Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 9 gości.

Włodzimierz Lenin: Nasz program (1899 rok)

Związek Walki o Wyzwolenie Klasy Robotniczej - zdjęcie z 1897 roku

(Na zdjęciu - Lenin pomiędzy członkami petersburskiego "Związku Walki o Wyzwolenie Klasy Robotniczej - od lewej stoją A.L.Malczenko, P.K.Zaporożec, A.A.Waniejew, siedzą - W.W.Starkow, G.M.Krżyżanowski, W.I.Ulianow (Lenin), J.O. Martow-Cederbaum)

--------------------------------------------------------------
 
Tekst Włodzimierza I. Lenina „Nasz program” został napisany nie wcześniej niż w październiku 1899 r. dla pisma „Raboczaja Gazieta”. Podstawa niniejszego wydania: Włodzimierz Lenin, „Dzieła wszystkie”, tom 4, wyd. Książka i
Wiedza, Warszawa 1984
.
Źródło: www.filozofia.uw.edu.pl/skfm/publikacje/lenin18.pdf
 
Włodzimierz I. Lenin – Nasz program (1899 rok)
 
Międzynarodowa socjaldemokracja przeżywa obecnie okres chwiejności poglądów. Dotychczas nauki Marksa i Engelsa uważane były za trwały fundament teorii rewolucyjnej – obecnie rozlegają się zewsząd głosy, że są one niewystarczające i przestarzałe. Kto się deklaruje jako socjaldemokrata i zamierza wystąpić z własnym pismem socjaldemokratycznym, powinien ściśle określić swój stosunek do zagadnienia, które porusza do głębi bynajmniej nie tylko socjaldemokratów niemieckich.
 
Stoimy całkowicie na gruncie teorii Marksa: ona pierwsza przekształciła socjalizm z utopii w naukę, stworzyła mocne podstawy tej nauki i wytyczyła drogę, którą należy kroczyć, rozwijając nadal tę naukę i opracowując ją we wszystkich szczegółach. Ona ujawniła istotę współczesnej gospodarki kapitalistycznej, wyjaśniając, w jaki sposób najem robotnika, kupno siły roboczej maskuje ujarzmienie milionów nieposiadającego ludu przez garstkę kapitalistów, właścicieli ziemskich, fabryk, kopalń i in. Ona dowiodła, że cały rozwój współczesnego kapitalizmu zmierza do wypierania drobnej produkcji przez wielką, stwarza warunki, które czynią możliwą i konieczną socjalistyczną organizację społeczeństwa.
 
Ona nauczyła dostrzegać pod powłoką zakorzenionych obyczajów, intryg politycznych, zawiłych ustaw i przemyślnie skonstruowanych doktryn – walkę klasową, walkę między różnymi odmianami klas posiadających a proletariatem, który stoi na czele wszystkich klas nieposiadających. Ona wyjaśniła, jakie jest rzeczywiste zadanie rewolucyjnej partii socjalistycznej: nie prokurowanie planów przebudowy społeczeństwa, nie prawienie kapitalistom i ich pachołkom kazań o poprawie położenia robotników, nie urządzanie spisków, lecz organizowanie walki klasowej proletariatu i kierowanie tą walką, której ostatecznym celem jest zdobycie przez proletariat władzy politycznej i zorganizowanie społeczeństwa socjalistycznego.
 
A teraz pytamy: cóż nowego wnieśli do tej teorii owi hałaśliwi jej „odnowiciele”, którzy narobili obecnie tyle hałasu, grupując się wokół niemieckiego socjalisty Bernsteina? Absolutnie nic: nie posunęli ani o krok naprzód nauki, którą nakazali nam rozwijać Marks i Engels; nie nauczyli proletariatu żadnych nowych metod walki; wręcz cofali się, przejmując strzępki zacofanych teorii i głosząc proletariatowi nie teorię walki, lecz teorię ustępliwości – ustępliwości wobec najzacieklejszych wrogów proletariatu, wobec rządów i partii burżuazyjnych, które są niezmordowane w wyszukiwaniu nowych środków nagonki na socjalistów. Jeden z założycieli i przywódców socjaldemokracji rosyjskiej, Plechanow, miał całkowitą rację poddając bezlitosnej krytyce najnowszą „krytykę” Bernsteina  [1], którego poglądów wyrzekli się obecnie również przedstawiciele robotników niemieckich (na zjeździe w Hanowerze) [2].
 
