Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 29 gości.

Nelson Wan: Dlaczego kapitalizm wchodzi w kryzysy?

kryzys

Publikujemy tłumaczenie tekstu  dotyczącego kryzysów kapitalistycznych. Publikujemy go z zastrzeżeniem, że jeden z jego fragmentów głosi tak zwaną teorię podkonsumpcji, której sprzeciwiali się Marks i Engels. To, dlaczego kryzys powoduje nadprodukcja towarów a nie niedostateczna konsumpcja, wyjaśniliśmy w tekście "Kryzys kapitalizmu - kryzysem nadprodukcji"

Redakcja WR

Tłumaczenie tekstu: tow.Marek
 
Oryginalny tekst ukazał się na stronie marxist.com w dniu 4 kwietnia 2014 pod linkiem http://www.marxist.com/why-does-capitalism-go-into-crisis.htm

 
 
Kapitalistycznemu systemowi produkcji towarzyszy chaos, który jest centralnym elementem jego istoty - system ten nie podlega społecznej kontroli. Kapitalizm wprowadza społeczeństwa w coraz większe kryzysy. Dlaczego tak jest i jakie jest wyjście z tej sytuacji?
 
Lata 2007-2008 ukazały nam początek kryzysu, jakiego do tej pory jeszcze nie widzieliśmy.
 
Od końca II wojny światowej przeszło przez świat kilka recesji, jednak każda z nich stosunkowo szybko zastępowana była przez okresy uspokojenia czy nawet wzrostu.
Tym razem sytuacja jest inna. Nie ma uspokojenia, nie ma wzrostu. Cała Europa (włączając Wlk. Brytanię) jest obiektem fal stagnacji produkcji, bezrobocie rośnie, a koszty utrzymania gwałtownie rosną. Wszystko to pojawia się równocześnie z reakcjami oszczędnościowymi rządów oraz redukcją kosztów i zakresu usług publicznych. Oczywiście mówi się nam, że nie ma innego wyjścia, że jesteśmy wszyscy w ten proces chcąc nie chcąc włączeni, dlatego też musimy dźwigać to brzemię.
 
Ale nie są to tak znowu złe wiadomości… Dla bogatych! Bo na drugim końcu drabiny społecznego bogactwa rośnie ono w niespotykanym tempie. Raport Oxfam szacuje, że dochody 1% populacji globu ze szczytu tej drabiny wzrosły o 60% przez ostatnie 2 dekady.
 
Pytanie narzuca się samo. Jak to stało się możliwe, gdy poziom życia ogromnej większości w tym samym okresie pogorszył się? Aby znaleźć trafną odpowiedzi należy szukać jej w podstawach systemu i jego uaktualnionej sytuacji skutecznie można to zrobić jedynie, korzystając z ekonomicznej analizy systemu, jaką daje Marksizm.
 
Marks wyjaśnił, że kryzysy gospodarcze nie są jedynie mechanicznym wynikiem cyklów wzrostu i spadku, jak w ruchu wahadła, regularnie-majestatycznie, jak próbują nam wmawiać kapitalistyczni ekonomiści. Kryzysy, bowiem powstają z powodu immanentnych cech systemu kapitalistycznej produkcji. Tak o tym wspominał Marks : ``Rzeczywiste bariery w rozwoju kapitalizmu leżą w nim samym`` (Kapitał cz.3).
 

Teoria wartości oparta na pracy
 
Aby rozumieć źródła i przyczyny kryzysów musimy poznać w/w teorię, którą Marks wyprowadził i rozwinął z klasycznej ekonomii Adama Smitha i Davida Ricardo.
 
Teoria wartości oparta na pracy zakłada, że wartość danej rzeczy jest determinowana przez ilość pracy włożonej do wyprodukowania tej rzeczy; ``pracy społecznie niezbędnej``. Praca jest najbardziej dokładnym sposobem wyrażenia wartości, ponieważ jest społecznym (wspólnym dla wszystkich ludzi) przejawem procesu produkcji w ludzkiej zbiorowości planety. Wszędzie jest zawarta praca.
 
Wartość wymienna jest odpowiednikiem pracy społecznie niezbędnej przy danym poziomie rozwoju techniki i przy średnim poziomie umiejętności pracownika. Zaś cena rynkowa owej rzeczy jest tylko pieniężnym opisaniem tej wartości (sam pieniądz jest tylko przedmiotem). Prawo popytu i podaży bierze udział w kształtowaniu się cen towarów, ale nie określa w żadnym stopniu ich poziomu, kiedy podaż i popyt się równoważą.
 
