiem i wyzwolicielem Polski

c)powiedzieć prawdę o stalinizmie jako zbrodniczym wynaturzeniem komunizmu. Tak jak zakon krzyżacki - z błogosławieństwem papieży - sprzeniewierzył się nauce Jezusa Chrystusa dokonując zbrodni ludobójstwa na narodach Prusów i Jaćwingów, tak Stalin i jego poplecznicy zdradzili i skompromitowali dzieło Wielkiego Lenina. O ile jednak Krzyżaków nikt nie uważa za prawowitych chrześcijan i nie żąda z powodu ich zbrodni delegalizacji kościoła katolickiego i zakazu posługiwania się znakiem krzyża, o tyle komunizm nadal jest powszechnie identyfikowany ze swoim zbrodniczym wynaturzeniem. Dlatego, podobnie jak papież Polak, który po stuleciach milczenia przeprosił za błędy kościoła, tak my czasami czujemy się zobowiązani do przepraszania za zbrodnie stalinizmu, dokonane niestety pod "świętym" czerwonym sztandarem.

Wszelkie gratulacje, oczywiście przyjmujemy, gdyż są w pełni uzasadnione i po stokroć się nam należą.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

W milczeniu przyłączamy się do "gratulacji" Michała Nowickiego.

 
Portret użytkownika uno
 #

I tak trzymać - albowiem mowa jest srebrem a milczenie złotem.

 
Portret użytkownika michal_n
 #

Pewnie i tak się w tej sprawie nie zrozumiemy, a moderowana dyskusja gdy komentarz czeka kilka godzin na publikacje jest trochę irytująca. Mimo wszystko jednak pociągnę jeszcze ten temat. Wbrew temu – co niektórzy tutaj prezentują - problem stalinizmu wcale nie jest prosty i jak ktoś chce prostej łatki – czarne lub białe, dobre albo złe – to niech wraca do przedszkola. Już sam Trocki się głowił co z tym Stalinem i ZSRR zrobić –i jego dylematy najlepiej oddaje formuła zdegenerowane państwo robotnicze. Jedno zjawisko może być równocześnie dobre (robotnicze) jak i złe (zdegenerowane). Źle by było – gdyby z całego dorobku Trockiego – Władza Rad odziedziczyła jedynie krytykę stalinizmu –przemilczając wypowiedzi Trockiego broniące ZSRR jak i samego Stalina. Trocki pisał, że Stalin ukradł jego pomysły (np. industrializacja) i wprowadza je w życie. Jak macie nadmiar energii i koniecznie chcecie o historii pisać to proponuje pisać o zamordowanych komunistach (jako newsy) – a także jako cel postawić sobie napisanie poważnej broszury – o bilansie stalinizmu – pisanej z perspektywy marksistowskiej. POWAŻNEJ – czyli nie takiej, gdzie padają stwierdzenia, że Stalin mordował: „kogo popadnie”. Gdy się spojrzy na to wydarzenie trzeźwym okiem, to nie ma w nim nic nadzwyczajnego. Gdy państwo Batisty upadło (który uciekł z wyspy tak samo jak Rydz Śmigły) –to jego najbardziej okrutni przedstawiciele zostali rozstrzelani. Dokładnie w ten sam sposób – jako jeńcy bez sądowych procedur. Czy o Fidelu i Guevarze też mówicie, że mordowali: „kogo popadnie”. Czy Lenin i Trocki byli mordercami bo rozstrzelano cara z rodziną… Mnóstwo pytań i mnóstwo odpowiedzi i nie ma oczywiście na to miejsca w krótkim newsie. Dlatego też powtarzam, jeśli nie potraficie się wypowiedzieć sensownie na temat Katynia w krótkim newsie – to lepiej już go nie publikować – niż pisać gniota, który sugeruje, że każda forma przemocy wobec przedstawiciela państwa burżuazyjno jest ludobójstwem. „Nie będziemy też wpisywać się w propagandę prawicy która ukazuje lewicowców jako drani, morderców”.
Jak nie chcecie uchodzić za drani i morderców to musicie być konsekwentni i napisać wielkimi literami, że odrzucacie rewolucje. A może jesteście za nową młodzieżowo -internetową rewolucją non Violetce? Plantator niewolników zawsze wypowiada się o swoich mówiących narzędziach per „dranie” i „nieroby”. Klasy panujące zawsze gardziły wyzyskiwanymi i mimo Waszych wygibasów prawica i tak Was będzie uważać za drani. Nie znam Waszych celów i ambicji – ale mi nie zależy na trafieniu na burżuazyjne salony by traktowano mnie jako „jednego z nich”. Dziadek Hartowni – gdy w przedwojennym Sejmie przemawiał – to prawie zawsze reszta gwizdała i krzyczała. Nie rzadkie też były wyrzucenia komunistycznych posłów z Sali obrad –nie mówiąc już o zamykaniu ich w więzieniu. Jak by kulturalni nie byli - to jako rewolucjoniści – przeciwnicy władzy kapitalistów – musieli być draniami – i za to należy się im nasz szacunek.
A jeśli chodzi o słowo morderca – to chciałbym wiedzieć – jak to słowo definiujecie. Czy np. taki Wasilij Zajcew - radziecki snajper, który w czasie wojny zamordował dziesiątki hitlerowców – jest mordercą czy bohaterem? Dla tych co nie znają tematu – polecam film Wróg u bram.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

