Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 82 gości.

Wróg Kapitalizmu: Śnięte prawo własności

prwł.jpg

Kapitalizm jako system społeczno-gospodarczy i wolny rynek jako rodzaj gospodarki opierają się na prawie własności prywatnej, szeroko pojętej, w tym własności prywatnej środków produkcji. Prawo własności ma być święte, nienaruszalne, zaliczające się do katalogu praw człowieka. Nie wolno go więc łamać od tak sobie. Wszystko to niby prawda, ale w praktyce okazuje się, że kluczową kwestią jest, KTO owym prawem dysponuje. Świetnie widać to chociażby po kwestii mieszkaniowej. Zwykłego człowieka prawa do posiadania własnego dachu nad głową można bowiem pozbawić bez nijakich problemów.
 
Przykładowo, w Krakowie wywalono z domu ośmioosobową rodzinę, traktując tych ludzi jak śmiecie. Ich dom wraz z ogrodem znajduje się bowiem na przyszłej ścieżce rowerowej, co ma prowadzić do jakiegoś stadionu. Gdyby to była planowana trasa szybkiego ruchu, autostrada, ważna arteria komunikacyjna z jednego końca kraju na drugi, to bym jeszcze zrozumiał (samą konieczność eksmisji, nie sposób, w jaki ją przeprowadzono). Ale tu stadion okazał się ważniejszy od człowieka. Rodzina niby dostała propozycję odszkodowania, ale dalece niższego niż wartość rynkowa ich nieruchomości; niby mają lokal zastępczy, ale za mały dla ośmiu osób, w tym kobiety w ciąży.
 
W innym mieście staruszka cierpiącego na Parkinsona od tak sobie eksmitowano. Teraz mieszka w… piwnicy. I to jest XXI wiek, środek Europy, państwo podobno szanujące prawa człowieka! W Warszawie dawni właściciele nieruchomości odzyskują – korzystając z Dekretu Bieruta, tyle że przeinaczając jego literę, w czym władze miejskie radośnie pomagają – swoje nieruchomości, w tej liczbie bloki mieszkalne razem z lokatorami. Tych się brutalnie usuwa, w czym pomagają tzw. „czyściciele kamienic”. Korzystają oni nierzadko z metod, których nie powstydziłby się Don Corleone. Rzecz jasna, wszystko legalnie, w świetle prawa.
 
Zaczęła się wiosna, a wraz z nią – sezon na eksmisje. Prawo stanowi, że nie można człowieka eksmitować zimą (chociaż różnie z tym bywa; wiadomo, przepisy są po to, żeby je łamać), toteż właściciele nieruchomości i komornicy tylko czekają, aż pora roku umożliwi im oczyszczenie kamienicy. Jesteś bezrobotny, skutkiem czego od dwóch miesięcy zalegasz z czynszem? No, to wynocha, razem z całą rodziną, na bruk… przepraszam, na kostkę Bauma! Nie licz, że ktoś ci pomoże. Masz płacić, a jak nie, to wypad! Eksmitowanym osobom przysługuje lokal socjalny, ale w zasadzie we wszystkich gminach występuje daleko posunięty niedobór tychże, toteż ludzie lądują na ulicy, w noclegowniach, ewentualnie w kontenerowych „favelach”. Ich losem nie interesuje się nikt, poza Piotrem Ikonowiczem (niedawno wsadzono go za pomoc eksmitowanym ludziom – za próbę zapobieżenia eksmisji) i jego zwolennikami, a także anarchistami i działaczami miejskimi. Władze publiczne mają ich w pewnym wyjątkowo ciemnym i niemile woniejącym miejscu.
 
W Polsce prawo własności, jak najbardziej, przysługuje. Jest jednak nienaruszalne w przypadku biznesmenów z wielką kasą na koncie, którzy z kolei mogą wywalać z posiadanych mieszkań lokatorów wedle woli. W przypadku tych drugich żadne prawo, własności w szczególności, w grę nie wchodzi. Prawo własności nie obejmuje też ludzi zamieszkujących nieruchomość zagradzającą drogę do obiektu typu stadion.
 
Jeżeli więc miasto postanowiło coś wybudować na Twoim terenie albo Twoją kamienicę właśnie sprywatyzowano, to przysługuje Ci święte i nienaruszalne prawo do bania się o dach nad głową. Tak oto wygląda polski kapitalizm – prawo własności tylko dla najsilniejszych, prawo do mieszkania w praktyce nie istnieje.
 
Tekst pochodzi z bloga "WrógKapitalizmu" (WrogKapitalizmu.blog.interia.pl) 

Społeczność

Lenin 666