Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 16 gości.

Ukraina: "Rewolucja" z biznesem gazowym w tle

separatists-ukraine.jpg

Rosyjska operacja dezintegracji Ukrainy nabiera tempa. W środę prorosyjscy separatyści przejęli kontrolę nad kluczowymi punktami w Ługańsku i Gorłowce, miastach położonych na wschodzie Ukrainy. Kijów obawia się, że niebawem straci kontrolę nad sześcioma kolejnymi obwodami.
 
W Ługańsku uzbrojeni bojownicy, wspierani przez miejscową ludność, zajęli siedziby administracji obwodowej i delegatury MSW. Okupowany jest także gmach prokuratury i lokalnej państwowej stacji telewizyjnej. W liczącym ponad 250 tys. mieszkańców mieście Gorłówka w obwodzie donieckim, członkowie prorosyjskich grup zbrojnych na czele tłumu demonstrantów przejęli w środę kontrolę nad budynkami władz miejskich i komendy milicji. Nie ma doniesień o ofiarach, a ukraińskie siły bezpieczeństwa kolejny raz wykazały się biernością.

Przejęcie przez separatystów faktycznej kontroli nad Ługańskiem, stolicą obwodu położonego tuż przy granicy z Rosją jest równoznaczne z uzyskaniem przez nich kontroli nad obfitymi złożami węgla w Donbasie.

Pełniący obowiązki prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow oskarżył funkcjonariuszy milicji we wschodnich regionach kraju o „bezczynność i zdradę”. Przyznał także, że władze w Kijowie nie są w stanie przywrócić „porządku” w obwodach ługańskim i donieckim. Ukraiński rząd obawia się, że działania separatystów rozszerzą się na inne regiony kraju. Jednocześnie Turczynow zmuszony był potwierdzić, że powodem nieudanej akcji „antyterrorystycznej” na wschodzie kraju jest nie tylko obecność rosyjskich komandosów, agentów i opłaconych podżegaczy, czy też nielojalność lub wręcz zdradziecka postawa lokalnych służb porządkowych, ale przede wszystkim- „duża ilość ludności cywilnej, otumanionej rosyjską propagandą, która popiera terrorystów i pomaga im w zajmowaniu budynków administracyjnych i destabilizacji sytuacji w regionach. Turczynow obawia się teraz„majowej ofensywy” separatystów i ostrzega, że w najbliższych dniach grupy dywersyjne mają rozpocząć działania w sześciu kolejnych obwodach Ukrainy: charkowskim, odeskim, dniepropietrowskim, zaporoskim, chersońskim i mikołajowskim.
 
Władze obawiają się nawet wkroczenia separatystów do stolicy.W związku z tym, rada miejska Kijowa, strasząc wtargnięciem uzbrojonych grup, zarządziła rozpoczęcie ćwiczeń wojskowych w Kijowie w nocy ze środy na czwartek.

Jednocześnie poinformowano, że ukraińska służba bezpieczeństwa (SBU) rozpoczęła rekrutację ochotników „w celu przezwyciężenia zagrożenia terrorystycznego i zachowania terytorialnej integralności Ukrainy”.

Ukraina musi należeć do Gazpromu

Nie ulega wątpliwości, że sympatie prorosyjskie na wschodzie Ukrainy są bardzo silne. Nie wykluczone, że gdyby doszło do referendum, mieszkańcy tych regionów opowiedzieliby się miażdżącą większością za przyłączeniem do Rosji. Nic w tym dziwnego, skoro Rosja jest im bliższa kulturowo i językowo niż zachodnia Ukraina, a w dodatku dużo bogatsza. Wynędzniałym obywatelom kraju rozkradzionego przez oligarchów imperium Putina ma do zaoferowania wyższe płace oraz stabilność gospodarczą... i to praktycznie od zaraz. Perspektywa integracji z Unią Europejską pozostaje natomiast odległa i mglista.
 
