Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 27 gości.

Lew Trocki: Rezultaty i perspektywy (1906) - rozdział VII - Warunki niezbędne dla socjalizmu

Lew Dawidowicz Trocki

Tekst jest tłumaczeniem pracy Lwa Trockiego, której angielskie tłumaczenie zamieszczone jest na portalu marxists.org 
Polskie tłumaczenie pochodzi od Redakcji WR
 
 
VII.                    Warunki niezbędne dla socjalizmu

Marksizm przekształcił socjalizm w naukę, ale nie powstrzymało niektórych „marksistów” od przekształcenia marksizmu w utopię.
 
 
Rożkow, polemizując z programem uspołecznienia i spółdzielczości, przedstawił „niezbędne warunki wstępne przyszłego społeczeństwa, wyraźnie określone przez Marksa”, w następujący sposób: „Czy są już obecne” – pyta Rożkow –  „materialne, obiektywne warunki wstępne, na które składa się taki poziom rozwoju technicznego, który zmniejszy motyw osobistego zysku i troski o gotówkę [?], osobistego wysiłku, przedsiębiorczości i potrzeby ryzyka do minimum i który tym samym uczyni społeczną produkcję kwestią wysuwającą się na czoło? Taki poziom techniki jest ściśle związany z niemal całkowitą [!] dominacja produkcji na wielką skalę we wszystkich [!] gałęziach gospodarki. Czy taki etap został osiągnięty? Brakuje nawet subiektywnych, psychologicznych, niezbędnych warunków, takich jak wzrost świadomości klasowej wśród proletariatu do takiego poziomu, aby osiągnięta została duchowa jedność przeważającej masy ludu. Wiemy” – kontynuuje Rożkow – „o stowarzyszeniach producentów, takich jak znana francuska huta szkła w Albi, a także kilka stowarzyszeń rolniczych, również we Francji, a jednak doświadczenie Francji jak nic innego pokazuje, że nawet warunki tak zaawansowanego kraju nie są wystarczająco rozwinięte, aby umożliwić dominację spółdzielczości. Przedsiębiorstwa te są tylko średniej wielkości, ich poziom techniczny nie jest wyższa niż zwykłych przedsiębiorstw kapitalistycznych, nie są na czele rozwoju przemysłowego, nie wyznaczają kierunków rozwoju, ale osiągają skromny średni poziom.”
 
„Tylko wtedy, gdy doświadczenie poszczególnych stowarzyszeń producentów wskaże na ich wiodącą rolę w życiu gospodarczym można powiedzieć, że zbliżamy się do nowego systemu, tylko wtedy możemy być pewni, że zostały stworzone warunki niezbędne do jego zaistnienia.”[i]
 
 
Szanując dobre intencje tow. Rożkow, niestety trzeba przyznać, że rzadko nawet w literaturze burżuazyjnej nie spotykamy takie pomieszanie pojęć, jakie zdradza w odniesieniu do tego, co znamy jako warunki wstępne socjalizmu. Będzie warto zagłębić do pewnego stopniu w tym pomieszaniu, jeśli nie dla dobra Rożkowa, to przynajmniej ze względu na kwestię.
 
 
Rożkow oświadcza, że jeszcze nie osiągnięty został „poziom rozwoju technicznego, który zmniejszy motyw osobistego zysku i troski o gotówkę [?], osobistego wysiłku, przedsiębiorczości i potrzeby ryzyka do minimum i który tym samym uczyni społeczną produkcję kwestią wysuwającą się na czoło”.
 
 
Raczej trudno znaleźć sens w tym fragmencie. Najwyraźniej Rożkow chce po pierwsze powiedzieć, że nowoczesna technika nie wyparła jeszcze w wystarczającym stopniu ludzką siłę roboczą z sektora przemysłowego, a po drugie, że do zapewnienia tej eliminacji potrzebna byłaby „prawie” całkowita dominacja dużych przedsiębiorstw państwowych we wszystkich gałęziach gospodarki, a więc „prawie” całkowita proletaryzacja całej ludności kraju. Są to dwa warunki wstępne dla socjalizmu rzekomo „mocno określone przez Marksa”.
 
 
Spróbujmy wyobrazić sobie kształt stosunków kapitalistycznych , które wg Rożkowa napotka socjalizm, kiedy nadejdzie. „Niemal całkowita dominacja produkcji na wielką skalę we wszystkich gałęziach gospodarki” w warunkach kapitalizmu oznacza, jak już to zostało powiedziane, proletaryzację wszystkich małych i średnich producentów w rolnictwie i przemyśle, czyli zamienienia całej ludności w proletariuszy. Ale całkowite panowanie techniki maszynowej w tych dużych przedsiębiorstwach może doprowadzić do redukcji zatrudnienia ludzkiej siły roboczej do minimum, a zatem zdecydowana większość ludności kraju – powiedzmy 90% – zamieni się w rezerwową armię pracy żyjącą na koszt państwa w przytułku. Powiedzieliśmy 90% ludności, ale nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy byli logiczni i wyobrazili sobie stan rzeczy, w którym cała produkcja składa się na jeden mechanizm automatyczny należący do jednego koncernu i wymagający jedynie pracy żywej pojedynczego wytresowanego orangutana. Jak wiemy, jest to doskonale zgodne z teorią prof. Tugana-Baranowskiego. W takich warunkach „ produkcja społeczna” nie tylko zajmie „czołową pozycję”, ale wręcz całe pole. Ponadto w tych okolicznościach konsumpcja również będzie oczywiście uspołeczniona ze względu na fakt, że cały naród, z wyjątkiem 10% będących właścicielami trustu, będą żyć na koszt publiczny w przytułkach. Tak więc zza Rożkowa wygląda na nas uśmiechnięte znajome oblicze Tugana-Baranowskiego. Socjalizm może teraz wkroczyć na scenę. Ludność wychodzi z przytułków i wywłaszcza grupę wywłaszczycieli. Ani rewolucja, ani dyktatura proletariatu nie są oczywiście konieczne.
 
