Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 21 gości.

Dariusz Zalega: Ktoś musiał uratować sztandar...

hass2.jpg

We wtorek 8 kwietnia 2008 r. zmarł Ludwik Hass – jeden z nestorów polskiego trockizmu, wybitny historyk, człowiek, którego historia nie oszczędzała.
 
Ludwik Hass urodził się w Stanisławowie w Galicji Wschodniej 18 listopada 1918 r. w rodzinie urzędnika pocztowego  – apolitycznej i pełnej atmosfery państwowej lojalności. Jak wspominał, gdy był w gimnazjum, raziła go już ta „sanacyjna państwowotwórczość”. Tuż przed studiami odkrył marksizm  – „wspaniały klucz do zrozumienia biegu historii”. Natychmiast, gdy jesienią 1936 r. zaczął studia historyczne na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, przystąpił do Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej  – zaczynając swą przygodę z lewicą, której pozostał wierny do końca swych dni, choć nieraz bardzo dużo go to kosztowało.
 
ZNMS powiązany był z PPS-em, ale bardzo silne były w nim nurty „jednolitofrontowe”   – nastawione na współpracę z komunistami. Był to jednak czas złowieszczych procesów moskiewskich, które odsunęły młodego marksistę Hassa od komunizmu w wersji stalinowskiej. Przekonanie, że komunizm to nie stalinizm, przywiodło go wraz z grupą przyjaciół z ZNMS-u do koła Akademików-Marksistów, wchodzących w skład trockistowskiej organizacji Bolszewików-Leninistów.
 
To była „północ wieku”. Z jednej strony faszyzm  – z drugiej stalinizm, udrapowany w szaty komunizmu, który jawił się jako alternatywa dla otaczającego barbarzyństwa kapitalizmu i przyciągał wielu uczciwych lewicowców. Przejście do małej grupy trockistowskiej  – pod prąd ówczesnym prądom politycznym, było wyrazem dużej odwagi.
 
Sybir nie wyleczył z marksizmu...

Pierwszy raz za swe polityczne zaangażowanie Ludwik Hass zapłacił wkrótce po wkroczeniu Armii Czerwonej na tereny wschodniej Polski. W listopadzie 1939 r. został aresztowany i skazany na 8 lat obozu pracy, a potem dożywotnie zesłanie. Jako trockista nie mógł liczyć na pobłażliwość.
 
Ludwik Hass - zdjęcie obozoweLudwik Hass - zdjęcie obozowe
 
– Od jego kolegi, który był z nim w Workucie  i zdołał wyjść z armią Andersa, wiem, że  zachowanie Hassa w obozie było przykładem dla wszystkich. W Workucie znalazł się już po strajku trockistów i ich likwidacji... Był osamotniony politycznie. A mimo to dla wszystkich innych więźniów politycznych był przykładem oporu, solidarności, zwykłego człowieczeństwa – mówi Jan Malewski, Polak z Paryża, od prawie 40 lat działający w IV Międzynarodówce.
 
– I nawet Sybir nie wyleczył Pana z marksizmu?  – pytał w latach 90. sędziwego Hassa Jacek Hugo-Bader, dziennikarz „Gazety Wyborczej”.
 
– A dlaczego miał wyleczyć, skoro ja mam rację? Oprawcy bijąc mnie potwierdzali moją słuszność, że Rosja radziecka jest zdegenerowanym państwem, w którym panuje dyktatura biurokracji. To nie był komunizm. Stalinizm był formacją rozrastającej się warstwy biurokracji, która doprowadziła do kryzysu i degeneracji rewolucji.
 
Hassowi nie pozwolono  na skorzystanie z formalnie obejmującej go amnestii po umowie Sikorski-Majski w 1941 r., nie udało mu się też wyrwać do armii Berlinga.  Pracował przy wyrębie lasu, w kołchozie i kopalni. Z „Prawdy” i „Izwiestii” nauczył się rosyjskiego, dzięki czemu został pomocnikiem księgowego,  również zesłańca.
 
– Pomiędzy autentycznymi więźniami politycznymi istniała prawdziwa solidarność. Pomagaliśmy sobie, wspieraliśmy jedzeniem  – wspominał Hass.
 
Po wyjściu z łagru w 1947 r. samotność mogła go zniszczyć – stał się alkoholikiem. Przestał pić, kiedy się ożenił. Był wtedy na zesłaniu pod kołem podbiegunowym w republice Komi. Choć po upadku Berii w 1953 r. formalnie był wolnym człowiekiem, nie miał prawa wyjazdu do Polski.
 
Ludwik Hass z synem na syberyjskim zesłaniuLudwik Hass z synem na syberyjskim zesłaniuNigdy – ani w łagrze, ani na zesłaniu – nie przyznał się do winy i do końca twardo żądał, aby jego proces został przeprowadzony raz jeszcze. Nie chciał być zwolniony z innych powodów, choć wielokrotnie wcześniej sugerowano mu, aby podpisał kwitek i będzie wolny. On chciał rehabilitacji... której doczekał się dopiero w 1956 r. Sąd we Lwowie unieważnił wówczas wyrok i Ludwik Hass mógł wrócić do kraju. Z żoną i synem.
 
A kiedy szykował się do powrotu, stary działacz opozycji komunistycznej  – Borysow z Odessy, miał mu powiedzieć:  – Pamiętaj  – jesteś jednym na kilkanaście tysięcy, któremu udało się wyjechać. Ciąży na tobie obowiązek mówienia za tych, którzy już mówić nie mogą. Masz opowiadać, jak w obozie żyli i walczyli komuniści, wśród których byli też komuniści polscy.
 
Łatwo wchodził w polemiki...