RÓŻNE OBLICZA ZBRODNI

Wypada nam po części zgodzić się z Michałem N. (zmiana redakcja-WR) Wystarczy porównać niektóre liczby. "Pozwalają one bowiem - jak pisze Ryszard Nazarewicz - ocenić w przybliżeniu rozmiary zbrodni popełnionych przez NKWD. Otóż w styczniu 1936 r. KPP (wraz z KPZU i KPZB) liczyła 17 302 członków, z tego 3817 przebywało w ZSRR. Spośród nich ocalało w ZSRR nie więcej niż 100, w tym nikt z aktywu kierowniczego KPP i KZMP.
Do tego należy dodać bliżej nieznaną, lecz z pewnością idącą w tysiące liczbę zamordowanych polskich emigrantów politycznych, którzy mieli już obywatelstwo radzieckie, często byli członkami WKP(b), pracowali w różnych zakładach pracy i instytucjach w Rosji, na Ukrainie, Białorusi itp., w tym także w polskich rejonach autonomicznych Marchlewsk i Dzierżyńsk - wówczas zlikwidowanych, a także miejscowych Polaków - ROZMIARY ZBRODNI DORÓWNUJĄ, A NAWET PRZEWYŻSZAJĄ ILOŚCIOWO PÓŹNIEJSZE MASOWE MORDERSTWA DOKONANE DECYZJĄ STALINA NA WOJSKOWYCH POLSKICH W KATYNIU, CHARKOWIE I KALININIE". Nikt jednak o rocznicy tych zbrodni w Polsce nie wspomina, a przecież "Podobny los spotkał też wiele tysięcy działaczy i członków komunistycznej partii radzieckiej, a także litewskiej, łotewskiej, estońskiej, fińskiej, węgierskiej, jugosłowiańskiej, niemieckiej i innych. Jednak wobec KPP, akcja ta była przeprowadzona ze szczególną bezwzględnością i dokładnością.
Z niedawno opublikowanych opracowań autorów rosyjskich mających dostęp m.in. do archiwów NKWD wynika, że unicestwienie KPP i prawie wszystkich polskich komunistów w ZSRR było - równolegle z działaniem przeciwko kadrom radzieckim - elementem szeroko zakrojonej akcji przeciwko ludziom wielu narodowości i obywatelom różnych państw korzystających z azylu politycznego w ZSRR, a w tym działaczom wielu partii komunistycznych i Kominternu. Akcją wyniszczającą, tzw. operacjami narodowościowymi, stanowiącymi uzupełnienie i rozwinięcie represji wewnętrznych miano objąć Polaków, Niemców, Łotyszów, Finów, Estończyków, Węgrów, Greków, Rumunów, Bułgarów, Koreańczyków, Chińczyków i innych".
"Represje wobec komunistów polskich w ZSRR były zarazem fragmentem zarządzonej przez szefa NKWD Jeżowa na podstawie decyzji Stalina z 9 sierpnia 1937 r. 'operacji polskiej'
NKWD. Na podstawie rozkazu Jeżowa nr 00485 z 11 sierpnia 1937 mieli zostać aresztowani wszyscy uciekinierzy z Polski, emigranci polityczni, wymienieni z Polską więźniowie polityczni, pozostali w ZSRR jeńcy polscy z wojny 1920 r., byli członkowie PPS, POW i innych organizacji polskich. Na podstawie orzeczeń 'trójek' NKWD mieli oni zostać rozstrzelani, bądź skazani na 5-10 lat więzienia lub obozu. W pierwszej kolejności mieli zostać aresztowani Polacy i osoby powiązane z Polską (np. Żydzi polscy, żony Polaków) pracujący w Armii Czerwonej, w NKWD, w przemyśle obronnym, w transporcie i energetyce. Ogółem w toku 'operacji polskiej' aresztowano w ZSRR 134 519 Polaków. Ilu z nich rozstrzelano możemy obliczyć na zasadzie interpolacji. Otóż w latach 1937-1938 (wg danych NKWD) w ZSRR aresztowano z przyczyn politycznych 1 545 041 osoby, z tego rozstrzelano 681 692, tj. prawie połowę (44%). W ramach 'operacji narodowościowej' (polskiej, łotewskiej, niemieckiej, fińskiej, koreańskiej itp.) aresztowano ogółem 365 805 osób tych narodowości, z nich rozstrzelano 170 830, tj. 47%. Przyjmując podobny odsetek dla Polaków aresztowanych w 'operacji polskiej' (których ogółem było 134 519) otrzymamy liczbę rozstrzelanych ponad 63 000, z tym, że liczba ta może być zapewne większa.