Wiemy, że za te słowa runie na nas lawina oskarżeń: rozlegnie się wrzask, że chcemy przekształcić partię socjalistyczną w zakon „prawowiernych”, którzy prześladują „heretyków” za odstępstwo od „dogmatu”, za wszelkie samodzielne zdanie itp. Znamy te wszystkie modne, zjadliwe frazesy. Nie ma w nich jednak ani krzty prawdy i ani krzty sensu. Nie może istnieć silna partia socjalistyczna, jeśli nie ma rewolucyjnej teorii, która jednoczy wszystkich socjalistów, z której czerpią wszystkie swoje przekonania, którą kierują się w swoich metodach walki i sposobach działalności; obrona takiej teorii,, którą według naszego najlepszego rozumienia uważamy za prawdziwą, przed bezpodstawnymi napaściami i przed próbami pogorszenia jej – w żadnym razie nie oznacza, że się jest wrogiem wszelkiej krytyki. Nie traktujemy bynajmniej teorii Marksa jako czegoś zakończonego i nietykalnego; przeciwnie, przekonani jesteśmy, że położyła ona jedynie kamień węgielny tej nauki, którą socjaliści powinni nadal rozwijać we wszystkich kierunkach, jeżeli nie chcą pozostać w tyle za życiem.
 
Sądzimy, że dla socjalistów rosyjskich szczególnie konieczne jest samodzielne opracowanie teorii Marksa, albowiem teoria ta zawiera jedynie ogólne tezy przewodnie, które w szczegółach mają inne zastosowanie do Anglii niż do Francji, inne do Francji niż do Niemiec, inne do Niemiec niż do Rosji. Dlatego też chętnie będziemy zamieszczali na łamach naszej gazety artykuły na tematy teoretyczne i zapraszamy wszystkich towarzyszy do otwartego omawiania spraw spornych.
 
 
Jakie wyłaniają się główne zagadnienia przy zastosowaniu do warunków Rosji programu wspólnego  wszystkim socjaldemokratom? Powiedzieliśmy już, że istota tego programu polega na organizowaniu walki klasowej proletariatu i na kierowaniu tą walką, której ostatecznym celem jest zdobycie przez proletariat władzy politycznej i zorganizowanie społeczeństwa socjalistycznego. Walka klasowa proletariatu dzieli się na walkę ekonomiczną (walkę przeciwko poszczególnym kapitalistom lub przeciwko poszczególnym grupom kapitalistów o poprawę sytuacji robotników) i na walkę polityczną (walkę przeciw rządowi o rozszerzenie praw ludu, tzn. o demokrację i o rozszerzenie władzy politycznej proletariatu). Niektórzy socjaldemokraci rosyjscy (należą do nich, jak się zdaje, ci, którzy kierują gazetą „Raboczaja Mysl”) uważają walkę ekonomiczną za nieporównanie ważniejszą, natomiast walkę polityczną niemalże odkładają do mniej lub bardziej odległej przyszłości. Taki pogląd jest z gruntu błędny. Wszyscy socjaldemokraci są zgodni, że trzeba koniecznie organizować walkę ekonomiczną klasy robotniczej, że należy koniecznie na tej płaszczyźnie prowadzić agitację wśród robotników, tzn. pomagać im w codziennej walce z przedsiębiorcami, kierować ich uwagę na wszelkie formy i przejawy ucisku oraz wyjaśniać w ten sposób konieczność zjednoczenia się. Zapominanie jednak o walce politycznej z tego powodu, że prowadzi się walkę ekonomiczną, stanowiłoby odstępstwo od podstawowej zasady socjaldemokracji światowej, oznaczałoby zapominanie o tym, czego uczy cała historia ruchu robotniczego.
 
