Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 34 gości.

Fryderyk Engels: Wojna chłopska w Niemczech

Wojna chłopska w Niemczech (1525)


Źródło
 
 
http://maopd.wordpress.com/  
 
Od redakcji  
 
„Wojnę chłopską w Niemczech" napisał Engels w lecie 1850 roku. Praca drukowana była po raz pierwszy w tym samym roku w V i VI numerze redagowanej przez Marksa „Nowej Gazety Reoskiej” (Hamburg).
 
Przedmowę napisał autor w r. 1870, kiedy „Wojna chłopska" ukazała się w oddzielnym wydaniu książkowym. Druga częśd przedmowy (patrz str. 16) powstała przy opracowaniu następnego wydania, w r. 1875.
W tłumaczeniu polskim „Wojna chłopska w Niemczech ukazała się w r. 1935 nakładem wydawnictwa „Tom" w Warszawie. Niniejsze drugie polskie wydanie — sprawdzone i poprawione wg tekstu niemieckiego — odpowiada ostatniemu sprawdzonemu przez Engelsa wydaniu z r. 1875.

Maoistowski Projekt Dokumentacyjny  
2012 3
 
 
Przedmowa  
 
Niniejsza praca została napisana latem 1850 r. w Londynie, jeszcze pod bezpośrednim wrażeniem zwycięstwa dopiero co odniesionego przez kontrrewolucję; ukazała się ona w 5 i 6 zeszycie czasopisma „Nowa Gazeta Reoska. Przegląd polityczno-ekonomiczny, pod redakcją Karola Marksa, Hamburg 1850". — Moi przyjaciele polityczni w Niemczech proszą o nowe wydanie tej pracy, czynię więc zadośd ich życzeniom, ponieważ jest ona i dziś — ku mojemu ubolewaniu — wciąż jeszcze aktualna.
Praca ta nie pretenduje do tego, by dać nowy, samodzielnie przeze mnie zbadany materiał. Przeciwnie, całkowity materiał, dotyczący powstao chłopskich juk i Tomasza Münzera, wzięty jest z Zimmermanna. Jakkolwiek książka jego tu i ówdzie wykazuje pewne luki, to jednak wciąż jeszcze jest najlepszym zestawieniem faktów. Przy tym stary Zimmermann odnosił się z zamiłowaniem do tego przedmiotu. Ten sam instynkt rewolucyjny, który każe mu tu występował zawsze w obronie uciśnionej klasy, uczynił z niego później jednego z najlepszych przedstawicieli skrajnej lewicy we Frankfurcie. Od tego czasu podobno nieco się postarzał.
 
 
Jeżeli nawet w pracy Zimmermanna brak wewnętrznego związku; jeżeli nie udało mu się w niej wykazać, że religijno-polityczne kwestie sporne owej epoki są odbiciem rozgrywających się równocześnie walk klasowych; jeżeli w tych walkach klasowych dostrzega on tylko gnębicieli i gnębionych, złych i dobrych oraz ostateczne zwycięstwo złych; jeżeli jego zrozumienie stosunków społecznych, które uwarunkowały zarówno wybuch jak i wynik walki, wykazuje ogromne braki — to jest to wada właściwa epoce, w której książka ta powstała 1. Ale jak na owe czasy książka ta jest napisana bardzo realistycznie i stanowi chwalebny wyjątek wśród niemieckich idealistycznych dzieł historycznych.
 
  
 
Szkicując jedynie w ogólnych zarysach historyczny przebieg walki starałem się wyjaśnid w swojej pracy genezę wojny chłopskiej, stanowisko zajęte przez różne występujące w niej partie, teorie polityczne i religijne, w których partie te usiłowały sprecyzowad sobie swe stanowisko, i wreszcie sam wynik walki — jako 4
 
konieczny rezultat historycznie danych warunków życia społecznego tych klas; a więc starałem się wyjaśnid ówczesny ustrój polityczny Niemiec i skierowane przeciw niemu powstania, jak również polityczne i religijne teorie owej epoki nie jako przyczyny, lecz jako wynik tego szczebla rozwoju, na jakim znajdowało się wtedy w Niemczech rolnictwo, przemysł, transport lądowy i wodny, obrót towarowy i pieniężny. To — jedyne materialistyczne — pojmowanie dziejów pochodzi nie ode mnie, lecz od Marksa, i znajdujemy je również w jego pracach o rewolucji francuskiej 1848—1849 r., ogłoszonych w tymże „Przeglądzie"2 oraz w „18 brumaire'a Ludwika Bonaparte".
 
  
Analogia między niemiecką rewolucją 1525 r. a rewolucją 1848—1849 była zbyt oczywista, aby można ją było wtedy całkowicie pominąd. Ale obok ich jednakowego przebiegu wyrażającego się w tym, że zawsze jedne i te same wojska książęce tłumiły po kolei rozmaite lokalne powstania, obok niekiedy śmiesznego podobieostwa w zachowaniu się w obu wypadkach mieszczaostwa zarysowała się jasno i wyraźnie także i różnica:

„Kto osiągnął korzyści z rewolucji 1525 r.? Książęta. Kto osiągnął korzyści z rewolucji 1848 r.? — Wielcy książęta, Austria i Prusy. Za drobnymi książętami z 1525 r. stali — przykuwając ich do siebie za pomocą podatków — drobnomieszczanie; za wielkimi książętami z 1850 r., za Austrią i Prusami, stoi — ujarzmiając je szybko za pomocą długu paostwowego — nowoczesna wielka burżuazja. A za wielką burżuazja stoją proletariusze"3.

Z przykrością muszę stwierdzić, że w powyższym zdaniu zbyt wiele czci oddałem niemieckiej burżuazji. Miała ona rzeczywiście sposobnośd zarówno w Austrii jak i w Niemczech „ujarzmid szybko monarchię za pomocą długów paostwowych", lecz nigdy i nigdzie nie wykorzystała tej okazji.

