Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 13 gości.

Ryszard Rauba: Do ludzi pracy - wierzących katolików ! - Z zapomnianej, antywojennej Odezwy Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Polski z 1937 roku

NO WAR

Ryszard   Rauba
Zielona Góra
 
 
 
 
Do ludzi pracy -  wierzących  katolików ! -  Z  zapomnianej, antywojennej Odezwy Komitetu Centralnego  Komunistycznej Partii Polski  z 1937 roku
 
 

 
W drugiej połowie 1937  roku Komitet Centralny zmuszonej wtedy do prowadzenia wyjątkowo trudnej działalności  konspiracyjnej Komunistycznej Partii Polski nie godząc się absolutnie w całej rozciągłości  zgodnie z wyznawanymi marksistowsko – leninowskimi pryncypiami ideologicznymi na wybitnie instrumentalne w jego głębokim przekonaniu notoryczne, świadome wykorzystywanie przez  przedstawicieli kleru katolickiego argumentacji religijnej w prowadzonej wówczas na polskim gruncie wspólnie z reżimem sanacyjnym intensywnej walce politycznej  z siłami postępowej, antykapitalistycznej i antyfaszystowskiej lewicy wydał  w związku z  powyższym specjalną ostrzegawczą w swojej treści odezwę.
 

Kierował ją przede  wszystkim do tych, którzy mieli regularny, bezpośredni kontakt z owymi politykierami w sutannach. Mianowicie : „Do ludzi pracy – wierzących katolików !”.
 
 
 „Drodzy bracia, towarzysze pracy i niedoli !” - podkreślali we wstępie autorzy tego kompletnie zapomnianego dziś dokumentu po czym od razu w kolejnym akapicie wyjaśniali czytelnikom – katolikom tytułem rozwiania wszelkich ich wątpliwości w kontekście użytego tu powyżej słowa bracia, że: „Braćmi są dla nas, komunistów, wszyscy ludzie żyjący z własnej pracy, a nie z krzywdy i wyzysku innych. Do wszystkich ludzi pracy wyciągamy dłoń jako do naszych towarzyszy w walce o chleb, wolność i sprawiedliwość społeczną” .
 
 
  Kierownictwo KPP już na samym początku odezwy dawało do zrozumienia czytelnikom – katolikom, że zważywszy na ówczesną kryzysową sytuację społeczno – polityczno – gospodarczą  robotników – komunistów i robotników – katolików znacznie więcej łączyło  niż  dzieliło. W związku z tym  - zdaniem KC KPP istniała realna szansa, którą należało wykorzystać na znalezienie wspólnego języka i podjęcie tym samym konstruktywnej współpracy.
 
 
Abstrahując od powyższych stwierdzeń polscy komuniści byli bardzo mocno zaniepokojeni rozmiarami  charakteryzującej się – ich zdaniem aż nazbyt wyczuwalnymi: butą, arogancją oraz bezczelnością anty lewicowej, klerykalnej ofensywy politycznej, która miała wówczas miejsce w Polsce i nie omieszkali w związku z tym zwrócić się we wstępie swojej odezwy z taka oto całkowicie pozbawioną z ich strony jakiegokolwiek fałszu gorącą prośbą do czytelników – katolików: „Przeczytajcie (...) i rozważcie w swym sumieniu nasze słowa, gdyż chodzi o sprawy niezmiernie ważne dla Was samych, dla narodu polskiego i dla całej  ludzkości” -  stwierdzali autorzy odezwy, którzy nie rościli tu sobie najmniejszego prawa do narzucania komukolwiek czegokolwiek  a już na pewno nie wyznawanego przez  nich a demonizowanego nieustannie przez hierarchów kościelnych marksistowsko – leninowskiego światopoglądu.  Światopoglądu, którego – zdaniem KC KPP moralizatorzy w sutannach przyjmujący pozę wszechwiedzącej „alfy i omegi” i  uzurpujący  sobie  monopol na głoszenie „prawdy” najzupełniej w świecie nie rozumieli i nie byli w stanie zrozumieć przez swoje dogmatyczne nabyte w seminariach zacietrzewienie. Dlatego właśnie z tak wielką furią był on przez nich atakowany z kościelnych  ambon.
 