Przypomnijmy, że kiedy ważyły się losy umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE, a prezydent Janukowycz otwarcie przyznał, że jego kraj jest bankrutem i potrzebuje natychmiastowej pomocy finansowej, UE nie miała w zasadzie nic do zaoferowania. Putnin niemal nazajutrz przyznał Ukrainie kredyt w wysokości 15 miliardów dolarów a kontrolowany przez Kreml koncern gazowy Gazprom obniżył ceny błękitnego paliwa o 30%. Kiedy ukraińska drobna burżuazja - ledwie zipiąca pod jarzmem korupcji - wszczęła proeuropejską rewoltę, polski bieda-imperializm był w stanie wesprzeć Euromajdan jedynie wizytami kolejnych prawicowych krzykaczy, ośmielających banderowców pochwałami za burzenie pomników Lenina. W opowieści polskiego premiera Donalda Tuska o nowym planie Marshalla dla Ukrainy, on sam chyba już nie wierzy. Niby kilka państw zadeklarowało wstępnie wyasygnowanie pewnych kwot ale konkretów brak.
 
Tymczasem Putin jest zdeterminowany. Filarem rosyjskiej gospodarki jest eksport surowców. Kontrolowany przez Kreml koncern Gazprom to główny sponsor ekipy Władimira Władimirowicza. Parafrazując słynne amerykańskie powiedzenie: "co jest dobre dla koncernu Coca Cola, to jest dobre dla USA" należałoby stwierdzić - co jest dobre dla Gazpromu, to jest dobre również dla Rosji. Ukraina to drugi największy klient Gazpromu, a utrata tego rynku byłaby potężnym ciosem dla finansów koncernu a więc i Kremla. Putin nie miał innego wyjścia - musiał zabezpieczyć interesy Gazpromu.
 
 
Rosjanie walczą o gaz z pokładów czarnomorskich i złóż łupkowych spod Doniecka i Charkowa
 
Po wstąpieniu Krymu do Federacji Rosyjskiej ukraińskie media zaczęły zwracać uwagę na gigantyczne czarnomorskie złoża gazu ziemnego. Teraz coraz częściej mówią o olbrzymich pokładach łupkowych w Donbasie. Według Georhija Rudko, szefa ukraińskiej państwowej komisji surowców naturalnych, zidentyfikowane podmorskie pokłady gazu ziemnego u wybrzeży Krymu stanowią jedną trzecią szacowanych zasobów gazu Ukrainy. W 2012 roku w ramach prowadzonej przez prezydenta Janukowycza polityki dywersyfikacji dostaw energii, Ukraina podpisała z  koncernami Shell i ExxonMobil umowy na zagospodarowanie podmorskich pól gazowych: Skifska i Foros.
 
Secesja Krymu doprowadziła do zmiany przebiegu granic wyłącznych stref ekonomicznych na Morzu Czarnym i Azowskim. W ten sposób Kreml uniemożliwił Ukrainie wydobycie gazu ziemnego z podmorskiego złoża Skifska zalegającego między półwyspem krymskim a Rumunią. Złoże to jest uważane przez ekspertów za najbardziej perspektywiczny obszar wydobywczy na regionie. Według obliczeń ekspertów pracujących dla władz w Kijowie, wydobycie gazu z tego złoża oraz sąsiadującego pola Foros mogło by w przyszłości zaspokoić 20% rocznego zapotrzebowania Ukrainy na gaz.
 
Obecnie media przypominają, że pomiędzy Donieckiem a Charkowem znajdują się olbrzymie złoża gazu łupkowego, szacowane przez koncern Shell na o 3,5- 4 bln m3. Pod koniec stycznia zeszłego roku, firma ta podpisała 50- letnią umowę o rozdziale produkcji (Production Sharing Agreement, PSA) w ramach projektu wydobycia gazu łupkowego z tzw. złoża juzowskiego w obwodach charkowskim i donieckim. Według szacunków roczne wydobycie surowca z tego źródła w najbliższych latach miało wynieść od kilku mld m3 do ponad 10 mld m3 surowca po roku 2023.
 
Jak zauważa Piotr Maciążek  z portalu Demence 24, „ogniska zapalne na Ukrainie starannie rozniecane przez rosyjskie służby specjalne pokrywają się nie tylko z granicami językowymi, czy politycznym „programem minimum” Kremla, ale również ze złożami błękitnego paliwa nad Dnieprem. Uzyskanie jakiejś formy kontroli nad nimi przez Moskwę może skutecznie uniemożliwić energetyczne uniezależnienie się Kijowa od Gazpromu na przestrzeni najbliższych lat.”

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

LENIN