Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 1 użytkownik i 22 gości.

Kryzys kapitalizmu – kryzysem nadprodukcji– komentarz do tekstu Nelsona Wana

Madryt, osiedle Sesena - luksusowy pustostan i groteskowy absurd kapitalizmu

(Na zdjęciu luksusowe madryckie osiedle Sesena, wzniesione przed kryzysem 2008 r, które nadal pozostaje niezamieszkane z powodu braku chętnych na mieszkania, mimo milionów bezdomnych w Europie. Jest do jeden z największych absurdów kapitalizmu, jakie ujawniły się podczas kryzysu ostatnich lat)

Tekst jest tekstem polemicznym wobec ukazałego się na portalu WR artykułu Nelsona Wana pt. Dlaczego Kapitalizm wchodzi w kryzysy? 

System kapitalistyczny, oparty na prywatnej własności środków produkcji i maksymalizacji zysku jako najważniejszej zasadzie prowadzenia działalności gospodarczej nieuchronnie prowadzi do sprzeczności.
 
Przyjrzyjmy się podstawowym marksowskim kategoriom opisu gospodarki kapitalistycznej i zastanówny się, jak wygląda mechanizm, który wpędza kapitalizm w kryzysy. Oczywiście każdy kryzys jest różny od poprzedniego, ale kryzysy istnieją odkąd istnieje kapitalizm i będą istnieć do kiedy będzie istnieć kapitalizm. Nie istnieje „kapitalizm z ludzką twarzą” w ramach którego można by wyeliminować kryzysy.
 
Proces produkcji

Do produkcji dobra (które jeśli możemy sprzedać na rynku nazywamy towarem) konieczne są siły wytwórcze. Na siły wytwórcze składa się siła robocza (ludzka praca) i środki produkcji (maszyny, fabryki, narzędzia, ziemia). Siły wytwórcze zwane są inaczej kapitałem przy czym siła robocza to inaczej kapitał zmienny (v), a środki produkcji to kapitał stały (c). Wartość użytkowania siły roboczej w danym przedziale czasu (powiedzmy rok) dana jest przez wielkość konieczną do jej społecznej reprodukcji, a nie przez wartość towaru jaki wyprodukuje dany robotnik, inaczej kapitalista po pełnym opłaceniu robotników wychodziłby „na zero” i nie notowałby zysku. Robotnicy są więc niedostatecznie opłacani w porównaniu do ich rzeczywistej produktywności . Wielkość tej nieopłaconej pracy robotnika równa jest zyskowi kapitalisty (m). Całkowita wartość wyprodukowanego towaru wynosi więc c+v+m. Zysk dzielony przez ilość zainwestowanego kapitału wynosim/(c+v) i wartość tę nazywamy stopą zysku. Dysponując daną ilością kapitału K kapitalista zastanawia się w jaki sposób go spożytkować, aby wartość m była jak największa. Jako że kapitalista posiada najczęściej skończoną i dobrze określoną ilość kapitału, maksymalizując zysk kapitalista maksymalizuje stopę zysku. Oczywiście opisywany przez nas schemat ogranicza się do kapitału przemysłowego – jeśli chodzi o kapitał finansowy – to u niego źródłem zysku jest procent. Pozostańmy jednak przy kapitale przemysłowym.
 
Nasz kapitalista chcący zmaksymalizować zysk musi rozdzielić swój kapitał pomiędzy c i v. Czyli np. więcej wydać na najnowsze maszyny kosztem niższych płac roboczych, bądź też podwyższyć płace, bez inwestycji w nowe maszyny Inwestycja w najnowsze maszyny może jednak mimo wszystko pomóc kapitaliście odnieść większe zyski przez fakt, że jeśli wykorzysta on dotychczas niestosowaną, lecz bardziej efektywną technologię to zysk może być większy, przez to, że wzrośnie efektywność pracy. Dlatego też kapitaliści akumulują kapitał, dążąc jednocześnie do placenia robotnikom jak najmniej. Jednocześnie poszczególne przedsiębiorstwa łączą się w trusty, kartele i koncerny które pozwalają ich właścicielom dysponować większym kapitałem – nazywamy to koncentracją kapitału.
 