Hass do Warszawy przyjechał 15 stycznia 1957 r., gdzie podjął pracę w Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych. Rozpoczął też przerwane w 1939 r. studia historyczne, tym razem na Uniwersytecie Warszawskim. Od 1959 r. pracował w Biurze Historycznym Centralnej Rady Związków Zawodowych, a w 1962 r. zrobił magisterium o „PPS–Lewicy 1926–1929” na seminarium prof. Henryka Jabłońskiego. W latach 1963–1965 był uczestnikiem studium doktoranckiego w Instytucie Historii PAN. Zaczął w tym czasie publikować w periodykach historycznych swe pierwsze prace o ruchu zawodowym i organizacjach lewicowych w Polsce w okresie międzywojennym.
 
Praca naukowa to było jednak dla niego za mało. Jak wspominał: „W przedwojennej organizacji byłem, mówiąc językiem wojskowym, co najwyżej kapralem, ale w sytuacji, gdy na wojnie giną wszyscy oficerowie z oddziału, musi znaleźć się jakiś prosty żołnierz, który obejmie dowództwo, który uratuje sztandar. To była właśnie moja sytuacja”.
 
Chciał dyskutować, działać, zdzierać z marksizmu stalinowską czapę. Okazją do tego stał się udział w spotkaniach warszawskiego Klubu Krzywego Koła, miejscu dyskusji młodej i nieco starszej nieortodoksyjnej lewicy.
 
– Nie pamiętam pierwszego z nim zetknięcia, ale przypominam sobie dokładnie scenę z grudniowego zebrania w 1958 r., poświęconego 20 rocznicy rozwiązania KPP przez Komintern i likwidacji wszystkich przebywających w ZSRR, bądź ściągniętych tam jej przywódców i działaczy. Kilku kolejnych mówców wyrażało zdziwienie, że żaden komunista, że nikt w ogóle przeciw temu wówczas nie zaprotestował. Wtedy poprosił o głos Ludwik Hass, wyciągnął z teczki jakiś ulotny druczek i odczytał nam tekst odezwy ostro protestującej przeciw rozwiązaniu KPP, podpisanej przez grupę Bolszewików-Leninistów  – wspominał Janusz Maciejewski, późniejszy historyk literatury.
 
Na spotkaniach Klubu przemawiał często, ciekawie, ale zarazem ostro. Maciejewski:  – Łatwo wchodził w polemiki, czy to dyskutował ze swym dawnym kolegą z uniwersytetu lwowskiego, czołowym wówczas marksistą  – reprezentującym oficjalną linię partii  – Adamem Schaffem, czy z profesorem Kotarbińskim.
 
Z drugiej strony Hass nie znosił tzw. liberałów partyjnych, traktował ich jako oportunistów (za co został uwieczniony w operze Janusza Szpotańskiego „Cisi i gęgacze” jako Gęgacz-trockista). Wraz z Janem Wolskim i Janem Wyką należał on do trójki radykałów, których wykluczenia z Klubu domagały się władze jako warunku dalszego jego istnienia w końcu 1961 r.
 
W książce o Klubie Krzywego Kola Witold Jedlicki pisał, że właśnie Hass pokazał mu, że marksizm może być czymś innym, niż stalinowskim dogmatem, że jest to teoria naukowa, pozwalająca poznawać rzeczywistość i walczyć.
 
Piotrusie mają się dobrze

To właśnie przez Witolda Jedlickiego Hassowi udało się nawiązać kontakt z zachodnimi trockistami  z IV Międzynarodówki.  – W drugiej połowie 1962 r. Witold przesłał mi kartkę z Paryża: „Byłem u Piotrusiów (czyli u Pierre'a Franka, ówczesnego przywódcy IV Międzynarodówki), ucieszyli się z pozdrowień”. I dzięki temu pojawił się pośrednik stamtąd. W międzyczasie już otrzymywałem biuletyn „Quatrieme Internationale”. Ponieważ mieliśmy nieduży krąg ludzi, toteż ważniejsze artykuły z niego przepisywaliśmy w pięciu egzemplarzach, pod czym dawaliśmy znajomym pod warunkiem, że wróci też pięć egzemplarzy. Największy mój moralny sukces  – przychodzę do jednego ze znajomych pracujących w kwartalniku partyjnym „Z pola walki”, a on na maszynie właśnie to przepisuje  – wspominał w 1997 r. prof. Hass.  – W tym kręgu byli, niestety, dwaj ludzie, których można się wstydzić. Jednym z nich był Robert Nowak, dzisiejszy nacjonalista, a drugim Wiesław Szpakowski, późniejszy kierownik działu historycznego „Gazety Polskiej”.
 
I dodał: – Jak dostałem pierwszy numer „QI”, to ja, oderwany od połowy 1939 r. od Międzynarodówki, właściwie wnioski polityczne miałem identyczne, najwyżej wypowiadałem je innym językiem. I ja potem latami mówiłem: „Jak człowiek logicznie jest ukształtowany, to potem choćby i izolowany, a wnioski będą te same”.
 
Tymczasem zachodni trockiści nawiązywali pierwsze kontakty w Polsce, m.in. z innym nestorem polskiego trockizmu, Kazimierzem Badowskim w Krakowie oraz z Karolem Modzelewskim i Jackiem Kuroniem.
 
– Po pierwszym spotkaniu z Modzelewskim w Warszawie 10 kwietnia 1963 r. i długiej rozmowie z Badowskim w Krakowie 18 kwietnia, następnego dnia mogłem w końcu się spotkać w Warszawie z Karolem Modzelewskim, Jackiem Kuroniem i Ludwikiem Hassem, by mieć z nimi długą wymianę zdań na temat polityczne. Hass miał nadzieję, że uda mu się wyjechać na Zachód i bardziej szczegółowo przedstawić sytuację w Polsce. Nie miał jednak tej okazji, gdyż został aresztowany  – wspomina Georges Dobbeler, ówczesny działacz trockistowski w belgijskiej organizacji Jeune Garde Socialiste.
 
Hass: „Nigdy nie stworzyliśmy formalnych struktur. Nasza siła polegała na wpływach, jakie mieliśmy w młodej inteligencji, poprzez aktywność w rozmaitych klubach dyskusyjnych. Oczywiście to nie był ideał, ale konieczność”.
 
