Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 14 gości.

Workers Vanguard: Antymarksistowski "ekosocjalizm" Johna Bellamy Fostera i spółki (cz. II)

"Ekologia" - nie tędy droga

 
Źródło: Platforma spartakusowców nr 18, Kwiecień 2014
Część I: http://www.1917.net.pl/node/19645
 
 
 
Nieuczciwość intelektualna i oportunizm

W 2002 r. Foster opublikował zbiór esejów napisanych w latach 1993-2001 pt. „Ecology Against Capitalism” (Ekologia przeciw kapitalizmowi). W oparciu o prace socjologa Allana Schnaiberga, Foster opisał kapitalizm jako „kierat produkcji”, który konsumuje wielkie jak nigdy ilości ograniczonych zasobów naturalnych, jednocześnie wypluwając odpady produkcyjne do środowiska:
 
„Jest jasne, że kierat ten prowadzi w kierunku, który jest niezgodny z podstawowymi cyklami ekologicznymi planety. Ciągła 3-procentowa średnia roczna stopa wzrostu produkcji przemysłowej, a taką uzyskano w latach 1970-1990, znaczy że światowy przemysł będzie podwajał swoje rozmiary co 25 lat. (…) Jest zatem mało prawdopodobne, by świat wytrzymał dużo więcej podwojeń produkcji przemysłowej w ramach obecnego systemu, nie doświadczając zupełnej katastrofy ekologicznej. Faktycznie już przekraczamy pewne krytyczne progi ekologiczne.”
 
„Ekologia przeciw kapitalizmowi” na swój sposób odzwierciedliła ideologiczny triumfalizm burżuazji po kontrrewolucyjnym zniszczeniu Związku Radzieckiego w okresie 1991-92 r. Obwieszczono „śmierć” komunizmu, zaś kapitalizm odtrąbiono jako wciąż rozszerzający się system globalny. Polityka rządów w głównych krajach kapitalistycznych, zwłaszcza nadzór nad podażą pieniądza i stopami procentowymi miała odtąd zapewniać ciągły i równomierny wzrost gospodarczy. Ekonomiści burżuazyjni ukuli określenie „Great Moderation” (wielkie umiarkowanie) do opisania warunków panujących w Ameryce Północnej i Europie Zachodniej: niska inflacja i stosunkowo powierzchowne i krótkotrwałe spadki koniunktury.
 
W latach 2007-8 nadciągnął jednak kryzys finansowy, który wepchnął świat kapitalistyczny w wir najgłębszego i najbardziej przedłużającego się spadku koniunktury od „wielkiej depresji” lat 30. ubiegłego wieku. „Wielkie umiarkowanie” ustąpiło na rzecz „wielkiej recesji”. Na porządku dnia znalazły się masowe bezrobocie, ostre cięcia zarobków i zasiłków, a także cięcia rządowych programów socjalnych (budżetowe zaciskanie pasa).
 
Logicznie rzecz biorąc, Foster powinien cieszyć się z obecnego spadku koniunktury, skoro utożsamiał rozszerzanie produkcji z dalszą degradacją środowiska. Mniej wyprodukowanych samochodów i zmniejszenie ich liczby na drogach oznacza mniejsze zanieczyszczanie powietrza. Mając mniejsze dochody, rodziny robotnicze są zmuszone „oszczędzać energię”, redukując ogrzewanie zimą i klimatyzację latem. Foster jednak nie przekonuje nikogo, że „wielka recesja” spowodowała jakieś ekologiczne korzyści. Taki krok wywołałby wrogą reakcję wśród młodych lewicowo nastawionych działaczy, do których zwraca się Foster, takich jak ci utożsamiający się z ruchem Occupy (Okupować Wall Street).
 
