Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 14 gości.

Andrzej Żebrowski: Marek Edelman - antynazistowski bojownik

edelman_mlody.jpg

Z okazji 67. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim
 
Redakcja WR 
 
„Dnia 19 kwietnia 1943 roku o godzinie drugiej w nocy nadchodzą pierwsze meldunki od naszych wysuniętych czujek, że niemiecka żandarmeria i polska policja granatowa obstawiają w odstępach 25-metrowych zewnętrzne mury getta. Natychmiast zaalarmowano wszystkie grupy bojowe, które o godzinie drugiej minut piętnaście, to znaczy piętnaście minut później, zajęły swoje stanowiska bojowe. Zaalarmowana przez nas cała ludność cywilna udaje się natychmiast do przygotowanych schronów i schowków w piwnicach i na strychach. Getto jest wymarłe - nigdzie żywej duszy, czuwa tylko ŻOB.O godzinie czwartej nad ranem Niemcy w małych grupach po trzech, czterech, pięciu (by nie wzbudzić czujności ŻOB-u i ludności) zaczynają wkraczać na tereny międzygetta. Tam się dopiero formują, ustawiają się w plutony i kompanie.
 
O godzinie siódmej rano wkraczają na teren getta wojska zmotoryzowane, czołgi i samochody pancerne. Na zewnątrz Niemcy ustawiają artylerię. SS—mani są już teraz gotowi do ataku. Sprężystym, donośnym krokiem, w zwartych szeregach wkraczają w jakby wymarłe ulice getta centralnego. Wygląda na pozór tak, jakby ich triumf był kompletny, jakby garstka śmiałków ulękła się tej wyśmienicie uzbrojonej i wyposażonej, nowoczesnej armii. Jakby nagle ci niedorośli chłopcy zrozumieli, że nie ma celu porywać się z motyką na słońce. Ze na każdy ich pistolet przypada więcej kaemów niemieckich, niż oni mają do niego naboi.
 Stanowisko niemieckiego CKM podczas powstania w getcieStanowisko niemieckiego CKM podczas powstania w getcie
 Ale nie, myśmy się nie przestraszyli i nie byliśmy zaskoczeni. Czekaliśmy tylko odpowiedniego momentu. Nastąpił wkrótce. Gdy Niemcy rozłożyli się u zbiegu Miłej i Zamenhofa obozem, zabarykadowane w czterech rogach ulicy grupy bojowe otworzyły, jak to się mówi w terminologii wojskowej, koncentryczny ogień. Wybuchły pociski z nie znanej broni (to granaty naszej własnej produkcji), serie z pistoletu automatycznego pruły powietrze (trzeba oszczędzać amunicję), gdzieś dalej szczękały karabiny. Tak to się rozpoczęło.
 
  
Niemcy próbują uciekać, ale droga jest zamknięta. Na ulicy pełno trupów niemieckich. Ocaleli jeszcze szukają osłony w pobliskich sklepach i bramach. Ale schronienie okazuje się niedostateczne. „Bohaterscy” SS-mani wprowadzają więc do akcji czołgi, pod których osłoną niedobitki dwóch kompanii mają rozpocząć „zwycięski” odwrót. Ale i te nie mają zbyt wielkiego szczęścia. Pierwszy czołg spłonął od wybuchu naszej butelki zapalającej, pozostałe nie zbliżają się do naszych pozycji.”
 
W ten sposób Marek Edelman opisał w swojej książce Getto walczy początek powstania w Getcie Warszawskim [Pełen tytuł książki: Getto walczy. Udział Bundu w obronie getta warszawskiego. Książkę wydano w 1945 r.]. Edelman był członkiem Bundu (Powszechnego Żydowskiego Związku Robotniczego) – organizacji marksistowskiej, czego oczywiście się dziś nie podkreśla. O antysyjonizmie i socjalizmie Bundu Edelman mówił: “Bundowcy nie czekali na Mesjasza ani nie zamierzali wyjeżdżać do Palestyny. Uważali, że Polska to jest ich kraj i bili się o Polskę socjalistyczną, sprawiedliwą”.Aktywiści lewicowi, jak Edelman, starali się wezwać do zbrojnego oporu długo przed powstaniem. Kolportowali gazety i ostrzegali, że naziści wywożą ludzi do komór gazowych w Treblince. (Wywożono ok. 300 tys. osób - w samym getcie zginęło ok. 100 tys.). W lipcu 1942 r.:
 
 
„Dla ostatecznego i konkretnego sprawdzenia, co się dzieje z transportami ludzi odchodzącymi z getta, wysłany zostaje na „aryjską stronę” w ślad za transportem Załmen Frydrych („Zygmunt”). Podróż jego na „wschód” trwa bardzo krótko, gdyż zaledwie trzy dni. Od razu po wyjściu z murów getta wszedł w kontakt z kolejarzem dworca gdańskiego, pracującym na linii Warszawa-Małkinia, i z nim odbył podróż w ślad za transportem. Dojechał do Sokołowa, gdzie, jak informowali miejscowi kolejarze, linia kolejowa rozdwaja się i jedna bocznica idzie w kierunku Treblinki. Jeździ tą linią codziennie jeden warszawski pociąg towarowy napełniony ludźmi i wraca pusty. Żadnego dowozu żywności nie ma. Dostęp do stacji Treblinka jest dla cywilów wzbroniony. Był to niezbity dowód, że ludzie zwożeni tam zostają straceni. Następnego dnia spotkał „Zygmunt” w Sokołowie na rynku dwóch nagich Żydów, uciekinierów z Treblinki. Ci już dokładnie opisali kaźń. Nie były to więc teraz żadne domysły, lecz stwierdzone przez naocznych świadków fakty”.
 