Romuald Śmiech, ówczesny student socjologii, współpracujący z Hassem: „Zwracał naszą uwagę na zjawiska, których nie dostrzegaliśmy. Publicznie mówił takie rzeczy, o których inni w tym czasie bali się nawet myśleć”.
 
Niewielkie grono wokół Hassa zaczęło wówczas kolportować przemycony do Polski dokument IV Międzynarodówki „Schyłek i upadek stalinizmu”.  Nie działał jednak bezpośrednio z Kuroniem i Modzelewskim. Był przeciwny przekazaniu im również przemyconego powielacza, który chcieli wykorzystać do druku „Listu otwartego do Partii”.
 
Hass: „Masowy kolportaż nie miał wtedy najmniejszego sensu  – nie ze względu na ryzyko, lecz po prostu nie było odbiorcy tego rodzaju tekstów. Uważałem, że należy pracować w małych grupach”.
 
Służba Bezpieczeństwa szybko zareagowała. W marcu 1965 r. aresztowano Kuronia i Modzelewskiego, a wkrótce potem Hassa, Badowskiego i Śmiecha.
 
Jest to fragment artykułu, który ukazał się w tygodniku "Trybuna Robotnicza", 17 kwietnia 2008 r.
 

TOWARZYSZ LUDWIK
 

See video

Czy jestem komunistą? Tak, ale to słowo już nie ma sensu, bo są dwie partie: partia tych, którzy rozstrzeliwują i tych rozstrzelanych. Ja należę do partii komunistów rozstrzelanych.
Ludwik Hass
 
 
 

W drugą rocznicę śmierci prof. Ludwika Hassa, weterana polskiego ruchu trockistowskiego, wielotniego więźnia stalinowskich łagrów redaktorzy portalu "Władza Rad" oraz działacze warszawskiej Organizacji Młodzieżowej Polskiej Partii Pracy odwiedzili jego grób na Cmentarzu Północnym na warszawskich Młocinach.

Portret użytkownika Hartownia
 #

NIE MA WODY NA PUSTYNI

Nawet oazy są zatrute.
Upowszechnianie takich panegiryków 2 lata po śmierci Ludwika Hassa napotyka już na niemałe przeszkody. Wiadomo, że L. Hass zaraz po przyjeździe do Polski wstąpił do PZPR, podobnie zresztą jak Kazimierz Badowski, który w PPR znalazł się w roku 1947. Te decyzje raczej nie świadczą o bezkompromisowości obu czołowych PRL-owskich trockistów. A przecież byli również tacy komuniści, którzy nigdy nie wstąpili do PPR/PZPR. Wspominają o nich historycy, ale również politycy, choćby Zbigniew Siemiątkowski na łamach "Gazety Wyborczej", który notabene doktoryzował się w temacie KPP-owskich "koncepcji rewolucji polskiej".
Do tego dochodzą jeszcze ujawnione przez prof. Andrzeja Friszke w "Anatomii buntu" przytłaczające dowody współpracy Ludwika Hassa z MSW i SB. Ten efekt lustracji robi wstrząsające i przygnębiające wrażenie. Radzimy zajrzeć do książki Andrzeja Friszke lub na stronę internetową "Dyktatury Proletariatu". Andrzej Friszke to nie Piotr Gontarczyk, jego dociekania są nie do podważenia.
W środowisku radykalnej lewicy, czy polskich trockistów, nie brakuje historyków - może któryś spróbuje zmierzyć się z tematem?
Wymaga to jednak zasadniczych przewartościowań, na które środowisko (zwłaszcza trockiści) nie jest przygotowane. Wciąż wydaje się wam, że jesteście w czymś lepsi. Tylko w czym? Oto jest pytanie. NIEZŁOMNI KOMUNIŚCI w czasach stalinowskich mieli tylko jedno wyjście - mogli popełnić samobójstwo lub zginąć w walce. Do nawiązujemy.

 
Portret użytkownika Krzysztof Wójcicki
 #

Pieprzenie trzy po trzy w wykonaniu tetryków cierpiących na manię własnej wielkości, zachwyty nad listami Wildsteina i tym podobnymi wytworami prawicowej fantazji "efekt lustracji robi wstrząsające i przygnębiające wrażenie" świadczą tylko o własnym politycznym nieudacznictwie i skrajnym nieposzanowaniu tego kim był Ludwik Hass i jakie ideały reprezentował.

Jest to jak najbardziej zrozumiałe u bezdusznych hien, kapusiów, denuncjatorów i "lewicowych" wojujących antykomunistów popierających lustracyjną paranoję ramię w ramię z posłami PiS.

 
Portret użytkownika uno
 #

Jesteśmy lepsi ABSOLUTNIE we WSZYSTKIM!
Jako niezłomny komunista, pokaż, że masz jaja i popełnij w końcu to samobójstwo. Możesz też, jako "super-twardziel" polskiej lewicy, zginąć w jakieś walce - byle nie z wiatrakami. Proponujemy wejście z gołymi pięściami do siedziby NOP-ONR albo PIS. Wtedy będziemy składać na twoim grobie kwiaty, tak jak czynimy to na grobie Ludwika.
Szans na dowiedzenie własnej niezłomności masz wiele.

Ruszaj do dzieła i przestań zatruwać atmosferę swoim toksycznym bełkotem oraz publikowaniem nazwisk ludzi, którzy nieopatrznie kiedyś ci się przedstawili.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

"Houk!", już powiedziałeś. To nie w naszym stylu. Ale to nie wystarczy. "Toksyczne jaja" czy też, jak wolisz, "toksyczny bełkot" MA MOC WSZECHOGARNIAJĄCĄ. Prof. Andrzej Friszke słusznie uchodzi za wyjątkowo rzetelnego historyka. Nie sądzimy by ktokolwiek mógł podważyć "Anatomię buntu" (choć procesem grozi Antoni Macierewicz). W przypadku Hassa to już nieomal SEKCJA ZWŁOK.

