Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 10 gości.

Hugo Chavez zmarł – Walka trwa

2013-03-06Grafik7014116676685294965.jpg

Miliony wenezuelskich robotników, ubogich i młodzieży w żałobie po śmierci prezydenta Wenezueli, Hugo Chaveza

W czasie, kiedy przepaść między politykami z establishmentu, broniącymi wielkiego biznesu i bogaczy, a masami, zdaje się nieubłaganie rozszerzać, Chavez wyróżniał się. W okresie cięć i oszczędności środki, jakie podejmował, by złagodzić biedę, wyróżniały się wręcz jak latarnia morska.

Uczucia robotników i młodzieży Wenezueli będą podzielane przez wielu ludzi na całym świecie, którzy zostali zainspirowani do poparcia rządów Hugo Chaveza jako dających alternatywę dla imperializmu, neoliberalizmu i kapitalizmu.

W tym samym czasie najbardziej złośliwi kapitalistyczni komentatorzy nie żałowali ani czasu, ani farby drukarskiej, wylewając swoje potoki nienawiści na jego rządy.

Żałoba po jego śmierci i gniew na te ataki muszą być skierowane na nowy etap walki klasy robotniczej o socjalizm w Wenezueli i na całym świecie.

See video

Hipokryzja kapitalistycznych komentatorów

Po jego śmierci wiele artykułów potępiało Chaveza jako „autokratę”, „dyktatora”, jako „caudillo”. Niektóre próbowały opisać jego śmierć jako koniec kolejnego zbankrutowanego socjalistycznego reżimu.

Potok żółci ze strony tych komentatorów został najpierw przygotowany w nadziei na przegraną Chaveza w wyborach prezydenckich w październiku 2012 roku, ale na jakiś czas musiał zostać odłożony na półkę. Wbrew oczekiwaniom międzynarodowych, kapitalistycznych mediów i polityków Chavez zdobył mandat na trzecią kadencję z 55 procentami głosów, przy 80 proc. frekwencji – rezultat, o którym jakikolwiek polityczny beneficjent kapitalizmu w Europie mógłby tylko marzyć.

Ci sami komentatorzy ogłuszali nas swoim milczeniem podczas próby zamachu stanu w 2002 roku – wspieranej przez amerykański imperializm. Kiedy ci rzekomi obrońcy demokracji atakują Chaveza, nie wspominają o fakcie, że od 1998r. Chavez stawił czoło 17 wyborom i referendom, wygrywając 16 z nich.

Oni, i wspierający ich kapitalistyczni politycy, nie mogą wytrzymać tego, że przywódca, który mówił o „socjalizmie” i „rewolucji socjalistycznej” oraz wszedł w konflikt z amerykańskim imperializmem i klasą kapitalistów mógł zdobyć takie poparcie społeczne. Boją się także potencjalnego rewolucyjnego ruchu mas, na których opierał się Chavez.

„Por ahora” – „Na teraz”

3Sam Chavez nie pojawił się jako polityczny przywódca z gotowym programem i ideami. Empirycznie przyjmował różne idee – porywany przez rozwijające się wydarzenia.

Chavez doszedł do władzy w 1998r. z przytłaczającym poparciem. Początkowo mówił tylko o „rewolucji boliwariańskiej” i reformie starego, skorumpowanego systemu. Chavez, podobnie jak tysiące ludzi w Wenezueli (w tym młodych oficerów, do których sam się zaliczał) został zradykalizowany przez „Caracazo”, które wstrząsnęło Wenezuelą w r. 1989.

Carlos Perez zwyciężył w wyborach prezydenckich, przeciwstawiając się neoliberalizmowi Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Dokonał jednak zwrotu o 180 stopni i wprowadził neoliberalną „terapię szokową”. Wywołało to masowe powstanie biedoty miejskiej. Do jego stłumienia użyto armii, która zmasakrowała około trzech tysięcy ludzi. Prawicowi oponenci Chaveza mają mało do powiedzenia na temat tych wydarzeń. Na niego jednak ten horror wywarł radykalizujący wpływ.

W 1992 roku poprowadził lewicowe, populistyczne powstanie wojskowe przeciwko zbrodniczemu rządowi Pereza. Kiedy zamach stanu się nie udał, ogłosił, że „rewolucja jest zakończona. Na teraz”. „Por ahora” zakorzeniło się w świadomości mas.

Zwolniony z więzienia dwa lata później, zdobywał poparcie i doszedł do władzy w wyborach z 1998r., kiedy masy ludności domagały się zmiany i skończenia z neoliberalizmem.

Ograniczone, ale popularne reformy, wprowadzone przez jego rząd, finansowane z wydobycia ropy naftowej, wystarczyły, by rozjuszyć elitę rządzącą, która w 2002r. próbowała zamachu stanu, a następnie lokautu. Po 48 godzinach przewrót upadł, a Chavez zostal sprowadzony z powrotem do Caracas i do władzy. Podczas zamachu stanu masy wylały się na ulice, by walczyć z nowym prawicowym reżimem, doszło także do rewolty szeregowych żołnierzy i młodszych oficerów.

Prawicowy zamach stanu w 2002r.4

Sytuacja stała się wybuchowa, kiedy prawicowy przewrót Pedro Carmeny upadł, zadając tym samym decydujący cios klasie rządzącej i kapitalizmowi. Klasa robotnicza i ubodzy mieli możliwość przejąć kierowanie społeczeństwem. Niestety, w tym momencie Chavez zdecydował się wezwać do „jedności narodowej” i porozumienia z sekcją klasy kapitalistycznej.

Lokaut został pokonany po 12 miesiącach walki. Przy każdej okazji Chavez był ratowany przez oddolny ruch mas.