Zatem Foster doszukuje się zła w kapitalizmie z innej strony. W 2012 r. wydał książkę pt. „The Endless Crisis: How Monopoly-Finance Capital Produces Stagnation and Upheaval from the U.S.A. to China” (Kryzys bez końca. Jak kapitał monopolistyczno-finansowy wywołuje stagnację i wstrząsy od Stanów Zjednoczonych po Chiny, Warszawa 2014). Zaczyna się ona następująco:
 
„Cała gospodarka światowa przechodzi okres spowolnienia. W centrum systemu, tempa wzrostu gospodarek Stanów Zjednoczonych, Europy i Japonii maleją od dziesięcioleci. W pierwszej dekadzie obecnego stulecia ich udziałem stały się najniższe stopy wzrostu gospodarczego od lat 30. XX w., a początek nowego dziesięciolecia wcale nie przedstawia się lepiej. Słowo, którego ekonomiści używają na określenie tego zjawiska, to stagnacja.”
 
A gdzie „kierat produkcji”? Zniknął. Zamiast tego słyszymy, że główne kraje światowego kapitalizmu grzęzną w gospodarczej stagnacji od dziesięcioleci i są osaczone przez wieczne kryzysy. Foster kontynuuje: „Dla zwykłych ludzi oznacza ona zmniejszenie płac realnych, masowe bezrobocie, poważny kryzys budżetowy sektora publicznego, rosnące nierówności oraz ogólny i niekiedy ostry spadek jakości życia”. Znamienna jest nieobecność degradacji środowiska w tym spisie bolączek. Foster jest znany z tego, że opisuje kapitalizm zarówno jako motor ciągłego wzrostu, gdy odnosi się do „kryzysu środowiska naturalnego”, jak i ofiarę stagnacji, gdy mówi o kryzysie fiskalnym. I wilk syty i owca cała. 
 
Od nowolewicowego maoizmu do zielonego radykalizmu
 
Poglądy Fostera są uwarunkowane przez jego wieloletni związek z Monthly Review. Było to w latach 60. i w pierwszej połowie lat 70. główne czasopismo propagujące maoizm (chiński wariant ideologii stalinowskiej) wśród amerykańskich lewicowych kręgów intelektualnych i akademickich. Dziś Foster jest profesorem socjologii na Uniwersytecie w Oregonie. Na początku lat 70. uczęszczał do Evergreen State College w Stanie Waszyngton jako student i wtedy po raz pierwszy znalazł się pod wpływem Monthly Review i jego czołowych postaci, Paula Sweezy i Harrego Magdoffa.
 
Maoistowsko-stalinowska polityka, której wykładnię prezentował Monthly Review zrodziła się jako ideologiczny wyraz tego, co Trocki opisał jako biurokratyczna degeneracja radzieckiego państwa robotniczego w drugiej połowie lat 20. i w latach 30. Rządząca kasta biurokratyczna pod przywództwem Stalina wysunęła doktrynę „budowania socjalizmu w jednym kraju”. Odrzuciła ona walkę o międzynarodową rewolucję proletariacką i obawiała się tej walki, która pobudzała do działania partię bolszewicką, przewodzącą Rewolucji Październikowej 1917 r. Dogmat „socjalizmu w jednym kraju” postawił marksizm na głowie. Socjalizm oznacza społeczeństwo materialnego dostatku, w którym podziały klasowe są w końcu przezwyciężone. Pomimo posiadania bogatych zasobów naturalnych, ZSRR nie mógł samodzielnie prześcignąć materialnego poziomu zaawansowanych krajów kapitalistycznych, które wywierały nań presję ekonomiczną i militarną, i która w końcu przyniosła zniszczenie radzieckiego państwa robotniczego.
 
Chiny przeszły głęboką rewolucję społeczną w 1949 r., która obaliła kapitalizm i wyzwoliła kraj spod imperialistycznej dominacji. Ustanowienie wkrótce potem planowej, uspołecznionej gospodarki przyniosło robotnikom, chłopom i brutalnie uciskanym kobietom wielkie zdobycze społeczne. Jednak rewolucja, która była wynikiem wojny prowadzonej przez chłopskich partyzantów, była zdeformowana od początku pod rządami reżimu Komunistycznej Partii Chin (KPCh) Mao Tse-tunga, materialnie uprzywilejowanej kasty biurokratycznej, opierającej się na państwie robotniczym.
 