Na skutek wojny 1866 r. Austria dostała się burżuazji jak istny podarek. Ale ta nie umie panować, jest bezsilna i do niczego niezdolna. Jedno tylko potrafi: rzucad się z wściekłością na robotników, ilekrod ci próbują się ruszyd. Pozostaje ona jeszcze u władzy tylko dlatego, że Węgrzy jej potrzebują. 5
 
A w Prusach? Co prawda, długi państwowe gwałtownie wzrosły, deficyt uznano za zjawisko stałe, wydatki paostwowe powiększają się z roku na rok, burżuazja ma większośd w Izbie i bez jej zgody nie można ani podwyższyd podatków, ani zaciągnąd pożyczek — ale gdzież jest jej władza nad paostwem? Jeszcze kilka miesięcy temu, kiedy rząd znów stał w obliczu deficytu, miała najlepszą pozycję. Przy niewielkiej chodby wytrwałości mogłaby wymusid całkiem poważne ustępstwa. Co zaś czyni ona? Uważa za dostateczne ustępstwo to, że rząd pozwala jej złożyd sobie u stóp około 9 milionów i to nie przez jeden rok, ale corocznie i po wsze czasy.

Zasiadających w Izbie biednych „liberałów narodowych" nie chcę ganić bardziej, aniżeli na to zasługują. Wiem, że ci, którzy za nimi stoją — burżuazyjny ogół — porzucili ich w decydującym momencie. Ogół ten nie chce rządzić. Wciąż jeszcze czuje w kościach rok 1848.
 

O tym, dlaczego burżuazja niemiecka okazuje takie niebywałe tchórzostwo, pomówimy niżej. Pod innymi względami przytoczona wyżej teza potwierdziła się w zupełności. Począwszy od r. 1850 stwierdzamy coraz bardziej zdecydowane ustępowanie na dalszy plan paostw małych, które służą już tylko za narzędzie pruskich i austriackich intryg; coraz zaciętsze walki między Austrią i Prusami o wyłączne panowanie, a w koocu gwałtowne starcie z r. 1866, w którego wyniku Austria zatrzymuje swoje własne prowincje, Prusy zaś podporządkowują sobie bezpośrednio lub pośrednio całą północ, a trzy paostwa południowo--zachodnie zawisają na razie w powietrzu.
 

Dla niemieckiej klasy robotniczej w całej tej działalności władców i paostw znaczenie ma jedynie to, co następuje:
 

Po pierwsze, że robotnicy dzięki powszechnemu prawu wyborczemu uzyskali możnośd posyłania swych bezpośrednich przedstawicieli do Zgromadzenia Ustawodawczego.
 
 
Po drugie, że Prusy pierwsze dały dobry przykład połykając trzy inne korony z bożej łaski4. Że po tej operacji korona ich jest wciąż jeszcze tą samą nieskazitelną koroną z bożej łaski, jak twierdziły przedtem — w to nie wierzą nawet narodowi liberałowie.
 
Po trzecie, że w Niemczech istnieje jeszcze tylko jeden poważny przeciwnik rewolucji — rząd pruski.
 
Po czwarte, że austriaccy Niemcy muszą sobie wreszcie zadad pytanie, kim chcą byćd: Niemcami czy Austriakami? Co jest dla nich ważniejsze — Niemcy czy też pozaniemieckie przyczepki z drugiej strony Litawy?5  
 
Od dawna już było samo przez się zrozumiałe, że muszą oni zrezygnowad z jednego albo z drugiego, ale drobnomieszczaoska demokracja zawsze to przed nimi ukrywała.
 
 
Jeśli chodzi o inne doniosłe kwestie sporne związane z 1866 rokiem, co do których toczą się od tego czasu aż do znudzenia dyskusje między „narodowymi liberałami" z jednej strony a „partią ludową" z drugiej, to historia najbliższych lat zapewne udowodni, że te dwa stanowiska tylko dlatego tak gwałtownie zwalczają się, gdyż są przeciwstawnymi biegunami jednej i tej samej zaściankowości.
 
Rok 1866 nie zmienił prawie niczego w społecznych stosunkach Niemiec. Kilka burżuazyjnych reform — jednolitośd miar i wag, swoboda ruchu, wolnośd zajęd przemysłowych itd., wszystko w skromnych, odpowiadających biurokracji granicach — nie daje nawet tego, co od dawna posiada burżuazja innych krajów zachodnio-europejskich, i nie narusza największego zła, tj. biurokratycznego systemu koncesyjnego. Dla proletariatu zaś wszystkie ustawy o swobodzie ruchu, obywatelstwie, zniesieniu paszportów i inne stały się i tak zupełnie iluzoryczne na skutek istniejącej praktyki policyjnej.
 
 
Dużo ważniejszy od tej działalności władców i paostw z r. 1866 jest rozwój przemysłu i handlu, kolei żelaznych, telegrafu i żeglugi oceanicznej, który dokonał się w Niemczech począwszy od 1848 r. Jakkolwiek postęp ten pozostaje w tyle za postępem, jaki dokonał się w tym czasie w Anglii lub nawet we Francji, to jednak jest on dla Niemiec rzeczą niesłychaną i w ciągu 20 lat dał więcej niż dawniej całe stulecie. Niemcy dopiero teraz zostały wciągnięte zdecydowanie i nieodwołalnie w orbitę handlu światowego. Kapitały przemysłowców szybko się powiększyły, pozycja społeczna burżuazji odpowiednio się wzmocniła. Spekulacja, najpewniejsza oznaka rozkwitu przemysłowego, rozwinęła się na 7
 
