Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 32 gości.

Piotr Bojko: Zyski dla jednych śmierć dla innych

Azbest_amfibolowy,_2Czechy_Vyzna.jpg

Historia wykorzystywania azbestu to lekcja dla tych, którzy dla zysków chcą wprowadzać nowe produkty bez odpowiednich badań. Lekcja tym bardziej koszmarna, że kosztowała życie kilkuset tysięcy osób.
 
100 tysięcy osób będzie umierać co roku wskutek rakotwórczych efektów azbestu – przewiduje Międzynarodowa Organizacja Pracy. Tymczasem już w 1962 r. pojawiły się pierwsze zalecenia Komisji Europejskiej przywołujące możliwość ryzyka raka płac w wyniku używania azbestu. Niestety, zupełny zakaz używania azbestu wszedł w życie na terenie Unii Europejskiej dopiero w 2005 r. Dlaczego? Prosta sprawa – chodziło o wielkie pieniądze. W lobbing przeciwko zakazowi zaangażowane były giganty branży budowlanej, wykorzystujące azbest. Te czasy bezkarności koncernów na szczęście się kończą. Choć na razie tylko w Europie.

Zabójczy biznes
 
W kilka europejskich krajach przed sądami stanęli już pracodawcy, którzy nie informowali pracowników o niebezpieczeństwach związanych z narażeniem ich na kontakt z azbestem.
 
W bezprecedensowym procesie w sprawie rakotwórczych efektów włókien azbestu, izba karna sądu w Lille skazała 4 września ub.r. firmę Alstom Power Boilers (produkującą kotły energetyczne) na karę grzywny 75 tys. euro (maksymalny wymiar) i wypłatę po 10 tys. euro odszkodowania każdemu ze 150 pracowników zakładów Stein w Lys-lez-Lannoy w północnej Francji (którzy wnieśli skargę), a wobec byłego dyrektora orzekł karę dziewięciu miesięcy więzienia z zawieszeniem  – za narażenie życia pracowników. Firmie Alstom sąd zarzucił tzw. ,,niewybaczalne przewinienie” – wbrew ustawowemu zakazowi stosowania azbestu, wprowadzonemu na terenie Francji w 1996 r., Alstom do 2001 r. nadal zatrudniał ludzi bez żadnej ochrony na stanowiskach o wysokim stopniu zagrożenia. Na 400 pracowników zatrudnionych w zakładzie w latach 1998–2001, 9 zmarło, a 90 choruje na raka płuc.

 
W 2005 r. na Sycylii ośmiu kierowników wysokiego szczebla koncernu Eternit zostało skazanych na kary więzienia w zawieszeniu. W Turynie trwa śledztwo na wielką skalę przeciwko belgijskim i szwajcarskim dyrekcjom tego samej firmy.

Pierwsze ostrzeżenia
 
Kawałek dachówki eternitowej
Sto lat temu, w 1906 r. lekarz-inspektor pracy Denic Auribalt pisał o przypadku masowych chorób pracowników zakładu w Conde-sur-Noireau, gdzie wykorzystywano azbest. Jego uwagę przyciągnęła... śmierć aż pięćdziesięciu pracowników zakładu. Auribalt pisał wtedy, że system wentylacji pomógłby zapobiegać takim sytuacjom. Ale dopiero w latach 70. w firmach wykorzystujących azbest upowszechniły się zabezpieczenia przeciwko jego działaniu. Okazały się jednak niewystarczające. Biznes na truciźnie szedł jednak w najlepsze.
 
W 1962 r. Komisja Europejska sformułowała dla sześciu państw członkowskich (Belgia, Francja, Holandia, Luksemburg, Niemcy, Włochy) zalecenia dotyczące chorób zawodowych, wśród których znalazł się także rak płuc. Raport ekspertów komisji w szczegółach opisywał ryzyko wynikające z kontaktu z azbestem. Ten sam raport podkreślał, że zagrożenie chorobami dotyczy pracowników nie tylko bezpośrednio, ale też pośrednio narażonych na ten kontakt. W 1966 r. Komisja zaleciła szerokie rozpropagowanie raportu, także wśród pracodawców, pracowników i lekarzy.
 
Mimo to, choć pierwsze zakazy produkcji azbestu pojawiły się w latach 70. i 80. w Szwecji i Danii, trzeba było czekać aż na 1 stycznia 2005 r., by wszedł zakaz jego produkcji na terenie całej Unii Europejskiej. Ten długi okres okazał się katastrofalny dla pracowników narażonych na działanie azbestu, ich rodzin, ale także dla osób mieszkających w sąsiedztwie zakładów, wykorzystujących azbest. Szacuje się, że w 2029 r. w Europie Zachodniej pół miliona zgonów będzie spowodowanych następstwami kontaktu z azbestem.

