Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 15 gości.

Bolesław Drobner: Pierwszy i Trzeci Maja (1947)

Drobner Bolesław

Leży przede mną skonfiskowana odezwa majowa sprzed 55 lat. Skonfiskowana od początku do końca. Nie zostało w niej ani jedno słowo. Czerwony ołówek prokuratora nie trudził się zbytnio.
 
„Słuchajcie Wy wszyscy Robotnicy głosów czasu! Słuchajcie tych głosów, które 1 maja dolatują do nas ze wszystkich stron świata. Z najdalszych krain ziemi, zza mórz i oceanów dobiegają dziś do Waszych serc i umysłów wymowne głosy mnogich milionów robotniczego ludu, proletariatu całego świata, święcącego w tej chwili majową uroczystość pracy”.
 
To jasne, że prokurator musiał takie „straszne” wypowiedzi konfiskować, aby socjalizm nie mógł się szerzyć.
 
„Nie zostaną polscy robotnicy w tyle za robotnikami wszystkich narodów…
 
Drzewo świadomości naszej dojrzewa już, a pierwszym jego owocem jest uroczystość ludu pracy – 1 maja!”
 
A przeciw nam występowali wówczas wszyscy. I demokraci, którzy w dzienniku „Nowa Reforma” pisali o socjalistach, że „społeczeństwo polskie w idei narodowej znajduje i znaleźć może na przyszłość najlepszy puklerz przeciw kosmopolitycznym ideom przewrotu społecznego” i konserwatyści polscy, partia hrabiów i książąt, która pod nazwą „Związku narodowego” ogłosiła właśnie 1 maja 1891 roku w dzienniku „Czas”, wychodzącym w Krakowie, że „odrzuca wszelką doktrynę lub tendencję, która się stawia wyżej nad czysta ideę narodową, z przeszłości odziedziczoną, walczyć też będzie z wszelkim prądem kosmopolitycznym, który dziś pod rozmaitą formą zagraża społeczeństwu”.
 
Na zgromadzeniu w Ujeżdżalni „pod Kapucynami” w Krakowie mieli robotnicy demonstrować za 8-godzinnym dniem pracy, o powszechne głosowanie i wolność pracy i stowarzyszeń. Jednym z referentów był tow. Dr Kłuszyński (mąż naszej tow. Posłanki) i zakończył swój referat słowami:
 
„Duch socjalizmu dąży do oddania władzy w nasze ręce, do zaprowadzenia rzeczywistej wolności, równości i sprawiedliwości”.
 
Tymczasem niemal wszędzie w Małopolsce zakazywała policja urządzania zgromadzeń majowych, „gdyż odbycie zgromadzeń mogłoby dać powód do zaburzenia spokojności publicznej”. Gdzie zaś odbyły się zgromadzenia, tam komisarze policyjni rozwiązywali je.
 
Wszystkim tym demokratom, konserwatystom, komisarzom policyjnym (Polakom) zdawało się, że socjalistyczny ruch jest przemijającym zjawiskiem i jak przyszedł, tak i zginie, a ostanie się to, co rządziło starym światem.
 
Po tylu latach obchodzimy uroczyście 1 maja, pochód robotników krakowskich posuwać się będzie po ulicy 1 Maja, władza jest w rękach robotników, chłopów i inteligencji pracującej.
 
Odezwę majową w roku 1896 zredagował już tow. Ignacy Daszyński. Zakończył ja butnie:
 
„Zwyciężeni chwilowo na jednym punkcie, nie tracimy otuchy… Chcemy nasz naród uczynić wolnym i silnym i dlatego pragniemy rozpętać jego członki z więzów! Wszystko, co  w tym narodzie jest pokrzywdzone i skrępowane, stanie prędzej czy później pod naszym sztandarem!”
 
Cała reakcja zmobilizowała się przeciw partii socjalistycznej i widząc w demonstracjach pierwszomajowych zapowiedź zdecydowanej walki ze starym światem, postanowiła przeciwdziałać przez demonstracje trzeciomajowe. Pierwsza demonstracja trzeciomajowa w roku 1891 zakończyła się pogromem kramarzy i sklepikarzy żydowskich. Biada nad tym konserwatywny „Czas” w numerze z dnia 5 maja 1891, gdy pisze: „musimy dodać, że gdzie wychodzą tłumy ludności na ulicę, tam niewłaściwy wybryk zawsze zdarzyć się może. Zdarzyły się też takie wybryki , choć bardzo nieliczne i wczoraj. Uwłaczają one zawsze powadze pamiątki, którą się chce obchodzić”.
 
