Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 13 gości.

Adolf Warski: Rewolucja i wojny rewolucyjne (1921 rok) cz. I

Rewolucja 1917

Adolf Warski – Rewolucja i wojny rewolucyjne (1921 rok)
Studenckie Koło Filozofii Marksistowskiej (Uniwersytet Warszawski) WARSZAWA 2007

Artykuł Adolfa Warskiego „Rewolucja i wojny rewolucyjne”, napisany w końcu 1920 r., ukazał się pod kryptonimem (f) w piśmie „Przegląd Komunistyczny”, zeszyt 1, maj 1921 r., str. 312. Wydrukowano go również w Kalendarzu Komunistycznym, Moskwa 1922, str. 121128. Podstawa niniejszego wydania: Adolf Warski, „Wybór pism i przemówień”, tom 2, wyd. Książka i Wiedza, Warszawa 1958.
 
Adolf Warski – Rewolucja i wojny rewolucyjne (1921 rok)
I
W ciągu paru miesięcy swego niesławnego panowania rząd „robotniczowłościański” socjalisty Moraczewskiego zdołał dokonać dwóch rzeczy:
p o  p i e r w s z e , rozbroił robotników w tym samym czasie, gdy ułani i żandarmi Piłsudskiego urządzili pogromy rewolucyjnych instytucji robotniczych i katowanie (pamiętne bicie przez czerwone płachty!) robotników i chłopów usiłujących realizować wolność strajków;
p o  d r u g i e , utorowawszy w ten sposób drogę kontrrewolucji kapitalistycznej, nadał jej formy jedynie w tym czasie możliwe – formy demokratyczne, z jednym zresztą zastrzeżeniem: dla lepszego zabezpieczenia kontrrewolucji w formie demokratycznej pozostawił swym zastępcom nie  naruszony carski kodeks katorżniczy dla karania przestępstw państwowych, z czego sądy polskie w stosunku do rewolucjonistów korzystają w tak obfitej mierze, że wprawiają niezawodnie w zdumienie niejednego byłego żandarma carskiego. Po tych pięknych czynach rząd Moraczewskiego, bez próby oporu, ustąpił miejsca otwarcie burżuazyjnemu rządowi p. Paderewskiego.
 
Po zabezpieczeniu kontrrewolucji na wewnątrz – pierwszym czynem wodzów PPS było utorowanie drogi kontrrewolucji na zewnątrz. Z ich to szeregów wyszły pierwsze i najgłośniejsze okrzyki o grożącym Polsce „imperializmie bolszewickim”, o „najeździe” bolszewickim na Litwę i Białoruś, o potrzebie wyzwolenia tych krajów spod „jarzma” bolszewickiego. Było to oczywiście moralnym przygotowaniem zbrojnego napadu na republiki sowieckie Litwy i Białorusi. I podczas gdy wodzowie PPS przekonywali polskie masy pracujące, że nie można na bagnetach z zewnątrz nieść wyzwolenia  proletariatowi, ułani i żandarmi Piłsudskiego „wyzwalali” lud na Litwie i Białorusi z ziemi, którą im niosła rewolucja sowiecka, i przywracali panowanie żubrów kresowych i knuta ekonomskiego.
 
Socjalistyczne krzyki o imperializmie bolszewickim i szlachetne zapewnienia, że klasa robotnicza w każdym kraju potrafi sama wywalczyć sobie wyzwolenie, bez pomocy obcych bagnetów, nie przeszkodziły Radzie Partyjnej KPRP w lutym 1919 r. ogłosić uchwałę stwierdzającą  „z naciskiem, że obowiązkiem i prawem klasy robotniczej każdego kraju jest nieść czynną pomoc robotnikom innych krajów w ich rewolucyjnej walce... i że wobec tego zbrojna pomoc proletariatu rosyjskiego, gdyby jej potrzebowała dojrzewająca rewolucja polska, nie byłaby najazdem, ani też wyrazem tendencji imperialistycznych, sprzecznych z istotą rządów socjalistycznych, nie miałaby nic wspólnego z dążeniem do podbojów i hasłem narodowych wojen, lecz byłaby po prostu wcieleniem w czyn haseł międzynarodowej solidarności rewolucyjnego proletariatu” [1].
 