 
Drugi gospodarczy znak dojrzałości kraju do socjalizmu wg Rożkowa to możliwość dominacji w nim spółdzielni produkcyjnych. Nawet we Francji spółdzielcza huta szkła w Albi nie jest na wyższym poziomie, niż jakiekolwiek inne przedsiębiorstwo kapitalistyczne. Produkcja socjalistyczna staje się możliwe tylko wtedy, gdy spółdzielnie są w czołówce rozwoju przemysłowego jako wiodące przedsiębiorstwa.
 
 
Cała argumentacja od początku do końca jest postawiona na głowie. Spółdzielnie nie mogą odgrywać wiodącą rolę w rozwoju przemysłu, nie dlatego, że rozwój gospodarczy nie zaszedł wystarczająco daleko, ale dlatego, że posunął się za daleko. Niewątpliwie rozwój gospodarczy stwarza podstawę dla kooperacji, ale dla jakiego rodzaju kooperacji? Co do kapitalistycznej kooperacji, opartej na pracy najemnej – każda fabryka pokazuje nam obraz takiej kapitalistycznego kooperacji. Wraz z rozwojem techniki znaczenie takiej współpracy również rośnie. Ale w jaki sposób rozwój kapitalizmu może wysunąć spółdzielnie „na czoło przemysłu”? Na czym Rożkow opiera swoje nadzieje, że spółdzielnie mogą wyprzeć syndykaty oraz trusty i zająć ich miejsce w czołówce rozwoju przemysłowego? Jest oczywiste, że jeśli miałoby to miejsce, to spółdzielnie musiałyby wtedy po prostu automatycznie wywłaszczyć wszystkie kapitalistyczne przedsiębiorstwa, po czym pozostałoby im ograniczyć dzień roboczy wystarczająco dla zapewnienia pracy dla wszystkich obywateli i uregulować poziom produkcji w różnych gałęziach w celu uniknięcia kryzysów. W ten sposób by  ustanowiono główne elementy socjalizmu. Również w tym przypadku ani rewolucja, ani dyktatura klasy robotniczej ogóle nie byłaby konieczna.
 
 
Trzeci warunek jest natury psychologicznej: potrzebny jest „wzrost świadomości klasowej wśród proletariatu do takiego poziomu, aby osiągnięta została duchowa jedność przeważającej masy ludu”. Musimy uznać, że „duchową jedność” w tym przypadku ewidentnie oznacza świadomą socjalistyczną solidarności, wynika zatem, że towarzysz Rożkow uważa za psychologiczny warunek niezbędny dla socjalizmu organizację „przeważającej większości ludności” w partii socjaldemokratycznej. Rożkow ewidentnie zakłada zatem, że kapitalizm, spychając drobnych producentów do szeregów proletariatu, a masa proletariuszy w szeregi rezerwowej armii pracy, stworzy dla socjaldemokracji możliwość duchowego zjednoczenia i oświecenia przytłaczającej większości (90%?) ludu.
 
 
To jest tak samo niemożliwe do realizacji w świecie kapitalistycznego barbarzyństwa jak dominacja spółdzielni w sferze kapitalistycznej konkurencji. Ale gdyby to było wykonalne, to oczywiście, świadomie i duchowo zjednoczona „przytłaczająca większość” narodu zmiażdżyłaby bez trudności tych kilku magnatów kapitału i zorganizowałaby gospodarkę socjalistyczną bez rewolucji i dyktatury.
 
 
Ale tu pojawiają się następujące pytania. Rożkow uważa Marksa za swojego nauczyciela. Jednak Marks, przedstawiwszy „istotne warunki niezbędne dla socjalizmu”, w jego „Manifeście komunistycznym” uznał rewolucję 1848 r. za bezpośredni wstęp do rewolucji socjalistycznej. Oczywiście nie trzeba wielkiej przenikliwości po 60 lat, aby stwierdzić, że Marks się pomylił, ponieważ świat kapitalistyczny wciąż istnieje. Ale jak Marks mógł popełnić ten błąd? Czy on nie spostrzegł, że wielkie przedsiębiorstwa jeszcze nie dominowały we wszystkich gałęziach przemysłu, że spółdzielnie producentów  jeszcze nie stoją na czele dużych przedsiębiorstw, że zdecydowana większość ludzi nie były jeszcze zjednoczona na podstawie idei zawartych w „Manifeście komunistycznym”? Jeśli nie widzimy tych zjawisk nawet teraz, to jak to możliwe, że Marks nie dostrzegł, że nic takiego nie istniało w 1848 roku? Najwyraźniej Marks w 1848 był utopijnym młokosem w porównaniu z wieloma współczesnymi nieomylnymi automatami marksizmu!
 