 
Portret użytkownika uno
 #

O tym, że prawdziwa walka (z prawicą) z narażeniem własnego dupska nie jest w waszym stylu wiedzą już wszyscy - na lewicy.

Toksyczny bełkot rzeczywiście ma moc - niszczenia autorytetów i rujnowania życia ludzi - lewicy, nie prawicy.

Publikowanie znanych wam nazwisk osób, które kiedykolwiek zaangażowały się w działalność radykalnej lewicy jest najbardziej tchórzliwą formą walki - kurcze, znowu z lewicą, nie z prawicą - a przy okazji znakomicie ułatwia życie kadrowcom (dzięki wam wiedzą kogo nie należy przyjmować do pracy) oraz osobom odpowiedzialnym za monitorowanie sytuacji w środowisku. Tyle, że spece od zasobów ludzkich i panowie oficerowie biorą za swoją pracę pieniądze - a wy? Pewnie jako "lewicowcy" robicie to społecznie.

Jako permanentni kapusie nie macie prawa dokonywać jakichkolwiek ocen moralnych!

A co do pana Friszke i innych autorytetów. Jak posiedzą za poglądy 17 lat w ruskim łagrze, a potem jeszcze ze dwa latka w "luksusowym" krajowym pierdlu - tak jak Ludwik Hass - to zobaczymy jaką "Anatomię buntu" napiszą.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Zapewne trudno wam wyobrazić, że dla nas to też były szokujące wiadomości. Ludwika Hassa przedstawił nam i polecił "Tadeusz Walczak" (w cywilu ......INGERENCJA REDAKCJI WR - USUNIĘTO DENUNCJACJĘ NAZWISKA) w roku 1981. Ludwik Hass jako "legalny trockista" i erudyta potrafił na każdym wywrzeć niezapomniane wrażenie. Z Ludwikiem kontaktowaliśmy się regularnie dobrych parę lat. Ostatecznie współpraca została zerwana w 1993 r. po tym, jak Hass poparł w wyborach SLD, a my zamieszczając na swoim łamach jego artykuł skwitowaliśmy go pryncypialną polemiką. Tego dla Hassa było za wiele. Współpraca nie należała do łatwych. Ludwik zawsze próbował dyktować warunki. Nie wszystkie były do przyjęcia, zwłaszcza, że zawsze był stronniczy...
Wciąż pozostawał w bliskim kontakcie z Józefem Kosseckim, t.w. "X". Wiedział zresztą, że ten donosi. Ostrzegał nas nawet przed nim. Prosił by nigdy nie przychodzić do niego bez zapowiedzi - miewał bowiem różnych gości. Nie tylko Kossecki donosił!
W rozmowach prywatnych przyznawał, że składał zeznania w procesie Kuronia i Modzelewskiego. Zwierzył się nawet, że przeżył pewne załamanie - napisał dla SB i MSW opracowanie o IV Międzynarodówce. Potrafił jednak swoją rozprawę przekształcić w proces polityczny. Dla niego tylko to się liczyło. W tym upatrywał "kapitał" IV Międzynarodówki.
Wówczas byłem już po pierwszych przesłuchaniach - mogłem zatem jego zrozumieć i poradzić. Zapanowało nawet wzajemne zrozumienie. Nie odmówiłem zeznań - postawiłem na bufonadę. W rezultacie zaproszono mnie na kolejne. Po pałacu Mostowskich było przesłuchanie na Rakowieckiej w sprawie KOR-u. Z zeznaniami tymi zapoznani zostali oskarżeni w przygotowywanym procesie KOR-u. Jak wspominał Jan Lityński, czytając je pokładali się ze śmiechu. Wówczas w "Małym konspiratorze" doradzano odmowę zeznań. Lityński docenił jednak również i taką prześmiewczą taktykę. Nie wszystkich na to było stać, a mi to wyszło niechcący. Nie uważaliśmy bowiem KOR-owców za lewicę, w dodatku radykalną. Na nieopatrznie rzuconą uwagę, że KOR-owcy to nie lewica zza weneckiego lustra z drugiego pokoju wyskoczyli ubawieni SB-cy. Zdumieniu nie było końca. Warto przy tym pamięć, że również dla Hassa tzw. opozycja demokratyczna była jedynie opozycją biurokratyczną.
Znaliśmy jednak granice. Hass je przekroczył, a później najwyraźniej nie było już odwrotu. Szkoda. Jego dorobek publicystyczny i naukowy niewiele na tym ucierpiał. Jako czynny polityk był już skończony, choć miewał nawet genialne przebłyski i chwile olśnienia. W.B.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Jesteście niepoprawnie niepoważni. Dla Służb, ksywka "Tadeusz Walczak" nigdy nie była tajemnicą. W roku 1981 zbyt mało w Polsce było trockistów. Ukazywała się tylko "Walka Klas", z którą związani byli w kraju ....(INGERENCJA REDAKCJI WR - USUNIĘTO NAZWISKO). Polska redakcja "Inprekoru" mieściła się w Paryżu. W okresie tzw. festiwalu "Solidarności" WSZYSCY WYSZLI Z UKRYCIA. Kiermasz wydawnictw niezależnych zorganizowano nawet na Politechnice Warszawskiej. Dostępna tam była również "Walka Klas". Tam też poznałem "Walczaka". Zresztą znałem go jeszcze z czasów studiów. Nie pamiętałem jedynie jego nazwiska. Rozszyfrował je jego kolega z roku, zatrudniony w prowadzonym przez ... (INGERENCJA REDAKCJI WR - USUNIĘTO NAZWISKO) Serwisie Informacyjnym Mazowsza ("Solidarności" Regionu Mazowsze). Posługiwanie się ksywką w takich warunkach zakrawało na kiepską groteskę. Był to jednak jakiś sposób by ...(INGERENCJA REDAKCJI WR - USUNIĘTO DANE POZWALAJĄCE ZIDENTYFIKOWAĆ OSOBĘ) mógł bez zbytnich skrupułów lansować (INGERENCJA REDAKCJI WR - USUNIĘTO DANE POZWALAJĄCE ZIDENTYFIKOWAĆ OSOBĘ). "Tadeusz Walczak" vel ...(INGERENCJA REDAKCJI WR - USUNIĘTO NAZWISKO) był wielokrotnie przesłuchiwany.
Grupy trockistowskie w PRL zostały dogłębnie rozpracowane. O czym świadczą nawet dostępne w internecie materiały STASI. Nie tylko my pisaliśmy o tym.