 
W związku z powyższym Komitet Centralny Komunistycznej Partii Polski otwarcie z pełną  powagą  deklarował zwracając się do wierzących katolików: „Pragniemy Was ostrzec przed nadużywaniem Waszej wiary i posłuszeństwa wobec kościoła dla celów nie mających nic wspólnego z wiarą i obrzędem religijnym. (...) nadużywanie to staje się zjawiskiem codziennym” -   podkreślali nie owijając w przysłowiową bawełnę autorzy kapepowskiej  odezwy. Ich zdaniem wykorzystywanie religii przez kler jako narzędzia w prowadzonej walce politycznej było rzeczą obrzydliwą i niemożliwą do zaakceptowania  dla każdego samodzielnie myślącego człowieka.
 
 
Polscy komuniści dostrzegali wówczas rzecz warta podkreślenia bardzo niebezpieczne i wyjątkowo szkodliwe – ich zdaniem zjawisko. Mianowicie świadome i przy tym ewidentnie manipulatorskie podszyte cynizmem, obłudą i hipokryzją przerabianie przez „reakcyjnych polityków kościelnych” uroczystości religijnych w pseudo patriotyczne demonstracje polityczne o wyraźnie antykomunistycznej treści. Demonstracje nie mające nic a nic wspólnego z manifestacją chrześcijańskiej postawy miłości bliźniego a wręcz przeciwnie. Były to  - zdaniem autorów odezwy przywołujących tu dla przykładu mający miejsce  w tym samym roku w Poznaniu Kongres Eucharystyczny ku  czci Chrystusa – Króla  wyłącznie manifestacje zwierzęcej wręcz pozbawionej jakiejkolwiek logiki i sensu nienawiści do politycznego „wroga” to jest ni mniej ni więcej do postępowej lewicy społecznej z Komunistyczną Partią Polski na czele.
 
 
Wobec powyższego ówcześni polscy komuniści stawiali tu sprawę jasno: jak religia to nie z polityką  w tle. Z kolei jak polityka to nie z motywem religijnym w tle. Albo jedno albo drugie. Ówcześni polscy komuniści doskonale zdawali sobie bowiem sprawę, że z historycznego punktu widzenia ścisłe łączenie  religii z polityką zawsze przynosiło w praktyce życia codziennego wyłącznie opłakane i krwawe skutki.
 
 
Polscy komuniści będąc w pełni świadomi istnienia bardzo głębokich różnic i sprzeczności występujących  pomiędzy delikatną sferą religii - „sacrum” a brutalną nie przebierającą w środkach sferą polityki - „profanum” zwracali tu uwagę wierzącym katolikom przestrzegając ich jednocześnie przed zgubnymi skutkami instrumentalnego wykorzystywania religii w doraźnej walce politycznej, że : „w sprawach politycznych Wy , wierzący bracia chłopi i robotnicy, macie przecież własne zdanie i poglądy. Jako ludzie pracy i jako Polacy, macie obowiązek rozważyć własnym rozumem, jaka polityka zgodna jest z interesami ludu”.
 