 

Nadprodukcja
 
Podstawową cechą kapitalizmu jest produkcja dla osiągania zysku. Zysk ten pochodzi od wartości dodatkowej i jest wynikiem nieopłaconej pracy pracownika.

Pojawić się musi pytanie jak to możliwe skoro pracownicy otrzymują przecież swoje pensje?

 
Odpowiedź jest prosta, pracownicy nie otrzymują pełnej wartości tego, co wytwarzają.
 

Dzień pracy można podzielić na dwie części: część, w której pracownik wytwarza coś, co ma wartość jego pensji i część, za którą nie otrzymuje wynagrodzenia tj. wartość dodatkową – którą kapitalista zatrzymuje dla siebie. Kapitalista przeznaczą ją na koszty rozwoju firmy lub na własną konsumpcję.
 

Pensja, jaką otrzymuje pracownik daje mu iluzję przyzwoicie spędzonego dnia pracy za przyzwoicie opłaconą pensję. Lecz w rzeczywistości ta pensja jest równa kosztom utrzymania pracownika w gotowości do świadczenia pracy tj. żywność, ubrania, mieszkanie, edukacja itd., co pozwala na dalsze wyzyskiwanie tegoż pracownika.
 

Fakt, że kapitalizm wytwarza dla zysku, – że pracownik wytwarza większą wartość niż wynagrodzenie, jakie za nią otrzymuje – znaczy, że płace robotników nigdy nie mogą przekroczyć wartości produktów i usług wytwarzanych w całym społeczeństwie. W rezultacie, pracownicy nigdy nie będą mogli kupić dóbr, jakie wyprodukowali wspólnie w procesie pracy w ich pełnej wartości. Zwracając uwagę na ten fakt nie chodzi o to, że nie mogą sobie pozwolić na nowy telewizory, laptopy czy auta. Co najistotniejsze to fakt, że wszyscy oni, jako klasa społeczna nie są w stanie kupić zsumowanej wartości dóbr, jakie produkuje cały system.
 

Ktokolwiek, kto jest zmuszony sprzedawać swoją pracę za wynagrodzeniem jest częścią klasy społecznej – klasy pracowniczej. Klasa ta stanowi ogromną większość całego społeczeństwa, dlatego też ma silny wpływ na rynek dóbr i usług. Fakty te sprawiają, że system nieuchronnie wiedzie do nadprodukcji – sytuacji, gdy produkcja jest większa niż rynek może wchłonąć.
 

W przeciwieństwie do tego jak argumentują zwolennicy ekonomii kapitalizmu, system ten wytwarza opierając się nie na potrzebach społeczeństw, lecz na zasadzie zyskowności. Kapitalista nie jest w stanie brać pod uwagę ograniczenia rynku, który wzrasta, jako wynik działania dla zysku. Po to by przetrwać w walce konkurencyjnej, każdy kapitalista musi otrzymywać środki, stąd nieskończony ciąg dóbr musi być pompowany na rynek. Gdy rynek osiąga punkt kulminacyjny nasycenia dobrami, które już nie mogą być sprzedane, system wchodzi w kryzys – kryzys nadprodukcji.
 
 

Czynniki równoważenia

 
Rodzi się pytanie. Jeśli nadprodukcja jest nieunikniona, dlaczego kapitalizm nie jest zawsze w stanie kryzysu?

 
Chiny na przykład. Wygląda na to, że robią lepiej w porównaniu do Europy (choć rozwój gospodarczy tam też zwalnia). Wbrew prawom ekonomicznym opisanym wyżej, które tłumaczą jak nadprodukcja i kryzysy są nieuniknione w kapitalizmie, istnieją czynniki równoważenia, które należy brać pod uwagę. Chodzi o czynniki, które zapobiegają lub opóźniają kryzysy, lecz tylko jakby po to by, utorować drogę jeszcze większemu kryzysowi.

 
W kilku ostatnich dekadach, głównym czynnikiem pomocy dla klasy panującej stał się kredyt. Pozwala on na uruchomienie wielkiego impulsu do wzrostu konsumpcji. Dla kapitalisty by sztucznie poszerzyć rynek na krótki okres za cenę stworzenia jeszcze większego kryzysu w przyszłości. Obecny kryzys jest tak głęboki z tego powodu, że boom kredytowy, jaki go poprzedził, kładł fundamenty pod jeszcze większy - jako, że kredyt musi być spłacony. Dostępność kredytu tylko nadwyręża rynek ponad jego naturalne granice i może tylko odłożyć w czasie nieunikniony kryzys.