Zagorzali zwolennicy burżuazji i pozostającego na jej usługach rządu próbowali niejednokrotnie wręcz organizować czysto ekonomiczne związki robotników i odciągnąć ich w ten sposób od „polityki”, od socjalizmu. Bardzo możliwe, że również rząd rosyjski potrafi przedsięwziąć coś podobnego, albowiem starał się on zawsze rzucać ludowi groszowe ochłapy albo, ściślej mówiąc, oszukańcze ochłapy, byle tylko odwrócić jego uwagę od faktu, że jest wyzuty z praw i uciskany. Żadna walka ekonomiczna nie może przynieść robotnikom trwałej poprawy, nie może nawet być prowadzona na szeroką skalę, jeśli robotnicy nie będą mieli prawa swobodnego urządzania zebrań, zakładania związków, posiadania własnych gazet, delegowania swoich przedstawicieli do zgromadzeń narodowych, jak to czynią robotnicy w Niemczech i we wszystkich innych krajach europejskich (oprócz Turcji i Rosji). Aby zaś wywalczyć te prawa, należy prowadzić walkę polityczną. W Rosji praw politycznych pozbawieni są nie tylko robotnicy, lecz w ogóle wszyscy obywatele.
 
Rosja – to monarchia absolutna, nieograniczona. Wyłącznie car wydaje ustawy, mianuje urzędników i nadzoruje ich działalność. Wskutek tego wydaje się, że w Rosji car i rząd carski nie są zależni od żadnej klasy i troszczą się o wszystkich jednakowo. W rzeczywistości jednak wszyscy urzędnicy rekrutują się wyłącznie z klasy posiadaczy i wszyscy są podporządkowani wpływom wielkich kapitalistów, którzy owijają sobie ministrów dokoła palca i osiągają wszystko, czego zapragną. Rosyjska klasa robotnicza uciskana jest w dwójnasób: łupią ją oraz grabią kapitaliści i obszarnicy, by zaś nie mogła z nimi walczyć, policja krępuje jej ręce, knebluje usta, ściga wszelką próbę obrony praw ludu. Każdy strajk przeciw kapitaliście powoduje nasyłanie na robotników wojska i policji. Każda walka ekonomiczna przekształca się nieuchronnie w walkę polityczną, toteż socjaldemokracja powinna powiązać nierozerwalnie i jedną, i drugą w jednolitą walkę klasową proletariatu. Pierwszoplanowym, a zarazem głównym celem takiej walki powinno być zdobycie praw politycznych, zdobycie wolności politycznej. Skoro sami robotnicy petersburscy, przy niewielkiej pomocy socjalistów, zdołali szybko wywalczyć od rządu pewne ustępstwo – wydanie ustawy o skróceniu dnia pracy [3]  – to cała rosyjska klasa robotnicza, kierowana przez jedną Socjaldemokratyczną Partię Robotniczą Rosji, zdoła w wytrwałej walce uzyskać nieporównanie więcej ważnych ustępstw.
 
Rosyjska klasa robotnicza potrafi też sama jedna prowadzić walkę ekonomiczną i polityczną, nawet gdyby nie otrzymywała pomocy od żadnej innej klasy. Ale w walce politycznej robotnicy nie są osamotnieni. Całkowite wyzucie ludu z praw i niepohamowana samowola gnębicieli-urzędników oburzają wszystkich choć trochę uczciwych wykształconych ludzi, którzy nie mogą pogodzić się z tępieniem każdego wolnego słowa i wolnej myśli, oburzają prześladowanych Polaków, Finów, Żydów, członków rosyjskich sekt religijnych, oburzają drobnych kupców, przemysłowców, chłopów, którzy nie mają u kogo szukać obrony przed uciskiem urzędników i policji. Żadna z tych grup ludności oddzielnie wzięta nie jest zdolna do wytrwałej walki politycznej, gdy jednak klasa robotnicza wzniesie sztandar takiej walki – zewsząd wyciągną się ku niej pomocne dłonie. Rosyjska socjaldemokracja stanie na czele wszystkich bojowników o prawa ludu, wszystkich bojowników o demokrację, a będzie wówczas niezwyciężona!
 
Takie są nasze podstawowe poglądy, które systematycznie i wszechstronnie będziemy prezentowali w naszej gazecie. Jesteśmy przekonani, że w ten sposób będziemy kroczyli drogą wytkniętą przez Socjaldemokratyczną Partię Robotniczą Rosji w wydanym przez nią „Manifeście”.
 
