Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 72 gości.

Donald Tusk: "Walczyć z kryzysem, nie z ludźmi"

Donald Tusk

Podczas konferencji prasowej Donald Tusk stwierdził, że "ponieważ widmo kryzysu w dalszym ciągu krąży nad Polską, konieczna jest rewizja dotychczasowej polityki społeczno-gospodarczej, która okazała się nieskuteczna".

Polski premier zwrócił uwagę, że "polityka gospodarcza, która zakłada walkę z kryzysem kosztem obywateli poniosła na świecie sromotną klęskę", jako przykłady podał sytuację w krajach śródziemnomorskich, głównie w Grecji. "Należy walczyć z kryzysem, nie z ludźmi" - dodał.

"Można oczywiście udawać, że problemu nie ma - że polskie dzieci nie są niedożywione, że sytuacja na runku pracy, zwłaszcza ludzi młodych, nie jest katastrofalna, że ceny artykułów pierwszej potrzeby nie idą w górę, że likwidowanie szkół i szpitali nie wpływa niekorzystnie na nasz rozwój cywilizacyjny itd." - powiedział Tusk - "ale udawanie, że problemu nie ma, ich nie rozwiąże".

Premier odniósł się również do marcowego strajku generalnego: - "Można oczywiście - potocznie mówiąc - rżnąć głupa, że nie wiadomo, o co związkowcom chodzi, ale dla każdego choć trochę rozgarniętego człowieka jasne jest, że problemy wskazywane przez świat pracy są jak najbardziej realne".

Zapytany o szczegóły nowej polityki Tusk odpowiedział: "Należy się przede wszystkim skupić na zwiększeniu popytu wewnętrznego, tzn. m.in. przeciwdziałać spadkowi płac, zwiększyć pewność zatrudnienia - tzw. umowy śmieciowe muszą odejść do przeszłości, trzeba w końcu zacząć poważnie traktować zapisy Kodeks Pracy, musimy walczyć z bezrobociem". Premier stwierdził również, że rozważana jest "nacjonalizacja niektórych sektorów gospodarki", zwiększenie progresji podatkowej oraz wycofanie się Polski z misji w Afganistanie i w Mali ("Dlaczego mamy marnować życie i środki dla cudzych ambicji mocarstwowych?").

Ostro na słowa premiera zareagował były minister finansów i prezes NBP, Leszek Balcerowicz: - "To trąci socjalizmem!". Dodał: - "Jeśli premierowi zależy na poprawie losu najuboższych, to powinien umożliwić im np. sprzedaż dzieci na konserwy. Polepszyłoby to bilans budżetów domowych, zwiększyłoby to podaż żywności i tym samym obniżyłoby ceny - byłoby więc to korzystne przede wszystkim dla rodzin o niskich dochodach". Ekonomista zwrócił również uwagę, że jego propozycja umożliwiłaby ubogim rodzinom "zakładanie mikroprzedsiębiorstw sprzedających surowce dla przemysłu mięsnego i zlikwidowałoby powszechną w Polsce postawę roszczeniową. Propozycje premiera Tuska mogą ją tylko wzmocnić".

Społeczność

Chcemy waszych minerałów