 
Globalizacja i rynek światowy pozwoliły kapitalizmowi również – czasowo - na ekspansję. ``Potrzeba stałej ekspansji rynku rzuca burżuazję po całej powierzchni planety. Musi się wszędzie usadowić, osiedlić, ustanowić stosunki `` - Manifest Partii Komunistycznej. Lecz rynek świata ma granice. Ekspansja nie może być kontynuowana na zawsze a kapitalizm staje naprzeciw granicom państwa narodowego.

 
Kapitaliści stale próbują zwiększyć zyski poprzez zwiększenie wartości dodatkowej, jakiej dostarcza pracownik. Dzieje się to poprzez wydłużanie dnia pracy lub poprawianie wydajności pracy, lecz przy tym samym poziomie płacy. Rozwój technologii i jej stosowanie, dzięki inwestowaniu w te sfery, również pozwala im na sprzedaż wyrobów za niższą cenę. Zredukowanie ilości pracy ludzkiej pozwala w efekcie na obniżanie cen własnych wyrobów dzięki zmniejszeniu wartości środków przeznaczanych na płace.

 
Tu pojawia się paradoks związany z rosnącym udziałem technologii w produkcji zasadzający się na zmniejszaniu się udziału pracy ludzkiej w procesie produkcji. Dwa fakty mają miejsce. Maszyny zastępujące opłacaną pracę nie mogą konsumować. Dlatego efektywny popyt rynkowy tj. możliwości pracowników do kupowania są zredukowane. Tymczasem, jeśli tylko praca ludzka tworzy wartość, a maszyny zastępują pracę ludzką, zdolność do tworzenia zysku staje się w dłuższej perspektywie mniejsza.
 


Kapitalizm w impasie

 
Gdy marksiści twierdzą, że kapitalizm wszedł w kryzys nie oznacza to, że sądzą, iż ten kryzys nie zostanie pokonany.

 
Kapitalizm zawsze znajdzie własną drogę do wyjścia z najgłębszego kryzysu. Oznajmiając jednak, że gospodarka wyjdzie z kryzysu ponownie nic nam nie mówi. Realnym problemem jest odpowiedź na pytanie: jak długo wychodzenie potrwa, jakie przyniesie koszty?
 

Tym razem koszty stają się zbyt duże do udźwignięcia przez społeczeństwo.

 Wojna była w historii bardzo efektywnym środkiem eliminowania nadprodukcji poprzez zniszczenie sił wytwórczych, środków produkcji. Jakkolwiek, w obecnych czasach, wojna wydaje się być poza zasięgiem realnych szacunków.

 
Z osiągnięciem przez zbrojenia i przemysł będący ich źródłem poziomu, jaki dziś mamy, globalny konflikt niesie ryzyko zniszczenia ludzkości – czego kapitaliści sobie nie życzą. Miedzy, kim toczyłaby się taka wojna?

 
Dlatego zamiast wojny między państwami rysuje się perspektywa prędzej wojny między klasami - wojny między 1% a 99%.

 
Ekonomia Keynesowska – pomysł na poszerzenie roli państwa w gospodarce i inwestowania w nią przez rząd oraz stymulowania części popytowej rynku nie jest w stanie zażegnać kryzysu. Państwa po prostu nie mają pieniędzy na to. W istocie, rynki finansowe podsuwają rządom wprost przeciwne interesom samych rządów rozwiązania a mianowicie zmniejszanie wydatków państwa. W krótkim okresie wysiłek państwowego inwestowania może przynieść tylko krótkie uspokojenie. Możliwe kroki to podniesienie podatków kapitalistom, co zmniejszy ich dochody lub podnieść podatki pracownikom, co uderzy w stronę popytową przedsięwzięcia lub zwiększać deficyt i w następstwie zwiększać zadłużenie publiczne. Długi muszą jednak być spłacane a do tego w tej chwili są na granicy wszelkich limitów.