Weźmy na przykład producenta samochodów. Akumulacja kapitału i wzrost efektywności produkcji doprowadzają do wzrostu produkcji danego towaru – w tym wypadku samochodów. Przedsiębiorstwo kwitnie dopóki istnieje efektywny popyt na samochody. Znaczną część ludzi którzy kupują samochody stanowią klasy pracujące których dochody zależą od wysokości płacy roboczej. W związku z tym że dla kapitalisty konieczne jest minimalizowaniewysokości płacy roboczej – istnieje poważne ryzyko, że robotników po prostu nie będzie stać, aby kupić całość wyprodukowanych przez dane przedsiębiorstwo samochodów. Gdy taka sytuacja powtarza się w wielu branżach gospodarki tak, że kapitaliści są zmuszeni do ograniczenia produkcji wtedy mówimy o kryzysie, a konkretniej o klasycznym kryzysie nadprodukcji.
 
Nadprodukcja czy podkonsumpcja?

A gdyby tak się zastanowić – w czym leży problem. Fakt wyprodukowania przez danego kapitalistę zbyt dużej ilości samochodów czy też innych towarów sam w sobie nie jest przyczyną kryzysu. Kryzys pojawia się, kiedy danego towaru jest na rynku zbyt dużo w stosunku do efektywnego społecznego popytu na niego i gdy dzieje się tak w wielu dziedzinach gospodarki. Tak więc kryzys nadprodukcji należy rozumieć jako kryzys spowodowany wyprodukowaniem zbyt wielu towarów w stosunku do efektywnego społecznego popytu na nie. Nie istnieje bowiem jedna, z góry zdefiniowana ilość samochodów, domów, komputerów itd. na Które w danej jednostce czasu stać społeczeństwo.
 
 
Nie istnieje nadprodukcja absolutna, nadprodukcja zawsze jest osadzona w jakichś realiach społeczno-gospodarczych. Możnaby więc stwierdzić odwrotnie – to nie to, że to że za dużo się produkuje, ale to że za mało się konsumuje jest przyczyną kryzysu. Marks skwitował to słowami
 
W ostatecznym rozrachunku przyczyną wszystkich rzeczywistych kryzysów jest zawsze nędza i ograniczona konsumpcja mas w przeciwieństwie do dążenia produkcji kapitalistycznej , aby tak rozwijać siły produkcyjne, jak gdyby ich jedyną granicę stanowiła absolutna zdolność konsumpcyjna społeczeństwa [1]

Na to powołuje się Michel Husson w książce „Kapitalizm bez znieczulenia” uważając, że nie można sobie przeciwstawiać keynesistowskiej koncepcji kryzysu podkonsumpcji marksistowskiej teorii kryzysu nadprodukcji. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Husson ma rację.
 
 
Czemu nie podkonsumpcja?

 
Podkonsumpcja jako taka istniała jednak zawsze, od samego początku istnienia społeczeństwa klasowego. Jak pisze Fryderyk Engels w pracy „Anty-Duhring Na nieszczęście, zaniżona konsumpcja mas, ograniczenie konsumpcji masowej do tego, co jest niezbędne do podtrzymania życia i rozmnażania się, wcale nie jest zjawiskiem nowym. Istnieje tak długo, jak długo istnieją klasy wyzyskujące i wyzyskiwane . [2]
 

