Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 102 gości.

Zbigniew Marcin Kowalewski: Robotnicy chcieli socjalizmu

plakat_socjalizm.jpg

Nieprawda, że „w Polsce komunizm, wbrew woli społeczeństwa, narzucili Sowieci”. Robotnicy masowo dążyli do obalenia kapitalizmu i budowy socjalizmu
 
 
„W nowych badaniach nad klasą robotniczą przemilcza się okres wojny i okupacji”, mówił we wrześniu 1980 r. prof. Józef Balcerek. „Tymczasem był to okres potężnego wzrostu liczebnego i zmiany świadomości. W 1949 r. było dwa razy więcej robotników wielkoprzemysłowych niż w 1938. Większość tych nowych to byli ludzie wywiezieni na przymusowe roboty do Niemiec, w których znaczna część pracowała w fabrykach Trzeciej Rzeszy.
 
 
    Zetknęli się tam z najnowocześniejszym na owe czasy przemysłem. Dodatkowo, wpływ na przemiany ich świadomości miały warunki terroru, eksploatacja, poniżanie godności narodowej. Nigdy w naszej historii nie nastąpiły tak głębokie zmiany świadomości, jak te spowodowane brutalną polityką okupanta. Nasza klasa robotnicza przed wojną pracowała w połowie w małych zakładach. Niemcy włączyli organizm gospodarczy w wysiłek wojenny, nastąpiła brutalna proletaryzacja chłopstwa.
 
 
    Ten okres stanowił największe przyspieszenie procesu narastania świadomości i dojrzewania klasy robotniczej. A trwał aż pięć lat. Naród nie przeżył tak potwornego okresu w tysiącletniej historii. Pomijać go, rozważając świadomość klasy robotniczej, to błąd, który się mści, choć usprawiedliwia metody represji wobec klasy robotniczej w okresie Planu Sześcioletniego.”
 
 
    Gdy na przełomie 1941 i 1942 r. powstała Polska Partia Robotnicza, przyjęła bardzo umiarkowany program społeczny, bo Stalin postanowił, że partia ta będzie miała jedynie program walki o wyzwolenie narodowe. O obaleniu kapitalizmu i budowie socjalizmu nie miało być mowy. W rezultacie był on bardziej umiarkowany nie tylko od przedwojennego programu Komunistycznej Partii Polski, ale nawet od tzw. programu radomskiego Polskiej Partii Socjalistycznej z 1937 r.
 
 
    Wywołało to poważne opory w radykalnych środowiskach robotniczych, które domagały się programu nie tylko narodowowyzwoleńczego, ale również socjalistycznego. „Pomijanie wyraźnych haseł socjalistycznych w pierwszych dokumentach programowych PPR budziło różne wątpliwości w tradycyjnych środowiskach robotniczych”, przyznaje prof. Ryszard Nazarewicz.
 
 
„Zjawisko to dostrzegali także starzy specjaliści od zwalczania ruchu komunistycznego, skupieni w komórkach antykomunistycznych kontrwywiadu Delegatury [Rządu londyńskiego] i Komendy Głównej Armii Krajowej.” Pisali w swoich raportach, że „budowa programu politycznego nie rozwiniętego dokładnie ze względów taktycznych”, a konkretnie nie nastawionego na walkę o socjalizm, wcale nie wychodzi PPR na dobre, bo „osłabia akcję w środowiskach dysponujących starszą kulturą polityczno-klasową”.  Z biegiem czasu, mimo krytyki ze strony sekretarza generalnego Międzynarodówki Komunistycznej, Georgi Dymitrowa, PPR wprowadziła do swojego programu postulaty antykapitalistyczne. W styczniu 1943 r. na łamach „Trybuny Wolności” ogłosiła bez ogródek: „Walcząc o niepodległość walczymy tym samym o socjalizm.”
 
 
    W miesiąc później historyczne zwycięstwo Armii Czerwonej w bitwie stalingradzkiej nie tylko przesądziło o losach wojny światowej, a tym samym sprawiło, że realne zaczęły stawać się nadzieje na wyzwolenie Polski spod okupacji hitlerowskiej i na ocalenie narodu polskiego od groźby eksterminacji. Co więcej, w nastrojach robotników i niższych, gwałtownie proletaryzujących się i bezlitośnie wyzyskiwanych przez okupantów, warstw drobnomieszczańskich i chłopskich znaczenie  tego zwycięstwa zaczęło przeważać szalę na stronę socjalizmu.
 