 
Portret użytkownika uno
 #

No tak, jesteśmy niepoprawni. Nie lubimy kapusiów. To co teraz robisz to ostrzeżenie dla nowicjuszy.

LUDZIE NIGDY NIE PODAWAJCIE IM SWOJEGO NAZWISKA!!!

Mogą wyciągnąć je i szargać nim w internecie w chwili najmniej dla was odpowiedniej, ze względów rodzinnych, czy zawodowych.

Jeśli ktoś zechce pod nazwiskiem pochwalić się swoją działalnością, zrobi to sam, bez waszego pośrednictwa. My zaś konsekwentnie będziemy chronić ludzi przed denuncjacją, przynajmniej na naszej stronie.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Każda paranoja ma swoje uzasadnienie. Wam chodzi najzwyczajniej o swoistą kryminalizację "Dyktatury Proletariatu". W ten sposób wpisujecie się w lansowany w niektórych kręgach nowej radykalnej lewicy ostracyzm polityczny i towarzyski. Jak na spadkobierców LEWICY BEZ CENZURY przystało nawiązujecie przede wszystkim do cenzury.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Nie uda się wam również zdewaluować powszechnie nieakceptowanych postaw. W ten sposób nie da się zamazać zaprzaństwa wielkiego "kapusia" k.o. "Wolańskiego".

 
Portret użytkownika uno
 #

Do kryminalizacji i penalizacji radykalnej lewicy i symboli komunistycznych dążą rządzące Polską reżimy prawicowe . Niestety mają w tym coraz większe sukcesy.

Działalność lewicowa w tym kraju nie przynosi profitów, a często naraża na represje - choćby w miejscu pracy, czy nauki. Dlatego staramy się chronić ludzi lewicy i ich tożsamość, jeśli oni sami nie publikują swoich danych osobowych.

To takie elementarne zasady przyzwoitości, których wy szkodniki i kapusie nie jesteście w stanie pojąć, a co dopiero przyswoić sobie.

Dyskutować o poglądach można swobodnie, i bez szkody dla tematu, bez podawania nazwisk osób, które nie są osobami publicznymi. Ta prosta i wręcz oczywista zasada jest respektowana przez wszystkie ugrupowania radykalnej lewicy z wyjątkiem was i kilku stalinowskich obszczymurków. I dlatego właśnie tam, w stalinowskiej piaskownicy jest jedyny, odpowiedni dla was "salon polityczno-towarzyski".

Ze względu na psychopatyczną skłonność do denuncjacji, jesteście i będziecie bojkotowani przez całą myślącą lewicę - i słusznie. Sami sobie na to zapracowaliście.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Cenzura czy bojkot w waszej "piaskownicy" nas nie rusza. Od swojego mistrza nauczyliście się niewiele. On również w przesłuchaniach i na procesie nie wymieniał nazwiska Dobbelera, zaznaczając, że po raz pierwszy usłyszał je podczas śledztwa.
Faktami obciążającymi oskarżonych sypał zaś z rękawa. Przez moment chronił również anonimowość Kazimierza Badowskiego, puszczając w obieg nazwisko "Batowski". Innych już nie chronił. Zadenuncjował nawet swoich przyjaciół. Ciekawe komu się za to baty należą? Słabo was szkolą, chłopcy. Znamy te podwórkowe zasady konspiracji - "PO NAZWISKU, TO PO PYSKU". Oto i cała RRRADYKALNA PISKOWNICA.
Tak naprawdę chodzi tylko o tych "młodych", żeby przypadkiem do nas nie zbłądzili. Chyba pamiętasz jeszcze "uno", rozmowę z Hassem przed laty, gdy napomknęliście o waszej chęci przystąpienia do GIPR. Co on wam zaproponował? Stworzenie nowej trockistowskiej "piaskownicy", oby tylko nie GIPR. Bawcie się tak dalej. Ani GSR, ani GIPR nie ma już na horyzoncie. Nie ta konstelacja. Jesteśmy, by tak rzec, w innej stratosferze.

 
Portret użytkownika uno
 #

"PO NAZWISKU, TO PO PYSKU" - powoli zaczynacie łapać o co w tym wszystkim chodzi.

[Tak naprawdę chodzi tylko o tych "młodych", żeby przypadkiem do nas nie zbłądzili.] - Boże miej w opiece tych co zbłądzą!

[Chyba pamiętasz jeszcze "uno", rozmowę z Hassem przed laty,...]

Ludwik Hass nie był bogiem, lecz człowiekiem...omylnym. W zasadzie podczas naszej znajomości w kwestiach spraw bieżących częściej się nie zgadzaliśmy niż zgadzaliśmy. Bywało, że "stary belfer" dość cierpko komentował nieposłuszeństwo i eksperymenty polityczne swego ucznia. Mimo to, nie toczę dziś piany z pyska i nie opluwam profesora. Wspominam go dobrze.

Ludwik zrobił dla nas - wtedy młodych komunistów - coś bardzo ważnego, uratował nas przed szaleństwem. Kiedy usilnie poszukiwaliśmy odpowiedzi na pytanie: co poszło nie tak, dlaczego władza ludowa strzela do robotników, dlaczego proletariat nienawidzi socjalizmu, kto popełnił błąd Marks, Engels, czy Lenin - on przyszedł do nas z naukową, marksistowską odpowiedzią, z analizami Lwa Trockiego. Dzięki temu jak żył, nie trzeba się dziś wstydzić, bycia komunistą. On uratował sztandar.