Te wydarzenia znacznie zrewolucjonizowały Chaveza, który do 2005r. zaczął już mówić „rewolucji socjalistycznej”. Również w tym okresie odwoływał się do idei jednego z przywódców Rewolucji Rosyjskiej, Lwa Trockiego, jak również Karola Marksa, i wezwał do stworzenia Piątej Międzynarodówki.

Rozwścieczyło to zarówno klasę rządzącą Wenezueli, jak i amerykański imperializm. Przeprowadzono w tym czasie nacjonalizacje i częściowe nacjonalizacje ważnych przedsiębiorstw. Wprowadzenie podstawowej, ale bezpłatnej opieki zdrowotnej oraz powszechnej edukacji i programu walki z analfabetyzmem ogromnie zwiększyły popularność rządu. Co znaczące, w wyborach z 2006r. – po zwrocie w lewo – Chavez uzyskał swoje największe zwycięstwo wyborcze, zdobywając 62 procent głosów!

Ten rozwój wydarzeń miał bardzo pozytywny wpływ na przywrócenie kwestii socjalizmu w Wenezueli, a w pewnym stopniu także w całej Ameryce Łacińskiej i innych częściach świata. Idea „rewolucji”, a nawet „socjalizmu” i radykalnej zmiany dominuje w świadomości większości mieszkańców Wenezueli. Jest to to pozytywne dziedzictwo Chaveza. Każdy pomysł powrotu do „ancien regime’u” jest wyraźnie odrzucany.

Uderzenia w kapitalizm, ale brak decydującego ciosu

Jednakże, pomimo radykalnej frazeologii, w odpowiedzi na światowy kryzys gospodarczy z 2007r., Chavez i boliwariański rząd, zamiast iść naprzód i wprowadzić program zerwania z kapitalizmem, poszli w odwrotnym kierunku.

Zadano ciosy, ale bez zniszczenia jej, klasa kapitalistów wciąż miała kontrolę. Z szeregów boliwariańskich wyrosła także nowa siła – „boli-burżuazja”, potężna warstwa społeczna, która dorobiła się bogactwa na plecach ruchu chavistowskiego.

Połączone z pojawieniem się potężnej biurokracji i pogarszającą się sytuacją gospodarczą, oznaczało to, że pomimo postępowych reform, które CWI popiera, ogromne problemy społeczne, takie jak bieda, bezrobocie, korupcja i przemoc pozostają. Trwają one i wzrastają na podstawie porażki w zniszczeniu kapitalizmu.

W połączeniu z odgórnym, administracyjnym podejściem biurokracji i brakiem demokratycznej, robotniczej kontroli i zarządzania procesem rewolucyjnym, doprowadziło to także, choć Chavez wciąż cieszył się ogromnym poparciem, do powszechnego rozczarowania i frustracji. Ostatnie strajki nauczycieli i metalowców spotkały się z państwowymi represjami, a wszystkie te środki dają prawicy broń do atakowania rządu.

Zmieńmy aspiracje do socjalizmu w rzeczywistość

Jeśli prawicowy kandydat Henrique Capriles i reszta wenezuelskiej prawicy myślą, że śmierć Chaveza będzie oznaczała dla nich łatwy powrót do władzy, to są w błędzie. Pomimo niezadowolenia, idee wspierania rewolucyjnego procesu, socjalizmu i obrony reform jest głęboko zakorzeniona w społeczeństwie Wenezueli.

W perspektywie krótkoterminowej oznacza to najprawdopodobniej zwycięstwo wyborcze Nicolasa Maduro, wiceprezydenta, mianowanego przez Chaveza jego następcą. Już ma miejsce mobilizowanie zwolenników Chaveza i ubogich mas, by pokonać prawicę. Capriles i prawica, podobnie jak Maduro, apelują o spokój i jedność. Prawica czuje swoją słabość i jest ostrożna, by nie sprowokować odwetu ze strony mas.

Podczas, gdy złośliwi kapitalistyczni komentatorzy użyli śmierci Chaveza, by podbijać swój antysocjalistyczny bębenek hipokryzji, inne sekcje imperialistów i kapitalistów były bardziej rozważne. Ostrożne oświadczenia prezydenta USA Baracka Obamy i brytyjskiego sekretarza do spraw zagranicznych Williama Hague’a mają na celu otwarcie nowej ery współpracy z przyszłym rządem pod przywództwem Maduro. Zdecydowali oni, że prawica nie jest prawdopodobnym zwycięzcą wyborów i dlatego zostawili drzwi otwarte dla prób współdziałania z nowym „chavistowskim” rządem.

Maduro i inni przywódcy nie będą mieli tego samego autorytetu, co Chavez, i po wyborach rozpocznie się nowy okres. Mogą otworzyć się podziały między różnymi nurtami wewnątrz Chavizmu. Części klasy rządzącej wyczekują na to, jako na szansę ostatecznego pokonania ruchu chavistowskiego.

Takie możliwości podkreślają pilną konieczność, by klasa robotnicza i ubodzy zwarli szyki w celu pokonania prawicy, ale też wzięli kontrolę nad procesem rewolucyjnym we własne ręce, z własnymi, niezależnymi organizacjami i programem, aby zmienić obudzone przez Chaveza „socjalistyczne aspiracje” w rzeczywistość. Śmierć Chaveza nie oznacza końca walki. Otwiera się nowy rozdział.

Źródło: http://wladzarobotnicza.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=...

Portret użytkownika eunapios
 #

Rewolucyjna piosenka wenezuelska "Mi Venezuela roja, rojita" (moja Wenezuela czerwona, czerwoniutka).
http://www.youtube.com/watch?v=D5ZYzQZKPv0

 

Społeczność

Lenin001