 
Widzimy więc, że chociaż tow. Rożkow bynajmniej nie należy do krytyków Marksa, to całkowicie odrzuca rewolucję proletariacką jako zasadniczy warunek socjalizmu. Jako że Rożkow jedynie konsekwentnie wyrażał opinie rozpowszechniane przez znaczną liczbę marksistów w obu tendencjach naszej partii, koniecznym jest, aby zagłębić się w podstawy i błędną metodę, którą zastosował.
 
 
Trzeba zauważyć przy okazji, że argumentacja Rożkowa dotycząca losów spółdzielni jest jego własnego autorstwa. Nigdy i nigdzie nie spotkaliśmy się z socjalistami, którzy jednocześnie wierzyli w tak prosty i nieunikniony postęp koncentracji produkcji i proletaryzacji ludu z jednej strony oraz w dominującą roli spółdzielni producenckich przed rewolucją proletariacką z drugiej. Połączyć te dwie przesłanki jest o wiele trudniejsze w ewolucji gospodarczej niż w głowie, chociaż nawet tym ostatnim przypadku zawsze wydawało się to nam niemożliwe.
 
 
Ale mamy do czynienia z dwoma innymi „warunkami wstępnymi”, które stanowią bardziej typowe uprzedzeń. Niewątpliwie, koncentracja produkcji, rozwój techniki i wzrost świadomości wśród mas to podstawowe warunki wstępne dla socjalizmu. Ale te procesy odbywają się równocześnie i nie tylko są dla siebie wzajemnymi bodźcami , ale także opóźniają i ograniczają się wzajemnie. Każdy z tych procesów na wyższym poziomie rozwoju wymaga pewnego innego procesu na niższym poziomie. Ale całkowity rozwój każdego z nich jest niezgodny z pełnym rozwojem innych.
 
 
Rozwój techniki niewątpliwie znajduje swój idealny kres w postaci jednego mechanizmu automatycznego, który zdobywa surowce z łona natury i rzuca je u stóp człowieka w postaci gotowych wyrobów konsumpcyjnych. Jeśli istnienie systemu kapitalistycznego nie były ograniczone przez stosunki klasowe i walkę rewolucyjną, które z nich wynika, to powinniśmy mieć jakieś podstawy do przypuszczenia, że ​​technika zbliża się do ideału jednego mechanizmu automatycznego w ramach systemu kapitalistycznego, tym sposobem automatycznie znosząc kapitalizm.
 
 
Koncentracja produkcji wynikająca z praw konkurencji z natury dąży do proletaryzacji całej populacji. Wyodrębniając tą tendencję, mielibyśmy rację, zakładając, że kapitalizm wykona swoją pracę do końca, jeśli proces proletaryzacji nie zostanie przerwany przez rewolucję; jednak jest to nieuniknione - biorąc pod uwagę określony stosunek sił - na długo zanim kapitalizm zamieni większość narodu w rezerwowej armię pracy zamkniętą w przypominających więzienia koszarach.
 
 
Dalej - świadomość, dzięki doświadczeniu codziennej walki i świadomych wysiłków partii socjalistycznych, niewątpliwie rośnie stopniowo, a wyodrębniwszy ten proces, możemy w wyobraźni śledzić ten wzrost, aż większość ludu będzie skupiona w związkach zawodowych i organizacjach politycznych, zjednoczona duchem solidarności i wspólnotą celu. Jeżeli proces ten może naprawdę rozwijać się ilościowo bez wpływu jakościowego, socjalizm mógłby być zrealizowany pokojowo przez jednomyślną, świadomą „umowę społeczną” kiedyś w XXI lub XXII wieku.
 
 
Ale cały sęk w tym, że procesy historycznie będące warunkami niezbędnymi dla socjalizmu nie występują w izolacji, ale wzajemnie się ograniczają, a osiągnąwszy pewien poziom określony przez wiele okoliczności – który jednak jest daleki od matematycznego limitu tych procesów – przechodzą jakościową zmianę, a ich złożone połączenia przynosi to, co nazywamy rewolucją społeczną.
 
 
Zaczniemy od ostatniego wymienionego procesu - wzrostu świadomości. Odbywa się to, jak wiemy, nie na uniwersytetach, w których możliwe byłoby sztuczne zatrzymanie proletariatu na pięćdziesiąt, sto czy pięćset lat, ale w wszechstronnym życiu w społeczeństwie kapitalistycznym w oparciu o nieustanną walkę klas. Wzrost świadomości proletariatu przekształca tę walkę klas, daje jej głębszą i bardziej celową formę, która z kolei wywołuje odpowiednią reakcję ze strony klasy panującej. Walka proletariatu przeciwko burżuazji osiągnie swój finał na długo, zanim wielkie przedsiębiorstwa zaczną dominować we wszystkich gałęziach przemysłu.
 
 
Ponadto, jest oczywiście prawdą, że wzrost świadomości politycznej zależy od wzrostu liczby proletariatu, a dyktatura proletariacka zakłada, że liczba proletariatu będzie wystarczająco duża, aby przełamać opór burżuazyjnej kontrrewolucji. Ale nie znaczy to, że „przytłaczająca większość” ludności musi być proletariuszami, a „przytłaczająca większość” proletariatu świadomymi socjalistami. Oczywiste jest, że świadoma rewolucyjna armia proletariatu musi być silniejsza niż kontrrewolucyjna armia kapitału, natomiast pośrednie, wątpliwe lub obojętne warstwy ludności muszą być w takim położeniu, że system dyktatury proletariatu przyciąga je na swoją stronę i nie odpycha ich na stronę wroga. Naturalnie, proletariacka polityka musi świadomie wziąć to pod uwagę.
 