Reżim Mao wzorował się politycznie, gospodarczo i ideologicznie na ZSRR Stalina, chociaż Chiny w tamtym okresie były o wiele bardziej zacofane niż Związek Radziecki. Wersja Mao „budowania socjalizmu”, zwłaszcza w okresie tzw. „Rewolucji Kulturalnej” rozpoczętej w połowie lat 60., gloryfikowała spartańskie cnoty wyrzeczeń i poświęcania się. Podczas gdy dzisiejsi biurokraci z KPCh, oględnie mówiąc, nie są znani z propagowania takiego leku na wszelkie zło, podzielają jednak sprzeciw Mao wobec marksistowskiego programu światowej rewolucji proletariackiej. Wyzwania rzucone kapitalistycznemu porządkowi na świecie dałyby chińskiemu proletariatowi rozmach do wymiecenia stalinowskiej kasty, która politycznie go tłumi i stara się udobruchać imperialistów.
 
By zrozumieć atrakcyjność maoizmu, jakim go propagował Monthly Review, dla krytycznie usposobionych młodych amerykańskich intelektualistów takich jak Foster, niezbędne jest rozważenie poglądów i ewolucji grupy określającej siebie Nową Lewicą. Na przełomie lat 50. i 60. pokolenie młodych liberalnych idealistów, głównie studentów uniwersytetów, zostało pchnięte w lewo wskutek masowej walki czarnych przeciw uciskowi rasistowskiemu w kraju, a także przez Rewolucję Kubańską i przedłużającą się wojnę w Wietnamie. Wielu z tych radykałów upatrywało w KPCh Mao Tse-tunga alternatywę dla nudnego konserwatyzmu moskiewskiej biurokracji stalinowskiej.
 
W tamtym okresie ogromna większość amerykańskiej klasy robotniczej, zwłaszcza dominujących wśród nich białych, popierała militaryzm USA za granicą w imię zwalczania światowego komunizmu. Radykałowie z Nowej Lewicy na swój sposób zaakceptowali, lecz następnie odwrócili oficjalną ideologię antykomunistyczną. Polityczni przywódcy i ideologiczni rzecznicy imperializmu USA twierdzili, że kapitalizm był lepszy od komunizmu w Rosji radzieckiej, nie mówiąc o „czerwonych Chinach”, ponieważ zapewniał znacznie wyższy poziom życia ludności amerykańskiej, w tym robotnikom przemysłowym. Radykałowie z Nowej Lewicy zgodzili się z logiką tego argumentu, lecz odwrócili jego konkluzję. To, że rodziny robotnicze stać było na najnowszy model samochodu, pralkę i telewizor (lub dwa) postrzegali oni jako materialną podstawę poparcia robotników dla rozbojów USA w Trzecim Świecie.
 
Krąg Monthly Review próbował przedstawić „marksistowsko-leninowskie” uzasadnienie dla tych rozpowszechnionych uprzedzeń Nowej Lewicy: pogardy dla klasy robotniczej w rozwiniętych krajach kapitalistycznych połączonej z zachwytami nad „socjalizmem” w Trzecim Świecie. Sweezy twierdził, że razem wzięta klasa robotnicza Ameryki Północnej, Europy Zachodniej i Japonii jako całość tworzyła arystokrację robotniczą w stosunku do zubożałych wyrobników Azji, Afryki i Ameryki Łacińskiej. Napisał on w Monthly Review (grudzień 1967), że przywódca bolszewików Lenin „również twierdził, że kapitaliści w krajach imperialistycznych mogą użyć i faktycznie używają części swego »łupu« do przekupywania i przeciągnięcia na swoją stronę arystokracji robotniczej. Tam, gdzie można brać pod uwagę logikę tego argumentu, dałoby się go rozciągnąć na większość czy nawet na wszystkich robotników krajów uprzemysłowionych.”
 