W Niemczech, jak i w innych krajach, w których kapitał dawno już sformułował swoje z zadania imperialistyczne, historia przeznaczyła szajdemanowcom rolę agentów imperializmu i wojny kapitalistycznej.
 
W Polsce rola szajdemanowców była inna. Przed wojną i w okresie wojny burżuazja polska popierała interesy imperialistyczne odnośnych państw zaborczych. Znalazłszy się raptem na skutek wojny w położeniu „niepodległości”, bez przemysłu i handlu w zrujnowanym kraju, burżuazja polska nie mogła w ciągu jednego dnia wykrzesać z siebie własnego imperializmu. Zadanie to przypadło w udziale inteligencji drobnomieszczańskiej, która w tradycji Polski szlacheckiej czerpała elementy ekspansji burżuazyjnej w formie federacji Polski, Litwy i Rusi, w związku z oderwanymi od b. Rosji krajami od Helsingforsu do Tyflisu, pod hegemonią Polski – ekspansji, która prześcigała najśmielsze marzenia endeków. W Polsce zatem los „socjalistów” był okrutniejszy: szajdemanowcom polskim wyznaczył rolę pionierów imperializmu, wykuwających jego hasła i broń. Po „wyzwoleniu” Litwy i Białorusi z rewolucji socjalnej i oddaniu ich na pastwę demokratów z byłej armii carskiej w rodzaju generałów Listowskiego, Iwaszkiewicza, Bałachowicza itp. – wodzom PPS pozostało sformułować zadanie „wyzwolenia” Ukrainy.
 
Było to w końcu 1919 r., gdy republiki sowieckie, zadając ostatnie ciosy Denikinowi, poświęcały się całkowicie zadaniom odbudowy gospodarczej. Praca stała się ewangelią rządów sowieckich, cały entuzjazm partii komunistycznych Rosji i Ukrainy wylał się w formach walki z „głodem i chłodem, z wszą i tyfusem”.
 
Armie wojenne zamieniano w armie pracy, ogołocono niemal zupełnie front polski z armii i przerzucono ją na wschód jako armię pracy. Jednocześnie rządy sowieckie w swoich propozycjach pokojowych oddawały żubrom kresowym Polski na pastwę tak rozległe terytoria na wschód, że zadowalały one daleko sięgające apetyty endeków. Republikom sowieckim Rosji i Ukrainy zdawało się, że w ten sposób zabezpieczą sobie pokój ze strony Polski, i w tej błogiej nadziei zabrały się do pracy pokojowej na froncie gospodarczym. Politycy sowieccy nie wiedzieli o tym, że w Polsce panował wtedy nie zrujnowany kapitał z endecją na czele, lecz osobliwy i niebywale awanturniczy bonapartyzm w osobie Piłsudskiego, popieranego przez drobnomieszczańską PPS, bonapartyzm, którego marzenia imperialistyczne sięgały daleko dalej.
 
Ten właśnie moment uważali wodzowie PPS za najodpowiedniejszy, aby rozpocząć nową kampanię zohydzania republik sowieckich w oczach mas pracujących i w ten sposób przygotować grunt moralny dla „wyzwalania” Ukrainy. W tym samym czasie, gdy tajna dyplomacja Piłsudskiego zawierała układ z Petlurą i przygotowywała zbrojny najazd na Kijów, wodzowie PPS malowali w najczarniejszych barwach „niewolę” robotników rosyjskich, zakutych w koszarowe dyby armii pracy i pędzonych do roboty jak wojsko z frontu na front według planów strategii gospodarczej. Czyż armie pracy mogą mieć coś wspólnego z socjalizmem? Wprawdzie już Marks i Engels, kreśląc swój program w Manifeście Komunistycznym, żądali m. in. „powinności pracy dla wszystkich” oraz „zorganizowania armii przemysłowych”.
 