 
Wszystko to z kolei zakłada hegemonię przemysłu nad rolnictwem i dominację miasta nad wsią.
 
 
Teraz postaramy się zbadać warunki wstępne dla socjalizmu zaczynając od bardziej ogólnych, a kończąc na bardziej złożonych.
 
 
1.    Socjalizm nie jest jedynie kwestią równego podziału, ale także kwestią planowej produkcji. Socjalizm, czyli produkcja spółdzielcza na dużą skalę, jest możliwa tylko wtedy, gdy rozwój sił wytwórczych osiągnął etap, na którym duże przedsiębiorstwa są bardziej produktywne niż małe. Im bardziej duże przedsiębiorstwa przeważają nad mniejszymi, czyli im bardziej rozwinięta stała się technika, tym bardziej korzystna ekonomicznie staje się uspołeczniona produkcja i w konsekwencji, tym wyższy musi być poziom kulturalny całej populacji w wyniku równego podziału w oparciu o planową produkcję.
 
 
Ten pierwszy warunek wstępny socjalizmu istnieje już od dawna – od czasów, gdy społeczny podział pracy doprowadził do podziału pracy w manufakturze. Nabrał on na znaczeniu, gdy manufaktura została zastąpiona przez fabryki, produkcję zmechanizowaną. Duże przedsiębiorstwa stawały coraz bardziej wydajne, co również oznaczało, że socjalizacja tych dużych przedsiębiorstw uczyniłaby społeczeństwo bardziej zamożnym. Jest oczywiste, że przejście wszystkich warsztatów rzemieślniczych na wspólną własność wszystkich rzemieślników nie uczyniłoby tych ostatnich ani odrobinę bogatszymi, natomiast przejście manufaktur na wspólną własność ich pracowników lub przejście fabryk w ręce robotników w nich zatrudnionych – albo lepiej byłoby mówić o przejściu wszystkich środków wielkiej produkcji fabrycznej w ręce całego społeczeństwa – niewątpliwie podniosłoby poziom materialny ludu, a im wyższy stopień osiągnięty przez produkcję na dużą skalę, tym wyższy będzie ten poziom.
 
 
W literaturze socjalistycznej często cytuje się angielskiego posła, Bellersa[ii], który w 1696 r., tj. cale stulecie przed spiskiem Babeufa, przedłożył w Parlamencie projekt ustanawiający spółdzielnie, które miały samodzielnie sobie dostarczać wszystkiego, czego potrzebowały. Te spółdzielnie producentów miały składać się z 200-300 osób. Nie możemy tutaj przetestować tej koncepcji, nie jest z resztą konieczne dla naszego celu; ważne jest to, że gospodarka kolektywna, nawet pojmowana jedynie w zakresie grup 100, 200, 300 lub 500 osób, uznana została za korzystną z punktu widzenia produkcji już pod koniec XVII wieku.
 
 
Na początku XIX wieku Fourier sformułował swój program zrzeszeń producencko-konsumenckich, „falansterów”, z których każdy składał się z 2000-3000 osób. Obliczenia Fouriera nigdy nie wyróżniały się dokładnością, ale w każdym razie rozwój manufaktur w tym czasie dał mu szerokie pole dla gospodarczych kolektywów nieporównywalnie większych niż w przykładzie przytoczonym powyżej. Oczywiste jest jednak, że zarówno stowarzyszenia Johna Bellersa i „falanstery” Fouriera są bardzo bliskie w swoim charakterze wolnym gminom ekonomicznym, które marzą się anarchistom i których utopijność wynika nie z ich „niemożliwości” lub w ich „sprzeczności z naturą” – gminy komunistyczne w Ameryce wykazały, że były one możliwe – ale w tym, że pozostają 100-200 lat za postępem rozwoju gospodarczego.
 
 
Postęp społecznego podziału pracy z jednej strony i produkcji zmechanizowanej z drugiej doprowadził do ​​tego, że obecnie jedynym organem spółdzielczym, który mógłby wykorzystać zalety produkcji kolektywnej  na szeroką skalę jest państwo. Co więcej, produkcji socjalistycznej, zarówno z przyczyn ekonomicznych jak i politycznych, nie można zamknąć w granicach poszczególnych państw.
 
 
Atlanticus[iii], niemiecki socjalista, który nie przyjął marksistowskiego światopoglądu, obliczył pod koniec ubiegłego wieku korzyści gospodarcze, które wynikłyby z stosowania gospodarki socjalistycznej na obszarze, takim jak Niemcy. Atlanticus było w ogóle nie wyróżnia się fantazją. Jego pomysły zazwyczaj znajdowały się w kręgu gospodarczej rutyny kapitalizmu. Opiera on swoje argumenty na pismach nowoczesnych autorytetów w dziedzinie agronomii i inżynierii. To nie osłabia jego argumentów, a raczej jest jego mocną stroną, bo chroni go to przed zbędnym optymizmem. Tak czy siak, Atlanticus dochodzi do wniosku, że przy prawidłowej organizacji gospodarki socjalistycznej, przy wykorzystaniu środków technicznych z połowy lat 90. XIX wieku, pensje robotników mogłyby być dwukrotnie lub trzykrotnie wyższe, a dzień pracy mógłby być skrócony o połowę.
 
