Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 7 gości.

Kandydaci do PE odpowiadają na pytania WR: Lidia Geringer de Oedenberg

Lidia Geringer de Oedenberg - kandydatka nr 1 SLD-UP w wyborach do europarlamentu w okręgu dolnośląsko-opolskim

W związku z zbliżającymi się wyborami do PE, rozesłaliśmy do lewicowych kandydatów ankietę z następującymi pytaniami:
 
1) Czy czuje się Pan/-i reprezentantem ludzi pracy jako kandydat z lewicowej listy?
 
2)Czy poparłby/-aby Pan/-i dążenie do wprowadzenia ogólnoeuropejskiej płacy minimalnej?
 
3) W Unii Europejskiej jest 27 milionów bezrobotnych i liczba ta ciągle rośnie, co powoduje rozszerzanie się obszarów ubóstwa. Czy poparłby/-aby Pan/-i wprowadzenie ogólnoeuropejskich przepisów prawa pracy ustalających 30-godzinny tydzień pracy. Czy zgadza się Pan/-i z tym, że skrócenie tygodnia roboczego poprawiłoby sytuację ludzi pracy, likwidując bezrobocie?
 
4) Wg Fundacji im. Friedricha Eberta w krajach "starej piętnastki" co czwarty pracownik należy do związku zawodowego, a w Polsce co ósmy. Fundacja w raporcie z 2009 r. stwierdziła również, że Polska należy do 3 państw unijnych, w których najtrudniej założyć związek zawodowy. Czy uważa Pan/-i, że należy zmienić ustawodawstwo, które utrudnia pracownikom zrzeszanie się w związkach zawodowych? Jaki jest Pana/-i pogląd na ich rolę w gospodarce?
 
5) Czy poparłby/-aby Pan/-i postulat nacjonalizacji strategicznych sektorów gospodarki celem zwiększenia kontroli społeczeństwa nad dochodem narodowym?
 
Oto odpowiedź nadesłana przez Lidię Geringer de Oedenberg - nr 1 SLD-UP w okręgu wyborczym nr 12 (dolnośląsko-opolskie):
_________________________________________________________________________________
 


1) Czy czuje się Pan/-i reprezentantem ludzi pracy jako kandydat z lewicowej listy?

Jako kobieta z sercem po lewej stronie jak najbardziej czuję się reprezentantką ludzi pracy. Od samego początku mojej pracy poselskiej staram się aktywnie wspierać dolnośląskie i opolskie związki zawodowe jak np. OPZZ, ZNP czy wrocławskie „Floriany”, czyli Związek Zawodowy Strażaków i Związek Zawodowy Kominiarzy. Ponadto chętnie spotykam się z pracownikami dużych przedsiębiorstw i zakładów produkcyjnych. Pomagam także Spółdzielcom, wspieram ich działalność i kibicuję im od wielu lat. Moje zaangażowanie potwierdzą odznaczenia, które otrzymałam – wszelkie informacje na ten temat znajdują się na mojej stronie internetowej:
www.lgeringer.pl

2) Czy poparłaby Pani dążenie do wprowadzenia ogólnoeuropejskiej płacy minimalnej?

 
Wprowadzenie ogólnoeuropejskiej płacy minimalnej to pomysł dobry, ale bardzo trudny w realizacji. Oczywisty jest fakt, że chcielibyśmy w  Polsce zarabiać porównywalne pieniądze, co mieszkańcy zachodniej części Europy. Na chwilę obecną nie jest to możliwe. Przykładowo płaca minimalna w Luksemburgu według danych Eurostatu na rok 2013 wynosi 1874,19 euro, czyli ok. 7500 zł. W Polsce jest to 1680 zł brutto. Niemniej jednak należy zauważać pozytywne aspekty tej sprawy. 10 lat w Polsce stawka minimalna wynosiła 849 zł brutto, czyli obecnie zarabiamy dwa razy więcej.

 
W kwestii ogólnoeuropejskiej płacy minimalnej trzeba wziąć także pod uwagę zarobki i możliwości ekonomiczne pozostałych państw rozwijających się jak np. Bułgaria, Rumunia, Chorwacja, czy kraje bałtyckie, a także państw wkryzysie jak Grecja czy Portugalia. Trzeba po prostu mierzyć siły na zamiary.

Pierwszym krokiem powinno być ustanowienie w każdym kraju UE z osobna poziomu płacy minimalnej dla pracujących tamże, bo nie we wszystkich państwach takie regulacje istnieją.

3) W Unii Europejskiej jest 27 milionów bezrobotnych i liczba ta ciągle rośnie, co powoduje rozszerzanie się obszarów ubóstwa. Czy poparłby Pani wprowadzenie ogólnoeuropejskich przepisów prawa pracy ustalających 30-godzinny tydzień pracy. Czy zgadza się Pani z tym, że skrócenie tygodnia roboczego poprawiłoby sytuację ludzi pracy, likwidując bezrobocie?
 
 
Wydaje mi się, że samo skrócenie tygodnia pracy nie wystarczy. PrzykładFrancji, która w ten sposób chciała walczyć z bezrobociem pokazuje, że ten zamysł nie sprawdził się.
 
 
Skracanie czasu pracy jednemu pracownikowi i zatrudnianie drugiego, to podwójne koszty dla pracodawcy i dlatego wcale nie jest on skłonny zatrudniać kolejnego pracownika.
 
 
Unia Europejska proponuje inne sposoby rozwiązania problemu bezrobocia jak np. projekt Flexicurity. Polega on na wdrożeniu przez pracodawcę elastycznego czasu pracy, gdzie pracownik może do pewnego stopnia sam ustalić grafik pracy, ponieważ najważniejsze jest wykonanie zleconego zadania. To powoduje wyższy poziom zadowolenia u pracownika i rzadszą chęć zakończenia stosunku pracy.
 
 
Drugi aspekt tego projektu polega na inwestowaniu pracodawcy w pracownika, który ma poczucie rozwoju, ma możliwość awansu. Zadowolony pracownik w firmie to lepsza wydajność i wzrost dochodów. To zachęca do tworzenia nowych miejsc pracy w firmie.
 
 
Poza tym najwięcej bezrobotnych jest wśród ludzi do 30. roku życia. W moim przekonaniu bezpośrednią przyczyną takiego stanu rzeczy jest wadliwy, konserwatywny i niepodatny na zmieniającą się rzeczywistość system edukacji nie tylko w Polsce, ale i w Europie. Na uniwersytetach kształci się całą rzeszę teoretyków, którzy nie potrafią radzić sobie z konkretnymi zadaniami. Niektóre kierunki kształcą zbyt dużo osób, których później rynek nie jest w stanie wchłonąć. Niestety „modą” wśród pracodawców stało się wymaganie kilkuletniego doświadczenia. Należałoby tu postawić pytanie: jak od 24-letniego absolwenta uczelni można wymagać np. 2-letniego doświadczenia w branży? Przecież fizycznie jest to niemożliwe. W Niemczech obowiązkiem studenta jest podjęcie praktyki zawodowej w firmie związanej z kierunkiem. Taki praktykant uczy się faktycznego zawodu, a nie tylko parzy kawę, czy robi ksero. Regulowanie systemu edukacji nie leży jednak w kompetencjach Unii Europejskiej. Rządy powinny zachęcać pracodawców do zatrudniania młodych np. specjalnymi ulgami podatkowymi, czy innym rodzajem dofinansowań.

 
4) Wg Fundacji im. Friedricha Eberta w krajach "starej piętnastki" co czwarty pracownik należy do związku zawodowego, a w Polsce co ósmy. Fundacja w raporcie z 2009 r. stwierdziła również, że Polska należy do 3 państw unijnych, w których najtrudniej założyć związek zawodowy. Czy uważa Pani, że należy zmienić ustawodawstwo, które utrudnia pracownikom zrzeszanie się w związkach zawodowych? Jaki jest Pani pogląd na ich rolę w gospodarce?
 