szeroką skalę, wprzęgając hrabiów i książąt do swego zwycięskiego rydwanu. Niemiecki kapitał buduje teraz rosyjskie i rumuoskie koleje — niech mu ziemia lekką będzie! — a przecież jeszcze 15 lat temu niemieckie koleje szły na żebry do angielskich przedsiębiorców. Jakżeż to więc możliwe, że burżuazja nie zdobyła sobie również politycznej władzy, że zachowuje się tak tchórzliwie wobec rządu ?
Nieszczęściem niemieckiej burżuazji jest to, że — według ulubionego niemieckiego zwyczaju — przychodzi ona za późno. Jej rozkwit przypada na okres, w którym burżuazja innych zachodnio-europejskich krajów chyli się już pod względem politycznym ku upadkowi. W Anglii burżuazja nie mogła w inny sposób wprowadzid do rządu swego rzeczywistego przedstawiciela, Brighta, jak przez rozszerzenie prawa wyborczego, co w następstwie musi położyd kres całemu panowaniu burżuazji. We Francji, gdzie burżuazja jako taka, jako klasa w całości, panowała tylko w ciągu dwóch lat, 1849 — 1850, w okresie republiki mogła ona przedłużyd swoje społeczne istnienie jedynie w ten sposób, że odstąpiła swą władzę polityczną Ludwikowi Bonaparte i armii. I dziś, wobec tak niesłychanie wzmożonego wzajemnego oddziaływania na siebie trzech najbardziej postępowych krajów Europy, jest już zgoła niemożliwe, żeby burżuazja mogła sobie wygodnie organizowad władzę polityczną w Niemczech, skoro władza ta przeżyła się już i w Anglii, i we Francji.
Jest to właśnie szczególna cecha burżuazji, w odróżnieniu od wszystkich dawniej panujących klas, że w jej rozwoju nastaje pewien punkt zwrotny, od którego począwszy każde dalsze wzmożenie jej potęgi, a więc przede wszystkim jej kapitałów, przyczynia się jedynie do tego, że staje się ona coraz Bardziej niezdolna do politycznego panowania. „Za wielką burżuazją stoi proletariat". W tej samej mierze, w jakiej burżuazja rozwija swój przemysł, handel i środki komunikacji, w tej samej mierze wytwarza ona proletariat. I w pewnej chwili — nie musi to wszędzie nastąpid równocześnie ani też na tym samym szczeblu rozwoju — zaczyna ona dostrzegad, że proletariat, ten jej nieodłączny satelita, wyrasta jej ponad głowę. Od tej chwili traci ona zdolnośd do wyłącznego panowania politycznego, rozgląda się za sprzymierzeńcami i — zależnie od okoliczności — bądź dzieli z nimi władzę, bądź też całkowicie im ją odstępuje. 8
 
W Niemczech ten punkt zwrotny dla burżuazji nastąpił już w r. 1848. Burżuazja niemiecka przelękła się, mianowicie, wtedy nie tyle niemieckiego, ile francuskiego proletariatu. Paryskie walki czerwcowe 1848 r. pokazały jej, co ją czeka; proletariat niemiecki znajdował się w stanie dostatecznie silnego wzburzenia, aby jej udowodnid, że i tu padło już ziarno mogące wydad taki sam plon; i od tego dnia skruszyło się ostrze politycznej akcji burżuazji. Szukała sprzymierzeoców i sprzedawała się im za wszelką cenę — i aż do dzisiejszego dnia nie posunęła się jeszcze ani o krok naprzód.
Sprzymierzeocy ci są wszyscy co do jednego reakcyjni. Mamy tu więc i władzę królewską ze swą armią i biurokracją, i wielką szlachtę feudalną, i drobnych junkrów-hreczkosiejów, nawet klechów. Z nimi wszystkimi burżuazja paktowała i zawierała umowy, byle tylko ratowad swoją drogocenną skórę, aż w koocu nie pozostało jej już nic więcej do przehandlowania. A im bardziej rozwijał się proletariat, im bardziej zaczynał czud się klasą i działad jako klasa, tym bardziej tchórzliwa stawała się burżuazja. Gdy zadziwiająco zła strategia Prusaków pod Sadową odniosła zwycięstwo nad — o dziwo! — jeszcze gorszą strategią Austriaków, trudno było powiedzied, kto z większą odetchnął ulgą — pruski burżua, który również pobity został pod Sadową, czy austriacki6.
 
  
Nasza wielka burżuazja postępuje w 1870 r. całkiem tak samo, jak postępowało średnie mieszczaostwo w roku 1525. Co się tyczy drobno-mieszczan, majstrów rzemieślniczych i kramarzy, to ci są zawsze jednakowi. Mają nadzieję wkręcid się jakoś w szeregi wielkiej burżuazji i boją się zepchnięcia w szeregi proletariatu. Wahając się między strachem a nadzieją będą w czasie walki ratowad swą drogocenną skórę, a po walce przyłączą się do zwycięzcy. Taka już ich natura.
Wzrostowi przemysłu od 1848 r. dotrzymywała kroku społeczna i praktyczna działalnośd proletariatu. Już sama rola, jaką niemieccy robotnicy odgrywają dziś w swych związkach zawodowych, spółdzielniach, organizacjach politycznych, na wiecach, w wyborach i w tzw. Reichstagu, dowodzi, jaki przewrót dokonał się w Niemczech niepostrzeżenie w ciągu ostatnich 20 lat. Przynosi to wielki zaszczyt robotnikom niemieckim, że tylko oni jedni zdołali wprowadzid do parlamentu 9
 
robotników i przedstawicieli robotników, podczas gdy ani Francuzi, ani Anglicy nie potrafili dokonad tego do dziś dnia.
 
 
Ale i proletariat nie wyrósł jeszcze poza ramy analogii z rokiem 1525. Klasa, która zdana jest wyłącznie i przez całe życie na płacę roboczą, wciąż jeszcze daleka jest od tego, by tworzyd większośd narodu niemieckiego. I ona więc musi szukad sobie sprzymierzeoców. A szukać ich może tylko wśród drobnomieszczaostwa, miejskiego lumpenproletariatu, drobnych chłopów i wyrobników rolnych.
 

O drobnomieszczanach już mówiliśmy. Są oni w najwyższym stopniu niepewni, chyba że jest już po zwycięstwie, wtedy bowiem podnoszą oni w piwiarniach niesłychany wrzask. Mimo to trafiają się wśród nich bardzo dobre elementy, które same łączą się z robotnikami.
 

Lumpenproletariat — zbiorowisko podupadłych osobników ze wszystkich klas, którego kwaterą główną są wielkie miasta — jest ze wszystkich możliwych sprzymierzeńców najgorszy. Hołota ta jest bezwzględnie przekupna i niesłychanie natrętna. Jeżeli francuscy robotnicy podczas każdej rewolucji pisali na domach: Mort aux voleurs! — Śmierć złodziejom! — a nawet niektórych rozstrzeliwali, to czynili to nie z entuzjazmu do własności, lecz wychodząc ze słusznego założenia, że przede wszystkim trzeba trzymad tę bandę z dala od siebie. Każdy przywódca robotniczy, który posługuje się lumpenproletariatem jako gwardią albo się na nim opiera, już przez to samo dowodzi, że jest zdrajcą ruchu.

Drobni chłopi — bo więksi należą do burżuazji — bywają różnego rodzaju. Są to albo chłopi feudalni, którzy muszą jeszcze dla jaśnie pana odrabiad paoszczyznę. Skoro burżuazja zaniedbała wyzwolid tych ludzi z niewoli paoszczyźnianej, co było jej obowiązkiem, to nie trudno będzie przekonad ich, że wyzwolenia mogą jeszcze oczekiwad tylko od klasy robotniczej.
Albo są to dzierżawcy. W tym wypadku stosunki są przeważnie takie jak w Irlandii. Czynsz dzierżawny jest tak wyśrubowany, że przy średnim urodzaju chłop z rodziną ledwie może wyżyd, a przy złym umiera niemal z głodu, nie może opłacad dzierżawy i staje się w ten sposób całkowicie zależny od łaski właściciela 10
 
ziemskiego. Dla tych ludzi burżuazja robi coś tylko wtedy, jeśli jest do tego zmuszona. Od kogóż mają oni oczekiwad wybawienia, jeśli nie od robotników?
Pozostają chłopi, którzy prowadzą gospodarstwo na swoich własnych drobnych skrawkach ziemi. Są oni przeważnie tak bardzo obciążeni hipotekami, że znajdują się w takiej samej zależności od lichwiarza, co dzierżawcy od właścicieli ziemskich. Im również pozostaje nie więcej niż tylko skąpa — a wobec tego, że rok bywa gorszy i lepszy — też nader niepewna płaca robocza. Najmniej mogą oni pokładad nadziei w burżuazji, ponieważ soki ssie z nich właśnie burżuazja, kapitalista-lichwiarz. Ale są oni przeważnie bardzo przywiązani do swej własności, jakkolwiek należy ona w rzeczywistości nie do nich, lecz do lichwiarza. Trzeba im będzie jednak wytłumaczyd, że tylko wówczas zdołają uwolnid się od lichwiarza, gdy zależny od ludu rząd zamieni wszystkie długi hipoteczne w dług wobec paostwa i obniży w ten sposób stopę procentową. A przeprowadzid to może tylko klasa robotnicza.
Wszędzie tam, gdzie panuje średnia i wielka własnośd ziemska, najliczniejszą klasę na wsi tworzą robotnicy rolni. Tak jest w całych północnych i wschodnich Niemczech i tu znajdują robotnicy przemysłowi miast swych najbardziej licznych i naturalnych sprzymierzeoców. Podobnie jak robotnik przemysłowy ma przeciw sobie kapitalistę, tak wyrobnik rolny ma przeciwko sobie obszarnika lub wielkiego dzierżawcę. Te same środki, które pomagają jednemu, muszą pomóc i drugiemu. Robotnicy przemysłowi mogą się wyzwolid tylko wtedy, gdy przemienia kapitał burżuazji, tzn. surowce, maszyny, narzędzia i środki żywności konieczne do produkcji, we własnośd społeczną, tzn. W swoją wspólnie użytkowaną własnośd. Podobnie i robotników rolnych można wyzwolid z ich okropnej nędzy tylko wtedy, gdy przede Wszystkim sama ziemia, główny przedmiot ich pracy, przestanie byd prywatną własnością bogatych chłopów i jeszcze bogatszych feudałów, a stanie się własnością społeczną, uprawianą przez spółdzielnie robotników rolnych na ich wspólny rachunek. I tu dochodzimy do słynnej uchwały międzynarodowego kongresu robotniczego w Bazylei 7, że społeczeostwo zainteresowane jest w przemianie własności ziemskiej we wspólną własnośd narodową. Uchwałę tę powzięto głównie dla tych krajów, w  których istnieje wielka własność ziemska i — co za tym idzie — gospodarka w wielkich majątkach, oraz w tych wielkich majątkach — jeden pan i wielu najemników. Ten stan rzeczy jednak na ogół przeważa wciąż jeszcze w Niemczech i dlatego powyższa uchwała była — obok Anglii — w najwyższym stopniu aktualna właśnie i dla Niemiec.
 
Proletariat rolny, wyrobnicy wiejscy — to ta klasa, z której rekrutuje się masowy kontyngent armii książęcych. To ta klasa, która dzięki powszechnemu prawu wyborczemu posyła obecnie do parlamentu wielką liczbę feudałów i junkrów; ale to również ta klasa, która jest najbliższa miejskim robotnikom przemysłowym, dzieli z nimi te same warunki bytu i jest nawet głębiej od nich pogrążona w nędzy.
 

Tę klasę, bezsilną na skutek swego rozdrobnienia i rozproszenia, której utajoną siłę rząd i szlachta tak dobrze znają, że umyślnie doprowadzają szkolnictwo do upadku, byle tylko pozostała nadal nieoświeconą — tę klasę ożywid i wciągnąd do ruchu jest najbliższym i najpilniejszym zadaniem niemieckiego ruchu robotniczego. Od tego dnia, kiedy masy robotników rolnych nauczą się rozumied swoje własne interesy, od tego dnia stanie się w Niemczech niemożliwy rząd reakcyjny, feudalny, biurokratyczny czy burżuazyjny.
 
***
 
Powyższe wiersze skreśliłem z górą cztery lata temu. Zachowują one jeszcze i dziś swoje znaczenie. To, co było słuszne po Sadowej i po podziale Niemiec, potwierdza się również po Sedanie i po stworzeniu Świętego Niemieckiego Cesarstwa narodu pruskiego8. Oto, jak mało może wpłynąd na kierunek rozwoju dziejowego „wstrząsająca światem" działalnośd władców i paostw tak zwana wielka polityka. Czego jednak może dokonad ta działalnośd władców i państw — to przyśpieszyć tempo tego rozwoju. I w tym względzie osiągnęli autorzy owych „wstrząsających światem wydarzeoń" mimowolne sukcesy, które dla nich samych są zapewne w najwyższym stopniu niepożądane, a które chcąc nie chcąc muszą przyjąd z dobrodziejstwem inwentarza
 
 
 
 
  
Już wojna r. 1866 wstrząsnęła starymi Prusami aż do samych podstaw. Niemało to już trudu kosztowało, by po roku 1848 ponownie wtłoczyd w karby dawnej 12
 
dyscypliny buntowniczy element przemysłowy prowincji zachodnich, zarówno mieszczaoski jak i proletariacki; jednakże udało się tego dokonad i interesy junkrów prowincji wschodnich na równi z interesami armii stały się znów decydujące w paostwie. W r. 1866 całe prawie północno-zachodnie Niemcy stały się pruskie. Pomijając niepowetowany uszczerbek moralny, jaki poniosła korona pruska z bożej łaski przez połknięcie trzech innych koron z bożej łaski — punkt ciężkości monarchii przesunął się teraz znacznie na zachód. Pięd milionów mieszkaoców Nadrenii i Westfalii zostało wzmocnionych najpierw przez cztery miliony Niemców zaanektowanych bezpośrednio, a następnie przez sześd milionów Niemców zaanektowanych pośrednio przez Związek Północno-Niemiecki. A w 1870 r. przybyło jeszcze osiem milionów Niemców południowo-zachodnich, tak że w „nowej Rzeszy" wobec 14,5 miliona starych Prusaków (z sześciu prowincji na wschód od Łaby, przy czym w tej liczbie było 2 miliony Polaków) stało teraz około 25 milionów ludzi, którzy dawno już wyrośli ze staro-pruskiego feudalizmu junkierskiego. W ten sposób właśnie zwycięstwa armii pruskiej przesunęły całkowicie podstawę pruskiego gmachu paostwowego; panowanie junkierstwa stawało się coraz bardziej nieznośne nawet dla rządu. Zarazem jednak w związku z gwałtownie szybkim rozwojem przemysłowym walka między junkrami i burżuazją została zepchnięta na drugi plan przez walkę między burżuazją a robotnikami, tak że w społecznych podstawach starego paostwa nastąpił od wewnątrz całkowity przewrót. Głównym warunkiem istnienia gnijącej już powoli od roku 1840 monarchii była walka między szlachtą a burżuazji, wnika, w której monarchia utrzymywała równowagę; z chwilą kiedy już nie o to szło, aby bronid szlachty przed naporem burżuazji, lecz o to, aby bronid wszystkich klas posiadających przed naporem klasy robotniczej, stara absolutna monarchia zmuszona była całkowicie przejśd w inną, specjalnie do tego celu przystosowaną formę paostwową: w monarchię bonapartystyczną. To przejście Prus do bonapartyzmu przedstawiłem już na innym miejscu. („W kwestii mieszkaniowej", 2 zeszyt, str. 26 i nast.).
 
Nie musiałem tam jednak podkreślać faktu, który ma tu znaczenie istotne, a mianowicie, że przejście to było największym krokiem naprzód, jaki Prusy uczyniły począwszy od 1848 r. — tak dalece Prusy pozostawały w tyle za współczesnym rozwojem. Były one mianowicie wciąż jeszcze półfeudalnym paostwem, a bonapartyzm jest, bądź co bądź, nowoczesną formą paostwową, która zakłada zniesienie feudalizmu. Prusy muszą więc zdecydowad się zrobid porządek ze swoimi licznymi przeżytkami feudalnymi, muszą poświęcid junkierstwo jako takie. Dokonywa się to oczywiście w najbardziej łagodnej formie i na ulubioną melodię: spiesz się powoli. Tak się rzecz miała na przykład ze sławetną ustawą o samorządzie powiatowym. Znosi ona feudalne przywileje poszczególnych junkrów w ich dobrach, lecz po to tylko, aby je przywrócid na terenie całego powiatu w formie przywilejów klasy wielkich obszarników jako całości. Istota rzeczy pozostaje ta sama, tylko przetłumaczona z feudalnego języka na burżuazyjny. Przemienia się staropruskiego junkra przymusowo w pewien rodzaj angielskiego squire’a, czemu nie ma on wcale potrzeby się opierad, ponieważ jeden jest równie głupi jak i drugi.
 

W ten więc sposób Prusom wypadł dziwny los: swoją burżuazyjną rewolucję, rozpoczętą w latach 1808—1813, a posuniętą o krok naprzód w r. 1848, ukooczyd z koocem tego stulecia w miłej formie bonapartyzmu. I jeśli wszystko pójdzie dobrze, jeśli świat trwad będzie w niezmąconym spokoju, a my wszyscy dożyjemy dośd późnej starości, to może doczekamy się w r. 1900, że rząd pruski naprawdę zniesie wszystkie feudalne instytucje i że Prusy wreszcie osiągną ten szczebel, na którym Francja znajdowała się w r. 1792.
 

Zniesienie feudalizmu, wyrażone w formie pozytywnej, oznacza ustanowienie systemu burżuazyjnego. W miarę jak upadają przywileje szlacheckie, ustawodawstwo staje się coraz bardziej burżuazyjne. I tu natknęliśmy się na istotę stosunku niemieckiej burżuazji do rządu. Widzieliśmy, że rząd jest zmuszony do wprowadzenia tych powolnych i drobnych reform. Ale burżuazji przedstawia on te małe koncesje jako ofiary poniesione na jej rzecz, jako ustępstwa wydarte koronie z wielkim trudem, za co znów burżuazją ze swej strony ma również poczynid pewne ustępstwa rządowi. A burżuazją — 14
 

jakkolwiek ten stan rzeczy jest dla niej wystarczająco jasny — zgadza się na to oszukaostwo. Stąd też pochodzi ten milczący układ, który jest niemą podstawą wszystkich debat w Reichstagu i Izbie Pruskiej w Berlinie; z jednej strony rząd przeprowadza w żółwim tempie reformę ustaw w interesie burżuazji, usuwa z drogi rozwoju przemysłowego przeszkody feudalne i wynikające z drobnopaostwowego partykularyzmu, zaprowadza jednolite monety, miary i wagi, wolnośd zajęd przemysłowych itp., dzięki wolności przenoszenia się z miejsca na miejsce oddaje kapitałowi do nieograniczonej dyspozycji siłę roboczą Niemiec, popiera handel i spekulację; z drugiej strony burżuazją pozostawia rządowi całą rzeczywistą władzę polityczną, uchwala podatki, pożyczki i rekruta i pomaga kodyfikowad ustawy o nowych reformach w ten sposób, aby stara władza policyjna nad niepożądanymi osobami pozostała w pełnej mocy. Burżuazją okupuje swą stopniową emancypację społeczną natychmiastowym zrzeczeniem się własnej władzy politycznej. Rzecz jasna, głównym powodem, dla którego burżuazją uznaje taki układ za możliwy do przyjęcia dla siebie, jest nie strach przed rządem, lecz strach przed proletariatem.
Jakkolwiek nędzne jest zachowanie się naszej burżuazji w dziedzinie politycznej, nie można jednakże zaprzeczyd, że na polu przemysłowym i handlowym zaczęła ona nareszcie spełniad swoją powinnośd. Wzrost przemysłu i handlu, na który zwrócono uwagę we wstępie do drugiego wydania, zachodzi od tego czasu z jeszcze większą energią. To, co od 1869 r. zaszło pod tym względem w nadreosko-westfalskim okręgu przemysłowym, jest dla Niemiec wprost niesłychane i przypomina rozkwit angielskich okręgów fabrycznych na początku tego stulecia. I to samo będzie w Saksonii, na Górnym Śląsku, w Berlinie, Hanowerze i miastach nadmorskich. Nareszcie mamy handel światowy, naprawdę wielki przemysł, naprawdę nowoczesną burżuazję, ale za to mieliśmy również prawdziwy kryzys10 a zarazem powstał prawdziwy, potężny proletariat. 
Dla przyszłego historyka huk armat w bitwach pod Spichern, Mars-la-Tour i Sedanem i wszystko, co z tym związane, będzie miało dużo mniejsze znaczenie w historii Niemiec 1869—1874 r. aniżeli bezpretensjonalny, spokojny, ale stale naprzód postępujący rozwój proletariatu niemieckiego. Już w r. 1870 robotnicy niemieccy przeszli ciężką próbę: bonapartystowską prowokację wojenną i jej 15
 
