Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 12 gości.

Władza przyznała zapomogę finansową... najbogatszym

Komorowski

Pan prezydent Komorowski wrócił jakiś czas temu ze Stanów Zjednoczonych, chwaląc się, jak to Obamie spodobał się jego nowy image. Mimo dobrego humoru nie był łaskaw ułaskawić znanego działacza społecznego - Piotra Ikonowicza - który skazany został w szemranym procesie za działalność na rzecz najuboższych i pokrzywdzonych przez system lokatorów. Czyżby zły humor? Bo widać albo w dalszym ciągu nie przeszedł, albo pan prezydent Komorowski po prostu nie lubi młodych ludzi - ostatnio np pospiesznie podpisał ustawę przyznającą 3,5 miliarda złotych w ramach dotacji na mieszkania. Haczyk tkwi w tym, że jedynie najbogatszym Polakom.

Rządowy projekt MdM (Mieszkania dla Młodych) zakłada przyznanie dotacji w wysokości nawet do kilkudziesięciu tysięcy złotych do kredytu hipotetycznego przy zakupie mieszkania na rynku pierwotnym (tzn nowego mieszkania) dla młodych rodzin oraz pojedynczych osób do lat 35. Dotacje będą przyznawane od pierwszego stycznia.

Co więc oznacza to dla młodych? Niestety dla większości niewiele, ponieważ nowe mieszkania kosztują nawet prawie 400 tysięcy złotych, czasem więcej. Nie trudno zgadnąć, że młody, który z otrzymywanej pensji ledwo wiąże koniec z końcem (o ile w ogóle ma pracę), nie jest w stanie pozwolić sobie na tak drastycznie duży wydatek.

Co warto zaznaczyć - pan Komorowski podpisał wyżej wymienioną ustawę zaraz po tym, gdy do jego kancelarii wpłynęło pismo autorstwa dr Waldemara Gontarskiego na zlecenie Krzysztofa Oppenheima - pośrednika na rynku nieruchomości. Wedle tego pisma ustawa nie jest zgodną z konstytucją - jak pisze w wyżej wymienionym autor:

Jeśli pierwsze mieszkanie zostało nabyte w oparciu o kredyt hipoteczny w obcych walutach, a w związku z osłabieniem wartości waluty rodzimej, nabywca zbankrutował i utracił to mieszkanie, wsparcia nie otrzyma. Jest to nierówność ze względu na pogorszenie się sytuacji finansowej młodej osoby.

Dla przeciętnego obywatela Polski powyższa informacja jest co prawda jedynie kruczkiem prawnym, jednak pokazuje, że kapitalistyczna władza w Polsce stoi nie tylko ponad społeczeństwem (które rzekomo reprezentuje), ale także ponad prawem, które sama stanowi - szczególnie, że dr Gontarski jest ekspertem, z opinii którego dosyć często korzystają sejm i senat, a projekt ustawy - w razie wątpliwości co do zgodności z ustawą zasadniczą - winien być z miejsca skierowany do tzw kontroli prewencyjnej do Trybunału Konstytucyjnego.

Neoliberalna władza przestała nawet bawić się w jakiekolwiek pozory i jawnie pluje klasie robotniczej w twarz, przyznając coraz to większe profity sobie oraz wielkiemu kapitałowi.

Społeczność

Amerykańska gospodarka 2008