 
  W dalszej części odezwy KC KPP z 1937 roku jej autorzy jako wnikliwi i krytyczni obserwatorzy otaczającej ich kapitalistycznej rzeczywistości społeczno - politycznej  zamieścili garść nad wyraz interesujących szczególnie z dzisiejszego punktu widzenia uwagi refleksji dotyczących ówczesnej wyjątkowo skomplikowanej, dramatycznej wręcz sytuacji międzynarodowej. Owe uwagi i refleksje kierowane do wierzących katolików o mocno antywojennej treści nie miały co ważne nic wspólnego z uprawianą wówczas przez  faszyzującą sanację przerażającą polityczną naiwnością, mitomanią, megalomanią i krótkowzrocznością  a brzmiały następująco: „Nad światem wisi groza wojny. Co więcej – nowa wojna światowa już się rozpoczęła, juz płonie krwawym zarzewiem w Chinach, w Abisynii, w Hiszpanii. To jest największym nieszczęściem, jakie grozi dziś światu. I nie sądźcie, że jest ono dalekie od Was, od Waszych ognisk domowych, od Waszych rodzin, od Waszej ojczyzny. Jest ono bardzo blisko, zwłaszcza zaś tego Poznania, w którym kongres katolicki się odbył.  O miedzę, za granicą niemiecką, u władzy stoi zgraja podpalaczy wojennych z Hitlerem na czele. Wszystkie siły wielkiego narodu niemieckiego, wszystkie jego środki materialne, techniczne, wojskowe skierowane są przez tę zgraję rządzącą ku jednemu celowi: nowej wojnie, grabieżom i zaborom Groza napaści wisi  tuż nad Polską i runąć na nią może lada dzień. Dalej – we Włoszech, w Rzymie, w tym mieście, gdzie znajduje się stolica kościoła katolickiego, istnieje faszystowski rząd Mussoliniego. Znana Wam jest jego zbójecka napaść na Abisynię, kraj bezbronny i ubogi, którego ludność najeźdźcy zdziesiątkowali za pomocą straszliwego gazu żrącego – iperytu. Mordercze obłoki tego gazu spłynąć mogą jutro na nasze miasta i wsie. Abisyńczycy są jednym z najstarszych narodów chrześcijańskich świata. Wobec morderczego najazdu faszystów włoskich zwracali się oni o pomoc do papieża w Rzymie. Nadaremno! Jak nadaremno wzywali w swoim czasie Polacy, którym Rzym nakazywał pokorę i uległość wobec zaborców.
 
 
Na  Dalekim Wschodzie od szeregu lat mord i pożogę w Chinach szerzy najazd japoński. Hiszpania od roku spływa krwią. Tam znów znajdujemy przy krwawej robocie dwa państwa: Niemcy i Włochy. Świat  cały widzi,że wojny chcą, do niej dążą wszelkimi siłami faszystowskie i militarystyczne rządy trzech państw: Niemieć, Japonii i Włoch.
 
 
Wojna grozi zagładą bytu niepodległego wielu narodom, w tej liczbie narodowi polskiemu, Wojna grozi zniszczeniem materialnego i kulturalnego dorobku ludzkości. A jeśli wiadomo dziś, że wojną grozi światu faszyzm i rządy faszystowskie, wiadomo też, jakie siły na świecie można i trzeba zjednoczyć  dla obrony pokoju. Wiadomo, że ludy chcą  pokoju, a wojny chcą tylko chciwi, reakcyjni kapitaliści, ambitni generałowie, wiadomo, że w obronie pokoju stają państwa demokratyczne (...) Sprawa obrony pokoju przeciw planom wojennym hitleryzmu jest (...) wspólną sprawą wszystkich ludzi dobrej woli” -  konstatowali bez ogródek autorzy odezwy będąc tu w pełni świadomi ogromnego niebezpieczeństwa, które zagrażało wówczas całej ludzkości m. in. Polsce ze strony nieobliczalnego w swoich działaniach  hitleryzmu i jego zbrodniczych planów wojennych.
 
 
Abstrahując od  powyższych uwag zaryzykować można  w tym miejscu stwierdzenie, iż  ówcześni polscy komuniści  choć  zabrzmi to może dziwnie, ale byli przyzwyczajeni do tego, że prowadzona oficjalnie przeciw  nim z jednej strony przez pałający do nich nienawiścią  kler katolicki z drugiej natomiast przez współpracujący z nim ściśle reżim sanacyjny polityczna  nagonka  przypominająca   średniowieczne polowanie na czarownice  bazowała od samego początku na wyjątkowo irracjonalnej, prymitywnej w  istocie przesiąkniętej niezdrowymi emocjami i kompletnie pozamerytoryczną, pseudo intelektualną argumentacją.   Argumentacją z silnie eksponowanym aż do granicy absurdu motywem komunisty lub  zamiennie  „czerwonego” jako „niebezpiecznego wroga religii, moralności, rodziny, ojczyzny, narodu i państwa”.
 