 
Nie należy sobie wyobrażać jednak, że Atlanticus był pierwszym, który pokazał korzyści ekonomiczne wynikające z socjalizmu. Większa wydajność pracy w dużych przedsiębiorstwach z jednej strony, a z drugiej konieczność planowania produkcji, o czym świadczą kryzysy gospodarcze, były znacznie bardziej przekonującymi dowodami na konieczność socjalizmu niż socjalistyczna księgowość Atlanticusa. Jego zasługa polega jedynie na tym, że wyraził te zalety w orientacyjnych liczbach.
 
 
Na podstawie tego, co zostało powiedziane, dochodzimy do wniosku, że dalszy wzrost technicznej siły człowieka czyni socjalizm coraz bardziej korzystnym; że techniczne warunki wstępne wystarczające dla kolektywnej produkcji istnieją już od 100-200 lat oraz, że w obecnym momencie socjalizm jest technicznie korzystny nie tylko na krajową, ale w ogromnym stopniu także na światową skalę.
 
 
Same techniczne zalety socjalizmu nie wystarczą, aby mógł zostać zrealizowany. W wieku XVIII i XIX zalety produkcji na dużą skalę nie ukazały się pod socjalistyczną, ale pod kapitalistyczną postacią. Nie zrealizowano planów ani Bellersa, ani Fouriera. Dlaczego nie? Bo nie istniała w tym czasie siła społeczna gotowa i zdolna do ich urzeczywistnienia.
 
 
2.    Przechodzimy teraz od produkcyjno-technicznych warunków wstępnych socjalizmu do społeczno-gospodarczych. Gdybyśmy mieli do czynienia tutaj nie ze społeczeństwem podzielonym przez antagonizm klasowy, ale z jednolitą społecznością, która świadomie wybiera swoją formację gospodarczą, obliczenia Atlanticusa byłyby niewątpliwie zupełnie wystarczające dla rozpoczęcia budownictwa socjalistycznego. Sam Atlanticus, będąc socjalistą typu bardzo wulgarnego, a więc rzeczywiście tak swoją pracę. Taki punkt widzenia na dzień dzisiejszy może być stosowany jedynie w ramach prywatnej działalności jednej osoby lub spółki. Zawsze uzasadnione jest założeniu, że każdy program reform gospodarczych, tj. wprowadzenie nowych maszyn, nowych surowców, nowego sposobu zarządzania pracą lub nowych systemów wynagrodzeń, będą zawsze akceptowane przez właścicieli, jeśli tylko można wykazać, że te plany gwarantują przewagę handlową. Ale jeśli mamy tu do czynienia z gospodarką społeczeństwa, to nie wystarczy to. Tutaj mamy konflikt przeciwstawnych interesów. To, co jest korzystny dla jednego, jest niekorzystne dla kogoś innego. Egoizm jednej klasy działa nie tylko przeciwko egoizmowi innej, ale również na niekorzyść całego społeczeństwa. Dlatego, w celu realizacji socjalizmu konieczne jest, aby wśród antagonistycznych klas społeczeństwa kapitalistycznego znaleźć siłę społeczną zainteresowaną, ze względu na swoje obiektywne położenie, realizacją socjalizmu i która jest wystarczająco silna, aby być w stanie przemóc wrogie interesy i opory, aby go zrealizować.
 
 
Jedna z podstawowych zasług naukowego socjalizmu polega na tym, że teoretycznie odkrył taką społeczną siłę – proletariat – i wykazał, że ta klasa, nieuchronnie rosnąca wraz z kapitalizmem, może znaleźć wybawienie tylko w socjalizmie, że położenie proletariatu prowadzi go w kierunku socjalizmu i że doktryna socjalizmu nie może nie stać się w dłuższej perspektywie ideologią proletariatu.
 
 
Łatwo jest zrozumieć, dlaczego Atlanticus robi ogromny krok wstecz, kiedy twierdzi, że gdy zostało udowodnione, że „poprzez przekazanie środków produkcji w ręce państwa, można nie tylko zabezpieczyć ogólny dobrobyt, a także skrócić dzień roboczy, to jest obojętne, czy teoria koncentracji kapitału i zaniku pośrednich klas społecznych jest prawdziwa, czy nie”.
 
 
Według Atlanticusa, natychmiast po udowodnieniu zalet socjalizmu, „nie ma sensu wiązać nadziei z fetyszem rozwoju gospodarczego, należy wykonać rozległe badania i rozpocząć [!] kompleksowe i staranne przygotowania do przejścia od prywatnej do państwowej lub „społeczna” produkcji ".[iv]
 
 
Sprzeciwiając się wobec czysto opozycyjnej taktyce socjaldemokratów i sugerując natychmiastowe „rozpoczęcie” przygotowań do przejścia do socjalizmu, Atlanticus zapomina, że ​​socjaldemokratom wciąż brakuje siły potrzebnej do tego oraz że Wilhelm II, Bülow i większość w niemieckiego Reichstagu, choć ma władzę w swoich rękach, nie ma najmniejszego zamiaru wprowadzać socjalizmu. Socjalistyczne pomysły Atlanticusa nie są bardziej przekonujące dla Hohenzollernów, niż pomysły Fouriera dla przywróconych na tron Burbonów, pomimo faktu, że ten ostatni oparł swoje polityczne utopie na pełnych pasji fantazjach z dziedziny teorii ekonomii, natomiast Atlanticus swoją nie mniej utopijną politykę oparł na przekonującej, po filistersku rzeczowej księgowości.
 
