Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 75 gości.

Dowódca Hezbollahu w Syrii zabity

Hezbollah-Sharafeddine-.jpg

Jak donosi irańska telewizja PressTV, Wissam Sharafeddine, pseudonim “Sayyed Nasrallah" poległ w środę, na wschód od Damaszku, w czasie nocnych strać z islamskimi bandami wspieranymi przez USA. Informację tą potwierdził oficjalnie Hezbollah dodając iż w walkach zginęło również kilku wahabickich bojowników. Pogrzeb poległego dowódcy odbył się w czwartek w mieście Rishknaniyeh na południu Libanu.
 
Hezbollah walczy na terenie Syrii od końca maja. Jego żołnierze brali udział w wyzwalaniu strategicznego miasta al-Qusayr z rąk rebeliantów. Miasto zostało zdobyte 4 lipca po trzech tygodniach ciężkich walk.
 
Powodem zaangażowania się Hezbollahu w konflikt syryjski jest obawa przed agresją islamistów na Liban w razie gdyby wygrali oni w Syrii.

Portret użytkownika tres
 #

" Powodem zaangażowania się Hezbollahu w konflikt syryjski jest obawa przed agresją islamistów na Liban w razie gdyby wygrali oni w Syrii."

a Hezbollah to bynajmniej nie islamiści?
Też islamiści tyle że szyici, a szyici są generalnie pro-irańscy (Iran to największe państwo szyickie i zarazem państwo wyznaniowe).
 
Natomiast FSA jest wspierana m.in. przez Arabię Saudyjską, która podobnie jak Iran jest islamskim państwem wyznaniowym, zdominowanym przez wahhabitów, stanowiących odłam sunnitów.
 
Generalnie jeden pies i jedna banda. Parę lat temu część radykalnej lewicy postradała zmysły i zaczęła popierać jednych islamistów przeciwko drugim, wznosząc hasła w stylu "We are all Hezbollah" .
http://www.workersliberty.org/node/9325
Islamizm jako religijny fundamentalizm jest szkodliwy w każdej formie. Naturalnie islamiści jak na wszystkich oczadzonych średniowiecznych durniów przystało żrą się między sobą i mordują nawzajem, a oliwy do ognia dolewa wsparcie militarne regionalnych i globalnych mocarstw kapitalistycznych dla jednej czy drugiej strony konfliktu.
 
Skutkiem tego jest ciągle rosnąca, sięgająca już nawet 120 tysięcy liczba ofiar wojny domowej w Syrii.
http://en.wikipedia.org/wiki/Casualties_of_the_Syrian_civil_war
Najgorsze dla zwykłych Syryjczyków jest to, że wojna domowa wydaje się nie mieć końca.

 
Portret użytkownika cinco
 #

Państwa jak Iran czy Syria wydają się być bardziej "swojskie", bo anty-NATO. Z tym, że właśnie jak napisał tow. Tres - to w dalszym ciagu religijne państwa wyznaniowe. Mają za to inną dobrą stronę.

Państwa jak Kuba czy Wenezuela, będąc wobec NATO w wiadomej pozycji, są de facto osamotnione jako państwo socjalistyczne bądź to do niego zmierzające. W tym momencie sojusz z np Syrią, Iranem czy Białorusią (etc) jest dla nich o tyle korzystny, że mają z kim handlować, prowadzić wspólne projekty itp - ogółem mówiąc: mają w świecie wsparcie mimo wrogiego stosunku imperialistycznych państw kapitalistycznych.

Wspierać je natomiast jako takie - w celu, dajmy na to, ideowym - zamiast czysto strategicznie - nie jest za dobrym pomysłem - nawiązując do tego co pisał tow. Tres. Wyobraża sobie ktoś islamskiego fundamentalistę budującego władzę rad robotniczych? Sądzę, że gdyby mieli okazję - woleliby raczej stworzyć islamskie, kapitalistyczne państwo o potencjale potęg zachodu (np takie islamskie NATO).

 
Portret użytkownika tres
 #

sojusz z np Syrią, Iranem czy Białorusią (etc) jest dla nich o tyle korzystny, że mają z kim handlować, prowadzić wspólne projekty itp - ogółem mówiąc: mają w świecie wsparcie mimo wrogiego stosunku imperialistycznych państw kapitalistycznych.
 
Myślę, że jeśli już przyjmujemy pragmatyczny punkt widzenia to lepszymi sojusznikami militarnymi i gospodarczymi dla Wenezueli są państwa imperialne jak Rosja czy Chiny. I taka współpraca jest prowadzona. Dlatego też polityka międzynarodowa Chaveza była chwalona przez infiltrujących europejską lewicę putinowców i duginowców marzących o imperialnej Eurazji od Lizbony po Władywostok.
 
Sojusz z Assadem, Ahmadineżadem a swego czasu także z Kaddafim jest raczej dowodem na to że "tonący brzytwy się chwyta". Niemniej jednak, jeśli chodzi o współpracę międzynarodową, najwięcej dobrego (surowce w zamian za lekarzy) przyniosła Kubie współpraca z Wenezuelą. Ale to też niestety mały kraik.
 
Współpraca z nieamerykańskimi imperializmami czy też azjatyckimi satrapami to raczej niełatwy wybór wynikły z konsekwentnie antyamerykańskiego kursu boliwariańskich władz Wenezueli.  Każdy przywódca państwa musi stanąć w pewnym momencie przed dylematem, jakich dobrać sobie sojuszników i tutaj wielkiego wyboru nie ma. Lenin podpisując traktat brzeski w 1918 też stał przed takim dylematem. Różnica była taka, że wtedy w wyniszczonej wojną Europie dojrzewał płomień proletariackiej rewolucji, a w rok po Brześciu po cesarstwie nie było już śladu. Obecna sytuacja polityczna na świecie jest znacznie stabilniejsza, niż sytuacja wtedy w Europie, co może spowodować że wybór sojuszników może się okazać dla Wenezueli wyborem trwałym.
 
Co stwarza niebezpieczeństwo stania się satelitą kapitalistycznych mocarstw.

 

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

Amerykańska gospodarka 2008