 
W związku  z powyższym autorzy odezwy  w pełni szanując  zdroworozsądkową pozbawioną niezdrowych, szkodliwych  emocji  argumentację i przede wszystkim szanując inteligencję czytelników – katolików nie omieszkali zaznaczyć na jej łamach w swoiście demaskatorski sposób, że : „Was, robotników, chłopów, rzemieślników, którzy pozostajecie wierzącymi katolikami, chcą podburzyć przeciw nam, komunistom, chcą wmówić Wam, że to my jesteśmy Waszymi wrogami. Lecz my, komuniści, jesteśmy przecież zupełnie takimi samymi robotnikami, chłopami i rzemieślnikami jak Wy. Życie nasze jest  tak samo ciężkie i trudne, pełne pracy, mozołu i krzywdy jak Wasze życie. Na karku siedzą nam ci sami krzywdziciele – bogaci kapitaliści – wyzyskiwacze, obszarnicy, spekulanci, sekwestratorzy i policjanci z ramienia rządu, który nam został narzucony siłą, rządu, który znosimy jak obcą i nienawistną przemoc. Należymy wraz z Wami do klas pracujących i to nas łączy nierozerwalnym węzłem solidarności i braterstwa” - przekonywali wierzących katolików polscy komuniści odwołujący się tu wyłącznie do racjonalnej argumentacji.
 
 
Ówcześni polscy komuniści  nie ukrywali przed czytelnikami – katolikami swojej szczerej, głębokiej wiary w ideę socjalizmu. Z jej praktyczną realizacją szczególnie na polskim gruncie łączyli oni wówczas ogromne wręcz gigantyczne nadzieje: „Ustrój socjalistyczny, do którego dążymy, będzie ustrojem wolnym od wyzysku i ucisku człowieka przez człowieka. Lud pracujący, a przede wszystkim klasa robotnicza, dąży do takiego sprawiedliwego ustroju. My, komuniści, jesteśmy oddziałem klasy robotniczej walczącej o zniesienie na świecie wszelkiego wyzysku i ucisku. W tej walce podajemy dłoń bratnią wszystkim pracującym i wyzyskiwanym, którzy chcą wraz z nami walczyć przeciw światu wyzysku, krzywdy, ucisku i krwawych wojen, jakiekolwiek są ich poglądy i wierzenia religijne.
 
 
My, komuniści, byliśmy zawsze, jesteśmy i pozostaniemy przeciwni gwałceniu wierzeń religijnych, przeciwni wyszydzaniu lub szykanowaniu wierzących.
 