 
Jaki poziom musi osiągnąć zróżnicowanie społeczne, aby drugi warunek niezbędny dla socjalizmu mógł być spełniony? Innymi słowy, jaka musi być relatywna liczbowa siła proletariatu? Musi stanowić połowę, dwie trzecie czy dziewięć dziesiątych ludności? Byłoby absolutnie beznadziejnym przedsięwzięcie, aby spróbować określić ściśle arytmetyczne granice tego drugiego warunku dla socjalizmu. W pierwszej kolejności, w takim schematycznym przedsięwzięciu, należy odpowiedzieć na pytanie, kto ma być ujęty w kategorii „proletariat”. Czy powinniśmy uwzględnić dużą klasę półproletariuszy-półchłopów? Czy należy uwzględnić m.in. masy rezerwowe miejskiego proletariatu - które z jednej strony łączą się w pasożytniczym proletariatem żebraków i złodziei, a z drugiej zapełniają ulice miast jako drobni handlarze odgrywają pasożytniczą rolę w odniesieniu do systemu gospodarczego jako całości ? To nie jest proste pytanie.
 
 
Znaczenie proletariatu całkowicie zależy od roli, jaką odgrywa w produkcji na dużą skalę. Burżuazja opiera się w walce o polityczną dominację na swojej sile gospodarczej. Zanim uda się jej zabezpieczyć władzę polityczną, koncentruje środki produkcji kraju w swoich rękach. To decyduje o jej znaczeniu w społeczeństwie. Proletariat jednak, mimo wszystkich spółdzielczych fantasmagorii, pozostanie pozbawiony środków produkcji, aż do prawdziwej rewolucji socjalistycznej. Jego społeczna siła wynika z faktu, że środki produkcji, które są w rękach burżuazji, mogą być wprawiane w ruch tylko przez proletariat. Z punktu widzenia burżuazji, proletariat jest również jednym z środków produkcji, który stanowi w połączeniu z innymi jeden połączony mechanizm. Proletariat jednak jest jedyną nieautomatyczną częścią tego mechanizmu i mimo wszelkich starań nie można go zredukować do automatu. To położenie daje proletariatowi możliwość zatrzymania do woli, częściowo lub całkowicie, właściwego funkcjonowania gospodarki poprzez strajki częściowe lub generalne. Z tego jasno wynika, że ​​znaczenie proletariatu – przy identycznej liczebności – wzrasta proporcjonalnie do poziomu sił wytwórczych, które wprawia w ruch. To znaczy, że proletariusz w dużej fabryki, przy wszystkich innych czynnikach takich samych, ma większe społecznie znaczenie niż robotnik rzemieślniczy, a miejski robotnik ma większe znaczenie niż robotnik wiejski. Innymi słowy, rola polityczna proletariatu tym ważniejsze, im bardziej wielka produkcja dominuje nad małą produkcją, przemysł dominuje nad rolnictwem, a miasto dominuje nad wsią. Jeżeli weźmiemy pod uwagę historię Niemiec lub Anglii w okresie, gdy proletariat tych krajów stanowił taką samą część narodu, jaką proletariat stanowi obecnie w Rosji, przekonamy się, że nie tylko nie odgrywał on, ale z przyczyn obiektywnych nie mógł odgrywać, takiej roli, jaką rosyjski proletariat odgrywa dziś.
 
 
 
To samo, jak widzieliśmy, odnosi się do roli miast. Gdy w Niemczech ludność miast stanowiła tylko 15% całej ludności kraju, tak jak to jest w dzisiejszej Rosji, było nie do pomyślenia, aby niemieckie miasta odgrywały taką rolę w gospodarczym i politycznym życiu kraju, jaką rosyjskie miasta odgrywają dzisiaj. Koncentracja dużych instytucji przemysłowych i handlowych w miastach oraz powiązania miast z prowincją za pomocą systemu kolei dał naszym miastom znaczeniu daleko przekraczające niewielką liczbę ich mieszkańców; wzrost ich znaczenia znacznie przewyższał wzrost ich zaludnienia, podczas gdy wzrost liczby ludności miejskiej z kolei przekroczył przyrost naturalny ludności kraju jako całości... We Włoszech w 1848 roku liczba rzemieślników - nie tylko proletariuszy, ale również niezależnych majstrów - wynosiła około 15% populacji, tj. nie mniej niż udział rzemieślników i proletariatu w Rosji na dzień dzisiejszy. Ale rola ich była nieporównywalnie mniejsza niż odgrywana przez współczesny rosyjski proletariat przemysłowy.
 