Przypisy:
 
[1] Chodzi o artykuł J. Plechanowa „Bernstein a materializm”, opublikowany w lipcu 1898 roku w nrze 44 organu niemieckiej socjaldemokracji „Die Neue Zeit” z następującą uwagą od redakcji: „Niniejszym otwieramy dyskusję o wysuniętych przez Bernsteina «Problemach socjalizmu». Mamy obiecane dalsze artykuły skierowane przeciwko Bernsteinowi”. W końcu października – na początku listopada 1898 roku J. Plechanow wystąpił w nrach 253-255 „Sächsische Arbeiter Zeitung” z artykułem „Za co mamy mu dziękować? List otwarty do Karola Kautskiego”, w którym pisał, że w chwili gdy chodzi o to, „kto kogo ma pogrzebać: Bernstein socjaldemokrację czy socjaldemokracja Bernsteina?”, Kautsky poszedł na ugodę z wrogiem socjalizmu. „Jesteście z góry przychylnie usposobieni do Bernsteina i dlatego nie macie racji” – pisał J. Plechanow do K Kautskiego. – Red.
 
[2] Hanowerski zjazd socjaldemokracji niemieckiej obradował w dniach 9-14 października (n.s.) 1899 roku. W głównym punkcie porządku obrad – „Ataki na zasadnicze poglądy i taktykę partii” – referat wygłosił A. Bebel. Lenin pisał, że jego przemówienie na długo pozostanie „wzorem obrony poglądów marksistowskich i walki o prawdziwie socjalistyczny charakter partii robotniczej” (patrz: W. I. Lenin, Dzieła, t. 19, Warszawa 1950, s. 301). Zjazd wypowiedział się przeciwko rewizjonistycznym poglądom Bernsteina, jednakże nie poddał bernsteinizmu wyczerpującej krytyce. – Red.
 
 
[3] Lenin ma na myśli strajki petersburskich robotników, głównie tkaczy, przeprowadzone w roku 1895, a szczególnie w roku 1896. Strajk w 1896 roku rozpoczął się 23 maja w manufakturze kalinkinskiej z powodu odmowy przez fabrykantów wypłacenia robotnikom pełnego wynagrodzenia za dni wolne od pracy, które ogłoszono w związku z koronacją Mikołaja II. 
 
Strajk w krótkim czasie objął wszystkie główne zakłady przędzalnicze i tkackie w Petersburgu, następnie zaś przerzucił się do wielkich zakładów budowy maszyn, manufaktury wyrobów gumowych, fabryki papieru i cukrowni. Proletariat petersburski po raz pierwszy wystąpił szerokim frontem do walki z wyzyskiwaczami. Strajkowało ponad 30 tysięcy robotników. Strajk odbywał się pod kierownictwem petersburskiego Związku Walki o Wyzwolenie Klasy Robotniczej, który wydawał ulotki i proklamacje, wzywające robotników do zgodnej i wytrwałej obrony swoich praw. Związek Walki wydrukował i rozkolportował główne żądania strajkujących: skrócenie dnia pracy do 101 godz., podwyżka stawek, terminowe wypłacanie płacy roboczej itd.
Informacje o strajku wywarły ogromne wrażenie za granicą. Korespondencje o strajku publikowano w „Vorwärts” (Berlin) i „Arbeiter Zeitung” (Wiedeń). Pismo solidarnościowe angielskich robotników, podpisane przez przywódców wszystkich organizacji socjalistycznych i związkowych, zostało przetłumaczone na język rosyjski i rozkolportowane przez Związek Walki wśród robotników petersburskich. Na mityngu trade-unionów Londynu przyjęto z entuzjazmem informację o strajku przekazaną przez W. Zasulicz oraz wystąpienie córki K. Marksa – Eleonory Marks-Aweling; uczestnicy wiecu przeprowadzili zbiórkę pieniężną na rzecz strajkujących; podobne zbiórki ogłoszono wszędzie w trade-unionach. Zbiórki przeprowadzono również w Niemczech, Austrii i w Polsce. Zwołany w 1896 roku Londyński Kongres II Międzynarodówki z entuzjazmem przyjął informację J. Plechanowa o strajku 1896 roku i uchwalił specjalną rezolucję zawierającą pozdrowienia dla rosyjskich robotników, toczących walkę przeciwko „jednemu z ostatnich filarów reakcji europejskiej”.
Petersburskie strajki przyczyniły się do rozwoju ruchu robotniczego w Moskwie i w innych miastach Rosji, zmusiły rząd do przyśpieszenia rewizji ustaw fabrycznych i wydania ustawy z 2 (14) czerwca 1897 roku o skróceniu dnia roboczego w fabrykach i zakładach przemysłowych do 11 godzin. – Red.

Społeczność

CAPITALIST