naturalne następstwo — powszechny entuzjazm narodowy w Niemczech. Niemieccy robotnicy socjalistyczni nie dali się ani na chwilę obałamucid. Nie przejawiali ani cienia nacjonalistycznego szowinizmu. Pośród najbardziej rozpasanego szału zwycięstwa zachowali zimną krew i żądali „sprawiedliwego pokoju z francuską republiką bez jakichkolwiek aneksji" i nawet stan oblężenia nie potrafił zmusid ich do milczenia. Nie dali się pociągnąd ani sławie wojennej, ani gadaninie o „wielkości cesarstwa niemieckiego"; ich wyłącznym celem było nadal wyzwolenie całego proletariatu europejskiego. Można śmiało powiedzied, że nigdy dotąd robotnicy żadnego kraju nie byli poddani tak ciężkiej próbie, którą by tak świetnie przetrzymali.
Po stanie oblężenia z okresu wojny nastąpiły procesy o zdradę stanu, obrazę majestatu i zniewagę urzędników, stale wzrastające prześladowania policyjne okresu pokoju. Trzech czy czterech redaktorów gazety „Volksstaat" z reguły siedziało równocześnie w więzieniu; w odpowiedniej proporcji również redaktorzy innych pism. Każdy jako tako znany mówca partyjny musiał co najmniej raz do roku stawad przed sądem, gdzie go prawie zawsze skazywano. Wygnania, konfiskaty, rozwiązywania zebrao sypały się jak z rogu obfitości. Wszystko daremnie. Na miejsce aresztowanego lub wygnanego stawał natychmiast ktoś inny; po każdym rozwiązanym zebraniu następowały dwa nowe i dzięki wytrwałości oraz dokładnemu przestrzeganiu przepisów prawnych doprowadzano do tego, że policji z jej samowolą raz po raz opadały ręce ze zmęczenia. Wszystkie prześladowania odnosiły skutek przeciwny zamierzonemu; nie tylko nie mogły złamad partii robotniczej lub chodby tylko jej ugiąd, ale zdobywały jej wciąż nowych zwolenników i wzmacniały organizację. W walce swej zarówno z władzami jak i z poszczególnymi kapitalistami robotnicy wykazywali wszędzie intelektualną i moralną wyższośd tudzież udowadniali, szczególnie podczas konfliktów z tzw. „pracodawcami", że oni — robotnicy — są teraz ludźmi wykształconymi, a kapitaliści gburami. A przy tym prowadzą walkę przeważnie z humorem, co jest najlepszym dowodem tego, jak bardzo pewni są swej sprawy i świadomi swej przewagi. W ten sposób prowadzona walka, na gruncie historycznie przygotowanym, musi dąd wielkie rezultaty. Sukcesy osiągnięte w wyborach styczniowych 11 nie mają sobie podobnych w historii nowoczesnego ruchu robotniczego, a zdumienie, w jakie wprawiły całą Europę, było całkowicie uzasadnione.
 

Robotnicy niemieccy posiadają dwojaką przewagę nad robotnikami reszty Europy. Po pierwsze, należą do najbardziej teoretycznie wyrobionego narodu Europy i zachowali zmysł teoretyczny, który tzw. „warstwy oświecone" w Niemczech zupełnie zatraciły. Niemiecki socjalizm naukowy — jedyny naukowy socjalizm, jaki kiedykolwiek istniał, nigdy nie powstałby bez poprzedzającej go niemieckiej filozofii, zwłaszcza filozofii Hegla.
 
Bez rozwiniętego u robotników zmysłu teoretycznego socjalizm naukowy nie wszedłby nigdy tak bardzo w ich krew i ciało, jak to widzimy obecnie. A jak ogromna jest ta przewaga robotników niemieckich, widad, z jednej strony, na przykładzie tego zobojętnienia wobec wszelkiej teorii, które jest jedną z głównych przyczyn tego, że angielski ruch robotniczy pomimo świetnej organizacji poszczególnych związków zawodowych tak wolno posuwa się naprzód; z drugiej strony, widać to na przykładzie tych wybryków i tego zamieszania, jakie proudhonizm w swej pierwotnej formie wywołał u Francuzów i Belgów, a w karykaturalnej formie, nadanej mu przez Bakunina — u Hiszpanów i Włochów.

Po drugie, przewaga robotników niemieckich polega na tym, że Niemcy prawie że najpóźniej weszli do ruchu robotniczego. Podobnie jak teoretyczny socjalizm niemiecki nigdy nie zapomni o tym, że wznosi się na barkach Saint-Simona, Fouriera i Owena — trzech myślicieli, którzy mimo całego swego marzycielstwa i utopijności należą do najznakomitszych umysłów wszystkich czasów i w genialny sposób antycypowali mnóstwo rzeczy, których słusznośd dziś naukowo udowadniamy — tak samo i niemiecki praktyczny ruch robotniczy nie powinien nigdy zapominad o tym, że rozwinął się na barkach ruchu angielskiego i francuskiego, że mógł po prostu korzystad z jego drogo okupionych doświadczen i że mógł uniknąd teraz ich błędów, wówczas na ogół nieuniknionych. Gdzie bylibyśmy teraz bez przykładu angielskich trade-unionów i bez walk politycznych robotników francuskich, bez tego olbrzymiego bodźca, jaki dała zwłaszcza Komuna Paryska?

Trzeba przyznad robotnikom niemieckim, że z rzadkim zrozumieniem wyzyskali wyższość swego położenia. Po raz pierwszy od czasu istnienia ruchu robotniczego prowadzi się walkę w sposób uzgodniony, powiązany i planowy, w 17 
trzech kierunkach: w kierunku teoretycznym, politycznym i praktyczno-ekonomicznym (opór przeciw kapitalistom). Na tym, że tak powiem, koncentrycznym ataku polega właśnie siła i niezwyciężonośd niemieckiego ruchu.
 
 
Robotnicy niemieccy wysunęli się w chwili obecnej na czoło walki proletariackiej; z jednej strony, na skutek tego dogodnego położenia, z drugiej zaś strony, na skutek wyspiarskich osobliwości ruchu angielskiego i zdławienia przemocą ruchu francuskiego. Jak długo wypadki pozostawią ich na tym honorowym posterunku, trudno przewidzied. Lecz póki go zajmują, będą się wywiązywad — miejmy nadzieję — należycie ze swoich obowiązków. W tym celu potrzebne są zdwojone wysiłki w każdej dziedzinie walki i agitacji. Szczególnym obowiązkiem przywódców będzie: wyjaśniać sobie coraz lepiej wszystkie zagadnienia teoretyczne, wyzwalad się coraz bardziej spod wpływu tradycyjnych, należących do starego światopoglądu frazesów i mieć stale na uwadze, że socjalizm od czasu, gdy stał się nauką, wymaga, by go traktowano jako naukę, tzn. by go studiowano. Zdobyte tą drogą coraz to jaśniejsze zrozumienie rzeczy trzeba będzie ze wzmożoną gorliwością popularyzowad wśród mas robotniczych; trzeba będzie coraz bardziej zespalad zarówno organizację partii jak i związków zawodowych.
 