Zarówno w ustroju feudalnym jak i w niewolnictwie podstawowe masy pracującej ludności – chłopi pańszczyźniani czy też niewolnicy – cierpieli niedostatek, a w bogactwa opływała tylko garstka szczęśliwców należących do klas panujących. Typowe, cyklicznie występujące kryzysy pojawiły się jednak dopiero w kapitalizmie – na początku XIX wieku. Jak dalej pisze Engels Jeżeli więc niepełna konsumpcja jest od tysięcy lat trwałym zjawiskiem historycznym, a następujący w kryzysach ogólny zastój w zbycie, spowodowany nadwyżką produkcyjną, ujawnił się dopiero przed pięćdziesięciu laty, trzeba całej wulgarnoekonomicznej płytkości pana Dühringa, żeby nową kolizję tłumaczyć nie nowym zjawiskiem nadprodukcji, lecz istniejącym od tysięcy lat zjawiskiem zaniżonej konsumpcji. To tak, jak gdyby ktoś chciał w matematyce tłumaczyć zmianę stosunku dwóch wielkości, stałej i zmiennej, nie tym, że zmienna się zmienia, lecz tym, że stała została taka sama. [3]
 

Jak kwituje tę kwestie Fryderyk Engels – kryzys kapitalistyczny jest kryzysem nadprodukcji, nadprodukcji, która jest zjawiskiem nowym w kapitalizmie i całkowicie oddzielnym od podkonsumpcji:
 
 
dopiero kapitalistyczna forma produkcji doprowadza do kryzysów. Zaniżona konsumpcja mas jest więc też przesłanką kryzysów i odgrywa w nich dawno uznaną rolę; ale mówi nam ona równie mało o przyczynach istnienia kryzysów dziś, jak o przyczynach ich nieistnienia dawniej[3]
 

Kapitalistyczna nadprodukcja wywołana jest bowiem przez dążenie kapitalistów do maksymalizacji zysku. Kapitaliści, dążąc do maksymalizacji zysków, tak jak napisaliśmy wcześniej inwestują swój kapitał tak, aby maksymalizować stopę zysku. Wskutek czego inwestują nie w produkcję chleba, mleka i innych artykułów pierwszej potrzeby, ale w produkcję tych dóbr, która przynosi największą stopę zysku. To prowadzi do nadprodukcji, bo podążający za trendem kapitaliści produkują więcej niż społeczeństwo jest w stanie skonsumować. Przyczyna nadprodukcji tkwi jednak w działaniu kapitalistów i jego motywacji jaką jest maksymalizacja stopy zysku, a nie w nieodłącznej dla społeczeństwa klasowego podkonsumpcji. Engels rozwiewa wszystkie wątpliwości na ten temat|:
 
 

Weźmy jednak przykład z przemysłu bawełnianego. Jeżeli w jednym tylko, stosunkowo małym mieście Oldham - jednym z tuzina miast położonych w pobliżu Manchesteru, liczących od 50 do 100 000 mieszkańców i zajmujących się przemysłem bawełnianym - jeżeli w tym jednym tylko mieście w ciągu czterech lat, 1872-1875, liczba wrzecion przędących jeden tylko numer 32 wzrosła z 2 1/2 miliona do 5 milionów, tak że w jednym tylko średnim mieście angielskim taka sama ilość wrzecion, jaką w ogóle posiada przemysł bawełniany całych Niemiec z Alzacją włącznie, przędzie tylko jeden numer, i jeżeli w innych gałęziach i okręgach angielskiego i szkockiego przemysłu bawełnianego nastąpił wzrost W tym samym mniej więcej stosunku, to trzeba pokaźnej dozy fundamentalnej bezczelności, żeby dzisiejszy kompletny zastój w zbycie przędzy bawełnianej i bawełnianych tkanin tłumaczyć obniżoną konsumpcją angielskich mas, a nie nadprodukcją angielskich fabrykantów bawełny. [4]
 

 
Marks ponadto zwraca w „Kapitale” uwagę, że „ujawniają się one [kryzysy] i wybuchają nasamprzód nie w handlu detalicznym, który ma do czynienia z bezpośrednią konsumpcją, lecz w sferach handlu hurtowego i banków, oddających do dyspozycji tego handlu pieniężny kapitał społeczeństwa.” [5]