 
Nie uznajemy w tej sprawie innego sposobu, jak przekonywanie o słuszności naszych poglądów. Jesteśmy za wolnością wszystkich wyznań i obrzędów religijnych i przeciw wszelkiemu przymusowi religijnemu” -  stwierdzali na łamach odezwy jej autorzy dając tym samym do zrozumienia czytelnikom – katolikom, że członkowie  Komunistycznej Partii Polski nie byli wcale żadnymi krwiożerczymi antychrystami z nożem w zębach ani tym bardziej pachnącymi siarką demonami z piekła rodem z rogami na głowie i ogonem lecz takimi samymi ludźmi z krwi i kości jak i oni.
Warto zaznaczyć w tym miejscu, iż autorzy odezwy z 1937 roku nie ukrywali ponadto przed czytelnikami – katolikami, iż byli zdecydowanymi zwolennikami państwa świeckiego a  nie wyznaniowego. Państwa świeckiego w imię dobra  wszystkich jego obywateli bez różnicy narodowości i wyznania : „Komuniści domagają  się oddzielenia wszystkich kościołów od państwa, szkoły od kościoła. Żądanie to nie oznacza wcale  prześladowania religii i wyznań, lecz zapobiega gwałceniu praw ludzi niewierzących, zmuszaniu ich do łożenia pieniędzy na utrzymanie kościołów i kleru, zmuszaniu ich do praktyk religijnych. Żądanie to oznacza,że wierzący każdego wyznania sami, bez pomocy i opieki państwa, zarządzają swoimi sprawami kościelnymi i majątkiem kościelnym” -  wyjaśniali wierzącym katolikom krótko i zwięźle swój punkt widzenia w kwestii  rozdziału państwa i kościoła  przedstawiciele  KC KPP.
Jak wspomniano powyżej ówcześni polscy komuniści w odróżnieniu od rządzącej w dyktatorski sposób od maja 1926 roku  jawnie faszyzującej sanacji chorobliwie rozmiłowanej aż do przesady w Józefie Piłsudskim , sanacji, która ich ścigała za wyznawane poglądy jak    przysłowiowe wściekłe psy, wsadzała do więzień, mordowała, szkalowała, piętnowała i poniżała  na każdym kroku w swojej  zjadliwej, prymitywnej propagandzie  zdawali sobie mimo ewidentnie niesprzyjających im wtedy warunków politycznych doskonale sprawę, że Polsce – ich ojczyźnie, w której nie mogli swobodnie działać groziła straszliwa wojna, najazd i zabór ze strony imperialistycznych, hitlerowskich Niemiec. W związku z tym na łamach dokumentu umieszczono takie oto  dosadnie brzmiące z dzisiejszego punktu widzenia ostrzegawcze dające wiele do myślenia refleksje : „Barbarzyński faszyzm hitlerowski niesie światu pożogę wojenną, grozi Polsce utratą niepodległości. Hitler zagarnia juz Gdańsk, dręcząc w obozach koncentracyjnych katolików na równi z robotnikami innych przekonań (...) Polityka zagraniczna ministra Becka  otwiera hitlerowskim Niemcom wrota do zaboru ziem polskich. Co więcej, rząd sanacyjny urabia Polskę od wewnątrz na modłę hitlerowską. Pierwszym obowiązkiem całego ludu polskiego, bez różnicy wiary i przekonań – jest stawić czoło temu niebezpieczeństwu, jest podać sobie ręce dla oporu przeciw zalewowi hitleryzmu w  Polsce” -  konstatowali przedstawiciele KC KPP , którzy nie zapomnieli tu także przestrzec czytelników – katolików przed prowadzącymi otwarcie, bez najmniejszego skrępowania na ówczesnym polskim gruncie wybitnie destrukcyjną, anty patriotyczną  działalność bezmyślnymi i kompletnie bezkrytycznymi miłośnikami ideologii hitlerowskiej w szczególności spod znaku antysemickiego i jednocześnie paradoksalnie ultrakatolickiego, pałkarskiego  ONR -  u: „Złą przysługę wyrządzają Wam ci, co głoszą w Polsce hitlerowską naukę nienawiści rasowej, hecę antyżydowską, krwawe pogromy będące hańbą Polski. Chcą oni rozbić szeregi ludowe, udaremnić ich walkę o wolność, o ziemię, pchnąć je do gromienia biedoty żydowskiej w interesie kapitalistów i obszarników”  -  przestrzegali  autorzy odezwy. Z dzisiejszego punktu widzenia trudno nie zgodzić się z treścią  powyższej konstatacji  kierownictwa KPP.
W podobnym co powyżej wyjaśniająco – ostrzegawczym pozbawionym najmniejszego cienia naiwności duchu brzmiały także następujące stwierdzenia kierowane do czytelników – katolików:   „Nie dajcie sie użyć za narzędzie nagonki antykomunistycznej, rozpętywanej przez rząd faszystowski. Pod szyldem walki z komunizmem organizują się wszystkie ciemne siły reakcji, wszyscy hitlerowcy polscy, wszyscy wrogowie ludu. Chcecie wolności? - pyta faszyzm – ko komunizm! Chcecie chleba? - to komunizm! Chcecie ziemi, pokoju? - to komunizm!
