Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 26 gości.

Karol Marks: Do wydania trzeciego (przedmowa Fryderyka Engelsa z 1883 r.)

Marks i Engels

Źródło
Nie dane było Marksowi samemu przygotować do druku to trzecie wydanie. Potężny myśliciel, przed którego wielkością skłaniają się dziś nawet wrogowie, zmarł dnia 14 marca 1883 roku.
 
Na mnie. który straciłem w nim najlepszego, nieodłącznego przyjaciela od lat czterdziestu, przyjaciela, któremu zawdzięczam więcej, niż da się wyrazić słowami, na mnie spadł teraz obowiązek przygotowania do druku zarówno niniejszego trzeciego wydania jak i pozostawionego w rękopisie tomu drugiego. Jak wykonałem pierwszą część tego obowiązku, z tego muszę tutaj zdać sprawę czytelnikowi.
 
Marks zamierzał z początku przerobić większą część tekstu tomu pierwszego, wiele zagadnień teoretycznych potraktować wyraziściej, dołączyć nowe, uzupełnić materiał historyczny i statystyczny aż do ostatniej chwili. Choroba oraz dążenie do tego, żeby zakończyć ostateczną redakcję tomu drugiego, sprawiły, że poniechał tego zamiaru. Zmianie miało ulec tylko to, co najkonieczniejsze, włączone miały być tylko dodatki zawarte już w wydaniu francuskim ("Le Capital. Par. Kari Marx". Paryż. Lachatre 1873), które ukazało się w międzyczasie.
 
 
W puściźnie znalazł się też jeden egzemplarz niemiecki, częściowo przez niego skorygowany i zaopatrzony w odsyłacze do wydania francuskiego, podobnie jak egzemplarz francuski, w którym Marks wyraźnie zaznaczył miejsca, jakie należy zużytkować. Te zmiany i dodatki z niewielu wyjątkami dotyczą ostatniej części książki, działu pt. "Proces akumulacji kapitału". Tekst dotychczasowy był tu bardziej niż gdzie indziej zbliżony do pierwotnego szkicu, podczas gdy działy poprzednie zostały gruntowniej przerobione. Styl był tu więc żywszy, bardziej jednolity, ale też bardziej niedbały, upstrzony anglicyzmami, miejscami niejasny. Bieg wykładu zdradzał tu i ówdzie luki, gdyż niektóre ważne momenty były zaledwie zaznaczone.
 
Co do stylu, to Marks sam poddał gruntownej rewizji niektóre podrozdziały, a przez to, podobnie jak w częstych ustnych wskazówkach, dał mi miarę, jak daleko wolno mi pójść w usuwaniu angielskich wyrażeń technicznych i innych anglicyzmów. Dodatki i uzupełnienia Marks w każdym razie poddałby jeszcze przeróbce i zastąpiłby gładką francuszczyznę swą własną jędrną niemczyzną. Ja musiałem poprzestać na wstawieniu ich do tekstu pierwotnego i możliwie najlepszym powiązaniu z nim.
 
W tym trzecim wydaniu nie uległ więc zmianie ani jeden wyraz, o którym nie wiedziałbym na pewno, że zmieniłby go sam autor. Nie mogło mi przyjść na myśl wprowadzenie do "Kapitału" potocznego żargonu, jakim wyrażają się zazwyczaj ekonomiści niemieccy, owego pokracznego języka, w którym np. pracodawcą nazywa się ten. kto za gotówkę każe innym, żeby mu dawali swą pracę, a pracobiorcą ten, którego pracę zabiera mu się za płacę. Także w języku francuskim "travail" używa się w życiu powszednim w znaczeniu "zatrudnienie". Lecz Francuzi słusznie uznaliby za wariata ekonomistę, który by kapitalistę nazwał donneur de travail, a robotnika — receveur de travail.
 
Tak samo nie pozwoliłem sobie na sprowadzenie angielskich pieniędzy, miar i wag, używanych przez cały czas w tekście, do ich nowoniemieckich ekwiwalentów. Gdy się ukazywało pierwsze wydanie, mieliśmy w Niemczech tyleż rodzajów miar i wag co dni w roku. a w dodatku jeszcze aż dwojakie marki (marka Rzeszy miała wówczas kurs tylko w głowie Soetbeera, który wynalazł ją w końcu lat trzydziestych), dwojakie guldeny i co najmniej trojakie talary, a wśród nich jeden, którego jednostką były "nowe dwie trzecie". W naukach przyrodniczych panowała metryczna, na rynku światowym — angielska miara i waga. W tych warunkach posługiwanie się angielskimi jednostkami miary było zrozumiałe w książce, która niemal wszystkie swoje dane faktyczne musiała czerpać z angielskich stosunków przemysłowych. Wzgląd ostatni rozstrzyga jeszcze i dzisiaj, tym bardziej że odnośne stosunki na rynku światowym bodaj nie uległy zmianie, w szczególności zaś w decydujących przemysłach — żelaznym i bawełnianym — angielska skala miar i wag panuje jeszcze dziś niemal wyłącznie.
 
Wreszcie jeszcze słowo o źle czasem pojmowanym sposobie cytowania przez Marksa. Gdy idzie o dane i opisy ściśle rzeczowe, np. przy cytowaniu angielskich Błękitnych Ksiąg, cytaty są, rzecz prosta, tylko zwykłym powołaniem się na źródła. Co innego jednak, gdy cytowane są poglądy teoretyczne innych ekonomistów. Tutaj cytat ma tylko stwierdzić, gdzie, kiedy i przez kogo została po raz pierwszy jasno wypowiedziana myśl ekonomiczna, wyłoniona w przebiegu rozwoju. Chodzi zaś przy tym tylko o to, że odnośny pogląd ekonomiczny ma znaczenie dla historii nauki, że jest mniej lub bardziej adekwatnym teoretycznym wyrazem' sytuacji ekonomicznej swego czasu. Natomiast nie idzie wcale o to, czy pogląd ten z punktu widzenia autora ma jeszcze bezwzględną lub względną wartość, czy też należy już całkowicie do historii. Cytaty te są więc tylko zapożyczonym z historii nauki ekonomicznej, bieżącym komentarzem do tekstu i ustalają daty oraz autorów ważniejszych poszczególnych osiągnięć teorii ekonomicznej. A było to bardzo potrzebne w nauce, której historycy wyróżniali się dotąd tylko swym tendencyjnym i niemal karierowiczow-skim nieuctwem. — Łatwo też wobec tego będzie zrozumieć, dlaczego Marks, zgodnie ze swą przedmową do drugiego wydania, tylko wyjątkowo miał sposobność przytaczać ekonomistów niemieckich.
 
Tom drugi zapewne będzie się mógł ukazać w ciągu roku 1884.
 
Fryderyk Engels
 
Londyn, 7 listopada 1883

Społeczność

LENIN - rocznica