 
Jak Marks wyjaśnia [6], dzieje się tak, ponieważ to „czy nabywcą T' [towaru] jest ostateczny jego konsument, czy też kupiec, który zamierza je znów sprzedać, nie zmienia to bezpośrednio [dla kapitalisty produkcyjnego] w niczym sprawy. (…) Skoro np. przędzę już sprzedano, ruch okrężny wartości kapitałowej, którą reprezentuje przędza, może rozpocząć się na nowo niezależnie od tego, co się wtedy dzieje z tą sprzedaną przędzą. Dopóki produkty udaje się sprzedać, dopóty z punktu widzenia producenta kapitalistycznego wszystko odbywa się normalnie”. Dlatego „ujawnia się on [kryzys] nie w bezpośrednim kurczeniu się popytu konsumpcyjnego, popytu ze strony konsumpcji indywidualnej, lecz w kurczeniu się wymiany kapitału na kapitał, w kurczeniu się procesu reprodukcji kapitału”.
 

Co więcej – wbrew twierdzeniom podkonsumpcjonistów – przed krachem, rozszerzonej „reprodukcji kapitału może towarzyszyć rozszerzona konsumpcja indywidualna (a więc popyt) ze strony robotników, gdyż konsumpcja produkcyjna proces ten rozpoczyna i w nim pośredniczy”. Poziom płac (niski lub wysoki) nie odgrywa w wybuchaniu kryzysów żadnej roli. Kluczowa jest nie zaniżona konsumpcja proletariatu, ale produkcja kapitalistów ponad możliwości społeczeństwa – i właśnie w ten sposób należy rozumieć cytat przytaczany przez Hussona. 

 
 
 
Przypisy:
 
[1] Michel Husson, Kapitalizm bez znieczulenia
[2 Fryderyk Engels, Anty Duhring  http://www.marxists.org/polski/marks-engels/1876/anty_dur/03.htm
[3]tamże
[4]tamże
[5] Karol Marks, „Kapitał”, t. III, str. 463
[6] Tamże, t. II, str. 95-96

Portret użytkownika tres
 #

Różnica między marksistowskim pojmowaniem kryzysu jako kryzys nadprodukcji a keynesistowskim pojmowaniem kryzysu jako podkonsumpcji ma znaczące konsekwencje dla poglądu na przyszłość kapitalizmu. Na spór - "reforma czy rewolucja?", "reformować czy obalać?".
 
Jeśli założymy że kryzys jest wynikiem przede wszystkim zbyt niskiej konsumpcji mas, oznacza to, że zwiększenie jej do pewnego poziomu powinno zażegnać przyczyny kryzysów, co tworzy reformistyczne iluzje. Wyjaśnienie kryzysu jako kryzys nadprodukcji pokazuje natomiast działalność kapitalistów jako główne źródło kryzysów gospodarczych i pokazuje, że problem ma charakter klasowy i nie wynika z samej nędzy. Uznanie nadprodukcji jako źródła kryzysów sprzyja więc opowiedzeniu się za koniecznością obalenia kapitalizmu.
 
Z tego powodu też rewizjonizm polegający na przedstawianiu podkonsumpcję jako źródło kryzysów może obniża poziom ideologiczny rewolucyjnego ruchu robotniczego i może tworzyć szkodliwe iluzje możliwości istnienia utopii pod tytułem "kapitalizm z ludzką twarzą". Dlatego też kompletne, a nie wybiórcze, przytaczanie poglądów Marksa i Engelsa zawartych m.in. w "Kapitale" jest tak istotne, zwłaszcza kiedy istnieją widoczne analogię z współczesnością, tak jak ma to miejsce w przytoczonych cytatach z "Anty-Duhringa" Engelsa.

 

Społeczność

Pokój i ziemia