Do ciebie, jak widać, dotarł zbyt późno i nie zdążył uchronić przed wpadnięciem w obłęd.

Poniewierasz umarłych, bo nie mogą dać w ryja. Celnie podsumował to ktoś na forum lewica.pl - hiena cmentarna. To bardziej odpowiedni nick niż Hartownia.

A tego Friszke, jeszcze się kiedyś odpowiednio przesłucha i wtedy okaże się, co to za ziółko.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Wydawałoby się, że coś załapałeś z argumentacji Lwa Trockiego, że wreszcie masz jakieś argumenty. Tymczasem ty tęsknisz do stalinizmu, nagiej siły, przemocy - przesłuchać chcesz nawet prof. Andrzeja Friszke. No, cóż, "myśliwym" to ty nie jesteś.
Nikt twojego mistrza nie opluwa. Sam sobie tak grób pościelił. 912 stron "Anatomii buntu" to ciężki kamień, nie postument.

 
Portret użytkownika uno
 #

Z Lwa Trockiego załapałem, co trzeba - on problemy z hołotą zwykł załatwiać po wojskowemu.

Przesłuchamy i ciebie i Friszke, zobaczymy czy będziecie tacy twardzi jak Ludwik. Chociaż ciebie to nie warto - kablujesz nawet bez zastraszania - więc jakbyśmy się za ciebie wzięli, to jeszcze zesrałbyś się w pory ze strachu, a nam byłoby przykro, że wnuk, niezłomnego polskiego komunisty tak się zeszmacił.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

A jaki sztandar Hass uratował - IV Międzynarodówki? W roku 1989-1990 można jeszcze było opowiadać takie głodne kawałki. Czy coś zostało z tego "gotowca"? Gdzie jest dziś IV Międzynarodówka - posypała się, jak "wielki autorytet" Hassa. Zostały wam tylko buńczuczne pogróżki. To znak, że boisz się. Boisz się?! Zażyj tabaki.

 
Portret użytkownika uno
 #

Hass uratował sztandar komunizmu, który ty nieustająco kompromitujesz.

Boję się? No to stań kapusiu Hartownio/Hieno Cmentarna na "sąd boży", na którym w obecności publiczności porównamy naszą odwagę. Proponuję pochód pierwszomajowy. Dowiedź, że odziedziczyłeś heroizm swego dziada, bo sprawiasz wrażenie jakbyś był jedynie zmutowanym i zdegenerowanym produktem ubocznym ewolucji.

Wchodzisz w to kapusiu?

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Spytam nieśmiało - a może być Australia?

 
Portret użytkownika uno
 #

Tylko po warunkiem, że ufundujesz bilety dla całej pierwszomajowej publiczności. W przeciwnym wypadku czekam na ciebie na pochodzie.

Wyjdziesz z nory nieudany wnuku wielkiego bohatera?

 
Portret użytkownika Andrzej Kotarski
 #

Nie opowiadaj bzdur. Śmiesz nazywać "nieudanym wnukiem" osobę, która w przeciwieństwie do przynajmniej pewnych wnuków i synów KPP-owców, którzy postanowili się związać choćby ze środowiskiem Gazety Wyborczej czy Unii Wolności, za przeszłość ideowo-polityczną własnych rodziców, dziadków nie miała zamiaru przepraszać i nigdy tego nie zrobiła?
Ba, czytając teksty, komentarze tej osoby, jednoznacznie można na ich podstawie stwierdzić, ze służą one odkłamywaniu rodzimej historii rewolucyjnego ruchu robotniczego, w tym Komunistycznej Partii Polski.
Wymień choćby jednego wnuka KPP-owca z nazwiska który poza znaną ci osobą, podjął się wytrwałej walki o "niewygodną" pamięć losów organizacji i ludzi formujących rewolucyjny, komunistyczny nurt w ruchu robotniczym.
Poza Hartownią znam tylko jednego człowieka jaki nie boi się mówić o tym ze jego ojciec organizował ruch rewolucyjny, z tymże w Krakowie.
Reszta osób boi się "wychylić" albo w ogóle "posypała głowę popiołem" i uznała że że włodarze Najjaśniejsze RP mają rację w piętnowaniu "zbrodniczego komunizmu".

 
Portret użytkownika dos
 #

Spuścizny po swoim ojcu Władysławie Gomułce, także tej spuścizny KPPowskiej nie neguje jego syn Ryszard Strzelecki-Gomułka, za: "Między realizmem a utopią". Przykładów było by więcej jak żona po Ignacym Lodze-Sowińskim która nawet żeby bronić czci męża sądziła się z IPN. Nie o to tutaj chodzi.

Chodzi tutaj o absurdalne oskarżenia wobec Hassa, że przeżył a nie popełnił samobójstwo albo zginął w walce. Sugeruje to że jakikolwiek inny wariant życiorysowym w tym okresie niż wariant Czeszejko-Sochackiego (samobójstwo) lub nie wiem kogo (bo trudno powiedzieć który to "niezłomny komunista" zginął w walce- ze stalinizmem się zdaje) to już zdrada i degrengolada. Zarzut jest wręcz tak absurdalny jak zarzucanie "nieżydowstwa" bądź zdrady Żydom którzy przeżyli Holokaust.

Kwestią powszechnie znaną wśród trockistów od dawna jest zachowanie Ludwika Hassa w SB. Hartownia rękoma Friszkego nie odkrywa tutaj Ameryki chociaż być może tak myślą. Kwestią natomiast nie do końca poznaną jest ile faktycznie krzywdy wyrządził tymi zeznaniami.

Jako nie trockista, a stawiam orzechy przeciwko dolarom że moi redakcyjni i gdzie indziej koledzy trockiści również nie uznają biografii Ludwika Hassa za hagiografię czy tą w stylu religijnym czy komunistycznym. To kwestia psychologiczna na ile zeznania Hassa to skutek łagrów, na ile obaw o rodzinę itp. w każdym razie nasze rozważania są w tej kwestii aktualnie abstrakcyjne- co mocno poddaje pod wątpliwość ich trafność.