Widziałem, jako ośmioletnie dziecko, ciągnięte za włosy Żydówki, widziałem pobitych do krwi nędzarzy żydowskich. A dwa dni przed tym nie było ani jednego „wybryku” ze strony „czerwonych wywrotowców”. Szli robotnicy z czerwonymi kokardami, nosili tak, aby każdy mógł zauważyć, NAPRZÓD na czerwonym papierze, a za małym pochodem szła moc policji i jechały wozy straży ogniowej. Robotnicy mieli podpalać miasto – tak szeptano przed kościołami – a tymczasem oni podpalali świat. I słusznie, że podpalali świat, w którym jeszcze rządzili potomkowie słynnych Suchorzewskich, czy Branickich.
 
Gdy sesję sejmową otwarł dnia 3 maja 1791 roku marszałek koronny Stanisław Małachowski i zapowiedział wniesienie projektu konstytucji, dającej wolność miastom i mieszczanom, głoszącej, iż „każdy wolny jest czynić umowy na osiadłość, robociznę lub czynsze, jak i dopóki się umówi, wolny jest posiadać w mieście lub na wsiach (IV)”, grożącej, iż występujący przeciw konstytucji „przestępny” ujrzy „wszędzie groźną nad sobą rękę krajowego rządu” – wówczas uznał te nowe prawa  3 maja za wprowadzenie „despotyzmu wobec kochającej ponad wszystko wolność szlachty” poseł kaliski Suchorzewski, padł krzyżem w Sali sejmowej i wołał: „jeśli Ojczyzna ma być łożem despotyzmu, gardzę nią i oświadczam się nieprzyjacielem Polski”.
 
Lat potem sto wynurzyła się na powierzchnię życia narodowego nowa siła, która chciała „zaburzyć spokojność publiczną”, groziła pp. Suchorzewskim nowym porządkiem. Suchorzewscy musieli nienawidzić w 1791 roku twórców konstytucji 3 maja, ich potomkowie muszą nienawidzić nas za przeprowadzenie reformy rolnej.
 
Znalazłem w hrabskiej prasie z roku 1891 dwie notatki z dwóch różnych światów. Pierwsza w „zapiskach osobistych”:
 
„Pani Namiestnikowa hr. Badeniowa wyjechała onegdaj w odwiedziny do swego brata hr. Seweryna Skrzyńskiego do Nozdrzyc, a stamtąd na Wiedeń uda się na kilkutygodniową kurację do Karlsbadu, skąd powróci do Lwowa na wyścigi konne”.
 
Druga w „zapiskach policyjnych” w tym samym numerze:
 
„W dniu wczorajszym zastrajkowali murarze na budowie koszar arcyksięcia Rudolfa. Postawili żądanie 10-godzinnego dnia pracy. Podżegaczami zajęła się policja”.
 
Z Karlsbadu na wyścigi, z rusztowania do więzienia – oto dwie miary lat temu 55 czy 50. A dziś wyścigów pańskich nie ma, jest natomiast wyścig pracy nowych gospodarzy.
 
Jeszcze słowo o Konstytucji 3 maja. Mając na uwadze okres przed półtora wiekiem, rozumiejąc, że konstytucja, wielkie dzieło reformatorów o dużej skali, nie mogła operować kryteriami dzisiejszymi, stwierdzić musimy, że jednak była półśrodkiem, paliatywem. Ten półśrodkowy charakter wyraził się w pozostawieniu władzy królewskiej („władzę najwyższego wykonania praw królowi oddajemy” – VII), ewentualnie rejencji (IX), wreszcie na równi z tak ważnymi ustrojowymi zagadnieniami jak „Szlachta ziemianie” (II), „Miasta i mieszczanie” (III) i „Chłopi włościanie” (IV) Konstytucja zawiera duży ustęp o… „Edukacji dzieci królewskich” (X).
 
Podnosząc wysoko wartość wielkich przemian ustrojowych, w Konstytucji 3 maja zaleconych, a niestety w życie nie wprowadzonych, nie możemy pominąć i w czasie redagowania Konstytucji nieżyciowych zamierzeń, jakie charakteryzują paliatywny charakter Konstytucji 3 maja.
 
A 1 maja święcimy dzień obudzenia się nowej twórczej siły społecznej – wydobycie nowej klasy społecznej do „władzy najwyższego wykonywania praw”, którą sobie klasa ta wzięła mocą przekonania, że Narodem, Ojczyzną władać ma Świat Pracy i nikt więcej.
 
(„Naprzód”, 1 V 1947)
 
Źródło: Bolesław Drobner, „Na posterunku”, Spółdzielnia Pracy i Użytkowników „Czytelnik”, Kraków 1948; str.26-29. Pisownia uwspółcześniona.

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Obama rev