Gra o wielką kasę
 
 
Jak można było masowo wykorzystywać azbest, skoro od dawno wiedziano o jego szkodliwym wpływie? Potężny przemysł azbestowy potrafił po prostu prowadzić skuteczny lobbing, specjalizując się także w podważaniu wyników badań naukowych.
 
 
Przykładowo na początku lat 60. pneumolog Irving Selikoff uzyskał niepodważalne dowody na kluczowe znaczenie azbestu w pojawieniu się raka płuc. „Naszym życzeniem jest znalezienie sposobu na uniemożliwienie Selikoffowi tworzenia problemów i wpływania na wysokość naszych zysków” – czytamy w nocie wewnętrznej amerykańskiego koncernu Owens Corning, przygotowanej na międzynarodową kon- ferencję producentów azbestu.
 
Firmy przemysłu azbestowego bardzo szybko zaczęły działać wspólnie, przewidując coraz liczniejsze ataki przeciw swojej zabójczej działalności. Czerpały przy tym z doświadczeń ówczesnych producentów papierosów, korzystając m.in. z usług tej samej agencji PR – Hill and Knowlton. I przynosiło to efekty.
 
 
– Regulacje dotyczące pracy z azbestem wprowadzone we Francji w 1977 r., były wskutek lobbingu biznesu mniej restrykcyjne, niż np. brytyjskie z 1966 r. – tłumaczy Jean-Paul Teissoniere, adwokat francuskich ofiar azbestu. – Stowarzyszenia ofiar brytyjskich określiły nasze regulacje jako „licencję na zabijanie”.
 
Kierownictwa branży miały świadomość zagrożeń związanych z azbestem. Nie mogły tłumaczyć się niewiedzą. Na każdym spotkaniu, organizowanym na szczeblu europejskim przez kierownictwa belgijskie i szwajcarskie Eternitu, porządek dnia zawsze zawierał temat „Azbest i zdrowie”. Ważniejsze od zdrowia były jednak zyski.
 
Podczas spotkania w Paryżu w 1979 r. reprezentanci branży azbestowej zdecydowali: „koniecznym jest wsparcie lobbingu azbestu na różnych poziomach w Europie wobec pracowników, związków zawodowych, klientów i świata politycznego”.

Społeczne przebudzenie
 
 
W latach 60. sprawą zaczął zajmować się ruch związkowy we Włoszech. Jak wspomina związkowiec Nicola Pondrano: „Na drodze do pracy w fabryce Casale niemal codziennie widziałem kondukty pogrzebowe. W tym czasie nie było łatwo przekonać pracowników o tym problemie, bo chodziło przecież o miejsce, gdzie zarabiali na życie. Ale zdrowy rozsądek w końcu zwyciężył. Po co bowiem dobra płaca, skoro praca nas zabija?”
 
Prawie 20 razy pracownicy Casale wyjeżdżali do Rzymu, by pikietować przed parlamentem włoskim i różnymi ministerstwami. Strajkowali, domagając się masek ochronnych, filtrów, lepszych warunków pracy. Aż do momentu, gdy prawo przeciwko wykorzystywaniu azbestu zostało przegłosowane w 1992 r.
 
Rodziny ofiar z Casale wiążą swe nadzieje z Raffaelem Guariniello, prokuratorem z Turynu, który od pięciu lat gromadzi już materiały przeciwko kierownictwu tego dawnego zakładu koncernu Eternit. – Belgijski baron Louis de Cartier de Marchienne (Eternit Belgia) jest oskarżony wraz ze szwajcarskimi dyrektorami Thomasem i Stephanem Schmidheiny (Eternit Szwajcaria) o poważne przestępstwa – tłumaczy adwokat Sergio Bonetto.
 
W Holandii udało się już wywalczyć odszkodowania. – Choć osiągnięto to nie bez problemów – tłumaczy adwokat Bob Ruers, który w ciągu ostatnich 15 lat pomagał dziesiątkom pracowników Eternitu, w tym wdowom po robotnikach z zakładu w Goor.
 
W Belgii, tylko pracownicy zatrudnieni przy azbeście mogą korzystać z odszkodowania Funduszu Chorób Zawodowych. Członkowie rodzin, czy osoby mieszkające w sąsiedztwie zakładów nie mają takiej możliwości. Seria artykułów w prasie zmieniła jednak tę sytuację. Rząd belgijski postanowił przeznaczać każdego roku, począwszy od 2007 r., 10 milionów euro na fundusz dla ofiar azbestu.
 