Wg Jeżowa, w styczniu 1938 r. wciąż jeszcze pozostawało na wolności ok 20-30 tysięcy uchodźców z Polski. Nakazał on przede wszystkim 'oczyścić stolicę z Polaków', których zamieszkiwało jeszcze wtedy w Moskwie 18 tysięcy, 'wyczyścić' także 15 tysięcy Łotyszy.
Kontynuowanie działań w celu 'rozbicia szpiegowsko-dywersyjnych kontyngentów' Polaków, Łotyszy, Niemców, Finów itp. przedłużono decyzją Biura Politycznego KC WKP(b) z 31 stycznia 1938 z podpisem Stalina, nakazując stosowanie 'pozasądowego trybu' i 'uproszczonej procedury' przy rozpatrywaniu ich spraw przez specjalne 'trójki' NKWD, przy czym wyroki śmierci miały być wykonywane natychmiast.
Wśród aresztowanych i rozstrzelanych było także wielu posądzonych o rzekome szpiegostwo na rzecz polskiego wywiadu i przynależności do POW wyższych oficerów Armii Czerwonej narodowości polskiej, jak Romuald Muklewicz, Roman Łągwa, Stefan Żbikowski i wielu innych. Aresztowani zostali także późniejszy marszałek Konstanty Rokossowski i generał Władysław Korczyc, którym szczęśliwie udało się uniknąć rozstrzelania. Rokossowski siedział w więzieniu od 17 sierpnia 1937 do 22 marca 1940 r., zaś Korczyc od 9 maja 1938 do 12 stycznia 1940. Były też ofiary spośród oficerów NKWD narodowości polskiej, przeważnie zaangażowanych jeszcze przez Feliksa Dzierżyńskiego, jak Ignacy Dobrzyński-Sosnowski, Stanisław Messing, Stanisław Redens (mąż Anny Allilujewej, szwagierki Stalina) i wielu innych.
O tym, że 'operacja polska NKWD' wymierzona była przeciwko Polakom jako narodowości, a w tym polskiej mniejszości narodowej w ZSRR świadczy m.in. rozbicie przez masowe aresztowania i likwidacje polskich rejonów autonomicznych. Na Białorusi był to Dzierżyńsk utworzony 25 lipca 1925 r., zlikwidowany w październiku 1935 r., na Ukrainie Marchlewsk, utworzony w marcu 1932 r., zlikwidowany w 1937 r." (Ryszard Nazarewicz "Komintern a lewica polska. Wybrane problemy", Warszawa 2008, s. 53-55).
Przy okazji Ryszard Nazarewicz daje przykład "cynicznego stosunku do pomordowanych ofiar terroru" jakim jest stwierdzenie "Gazety Wyborczej" (nr 147 z dnia 1 grudnia 1989 - podpisane przez "WK'), redagowanej swoją drogą m.in. przez synów i córki działaczy KPP, a nawet ofiar "czystek", w odpowiedzi na apel prof. Juliana Kieszczyńskiego w "Polityce" (nr 48 z 1989 r.), gdzie domagał się podjęcia badań nad losami polskich komunistów w ZSRR oraz wzniesienia symbolicznego pomnika pomordowanym, w "Gazecie Wyborczej" napisano - "że były to wewnętrzne porachunki w gangsterskiej bandzie, a gangsterom nie wystawia się pomników"(tamże, s. 57).
Warto przy tym pamiętać, że represje stalinowskie wobec KPP, KPZU i KPZB zaczęły się na początku lat 30. Wspomniany przez Michała N. (zmiana redakcji WR) Jerzy Czeszejko-Sochacki popełnił samobójstwo, skacząc z okna siedziby NKWD na Łubiance jesienią 1934 r. Wiosną tegoż roku samobójstwo popełnił inny czołowy działacz KPP Leon Purman. Do dziś nie wiadomo, gdzie spoczywają ich szczątki. O symbolicznych nagrobkach nikt nawet nie pomyślał. Taka była polityka władz ZSRR i PRL. Jeszcze gorzej sprawa przedstawia się obecnie.

 
Portret użytkownika dos
 #

W komentarzu zmieniliśmy dane autora innych komentarzy. Użytkownik ma nick Michał N. więc tak proszę się tak do niego zwracać.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Potraficie tylko pouczać, skoro tak to pamiętajcie, że mamy nick Hartownia, a nie "duet BB". Z tego co wiemy Michał nie jest jeszcze skazany. Nie rozstrzygajcie zatem za sądy i prokuraturę, w dodatku prawomocnym wyrokiem. On może sobie pozwolić na taki nick-żart, wy - pozwalacie sobie na zbyt wiele.

 
Portret użytkownika dos
 #

Ale news zrozumieliście poprawnie czy wytłumaczyc jakieś zdanie?

 

Społeczność

rot front