Ale wodzowie PPS, którzy wraz z Piłsudskim chełpią się tym właśnie, że nikt inny, tylko oni są twórcami militaryzmu polskiego (organizacje strzelców galicyjskich, legiony), doskonale rozumieją konieczność powinności wojennej i armii wojennych w państwie kapitalistycznym i dla takiej powinności i takich armii na rzecz kapitału i panowania junkrów polskich w „wyzwalanych” krajach nie skąpią bynajmniej ani honoru własnej partii, ani krwi i mienia ludu polskiego. Ale powinność pracy i armie pracy – czyż to nie jest gwałt nad „socjalizmem” PPS?
Nie zdążyli jeszcze wodzowie PPS ochłonąć z radości witania zwycięskiego wodza wracającego z Kijowa, gdy awanturnicza wyprawa ukraińska zaczęła się już zamieniać w bezwładny odwrót, w którym uciekające wojska polskie zatrzymały się dopiero aż pod Warszawą.
 
I oto znowu rozległy się okrzyki o najeździe bolszewickim, i znowu socjalpatrioci jęli wpajać w masy, że Czerwona Armia robotników i chłopów rosyjskich nie ma prawa wnosić do cudzego kraju socjalizmu naa bagnetach swoich. Zjawiło się znowu święte przykazanie, że w każdym kraju klasa robotnicza musi sama wyzwalać się z pęt kapitalizmu, bez pomocy obcych bagnetów.
 
Należy przyznać, że tym razem znaleźli się nawet komuniści polscy [2] – co prawda w bardzo szczupłym gronie – dla których to przykazanie socjalpatriotyczne miało pewną rację, niezależnie od kontrrewolucyjnej treści, jaką wkładali w nie wodzowie PPS. Że twierdzenie to jest krzyczącą obłudą w ustach socjalpatriotów polskich – o tym świadczą wszystkie ich czyny i cała ich polityka przed wojną i po wojnie światowej. W samej rzeczy, trzeba podziwiać niezwykły cynizm naszych socjalpatriotów, którzy poczytują to sobie za największą zasługę, że czekali na wybuch wojny światowej, aby wcielić się do armii cesarskich i nieść Polsce wyzwolenie na bagnetach imperialistycznych Ludendorffa, którzy potem budowali swoją Polskę na zbrojnej pomocy imperialistycznej Francji; którzy z entuzjazmem witali „zwycięskiego wodza”, usiłującego wcielić w czyn ich imperialistyczny program federacyjny i wyzwalającego Ukrainę za pomocą bagnetów polskich – i którzy po tym wszystkim śmią występować przeciw wyzwalaniu Polski za pomocą bagnetów sowieckich.
 
Nie chodzi tu zresztą o wytykanie cynizmu politykom socjalnacjonalistycznym. Gdy pepesowcy, mając za sobą przeszłość bagnetów kajzerowskich, głosowali w Sejmie za sojuszem z Ententą tworzącą swój sławny „drut kolczasty” wokoło Rosji Sowieckiej, wykazali przez to, że chodzi tu bynajmniej nie o narodowość bagnetów ani o żadne abstrakcyjne przykazania, lecz jedynie i wyłącznie o związek „socjalistów” polskich z międzynarodową kontrrewolucją, bez względu na to, czy ją niosą bagnety Ludendorffa czy Focha. Jeżeli zatem PPS głosi, że klasa robotnicza w każdym kraju musi sama zdobywać sobie wyzwolenie, to w świetle czynów socjalpatriotycznych formuła ta oznacza tylko jedno: nie wolno za pomocą obcych bagnetów rewolucyjnych odbierać ziemi i fabryk kapitalistom i junkrom, wolno natomiast i należy za pomocą obcych bagnetów kontrrewolucyjnych przywracać panowanie kapitalistów i junkróww każdym kraju.

Przypisy:
[ 1] Patrz: Sprawozdanie z Rady Partyjnej zwołanej w połowie lutego 1919 r., Warszawa [1919], str. 12. – Red.
[2]  Mowa o artykule Henryka Steina Domskiego Rosja Sowiecka a pokój, wydrukowanym 22 VII 1920 r. w organie KP Niemiec

Społeczność

UPA