Dyrekcja Eternitu Szwajcaria jesienią ub.r. stworzyła fundusz odszkodowawczy dla ofiar azbestu. Ale – podobnie jak w Belgii – jej szefostwo oficjalnie umywa ręce od całej sprawy, korzystając z licznych powiązań politycznych.

Nauka do wyciągnięcia
 
 
Odszkodowania nie załatwiają jednak sprawy. W Europie tysiące ton azbestu musi zostać usuniętych, za co zazwyczaj ponownie płacić muszą sami obywatele i państwo, a nie przemysł azbestowy. Co gorsza, kiedy wszedł w życie zakaz produkcji na bazie azbestu, przemysłowcy zachodni sprzedali maszyny do... krajów rozwijających się. Jak stwierdził Xavier Jonckheere z Belgijskiego Stowarzyszenia Ofiar Azbestu, podczas konferencji w  Parlamencie Europejskim w wrześniu 2005 r.: – To, co jest teraz zakazane w naszych krajach, jest dozwolone gdzie indziej – tam, gdzie prawo pracy jest omijane, gdzie ochrona pracowników prawie nie istnieje, gdzie lobbing azbestu jest wciąż silny.
 
 
– Afera azbestowa to jeden z największych skandali dziesięciolecia – mówił dziennikarzowi „TR” Jonathan Gueraud-Pinet z grupy parlamentarnej GUE/NGL, organizującej wspomnianą konferencję. – Lewicowa grupa parlamentarna GUE/NGL bardzo się w tę sprawę zaangażowała, broniąc praw tysięcy pracowników, którzy nieświadomi grożącego im niebezpieczeństwa pracowali wdychając włókna azbestu. Priorytetem były bowiem dochody akcjonariuszy, a nie bezpieczeństwo  pracowników. I to za jaką cenę! Odpowiednie przepisy europejskie w tej sprawie zaczęły obowiązywać dopiero od 1 stycznia 2005 r. Jednocześnie, w raporcie Europejskiej Agencji Środowiska pt. „Wczesne sygnały i spóźnione lekcje” mówi się o 400 tys. zgonów spowodowanych użyciem azbestu! Sprawa azbestu powinna nauczyć nas wyciągać lekcje z przeszłości, zgodnie z tzw. zasadą ostrożności.

Zasłona milczenia
 
 
Pozostałości po fabryce eternitu w ZawierciuPozostałości po fabryce eternitu w ZawierciuW Polsce Ludowej, niestety, podobnie jak na kapitalistycznym Zachodzie, bagatelizowano zagrożenia związane ze stosowaniem azbestu. Pierwszy zasłonę milczenia zerwał Piotr Krasucki, specjalista od medycyny pracy, który w latach 80. pisał w książce „Robotnicy Polscy” o wysokim poziomie umieralności robotników zakładów azbestowych w Ogrodzieńcu (woj. śląskie). Ale na rozwiązania systemowe przyszło jeszcze długo poczekać.
 
– Gdy w 1996 r. pojawiła się informacja o planowanym zakazie produkcji azbestu wybuchł strajk w zakładach w Ogrodzieńcu. Nie chodziło tylko o miejsca pracy, ale też o zapewnienie pracownikom pomocy medycznej, leków, sanatoriów. Poza tym pamiętajmy, że poza produkcją azbestu w Polsce, mieliśmy do czynienia z jego importem, a nawet kontrabandą. Ostatecznie w 1997 r. ustawa zakazała produkcji i sprowadzania azbestu, zapewniając równocześnie pomoc pracownikom tych zakładów.
 
– W samym Ogrodzieńcu problem ten dotyczył tysiąca ówczesnych i byłych pracowników zakładów azbestowych – mówi Cezary Miżejewski, działacz Konfederacji Pracy, zaangażowanej wówczas w obronę praw pracowników tej branży.
 
W ubiegłym roku wyszły na jaw informacje o masowych zachorowaniach na raka wśród pracowników zatrudnionych przy odgruzowywaniu ruin WTC w Nowym Jorku. Wśród pracujących tam Polaków zanotowano już kilkanaście zgonów, a sto osób znajduje się pod opieką lekarską. Okazało się, że pracownicy nie mieli nawet masek ochronnych! Zysk i obcinanie kosztów znów okazały się ważniejsze od zdrowia i życia pracowników.
 
 
Piotr Bojko
 
 
Artykuł oparty m.in. na materiale „Qui pouvait ignorer les dangers l’amiante?”, zamieszczonym w „Le Monde Diplomatique” (grudzień 2006).
Artykuł został opublikowany w czasopiśmie "Trybuna Robotnicza".

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Lenin 005