 
Na przeciwnym końcu ekonomicznej układanki widzimy monetarystyczne polityczne zagrywki ``równoważenia budżetów`` i ``elastycznych rynków pracy``, które w niczym nie pomagają. Ekstremalne ograniczenia budżetowe przyniosą jedynie spadek konsumpcji i pogłębią kryzys, a ceną tego jest i będzie potworne bezrobocie i społeczny kolaps. Spójrzmy na przypadek thatcherowskiego monetaryzmu. Między 1979 r. i 1981 r. inflacja wzrosła równolegle ze wzrostem bezrobocia. A wszystko to w czasie spadku produkcji. Wzrost pojawił się dopiero, gdy polityka monetarystyczna została porzucona. Dziś stopy procentowanie są na ekstremalnie niskich poziomach, więc banki centralne nie są w stanie ich obniżyć dla zachęcenia kredytobiorców – chyba, że banki zaczną płacić klientom za zaciąganie kredytów!

 
Dość popularną propozycją ze strony reformatorów jest dziś ``opodatkowanie bogatych``.

 
Ale przykład prezydenta Francji François Hollande pokazał, że wzrost opodatkowania bogatych nie daje rezultatu, bowiem że właściciele zamykają swoje fabryki w danym kraju i przenoszą się gdzieś indziej. Nazywa się to zjawisko przepływami kapitałów i ostatnią rzeczą po tej dewastacji społeczeństw, jaką one same chcą to nawet zmniejszenie inwestycji.

 
USA, GB i EU aktualnie wykorzystują stosują taktykę zwaną ułatwieniami ilościowymi a potocznie drukowaniem pieniędzy. Ale taktyka ta zmniejsza przychody. Podobnie jak stosowanie heroiny przez uzależnionych wymaga stałego zwiększania dawek, aby osiągnąć pożądany stan, tak pompowanie pieniędzy w gospodarki bez zwiększania wielkości produkcji, może prowadzić do gwałtowne inflacji, co nie rozwiąże żadnego problemu.

 

Socjalistyczna alternatywa

 
W kapitalizmie oszczędności i wyrzeczenia wysuwa się, jako uzdrowicielski projekt. Widzimy więc, jak stosuje się masowo cięcia na całym świecie.

 
Mówi się nam, że zwykli ludzie muszą płacić za kryzys. Nawet poważni komentatorzy ze strony klasy kapitalistycznej przewidują przynajmniej 10-letni okres cięć, a nawet nie wykluczają 20 lat. Pytanie nasuwa się samo: jak wiele społeczeństwa mogą wytrzymać?

 
Istnieje jednak pozytywna alternatywa. Jeśli produkcja w społeczeństwie mogłaby być poddana kontroli samych pracowników oraz być racjonalnie planowana, wtedy bogactwo społeczeństwa byłoby dystrybuowane w oparciu o społeczne potrzeby i oczekiwania, a nie zysk. Napotykane przez ludzkość problemy społeczne i ekonomiczne mogłoby zostać z łatwością rozwiązane.

 
W kapitalizmie - z aktualnym kryzysem nadprodukcji - funkcjonuje organiczna sprzeczność ``biedy pośród bogactwa``. Produkowana jest obecnie wystarczająca ilość żywności by wyżywić całą ludzkość. Tymczasem miliony, co roku umierają z braku żywności. Puste domy wypełniają całe przestrzenie z bezdomnymi obok. Miliony bezrobotnych i jeszcze więcej pracujących po 50-60 godzin tygodniowo.
 

W oparciu o planowaną demokratycznie produkcję w państwie socjalistycznym możemy stwarzać warunki do pełnego zatrudnienia ze znacząco zmniejszonym dniem pracy, pewną płacę, mieszkania i edukację dla wszystkich, bezpłatną opiekę lekarską i godną emeryturę. Uzyskanie tego stanu wymaga przejęcia kluczowych składników gospodarki – banków, infrastruktury oraz kluczowych korporacji światowych i zarządzania nimi w interesie przeważającej większości społeczeństwa zamiast w interesie kapitalistów – totalnej mniejszości.
 

 
System gospodarki kapitalistycznej sam rozsiewa ziarna własnej destrukcji tworząc grunt pod rewolucję. Poprzez rewolucyjny ruch masowy, program Marksizmu z jego socjalistyczną alternatywą kapitalizm i społeczeństwo klasowe mogą zostać obalone. Rodzaj ludzki może być skierowany w nową epokę i po raz pierwszy wykorzystać w pełni swój potencjał. Socjalizm nie będzie końcem historii, lecz jej początkiem.

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci