Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 16 gości.

Zbigniew Marcin Kowalewski: Dziwna książka o Golim Otoku

goli otok.jpg

O Golim Otoku wydawnictwo Czarne opublikowało obszerne studium słoweńskiego antropologa Božidara Jezernika [1]. Można by pogratulować Czarnemu takiej inicjatywy, gdyby nie to, że Naga Wyspa to bardzo dziwna książka. Jezernik napisał ją 20 lat temu, a historiografia nie stoi w miejscu. Oto np. dłuższe (i bardzo powierzchowne) rozważania o tym, czy Stalin planował agresję na Jugosławię, czy nie, są zupełnie przestarzałe w świetle znanych od ośmiu lat badań László Rittera [2]. Nie na tym jednak polega główny problem.
 
Jezernik zgromadził bogaty materiał. Są to głównie opublikowane w prasie i w utworach publicystycznych wspomnienia, relacje i opracowania, które potraktował jako źródła, z reguły odnosząc się do nich bezkrytycznie, choć nie tylko historyka, ale również antropologa obowiązuje krytyka źródeł. Niektóre źródła są zgoła zdumiewające – Jezernik powołuje się nieraz na stalinowskie paszkwile antytitoistowskie, z całą powagą określając ich autorów mianem „wschodnich specjalistów” (!). Gdy wielokrotnie powtarza, że „sytuacja w Jugosławii przypominała (…) czasy po przejęciu władzy przez narodowych socjalistów” w Niemczech, trudno oprzeć się wrażeniu, że takie skojarzenia biorą się z lektury „prac źródłowych” owych „wschodnich” i nie tylko wschodnich „specjalistów”, takich jak Dino Kosew, Gábor Péter, Dolores Ibarruri czy James Klugmann, którzy pomawiali reżim titoistowski o faszyzm.
 
 
Jezernik nie zbadał też żadnych archiwów. Mimo tych niedostatków, zgromadzona i przetworzona przez niego wiedza o tym, co działo się na Golim Otoku i w innych obozach, jest zasadniczo wiarygodna i wartościowa. Gdy jednak tylko wypuszcza się na szersze wody, następuje katastrofa. Coś, co za sprawą mnóstwa odsyłaczy sprawia wrażenie pracy naukowej, zamienia się w mieszankę kiepskiego pamfletu, napisanego pod pewną szczególną (i już od dawna przebrzmiałą) koniunkturę polityczną – upadek titoistowskiej Jugosławii, banałów, „cudów nad bibliografią”, nierzetelności, a nawet dyrdymałek. Oto garść przykładów.
 
Jezernik automatycznie obciąża odpowiedzialnością za Goli Otok wszystkich członków ówczesnego najwyższego kierownictwa KPJ, gołosłownie i hurtem dezawuując ich wyjaśnienia w tej sprawie. Twierdzi, że jeden z przywódców rewolucji jugosłowiańskiej, Svetozar Vukmanović-Tempo, „w pierwszym tomie swoich pamiętników napisał nawet, że nigdy nie słyszał o istnieniu obozu na Nagiej Wyspie”, a przecież o tym „wiedziały nawet dzieci”. Pamiętników tych jednak nie czytał, choć są one z łatwością dostępne w bibliotekach na całym obszarze byłej Jugosławii. Bez żenady powołuje się na nie z drugiej ręki. Gdy zaś piętnuje reżim pod innym kątem, pisze z kolei, że „o tym, gdzie byli [ludzie więzieni za kominformizm] i co się z nimi działo, aż do 1953 roku nikt nie miał pojęcia”. „Nikt nie miał pojęcia” i „wiedziały nawet dzieci”…
 
Nie ma zatem co liczyć na to, że Jezernik zbada sprawę, że może przytoczy świadectwo kogoś tak ważnego (i dla wielu wiarygodnego), jak Koča Popović, który wyznał: „Słyszałem i wierzę, że nawet Tempo, jako członek ówczesnego Politbiura, nie wiedział, co się dzieje”. „Nie wykluczam również”, wyjaśniał Popović, „tego, że na podstawie ogólnego upoważnienia z góry tę monstrualną operację przeprowadzili po swojemu nasi policyjni fachowcy. Oczywiście, dziś, gdy rozmyślam o tym wszystkim, stwierdzam z żalem, że nawet my, którzy nie byliśmy w to zamieszani, nie pozostaniemy w oczach historii i przyszłych pokoleń niewinni z tego prostego powodu, że byliśmy u władzy, za której dopuszczono się takiego gwałtu na ludziach.” [3]
 
Z bardzo istotnych relacji Milovana Đilasa o tym, co kto w najbliższym otoczeniu Tity wiedział o sytuacji na Golim Otoku oraz jak i kiedy o niej się dowiedział [4], Jezernik niewiele przytacza. Dopuszcza się natomiast oburzającego nadużycia – ponieważ Đilas uważał, że „niebezpieczeństwo wcale nie było małe”, gdyż w korpusie oficerskim było wielu kominformowców, to rzekomo znaczy, że zgadzał się z opinią, iż „sytuacja po prostu wymusiła na nas Nagą Wyspę!” Owszem, Đilas uważał, że wymusiła izolację kominformowców, ale nie terror, któremu poddano ich w miejscach izolacji. Jezernik zamazuje to rozróżnienie.
 
W przedmowie do książki Adam Michnik pisze: „Vladimir Dedijer zaś twierdził: ‘Gdybyśmy nie stworzyli takiego obozu, Stalin całą Jugosławię zamieniłby w jeden wielki obóz.’” To też nieprawda. Są to przytoczone przez Dedijera [5] słowa jednego z komendantów obozu, Ante Raštegorca, za którego „nastąpiła prawdziwa kulminacja najokrutniejszych metod reedukacji więźniów i tego wszystkiego, z czego znany jest Goli Otok” [6], natomiast do samego Dedijera – on należał do tych, którzy hołdowali „etyce partyzanckiej” i „postrzegali komunizm w konfiguracji astralnej” – są zupełnie niepodobne. Michnik zaufał jednak bezkrytycznie Jezernikowi, który starając się skompromitować kolejnego działacza tej rewolucji, zasugerował, że to słowa Dedijera. Jeśli zaś chodzi o taką rzeczywiście odpowiedzialną za Goli Otok osobistość jak najbardziej zaufany współpracownik Tity, ówczesny minister spraw wewnętrznych Chorwacji, Ivan Krajačić, którego Dedijer uważał za „najmroczniejszą postać naszej przeszłości” (i za agenta radzieckich służb specjalnych przez te wszystkie lata!), to Jezernik wspomina jedynie, że „to Krajačić podsunął pomysł wykorzystania Nagiej Wyspy jako miejsca izolacji”. Jedynie izolacji, a nie również „reedukacji” politycznej przy użyciu przemocy? 
 
„Wielu autorów”, pisze natomiast (odsyłając tylko do dwóch, z których jeden…, ale o tym za chwilę), „uważa, iż Naga Wyspa, Stara Gradiška i inne miejsca odosobnienia dla kominformowców były eksperymentalnymi laboratoriami, a internowani ‘królikami doświadczalnymi, na których sprawdzano teorię socjalizmu samorządowego Kardelja’. Z tą koncepcją pierwszy wystąpił Milovan Đilas.” (Edvard Kardelj był członkiem ścisłego kierownictwa i czołowym ideologiem reżimu titoistowskiego.) Krytyczny czytelnik oczom nie wierzy – czy to możliwe, aby Đilas wypisywał takie brednie? Zagląda zatem do wskazanej przez Jezernika książki Đilasa, na wskazaną stronę, i co się okazuje? Że o niczym takim nie ma tam mowy! [7]. Đilas napisał w tej książce coś zupełnie innego – że w Jugosławii „pojęcie samorządności zrodziło się z walki z tyranią stalinowską i marzenia o prawdziwym, demokratycznym socjalizmie”… Przecież to niesłychana manipulacja.
 
Takie kwiatki można by zrywać garściami. Jezernik, jak powiedziałem, nie stroni też od dyrdymałek. Oto, twierdzi (tym razem nie powołując się już na żadne źródła), w obliczu groźby inwazji radzieckiej powstał (równie fantastyczny co szaleńczy i monstrualny) „plan całkowitego zamknięcia nurtu Dunaju w Żelaznej Bramie”. Plan ten „przeczył wszelkim prawom geografii, nie udałoby się bowiem powrócić do prehistorycznego okresu geologicznego na tym obszarze, tworząc ponownie Morze Panońskie”. A tymczasem, zapewnia Jezernik, o to właśnie chodziło! Bo morze to miało… zagrodzić drogę wojskom radzieckim. „Dla wypróbowanych kadr nie ma rzeczy niemożliwych, dla ludzi, których zawodem jest zmienianie świata, od słów do czynów nie było daleko”, szydzi Jezernik – i robi z siebie balona.
 
Słoweńskie Ministerstwo Kultury wyraźnie nie podziela opinii Michnika, że Jezernik oferuje opowieść o Golim Otoku „sporządzoną z chłodną precyzją chirurga”, bo autor skarży się, że „odrzuciło prośbę o wsparcie ponownego wydania tej książki”. Nie wiem, czy postąpiło tak ze wskazanych tu powodów, czy może dlatego, że czasy się zmieniły. Kilka lat temu koledze Jezernika z Uniwersytetu Lublańskiego, socjologowi Mitji Velikonji, rozgłos przyniosło studium „titostalgii jako części szerszego zjawiska – jugonostalgii i w ogóle nostalgii za socjalizmem”, szerzącej się w społeczeństwach byłej Jugosławii [8]. Ministerstwo wsparło wydanie Titostalgii, także po angielsku.

 
 

Artykuł ukazał się w „Le Monde diplomatique – Edycja polska”, lipiec 2013 r.
 
[1] B. Jezernik, Naga Wyspa: Gułag Tity, przełożyły J. Pomorska i J. Sławińska, Wołowiec, Czarne 2013.
 
[2] Zob. L. Ritter, „War on Tito’s Yugoslavia? The Hungarian Army in Early Cold War Soviet Strategies”, Parallel History Project on Cooperative Security (PHP), ISN of the Center for Security Studies, EHZ Zürich 2005.
 
[3] A. Nenadović, Razgovori s Kočom, Zagrzeb, Globus 1989, s. 105.
 
[4] M. Đilas, Vlast i pobuna, Belgrad, Književne Novine 1991, s. 194-203. Zob. R. Zeković, Zbornik Milovan Đilas, Belgrad, Kultura 1996, s. 189-200.
 
[5] V. Dedijer, Novi prilozi za biografiju Josipa Broza Tita t. 3, Belgrad, Rad 1984, s. 464.
 
[6] A. Rusković, „Spomin na Havaje: Goli Otok 1951-1953”, Borec nr 626-629, 2005, s. 24.
 
[6] M. Đilas, Druženje s Titom, Harrow, Aleksa Đilas 1980, s. 75.
 
[7] M. Velikonja, Titostalgia – A Study of Nostalgia for Josip Broz, Lublana, Mirovni Inštitut 2008. Zob. również J.-A. Dérens, „Podróż po jugonostalgii”, Le Monde diplomatique – Edycja polska, wrzesień 2011 r.
 

Społeczność

Niech żyje rewolucjca socjalisyczna