Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 15 gości.

1 maja 2012 - transparenty WR na warszawskim pochodzie

1 maja 2012, korzystając z pięknej, słonecznej a można powiedzieć, nie bez przesady -  upalnej pogody, polska lewica wreszcie pokazała że 1 maja - Dzień Międzynarodowej Solidarności Ludzi Pracy -  jest jej świętem i że potrafi je godnie uczcić.
 
Bohaterem obchodów 1 maja był Jan Guz, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych. Na ten dzień pokazał, że ma serce po lewej stronie i że potrafi w Święto Pracy zorganizować marsz jakiego Warszawa nie widziała od lat. A tłumy, które wyległy na ulice miasta, świętować robotnicze święto, sprzeciwiając się antyspołecznej polityce rządu Tuska - wybrukowanej umowami śmieciowymi i śmieciowymi emeryturami, oraz śmieciowymi perspektywami na przyszłość dla wszystkich pracujących Polaków.
 
Patrząc na nieprzebrane tłumy jakie maszerowały tego dnia ulicami Warszawy, można było odczuć wrażenie że organizatorzy należycie zadbali o imponującą frekwencję tego dnia Rok temu OPZZ, kapitulując przed beatyfikowanym papieżem, zorganizowało nędzny, niespełna stuosobowy wiec.
 
 

 
 
Rok temu, w przenikliwym chłodzie i strugach deszczu to szef Kancelarii Sprawiedliwości Społecznej ratował honor robotniczego święta, prowadząc niewielką grupkę działaczy radykalnej lewicy. W tym roku jednak role się to odwróciły - i to z jak drastycznym i imponującym skutkiem, druzgocącym dla zgrywającego radykała i ideowca Ikonowicza, który przeszedł ostatnimi czasy na żołd Palikota. "Pochód" Ikonowicza - a raczej nędzna jego imitacja - nie tylko został drastycznie skrócony (Ikonowicz przemaszerował tylko ok. kilometr z ronda de Gaulle'a na Plac Defilad) ale przede wszystkim - zakończony haniebnym wprowadzeniem przez niego swoich ludzi na afirmowany przez euroliberałów kongres ruchu Janusza "Rotweilera Tuska" Palikota.
 
 

Przesłanie organizatorów pochodu było jasne - tego dnia, kiedy kapitaliści obradują w Pałacu Kultury nad korektą kapitalizmu (tutaj nawiązanie do trwającego kongresu Ruchu Palikota) - lewica przeciwko kapitalizmowi protestuje, przypominając tradycję krwawej walki robotników w Chicago z 1886 roku o ośmiogodzinny dzień pracy.
 
W neokapitalistycznej III RP prawa pracownicze są deptane, a wszystko co choć trochę związane jest z socjalizmem - wykpiwane i wyszydzane przez kapitalistyczną propagandę i jej wiernych klakierów. Mimo to liczba uczestników pochodu była tak duża, że przerosło to niemal wszystkie oczekiwania i najśmielsze marzenia wszystkich marzących o masowych manifestacjach pierwszomajowych w Polsce wreszcie się ziściły.
 
 

Policja i różne media mówiły o 12, 15, czasami 18 tysiącach, podczas gdy organizatorzy oszacowali liczbę uczestników na 26 tysięcy. Tyle osób przemaszerowało spod pomnika Kopernika ulicami Świętokrzyską, Nowym Świat i Książęca wprost do parku przy ulicy Rozbrat.
 
W pochodzie uczestniczyli członkowie SLD, OPZZ, Związku Nauczycielstwa Polskiego, Polskiej Partii Pracy, Polskiej Partii Socjalistycznej, Federacji Młodych Socjaldemokratów, Pracowniczej Demokracji, Polskiego Związku Działkowców. Nie zabrakło także niezłomnych bojowników o socjalizm. Redaktorzy portalu  "Władza Rad" wraz z osobami towarzyszącymi uczcili ten dzień honorowo, pod własnymi transparentami ze zdjęciami klasyków marksizmu - symbolizującymi rewolucyjną naukę, wskazującą nam ścieżkę walki o lepsze jutro, oraz symbolem sierpa i młota - nadal legalnym wbrew wściekłej i jadowitej nagonce antykomunistycznej prawicy. Transparenty "Władzy Rad" cieszyły się dużym zainteresowaniem przechodniów i mediów. Wśród uczestników pochodu pojawiały się opinię że do obecnych na transparencie Marksa, Engelsa, Lenina i Trockiego powinien dołączyć wybitny polski działacz ruchu robotniczego Feliks Dzierżyński "aby zrobił porządek z tym Bronkiem i Tuskiem".

 
Nie wątpimy, że ta chwila, kiedy żelazny miecz dyktatury proletariatu złamie opór burżuazji niedługo nadejdzie. Do tego jednak potrzeba ogromnej ilości codziennej wytężonej pracy, propagowania nauki marksizmu i konsolidacji klasy robotniczej w walce o wspólne cele pod jednym, socjalistycznym, czerwonym  sztandarem. Kapitalizmu nie da się uczłowieczyć, skorygować w żaden korzystny dla ludzi pracy sposób. Tylko na jego gruzach zbudować można sprawiedliwe, socjalistyczne społeczeństwo. Jest to zadanie dla tych, którzy nie wstydzą się ideowej identyfikacji z bolszewizmem i rewolucyjnym ruchem robotniczym i nie zważając na przeciwności losu są zdecydowani przekuć swoje słowa w czyny.
 

Społeczność

Pokój i ziemia