Prof. Ludwik Hass znajduje miejsce na portalu Władza Rad, z racji że przez większość życia prezentował swoją niewątpliwie lewicową linię polityczną za co płacił wysoką cenę, jest też bądź co bądź jedną z nielicznych postaci polskiego trockizmu które przebiły się do szerszej świadomości- nie społeczeństwa oczywiście tylko samego ruchu, wreszcie nieomalże fizycznie zaszczepił ten trockizm.

Negatywne cechy ruchu trockistowskiego vide klikowe rozłamy, przyswajanie burżuazyjnych poglądów (niektóre aspekty tzw. "alterglobalizmu" itp.), często-gęsto działanie w sposób przypominającym agenturę, "działactwo" to tylko krótka lista. Niewątpliwie jednak stał się on (nie tylko on) jakimś remedium na upadek socjalizmu realnego czy nawet jak piszą egzotyczne portale "przegranej komunizmu".

O to chodzi tutaj.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Bynajmniej nie o to tu, dosie, chodzi. "Wymiana uprzejmości", jak łatwo sprawdzić, rozpoczęła się 31 marca. Data nie przypadkowa na lewica.pl przetoczyła się wówczas batalia nad dorobkiem IV Zjazdu "Sierpnia 80", PPP i trockistów w tej organizacji, w której byliście poszkodowaną stroną. Dopiero 2 kwietnia W.B. w komentarzach na dyktatura.info zacytował prof. Andrzeja Friszke. Profesor nie ma raczej wątpliwości komu Hass "wyrządził krzywdę". Lista jednak nie jest zamknięta.
"Uprzejmości" w celu odwrócenia uwagi od merytorycznej dyskusji prawione są przez was pod innym adresem - domniemanego "kapowania" na stronach "Dyktatury Proletariatu", zwanej przez was pieszczotliwie "denuncjatorem.info" - przykładem ma być rozszyfrowanie nicku "uno".
Dalej są już tylko pogróżki. Posunęliście się w nich aż do prowokacji - próby zamienienia 1 MAJA w bijatykę, a może lincz. Czyja to tradycja? Raczej nie komunistyczna. To takie amerykańskie. Jako teren neutralny zaproponowaliśmy wam Australię. Pani ambasador zapewne się zgodzi, a Ziętek zafunduje wszystkim chętnym podróż (niektórym pewnie bilet w jedną stronę).
Spór o Hassa prowadzą już historycy.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Zeznania Ludwika Hassa z obu procesów znane były nie tylko trockistom. Znała je również opozycja demokratyczna (i niepodległościowa), która nie była już tak wyrozumiała. Na temat współpracy Hassa z SB i MSW krążyły tylko pogłoski. Prof. Andrzej Friszke po raz pierwszy na 912 stronach dokumentuje i ujawnia skalę owej współpracy. Dorobek k.o. "Woliński" był dotychczas raczej nie znany. Kto by przypuszczał, że Ludwik Hass z SB i MSW współpracował ćwierć wieku - ma się rozumieć bez szkody dla opisywanych i denuncjowanych osób, środowisk, ROBOTNICZEJ SPRAWY i społeczeństwa?

 
Portret użytkownika dos
 #

Nikt nie zamierza nikogo bić na 1 maja. Po prostu unowi wydaje się że miejscem osób prowadzących tak leninowską pryncypialną politykę jest tylko i wyłącznie na demonstracji 1-o majowej.

 
Portret użytkownika uno
 #

Kapusiu Hartownia/Hiena Cmentarna. Zarzucałeś mi brak odwagi - to można sprawdzić kilka postów wyżej - więc zaproponowałem ci publiczne porównanie naszych odwag 1 maja (czekam o 10:00 na rondzie pod palmą w Warszawie, żeby nie było, że umówiliśmy się na innym pochodzie). Nie było ani słowa o mordobiciu, choć takie incydenty np. między komunistami i PPS-owcami czasem w historii się zdarzały.

Jesteś bardzo mocny i odważny w internecie, więc mam nadzieję, że przyjdziesz porównać odwagę na żywo, przy publiczności. Ziętek, jako prawdziwy chłop z jajami nie odpuściły takiej okazji i na pewno by przyszedł.

Masz jaja? Wypełzniesz z nory?

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Zastanawia nas obłuda. Skoro tak was oburza rozszyfrowanie nicku "uno" (nad ujawnieniem, że nick "Hartownia" to "duet BB" przechodzicie bez mrugnięcia oka do porządku dziennego), że aż gotowi jesteście na wszystko - łącznie z mordobiciem i zabijaniem (o zniesławianiu nie wspominając), z góry zakładając, że rozszyfrowanie nicku "uno" wyrządziło wam już niepowetowane szkody, to jak się to ma do bagatelizowania ewidentnych szkód, które wyrządził Ludwik Hass jako Ludwik H. i jako k.o. "Wolański" w ciągu ćwierćwiecza, wymienionym i niewymienionym przez prof. Andrzeja Friszke osobom i środowiskom.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Stojąc pod palmą możesz się porównywać z palmą, zwłaszcza gdy palma ci odbija.

 
Portret użytkownika uno
 #

Kapusiu Hartownia/Hiena Cmentarna. Udawanie chorego psychicznie nie stanowi okoliczności łagodzącej – że niby nie odróżniasz zamiany jednego pseudonimu innym od opublikowania danych personalnych. Ludzi, którym zaszkodziłeś publikacjami nazwisk, w wiele lat po całkowitym wycofaniu się przez nich z polityki jest przynajmniej kilku. Kiedy okaże, się że twoja denuncjacja przyniosła mi jakieś szkody, dowiesz się o tym momentalnie, w sposób nie budzący żadnych wątpliwości.

Jeśli czujesz się zniesławiony, to przyjdź i pomścij obrazę jak mężczyzna, albo jak na kapusia przystało biegnij z donosem na policję.