Chociaż głosy oddane w styczniu na socjalistów reprezentują już całkiem pokaźną armię, to jednak nawet w przybliżeniu nie stanowią jeszcze większości niemieckiej klasy robotniczej; i jakkolwiek wiele otuchy dodają sukcesy propagandy wśród ludności wiejskiej, to jednak tu właśnie pozostaje jeszcze nieskooczenie wiele do zrobienia. Chodzi więc o to, by nie słabnąd w walce, by wyrywad wrogowi jedno miasto po drugim, jeden okręg wyborczy po drugim; przede wszystkim zaś chodzi o to, by zachowad prawdziwego ducha międzynarodowego, który nie dopuszcza do powstania żadnego szowinizmu patriotycznego i wita z radością każdy nowy krok w ruchu proletariackim niezależnie od tego, jaki naród go uczyni. Jeżeli robotnicy niemieccy będą w ten sposób kroczyli naprzód, to niekoniecznie będą maszerowad na czele ruchu — nie leży wcale w interesie tego ruchu, aby robotnicy jakiejś jednej narodowości maszerowali na jego czele — ale zajmą honorowe miejsce na linii bojowej i będą gotowi, gdy nieoczekiwanie ciężkie 18
 
 
 
doświadczenia lub wielkie wydarzenia zażądają od nich jeszcze większego męstwa, większego zdecydowania i gotowości do czynu.
 

Londyn, 1 lipca 1874 r.
 
 
 
 
 
Przypisy:
 
1 Trzytomowa praca Zimmermanna „Historia wielkiej wojny chłopskiej" ukazała się w pierwszym wydaniu w latach 1840 — 1844. — Red.
 
 
 
 
 
 
2 Engels ma na myśli pracę Marksa „Walki klasowe we Francji". — Red.
 
 
3 Cytata wzięta z ostatniego rozdziału pracy Engelsa „Wojna chłopska w Niemczech", (patrz str. 124). — Red.
 
 
4 Anektując Hanower, Hessen i Nassau — Prusy zdetronizowały władców tych trzech prowincji. — Red.  
 
 
5 Mowa o zalitawskich posiadłościach Austrii: Siedmiogrodzie, Kroacji i Sławonii, położonych za rzeką Litawą (dopływ Dunaju). — Red.
 
 
6 3 czerwca 1866 r. odniosły Prusy pod Sadową decydujące zwycięstwo nad Austrią. Burżuazja pruska bojąc się demokratycznego ruchu mas ostatecznie skapitulowała przed rządem Bismarcka i jawnie popierała kontrrewolucyjną drogę zjednoczenia Niemiec (od góry, z pomocą pruskiej monarchii), jakkolwiek zjednoczenie to oznaczało dalsze polityczne wzmocnienie junkierstwa i bankructwo liberalnych nadziei burżuazji. — Red.
 
 
7 Kongres bazylejski I-szej Międzynarodówki powziął we wrześniu 1869 r. uchwałę, że „społeczeostwo zainteresowane jest w przemianie własności ziemskiej we wspólną własnośd narodową". —
 
 
8 W wojnie niemiecko-francuskiej odniosła armia pruska 2 września 1870 r. pod Sedanem decydujące zwycięstwo nad armią francuską. Tym samym usunięta została ostatnia przeszkoda na drodze do zjednoczenia Niemiec północnych i południowych. Zjednoczenie Niemiec na drodze kontrrewolucyjnej stało się faktem dokonanym. — Red.
 
 
9 Engels ma na myśli następujące miejsce ze swej pracy „W kwestii mieszkaniowej", napisanej w 1872 r.: „W rzeczywistości zaś i w Niemczech paostwo takie, jakie jest, stanowi konieczny produkt podłoża społecznego, z którego wyrosło. W Prusach — a Prusy są dziś miarodajne — obok wciąż jeszcze silnej szlachty, posiadaczki wielkiej własności ziemskiej, istnieje stosunkowo młoda i nader tchórzliwa burżuazją, która nie wywalczyła sobie dotąd ani bezpośredniej władzy politycznej jak we Francji, ani mniej lub więcej pośredniej jak w Anglii. Ale obok tych obu klas istnieje szybko rosnący, umysłowo bardzo rozwinięty, z każdym dniem coraz lepiej organizujący się proletariat. Znajdujemy więc tutaj obok podstawowego warunku dawnej monarchii absolutnej: równowagi pomiędzy szlachtą wiejską a burżuazją, podstawowy warunek nowoczesnego bonapartyzmu: równowagę między burżuazją a proletariatem. Zarówno zaś w dawnej, absolutnej, jak i w nowoczesnej, bonapartystycznej monarchii rzeczywista 13
 
władza paostwowa spoczywa w rękach odrębnej kasty oficerskiej i urzędniczej, która w Prusach uzupełnia swe kadry po części sama ze siebie, po części z drobnej szlachty majorackiej, rzadziej z wielkiej arystokracji, a w najmniejszej cząstce z szeregów burżuazji. Samodzielnośd tej kasty, która zdaje się stad poza obrębem społeczeostwa i niejako ponad nim, nadaje paostwu pozory samodzielności w stosunku do społeczeostwa". Patrz: F. Engels „W kwestii mieszkaniowej" „Książka i Wiedza" 1949, str. 81—82. — Red.
 
 
10 Engels ma na myśli kryzys 1873/74 r. — Red.
 

11 Engels ma na myśli wybory do parlamentu niemieckiego w styczniu 1874 r. — Red. 16
 

PEŁEN TEKST W FORMACIE .PDF:

ZałącznikWielkość
wojna-chlopska-w-niemczech-1850(2)-1.pdf1.08 MB

Społeczność

Amerykańska gospodarka 2008