 
Z tego, co zostało powiedziane, wynika jasno, że próba określenia z góry, jaki procent całej populacji musi być proletariacki w chwili zdobycia władzy politycznej jest zadaniem bezowocnym. Zamiast tego, oferujemy kilka orientacyjnych danych pokazująccyh względną liczebność proletariatu w krajach przodujących na chwilę obecną. Ludności czynnej zawodowo w Niemczech w 1895 roku było 20,5 miliona (nie licząc wojskowych, urzędników państwowych i osób bez określonego zawodu). W tym 12,5 miliona proletariuszy (w tym robotników najemnych w rolnictwie, przemyśle, handlu, a także jako służba domowa); liczba robotników rolnych i przemysłowych wyniosła 10 750 000. Wiele z pozostałych 8 mln to naprawdę również proletariusze, np. chałupnicy, pracujący członkowie rodziny itp. Liczba robotników najemnych w rolnictwie wzięta oddzielnie wyniosła 5 750 000. Ludność rolnicza stanowi 36% całej ludności kraju. Liczby te, powtarzamy, pochodzą z 1895 roku. Jedenaście lat, które minęły od tego czasu, niewątpliwie dokonały ogromnych zmian – w kierunku zwiększenia udziału ludności miejskiej w stosunku do ludności rolniczej (w 1882 r. ludność rolnicza stanowiła 42% ogółu), zwiększenia udziału proletariatu przemysłowego w stosunku do proletariatu rolnego i wreszcie zwiększenia wysokości kapitału produkcyjnego przypadającego na jednego pracownika przemysłu w porównaniu z 1895 r. Ale nawet dane z 1895 r. wskazują, że proletariat niemiecki już dawno temu stał się dominującą siłą wytwórczą w kraju.
 
 
 
Belgia, z 7 mln mieszkańców, jest czysto przemysłowym krajem. Na każde sto osób zatrudnionych w jakimś zawodzie, 41 pracuje w przemyśle w ścisłym tego słowa znaczeniu, a tylko 21 jest zatrudnionych w rolnictwie. Z ok. 3 mln wykonujących pracę zarobkową, prawie 1 800000, czyli 60%, to proletariusze. Ta liczba stanie się dużo bardziej wyrazista, jeśli dodamy do proletariatu silnie zróżnicowane społecznie elementy związane z nim – tzw. „niezależnych” producentów (niezależnych formalnie, ale w rzeczywistości niewolników kapitału), niższych urzędników, żołnierzy itd.
 
 
 
Ale pierwsze miejsce w zakresie uprzemysłowienia gospodarki i proletaryzacji ludności niewątpliwie musi być przyznane Wielkiej Brytanii. W 1901 roku liczba osób zatrudnionych w rolnictwie, leśnictwie i rybołówstwie wynosiła 2 300 000, a w przemyśle, handlu i transporcie –  12,5 miliona. Widzimy zatem, że w głównych krajach europejskich ludność miast przeważa liczebnie nad ludnością wiejską. Ale wielka przewaga ludności miejskiej jest nie tylko w poziomie sił wytwórczych, ale również w jakości jej składu osobowego. Miasto przyciąga najbardziej energiczne, zdolne i inteligentne elementy wiejskie. Dowieść tego statystycznie jest trudno, chociaż porównanie rozkładu wiekowego ludności miasta i wsi stanowi na to pośredni dowód. Ostatni fakt ma sam w sobie spore znaczenie. W Niemczech w 1896 roku 8 mln osób zatrudnionych było w rolnictwie i 8 mln w przemyśle. Ale jeśli podzielimy ludności według grup wiekowych, to widzimy, że rolnictwo ma ok. miliona mniej sprawnych fizycznie osób w wieku pomiędzy 14- 40 r.ż. , niż w przemyśł. To pokazuje, że to głównie „dzieci i starcy” pozostają na wsi.
 
 
 
Wszystko to prowadzi nas do wniosku, że ewolucja gospodarcza – rozwój przemysłu, rozwój dużych przedsiębiorstw, rozwój miast oraz wzrost proletariatu w ogóle, a proletariatu przemysłowego w szczególności – już przygotował scenę nie tylko do walki proletariatu o władzę polityczną, ale też do zdobycie tej władzy.
 
 
3. Teraz dochodzimy do trzeciego warunku wstępnego dla socjalizmu – dyktatury proletariatu. Polityka jest płaszczyzną, na której obiektywne warunki wstępne socjalizmu spotykają się z subiektywnymi. W pewnych określonych warunkach społeczno-ekonomicznych, klasa świadomie stawia sobie pewien cel – zdobycie władzy politycznej; jednoczy swe siły, ocenia siłę przeciwnika i ocenia sytuację. Nawet w tym trzecim zakresie, proletariat nie jest jednak zupełnie niezależny. Oprócz czynników subiektywnych – świadomości, gotowości i inicjatywy, których rozwój ma również własną logikę – proletariat w prowadzeniu swojej polityki napotyka wiele obiektywnych czynników, takich jak polityka klas rządzących i istniejących instytucji państwowych (tj. wojsko, szkoły, kościół państwowy), stosunki międzynarodowe itp.
 
 
 
Zajmiemy się przede wszystkim warunkami subiektywnymi: gotowością proletariatu do rewolucji socjalistycznej. Oczywiście nie wystarczy, aby poziom techniki uczynił gospodarkę socjalistyczną korzystną z punktu widzenia wydajności pracy społecznej. Nie wystarczy również, aby zróżnicowanie społeczne wywołane przez rozwój tej techniki stworzył proletariat, który jest klasą dominującą dzięki liczebności i jej roli gospodarczej i w którego obiektywnym interesie leży socjalizm. Konieczne jest również, aby ta klasa była świadoma swoich obiektywnych interesów; konieczne jest, aby rozumiała, że nie ma dla niej innego wyjścia jak socjalizm; konieczne jest, aby była zjednoczona w armii wystarczająco potężnej, aby zdobyć władzę polityczną w otwartej walce.
 
