Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 15 gości.

Patryk Kosela: Tesco kruszy swój beton

Dużo Ciężko Tesco

We wtorek wieczorem 19 lutego zakończyły się kilkugodzinne rozmowy przedstawicieli związków zawodowych z zarządem Tesco Polska. Jak informują uczestniczący w nich przedstawiciele WZZ „Sierpień 80”, po zmianie postawy pracodawcy jest szansa na porozumienie. Chodzi tu o sześć żądań dotyczących podwyżek płac i poprawy warunkówpracy, złożonych z końcem stycznia. Do czasu podjęcia kolejnych rozmów nie będzie kontynuacji akcji przed marketami.
 Podczas rozmów przedstawicieli wszystkich pięciu związków zawodowych, działających w Tesco Polska, z zarządem spółki rozmawiano m.in. o sześciu postulatach dotyczących podwyżek płac i poprawy warunków pracy, jakie pod koniec stycznia br. wystosowali związkowcy. Wcześniej, zarząd Tesco odpowiedział pisemnie na żądania. Z pismawynika, że pracodawca odmawia ich realizacji. Zupełnie inne rozstrzygnięcie przyniosły jednak wtorkowe rozmowy.
 
Ustalono m.in, że spotkania związków z pracodawcą w pierwszej połowie tego roku odbywać się będą co 2 tygodnie. Szczegółowo ma zostać omówiony każdy ze zgłoszonych postulatów. Rozmowy zaczynają się 6 marca.
 
– Dostaliśmy zapewnienie, że będą to konstruktywne rozmowy prowadzące do porozumienia, w tym do podwyżek płac – informuje Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca „Sierpnia 80” w Tesco. Jak mówi, przedstawiciele pracowników są mile zaskoczeni pozytywną zmianą podejścia pracodawcy do organizacji związkowych.
 
 Zmiana nastawienia zarządu Tesco nastąpiła dokładnie w przededniu piątej rocznicy historycznego, bo pierwszego w Polsce strajku w hipermarkecie. Miał on miejsce 20 lutego 2008 r. w hipermarkecie Tesco w Tychach.Przeprowadził go WZZ „Sierpień 80”.
 
Przewodnicząca Fornalczyk nie ukrywa, że zmiana strategii władz tej sieci handlowej jest sukcesem m.in. naszego związku zawodowego. – Od chwili wystąpienia z postulatami organizowaliśmy przed marketami Tesco akcje informacyjne skierowane do klientów i pracowników. Widać, poskutkowało – stwierdza. W styczniu działające w Tesco Polska związki zawodowe: WZZ „Sierpień 80”, NSZZ „Solidarność”, NSZZ "Solidarność 80”, OPZZ „Konfederacja Pracy” i ZZ Pracowników Handlu znalazło się 6 żądań.
 
Pierwszy dotyczy podwyżek płac o 10% dla pracowników podstawowych i liderów we wszystkich grupach płacowych i o 5% dla kierowników. Kolejny postulat to zniesienie regionalizacji płac (za pracę tej samej wartości i na tym samym stanowisku w Tesco inną pensję dostaje się np. w Małopolsce, a inną na Podlasiu). Trzecie żądanie to wzrost o 100% ekwiwalentu za pranie odzieży roboczej. Dalej, chodzi o zmniejszenie normy skanowania produktów na kasie z obecnych 1500 do 1200 produktów na godzinę. Punkt piąty to zmniejszenie transakcji z udziałem Club Card z 60% do 40%. Ostatni postulat dotyczy zwiększenia odpisu na Zakładowy Fundusz Świadczeń Socjalnych.
 
 Punktem najbardziej zapalnym są normy tempa skanowania. Kasjerka musi w ciągu godziny pracy zeskanować 1500 produktów. Daje to średnio 2,4 sekundy na jeden. Codziennie drukowane są raporty z wyliczeniem norm, które są wieszane na tablicach. Na zielono pisze się tych, którym udało się wykonać zabójcze normy, na czerwono – tych, którym nie. Z „czerwonymi” przełożeni przeprowadzają rozmowy. Niewyrabianie norm znajduje swoje odbicie w ocenie rocznej pracy.
 
 Co najciekawsze, w Tesco nie pracuje się na akord! Norm często nie da się wyrobić nie z  winy kasjera. Część produktów trzeba otworzyć i sprawdzić, czy w pudełku znajduje się właściwy towar. Z innych kod trzeba wpisać ręcznie, bo skaner go nie potrafi złapać.Normy tempa skanowania to próba ukrycia zbyt małej liczby pracowników w stosunku do zapotrzebowania.
 
 Inny tego typu mechanizm to multiskilling, gdzie pracownik nie jest przypisany do jednego stanowiska pracy i musi wykonywać różne zadania w zależności od polecenia. W efekcie robi się wszystko na raz. Kasjerki wykładają i uzupełniają towar na pustych półkach, a kiedy robią się kolejki do kas, pracownicy działów są wysyłani do kasowania.
 
 Pracownika rozlicza się z jego podstawowych obowiązków. Jeśli miał zatowarować półki, a był wzywany na kasy, jasne, że nie wykonał w całości plany wyłożenia towaru na regały.W sieciach handlowych pracuje stanowczo za mało osób! Są przypadki, że stan obecny to blisko połowa mniej zatrudnionych, niż jeszcze 10 lat temu. Co ważne, w tym czasie zyski ze sprzedaży lawinowo rosną, zamiast spadać.
 
 
 Mała liczba pracowników odbija się nie tylko na zwalnianych oraz na tych, którzy jeszcze pracują, lecz mają dodatkowe obowiązki, za które nikt im więcej nie płaci, ale i na klientach. Widać, upada stara zasada „klient nasz pan”. Klienci psioczą stojąc w kolejkach do kas czy na działach z mięsem i serami. I coraz częściej kierują się wybierając miejsce zakupów nie dużą promocją, ale małymi kolejkami. Czas to też pieniądz. Właściciele i menedżerowi sieci  handlowych muszą zrozumieć, że inwestycja w pracownika jest opłacalna i szybko się wraca.
 
 Oszczędzanie na zatrudnianych przez siebie to z kolei uderzenie w niego i w klienta. Łatwo się na tym przejechać. Miejmy nadzieję, że zmiana nastawienia zarządu Tesco do podnoszonych przez związki zawodowe spraw to wreszcie zrozumienie tych argumentów, które jako „Sierpień 80” podnosimy od lat. Lepiej późno, niż wcale! O staraniach realizacji postulatów będziemy informować.
 
Tekst ukazał się w "Kurierze Związkowym" nr 387 (27 lutego 2013)

Społeczność

Obama rev