Lenin w swoim opisie arystokracji robotniczej jasno dawał do zrozumienia, że nie traktował w ten sam sposób całej klasy robotniczej w ośrodkach imperialistycznych. Opisując przemysłowy monopol Anglii i bogate kolonie w połowie XIX w., Lenin odnotował w artykule „Imperializm a rozłam w socjalizmie” (1916): „Wówczas klasę robotniczą jednego kraju można było przekupić, zdeprawować na całe dziesięciolecia! Dziś jest to nieprawdopodobne, poniekąd nawet niemożliwe, lecz za to mniejsze (niż w Anglii lat 1848-68) warstwy »arystokracji robotniczej« może przekupić i przekupuje każde»wielkie« imperialistyczne mocarstwo” (podkreślenia w oryginale). Ta dobrze opłacana warstwa może zajmować uprzywilejowaną pozycję społeczną jedynie w odniesieniu do mas pracujących społeczeństwa, którego część stanowi.
 
Sweezy, który dyskredytował klasę robotniczą w rozwiniętych krajach kapitalistycznych, jednocześnie gloryfikował Chiny maoistowskie za rzekome budowanie egalitarnego społeczeństwa socjalistycznego w jednym z najbiedniejszych krajów świata. Faktycznie uważał on nędzę w Chinach za socjalistyczną cnotę, zaś samemu Mao przypisywał przezwyciężenie i wyeliminowanie tego, co jak twierdził było pozostałościami burżuazyjnej ideologii osadzonymi w klasycznej doktrynie marksistowskiej: „w Chinach i jedynie tam, gdzie warunki dla rewolucji były najpomyślniejsze ze wszystkich krajów świata, marksizm mógł w końcu zostać oczyszczony ze swej (zasadniczo burżuazyjnej) skazy ekonomizującej” (Monthly Review, styczeń 1975). Przez „skazę ekonomizującą” Sweezy rozumiał utożsamianie socjalizmu z jakościowym podniesieniem poziomu materialnego i kulturalnego społeczeństwa.
 
Wtedy polemizowaliśmy z intelektualistami takimi, jak Sweezy i Charles Bettelheim, którzy wskrzesili przeciwne marksizmowi doktryny prymitywnego egalitaryzmu i „socjalistycznego” ascetyzmu:
 
„Zatem o wiele bardziej niż stalinizm linii moskiewskiej, ideologia maoizmu stanowi ciągły atak na fundamentalną przesłankę marksizmu, że socjalizm wymaga wielkiej obfitości materialnej, osiągniętej poprzez poziom wydajności pracy o wiele wyższy, niż poziom w rozwiniętych krajach kapitalistycznych. (…) Maoistowski prymitywizm i wybujały woluntaryzm, jaki można było zaobserwować zwłaszcza w okresie »Rewolucji Kulturalnej«, jest bardzo atrakcyjny dla drobnomieszczańskich radykałów na Zachodzie. To obietnica skończenia z wyalienowaną pracą tu i teraz, bez tego całego historycznego okresu potrzebnego do podniesienia technologicznego i kulturalnego poziomu ludzkości, umożliwiła wielu fanom [teoretyka Nowej Lewicy Herberta] Marcusa przeniesienie lojalności na maoistowskie Chiny pod koniec lat 60.”
– „The Poverty of Maoist Economics” (Nędza maoistowskiej ekonomii), WV nr 134, 19 listopada 1976
 
Maoizm jednak stracił swą atrakcyjność, zwłaszcza po oficjalnym zbliżeniu między USA a Chinami, zasygnalizowanym wizytą Richarda Nixona w Pekinie w 1972 r., gdy amerykańskie bomby spadały masowo na Indochiny. Do końca lat 70. maoizm przestał pociągać młodzież studencką o lewicowych sympatiach. Zatem krąg Monthly Review przyczepił się do pączkującego radykalnego ruchu zielonych, który również wyszedł z Nowej Lewicy. Stąd wziął się John Bellamy Foster, dziś czołowa postać tego czasopisma.
 
 
Część III: http://www.1917.net.pl/node/19671

Społeczność

SIERP i MŁOT