 
Uważam, że związki zawodowe pełnią bardzo ważną rolę przede wszystkim społeczną. Kontrolują działania pracodawców i przestrzeganie kodeksu pracy,  a przede wszystkim chronią interesy pracowników. Według socjologów poważnym problem w naszym kraju jest brak poczucia bezpieczeństwa i pewnej przyszłości. Związki zawodowe mają za zadanie właśnie to zapewnić, dzięki nim pracownik ma pewność, że z dnia na dzień nie zostanie pozbawiony środków do życia i warunki jego pracy nagle się nie zmienią.
 
 
Trzeba również zwrócić uwagę, że w porównaniu z zachodnią Europą w Polsce związki zawodowe działają stosunkowo krótko. W Wielkiej Brytanii pierwsze powstały już na początku XIX wieku, w Polsce faktycznie zaczęły funkcjonować w drugiej połowie XX w. Powinniśmy starać się czerpać z doświadczenia krajów tzw. starej unii, gdzie związki zawodowe mają dużo większe możliwości wpływu na decyzje polityczne i lepszą sytuację prawną.
 
Jeśli polskie prawo utrudnia zakładanie związków zawodowych to należy wybrać do Sejmu takich reprezentantów, którzy będą w stanie to zmienić.   Unia nie ma kompetencji by ingerować w te wewnętrzne, polskie regulacje.
 

5) Czy poparłaby Pani postulat nacjonalizacji strategicznych sektorów gospodarki celem zwiększenia kontroli społeczeństwa nad dochodem narodowym?
 
Zarówno nacjonalizacja jak i komercjalizacja są trudnym zmianami w gospodarce państwa. Nasz kraj w ostatnim stuleciu przeszedł przez jeden i drugi proces. Nie odbyło się to bez licznych problemów i kontrowersji. Jednak w pewnych kluczowych momentach w historii każdego kraju są one procesami niezbędnymi. Uważam, że obecnie nasz kraj w trakcie trwającego rozwoju gospodarczego nie powinien się decydować na tak poważny krok, jakim jest nacjonalizacja strategicznych sektorów gospodarki. Czołową zasadą Unii Europejskiej jest wspólny wolny rynek, indywidualne decyzje państw dotyczące nacjonalizacji przemysłu mógłby by mieć fatalne dla niego skutki. Inwestycje zagraniczne są ważnym motorem napędowym każdej gospodarki, jaki kraj chciałby u nas inwestować jeśli w wyniku nacjonalizacjimógłby stracić swoją własność...

Portret użytkownika cuatro
 #

To już wiemy, kto stanowi prawicę wśród oficjalnej lewicy...
 
"Jak będziemy zbyt prorobotniczy, to przedsiębiorcy się przestraszą..."

 
Portret użytkownika tres
 #

Czy ja wiem? Odpowiedzi pani Lidii to typowe poglądy socjaldemokratyczne - za związkowcami, w obronie ludzi pracy ale zdecydowanie w ramach systemu kapitalistycznego.
 
Osobiście nie za bardzo rozumiem odpowiedź o "flexicurity", bo ten sposób organizacji pracy tak jak został on opisany można wprowadzić w firmach informatycznych, instytucjach naukowych ale już w fabrykach, szkołach, supermarketach i szpitalach nie jest to możliwe ze względu na fakt, że robotnik w zakładzie pracujących w ruchu ciągłym czy też lekarz na dyżurze nie może sobie wyjść wcześniej do domu jak wykona zadanie.
 
Moim zdaniem odpowiedź na pytanie 3 jak i na pytanie numer 5 jest dość wymijająca i ambiwalentna ale w porównując to do tego, co głosi Palikot (ułatwienia dla przedsiębiorców, utrzymanie ustawy 67) to i tak te poglądy są prorobotnicze w porównaniu do głównego nurtu czy nawet do tego, co głosi główny konkurent SLD -  kumplujący się z Chwiejnym Olkiem "Mesjasz lewicy" Palikot i jego banda. Pan Gadzinowski i Pani Senyszyn są, jak pokazała nasza ankieta, troszkę bardziej na lewo.

 

Społeczność

1917 rev