 
Byłoby głupio w tej chwili zaprzeczyć konieczności przygotowania proletariatu pod tym kątem. Tylko staromodni blankiści mogą mieć nadzieję na zbawienie z inicjatywy organizacji spiskowych ukształtowanych niezależnie od mas; albo weźmy ich przeciwieństwo, anarchistów, mających nadzieję na spontaniczny, organiczny wybuch ze strony mas, którego finału nikt nie może być pewien. Socjaldemokraci mówią o zdobyciu władzy jako świadomym działaniu klasy rewolucyjnej.
 
 
Ale wielu socjalistycznych ideologów (ideologów w złym tego słowa znaczeniu – tych, którzy stawiają wszystko na głowie wszystko) mówi o przygotowaniu proletariatu do socjalizmu w sensie jego moralnego odrodzenia. Proletariat, a nawet „ludzkość” w ogóle, musi przede wszystkim wyzbyć się swojej starej egoistycznej natury, a altruizm musi zacząć dominować w życiu społecznym itd. Jako że jesteśmy jeszcze daleko od takiego stanu rzeczy, a „natura ludzka” zmienia się bardzo powoli, socjalizm jest odłożony na kilka stuleci. Taki punkt widzenia wydaje się pewnie bardzo realistyczny i ewolucyjny i tak dalej, ale w rzeczywistości jest to tak naprawdę nic poza płytkim moralizatorstwem.
 
 
Zakłada się, że psychika socjalistyczna musi zostać wykształcona przed nadejściem socjalizmu, innymi słowy, że jest to możliwe, aby masy nabyły socjalistyczną psychikę w kapitalizmie. Nie należy mylić tutaj świadomego dążenia do socjalizmu z socjalistyczną psychiką. Ta ostatnie zakłada brak egoistycznych motywów w życiu gospodarczym, natomiast dążenie do socjalizmu i walka o niego wynikają z psychiki klasowej proletariatu. Chociaż może istnieć wiele punktów styku między psychiką klasową proletariatu i bezklasową psychiką socjalistyczną, dzieli je jednak głęboka przepaść.
 
 
Wspólna walka z wyzyskiem sprzyja wspaniałym przykładom idealizmu, braterskiej solidarności i poświęcenia, ale jednocześnie indywidualna walka o byt, wiecznie rozwarta otchłań nędzy, zróżnicowanie w szeregach samych robotników, presja nieświadomych mas od dołu i niszczący wpływ burżuazyjnych partii nie pozwalają tym pięknym przykładom w pełni się rozwinąć. Ale mimo tego wszystkiego, pomimo tego, że może pozostawać filistersko egoistyczny i nie prześcigać w „ludzkiej” wartości przeciętnego przedstawiciela klas burżuazyjnych, przeciętny robotnik wie z doświadczenia, że jego podstawowe wymagania i naturalne pragnienia mogą być spełnione tylko na ruinach ustroju kapitalistycznego.
 
 
Idealiści wyobrażają sobie odległe przyszłe pokolenia, które miałyby być godne socjalizmu, dokładnie tak samo jak chrześcijanie wyobrażają sobie członków pierwszych gmin chrześcijańskich.
 
 
Jaka nie byłaby psychika pierwszych prozelitów chrześcijaństwa – wiemy z Dziejów Apostolskich o przypadkach defraudacji mienia gminy[v] – w każdym bądź razie, w miarę jak się rozpowszechniło, chrześcijaństwo nie tylko nie odrodziło dusz wszystkich ludzi, ale samo uległo zdegenerowaniu, stało się materialistyczne i biurokratyczne; z praktyki braterskiego nauczania przemienił się w papizm, z wędrownej żebraniny w klasztorne pasożytnictwo; mówiąc w skrócie, nie tylko chrześcijaństwo nie podporządkowało sobie warunków społecznych otoczenia, w którym rozprzestrzeniało, ale samo im uległo. Nie wynikło to z braku umiejętności lub chciwości ojców i nauczycieli chrześcijaństwa, ale było konsekwencją nieubłaganego prawa uzależnienia psychiki ludzkiej od warunków życia społecznego i pracy, a ojcowie i nauczyciele chrześcijaństwa wykazali tę zależność na własnym przykładzie.
 
 
Jeśli socjalizm miałby na celu stworzenie nowej ludzkiej natury w ramach starego społeczeństwa, byłby niczym więcej niż nową wersją moralistycznych utopii. Socjalizm nie ma na celu stworzenia socjalistycznej psychiki jako warunku wstępnego dla socjalizmu, ale stworzenie socjalistycznych warunków życia jako warunku wstępnego dla psychiki socjalistycznej.
 
 

[i] N. Rożkow, „O kwestii rolnej”, str. 21-22 – L.T.

[ii] John Bellers nie był posłem, ale kwakrem-obszarnikiem, który swoje koncepcje ogłosił w formie eseju.

[iii] G. Jaegkh

[iv] Atlanticus, „Państwo przyszłości”, opublikowane przez „Dieło”, Sankt Petersburg 1906; str. 22-23 – L.T.

[v] Dz 5, 1-11

Społeczność

SIERP i MŁOT