Nie dajcie posłuchu tym, co szczują przeciw frontowi ludowemu. Cóż to jest front ludowy? Jest to po prostu wspólna dziś sprawa wszystkich  partii ludu pracującego, całej pracującej i myślącej Polski, bez różnicy przynależności partyjnej,  przekonań i wierzeń – sprawa walki o chleb, pracę, wolność, o pokój i zabezpieczenia niepodległości Polski” - zaznaczano w dokumencie KC KPP   z silnie wyczuwalnym tu  akcentem patriotycznym w tle.
W konkluzji tej kompletnie niestety zapomnianej  dziś ostrzegawczej i antywojennej zarazem odezwy twardo stąpający po ziemi obydwiema nogami przedstawiciele KC KPP zdając sobie aż za dobrze sprawę z dramatycznego wręcz katastrofalnego położenia Polski na domiar złego rządzonej przez ludzi kompletnie oderwanych od rzeczywistości z pełną odpowiedzialnością  za wszystkie wypowiadane tu słowa bo dotyczyły ich kraju, którego niepodległości zagrażał wtedy  realnie nie „komunizm”, ale tylko i wyłącznie  psychopatyczny hitleryzm uroczyście deklarowali : „My, komuniści, wyciągamy dłoń do wszystkich katolickich organizacji grupujących ludzi pracy, do chrześcijańsko – demokratycznych związków zawodowych, organizacji rzemieślniczych, organizacji młodzieży i innych. W pełnym poszanowaniu Waszych wierzeń religijnych proponujemy Wam wspólną z nami walkę o lepszą przyszłość naszego kraju, o wydźwignięcie Polski z tej niedoli materialnej  i duchowej, w jaką pogrążyły ją długoletnie rządy sanacji, o odparcie zawisłej nad Polską grozy wojny i zagłady. Cała pracująca i myśląca Polska ma wspólny program na dzień dzisiejszy, wspólne żądania: Rozwiązać sejm mianowańców! Wolne i powszechne wybory! Amnestia dla więźniów i emigrantów politycznych! Zniesienie Berezy Kartuskiej! (...) zabezpieczyć niepodległość Polski przez politykę pokoju, drogą porozumienia ze wszystkimi państwami demokratycznymi i pokojowymi! Zniesienie wszelkich prześladowań narodowych i wyznaniowych! Wolność sumienia, słowa, druku, zebrań i stowarzyszeń! Ziemi dla chłopów bez wykupu! Rzeczywiste oddłużenie mas chłopskich! Walka z bezrobociem, ochrona życia i zdrowia pracujących przez ustawodawstwo społeczne, otwarcie dla dorastającej młodzieży dostępu do warsztatów pracy, do kwalifikacji zawodowej i wykształcenia!”. 
Dwa lata później   w  praktyce okazało się  kto miał faktycznie rację – podnoszący konsekwentnie, z uporem antyhitlerowski alarm polscy komuniści czy żyjący we własnym, wyalienowanym świecie marzeń i iluzji  reżim sanacyjny. Pierwszego września 1939 roku krwiożercza, nienasycona hitlerowska machina wojenna ruszyła z trzech stron z z całym impetem i przerażającą bezwzględnością na bezbronną i osamotnioną de facto w chwili ciężkiej próby Polskę. Sojusznicy sanacji  - Anglia i Francja, na których pomoc militarną tak bardzo w swojej dziecinnej naiwności liczyła nie udzielili jej wcale. Potrafili jedynie postawić na Polsce tak jak  rok wcześniej  uczynili to w przypadku Czechosłowacji przysłowiowy krzyżyk.
Jesienią 1939 roku w burzliwych i niełatwych dziejach narodu polskiego rozpoczęła  się trwająca blisko sześć lat do wiosny 1945 roku  zgotowana mu przez hitleryzm, przed którym ostrzegali uporczywie co warto pamiętać polscy komuniści  niewyobrażalnie koszmarna gehenna...
Dziś,  w 2013 roku w chwili gdy zbliża się kolejna już tym razem 74. rocznica hitlerowskiej agresji na  nasz kraj, my – ludzie ideowej, socjalistycznej  lewicy mamy patriotyczny obowiązek w imię obrony pokoju, wolności, swobód demokratycznych i niepodległości Rzeczypospolitej  nieustannie przypominać oczywiście każdy w miarę swoich możliwości wszystkim samodzielnie myślącym ludziom, że współcześnie miejsce faszyzmu – patologicznego, kompletnie bezwartościowego, wybitnie szkodliwego, produktu przegniłych kapitalistycznych stosunków społecznych jest tylko i wyłącznie na śmietniku historii  razem  z nacjonalizmem, szowinizmem, rasizmem, obskuranckim, kompromitującym chrześcijaństwo klerykalizmem i  antysemityzmem.  
    
  
 

Społeczność

Lenin001