Możesz też przyprowadzić ze sobą wszystkie Harty Hartowni z nowej partii rewolucyjnej. Porównamy odwagę twojej „prawdziwej” awangardy proletariatu, gromiącej bezlitośnie w Internecie, Ziętka i Hassa i kogo tam jeszcze popadnie, z odwagą fanklubu obu tych panów. Niech publiczność zobaczy jaki to aktyw, i jaki lider chcą poprowadzić Polaków do zwycięskiej walki o socjalizm. Chcesz karczować lewicę? Przyjdź i karczuj! Ja, jeśli Bóg pozwoli, wyrwę jedynie chwasta.

Wypełzajcie gadziny!

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Rozszerzenie katalogu zarzutów, jak i epitetów, to zrozumiały zwrot taktyczny. Bez zaplecza jesteś nikim. Powinieneś jeszcze uporządkować wstecz historię dyskusji, by nikt nie dostrzegł pewnych rozbieżności i zmiany ocen, zwłaszcza "duetu BB". Choć i tak widać, że przejrzałeś na oczy. Na razie słusznie zlikwidowaliście link-odsyłacz i reklamę [INGERENCJA REDAKCJI WR - PORTALE WROGA REKLAMUJEMY TYKO ZA PIENIĄDZE]"...." na swoim portalu.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Donosów na policję i więzienia nie powinieneś się obawiać. Twój mistrz, jak tłumaczył jego przyjaciel Zdzisław Szpakowski - dlatego sypał w śledztwie, gdyż "jego zdaniem Hass chciał zrobić wielką sprawę trockistowską, wciągając jak najwięcej ludzi, którzy wychowują się przez pobyt w więzieniu (o tym wychowaniu przez więzienie mówił często)" (Andrzej Friszke "Anatomia buntu", Kraków 2010, s. 321). Złapiesz trochę kultury i ogłady. Przyda ci się.

 
Portret użytkownika uno
 #

Kapusiu Hartownia/Hiena Cmentarna, ja generalnie jestem z tych mniej strachliwych. Mam nadzieję, że ty - początkujący wódz powstającej, jedynie słusznej, robotniczej partii kapusiów, miernot i nieudaczników, która zamierza pouczać Ziętka i PPP jak należy budować lewicę, również wykażesz się odwagą.

Wszystkim zainteresowanym przypominam, że nasze odwagi porównujemy 1 maja w Warszawie o godz. 10:00 na rondzie pod palmą.

Tam wielki lider powstającej partii robotniczej udowodni, czy jest reinkarnacją Włodzimierza Lenina, czy jedynie marną, tchórzliwą podróbą wodza rewolucji.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

KÓŁKO SIĘ ZAMYKA

Choć dyskusja z krikiem jest dziś raczej trudna do znalezienia. Trzeba by było zrobić kwerendę w komentarzach na lewica.pl za rok 2009, a nie mamy na to czasu. Wówczas doszło po prostu do kilku ostrych wymian zdań w paru kwestiach, np. historii KPP i polskiego trockizmu, zasług Ludwika Hassa. W pewnym momencie obrażonemu krikowi zabrakło argumentów, wyjął więc królika z cylindra i przyłączył się do frontu przeciwko "trockistożercom", tak określił nas już wcześniej (w 2002 r.) Zbigniew M. Kowalewski w ramach burzliwej dyskusji wokół "Czerwonego Salonu" i "Frontu Lewicy". Tym "królikiem" była informacja, że ktoś kiedyś poskarżył się mu na nas, że bez jego zgody upubliczniliśmy w jakichś wspomnieniach jego nazwisko i gość ten miał z tego powodu jakiej przykrości. Jakie nie wiadomo. Nie wiadomo również kto. Ze zrozumiałych względów krik nie używa nazwisk i tak to się kółko zamyka.
Znamy tylko jeden taki przypadek, opisaliśmy go w artykule o braciach Srebrnych. To ustne zarzuty Juliana Srebrnego, który w latach Trzeciej Rzeczypospolitej wypierał się wszelkich kontaktów z nami, czyli komuchami. Mogło mu to bowiem przeszkodzić w karierze związkowej w "Solidarności" Regionu Mazowsze. O kim mówił "krik" nie wiadomo. Nie wiadomo również o kim mówi "uno". Użyteczne są tylko anonimowe "ktosie". Sprawa braci Srebrnych została przez nas opisana i wyjaśniona. Tak naprawdę za wszystkim stoją oskarżenia rzucone przez Zbigniewa M. Kowalewskiego, jednego z liderów Nurtu Lewicy Rewolucyjnej, którego członkami był i "uno" i "krik". Oskarżenia te dotyczyły ujawnienia przez nas rzekomo prywatnej korespondencji Kowalewskiego z nami (zarówno wspomniana korespondencja, jak i wymiana zdań w tym temacie dostępna jest w internecie na stronie dyktatura.info). W ten sposób dziś "uno" mógłby nas oskarżyć o ujawnienie "Wymiany uprzejmości" i znów kółko się zamyka.

 
Portret użytkownika uno
 #

Kapusiu Hartownia/ Hiena Cmentarna - g....o obchodzą nas twoje dyskursy sprzed roku. Jesteś kapusiem bo podałeś w internecie moje dane personale, choć ja używam pseudonimów. W ten sposób ujawniłeś prokuraturze dane osoby poszukiwanej w związku ze sprawą LBC, choć porządni ludzie nawet w czasie przesłuchań, pytani o rozszyfrowanie pseudonimu odpowiadali - zgodnie z prawdą oczywiście - że nie znają nazwiska.

Teraz policjanci będą też mieli ułatwioną robotę szukając redaktorów Władzy Rad, epatującej zakazaną symboliką komunistyczną. Jeśli jeszcze do tego przez twoje kapowanie wywalą mnie z roboty, to będzie pod dostatkiem powodów, żeby ktoś w moim imieniu podziękował ci za wszystkie zasługi kapusiu przebrzydły.

 
Portret użytkownika Hartownia
 #

Sam sobie podziękuj.

 

Społeczność

future2