 
Żydowska Organizacja BojowaOdznaka ŻOBOdznaka ŻOB
 
 
W październiku 1942 r,. Edelman współtworzył w getcie Żydowską Organizację Bojową – w skład której weszły trzy ugrupowania: Bund, socjalistyczni syjoniści oraz komuniści. Edelman był jednym z pięciu dowódców powstania - po śmierci Komendanta ŻOB-u, Mordechaja Anielewicza, został jego następcą.
 
W "Getto walczy" Edelman pokazuje jak jeszcze przed powstaniem akcje zbrojne ŻOB-u - miały ważny psychologiczny efekt w getcie i na Warszawiaków spoza jego murów.„18 stycznia 1943 roku getto zostaje zamknięte i zaczyna się druga akcja likwidacyjna. Tym razem nie uda je się jednak Niemcom bezkarnie przeprowadzić swoich planów. Cztery zabarykadowane grupy bojowe stawiają pierwszy zbrojny opór w getcie... po raz pierwszy niemieckie plany zostały pokrzyżowane. Po raz pierwszy rozpada się nimb nietykalnego, wszechmocnego Niemca. Po raz pierwszy społeczeństwo żydowskie przekonuje się, że można coś zrobić wbrew woli i sile niemieckiej. Nie ważne jest to, ilu Niemców padło pod strzałami ŻOB-u. Ważny jest moment psychicznego przełomu. Ważne jest to, że Niemcy, ze względu na słaby co prawda, ale dla nich niespodziewany opór, musieli akcję przerwać.”
  
Po upadku 28-dniowego powstania, ocalali opuścili płonące getto i kanałami przedostali się na stronę „aryjską” – czyli tam gdzie mieszkali nieżydowscy Polacy. Edelmanowi i innym pomogli przyjaciele z Polskiej Partii Socjalistycznej.
 
Oto jak w Getto walczy
 
 Mur warszawskiego gettaMur warszawskiego gettaEdelman opisuje ucieczkę:10 maja o godzinie dziesiątej rano przed właz na ulicy Prostej, róg Twardej zajeżdżają dwa ciężarowe samochody. W biały dzień, bez żadnej prawie obstawy (umówiona obstawa AK zawiodła i ulicę patrolują tylko trzej nasi łącznicy i jeden specjalnie delegowany do tej pracy przedstawiciel AL-u - towarzysz „Krzaczek”) - otwiera się klapa włazu i jeden po drugim, na oczach zdumionego tłumu wychodzą z czarnej jamy Żydzi z bronią w ręku (w owym czasie już sam widok Żyda jest sensacją)…. Ci, którzy przeszli na „aryjską stronę”, kontynuują dalej walkę partyzancką w lasach polskich. Większość ginie. Mała garstka żyjących bierze jako grupa ŻOB-u czynny udział w powstaniu warszawskim 1944 roku.”
 
Oczywiście, wśród powstańców w 1944 r. znajduje się również Marek Edelman.„Droga kanałami trwa całą noc. W kanałach napotykamy wciąż zasieki, które po robili tu przewidujący Niemcy. Włazy pozasypywane są gruzem. W przejściach wiszą granaty, które przy dotknięciu natychmiast wybuchają. Co pewien czas Niemcy wpuszczają gaz trujący. W tych warunkach w kanale, wysokim na siedemdziesiąt centymetrów, gdzie nie można się wyprostować, a woda sięga do ust, czekamy czterdzieści osiem godzin na wyjście. Co chwilę ktoś mdleje. Najbardziej męczy pragnienie. Niektórzy piją gęstą, szlamowatą wodę kanału. Sekundy wydają się miesiącami.
 
 
Po wojnie
 
 
Po wojnie w Łodzi Edelman studiował medycynę, po czym rozpoczął pracę jako kardiolog. W roku 1971 rozpoczął w Polsce przełomowy sposób leczenia schorzeń sercowych – metoda polegała na połączeniu krążenia żylnego z tętniczym.Gdy w 1976 r. powstał Komitet Obrony Robotników, Edelman zaoferował KOR-owi swoją pomoc lekarską – potem przyjął na swój oddział w szpitalu pobitych przez policję robotników z Ursusa i Radomia. W 1981 r. Edelman był delegatem okręgu łódzkiego na I Zjeździe „Solidarności”. Został internowany po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r., ale zwolniono go po kilku dniach po fali protestów z zagranicy.Edelman współpracował z podziemną Solidarnością i w 1983 r. odmówił uczestnictwa w oficjalnych obchodach czterdziestej rocznicy powstania w Getcie Warszawskim – w ten sposób protestował przeciwko delegalizacji Solidarności.Po zmianach w 1989, tak jak inni byli marksiści i lewicowcy – np. Jacek Kuroń i Adam Michnik - poparł liberalne środowisko postsolidarnościowe, a w kwestii wojen NATO w Jugosławii w 1999 r. czy ataku na Irak w 2003 r. zbyt łatwo uwierzył w kłamstwa rządzących w Polsce i USA.
 
Jednak Edelman nie pozostawał bierny w walce ze skrajną prawicą, z faszyzmem.
 
 
Tekst ukazał się w miesięczniku "Pracownicza Demokracja"

Społeczność

CAPITALIST