 
    Ze względu na postępującą radykalizację coraz szerszych środowisk robotniczych należało się spodziewać, że w chwili wyzwolenia Polski na porządku dziennym stanie zarówno sprawa władzy politycznej w państwie, jak i władzy ekonomicznej. Zapowiadało się, że dojdzie wówczas do walki o to, kto ma dysponować podstawowymi środkami produkcji, a więc zarządzać całą gospodarką i samymi przedsiębiorstwami: prywatnie kapitaliści czy społecznie pracownicy.
 
 
Pod wpływem tych nastrojów, w deklaracji programowej „O co walczymy?”, wydanej w marcu 1943 r., PPR ogłosiła, że uspołecznienie podstawowych środków produkcji będzie ściśle związane z „wprowadzeniem kontroli nad produkcją uspołecznionych przedsiębiorstw przemysłowych przez komitety fabryczne”.     Kontrola robotnicza nad produkcją i działalnością przedsiębiorstw, sprawowana przez demokratyczne reprezentacje załóg (różnie nazywane: komitetami fabrycznymi lub robotniczymi, radami fabrycznymi, zakładowymi lub załogowymi, radami robotniczymi itd.), to w historii międzynarodowego ruchu robotniczego klasyczny postulat „przejściowy”, który toruje drogę do samorządności robotniczej.
 
 
W kwietniu tego samego roku zjazd Robotniczej Partii Polskich Socjalistów, wywodzącej się z lewego skrzydła PPS, ogłosił, że „wraz z likwidacją okupacji proletariat złamać musi wszelkie zakusy reakcji w kierunku odbudowania kapitalistycznego ustroju”. Zapowiedział, że proletariat powoła wówczas rząd robotniczo-chłopski, który m.in. „przeprowadzi powszechne uzbrojenie ludu pracującego”, „wezwie robotników do tworzenia komitetów na fabrykach i osiedlach, które obejmą w posiadanie zakłady pracy” i do zwołania konstytuanty „będą pełniły władzę na swoim terenie w imieniu rządu robotniczo-chłopskiego”.
 
 
    W rok później gen. Tadeusz Bór-Komorowski meldował rządowi londyńskiemu, że Krajowa Rada Narodowa, utworzona z inicjatywy PPR i jej sojuszników, energicznie stara się organizować „komitety fabryczne, które stać się mają podstawą administracji w czasie okupacji sowieckiej” i że „wybory do konstytuanty mają być pośrednie przez komitety fabryczne”.
 
 
    W tym czasie, równocześnie z postępami prącej na zachód Armii Czerwonej, nastroje wśród polskich robotników i w łonie szerokich proletaryzujących się warstw społecznych osiągnęły poziom radykalizacji, który wywoływał już popłoch w prawicowych sferach kierowniczych „londyńskiej” Polski podziemnej.
 
 
    W marcu 1944 r. płk Jan Rzepecki, członek Komendy Głównej AK, człowiek wyczulony na ewolucję nastrojów społecznych, sporządził wnikliwą i obiektywną ocenę sytuacji społeczno-politycznej w Polsce. Przekazał ją Borowi. Na podstawie tej oceny, w maju komendant główny AK alarmował rząd emigracyjny w Londynie: „Duże przesunięcie się światopoglądów na lewo. Silna radykalizacja, zwłaszcza wśród chłopów i uboższej inteligencji. Niemal powszechne żądanie kontroli społeczeństwa nad życiem gospodarczym, likwidacji skupienia dóbr w rękach prywatnych ponad określone minimum i uprzywilejowania jednostek lub grup społecznych. Władza, która by próbowała zahamować ten proces, naraziłaby kraj na ciężkie wstrząsy. To dążenie mas hamowane jest zmęczeniem wojennym i okupacyjnym terrorem.”
 
 
    Bór pominął ważny wniosek, który Rzepecki wysnuł z oceny sytuacji: jeśli rząd londyński i władze „londyńskiej” Polski Podziemnej spróbują zahamować proces radykalizacji i nie wystąpią z programem antykapitalistycznych reform społecznych, „dla niedołężnych przywódców pozostanie pogarda lub nawet nienawiść i… latarnia”.     Nie mogło być jednak mowy o tym, aby rząd londyński i jego delegatura na kraj postawiły krzyżyk na interesach Polski posiadającej, które reprezentowały, i zaczęły reprezentować interesy Polski pracującej. Tam, gdzie w grę wchodzą interesy klasowe, cudów nie ma.
 
 
 
 
Tekst ukazał się w tygodniku "Trybuna Robotnicza"

Społeczność

Chcemy waszych minerałów