Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 13 gości.

K. Wójcicki: Paprotka w klatce – dylemat wyborczy lewicy

Magdalena Ogórek - kandydatka lewicy

Polemika z tekstem Agaty Czarnackiej pt. „Początek nowej epoki", opublikowanym na portalu lewica24.pl  
(http://lewica24.pl/ludzie-i-polityka/czarnacka/5640-czarnacka-poczatek-nowej-epoki.html)

Od trzech lat z zadowoleniem obserwujemy zwrot na lewo w polityce Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Prorobotnicze głosowania posłów SLD w obronie Kodeksu Pracy, pochody pierwszomajowe pełne haseł krytykujących kapitalistów i wezwań do budowy „socjalistycznej Europy”. Wszystko to wydaje się mieć bardzo niewiele wspólnego z poglądami pani Magdaleny Ogórek, kandydatki SLD w wyborach prezydenckich, zaprezentowanymi w Sejmie 18 stycznia 2015 r.

Od kiedy Donald Tusk zaczął mówić o sobie, że jest “trochę socjaldemokratą”, jak się okazało – w przeddzień afery taśmowej i słynnego stwierdzenia, iż “państwo polskie istnieje tylko teoretycznie”, a także postępującej zapaści sektora publicznego, której wciąż jesteśmy świadkami, a końca nie widać, lewica nie ma dobrej passy. Nie wiadomo, jak mówić o państwie opiekuńczym i socjalnym, jak o podwyżkach podatków, jak o zabezpieczaniu zdrowia, gwarantowaniu jakościowej edukacji, nie wspominając o inwestycjach rozwojowych czy miejscach pracy, nie wdeptując w taki czy inny sposób w platformersko-ludowcowe błoto” - czytamy w artykule Agaty Czarnackiej, pt „Koniec pewnej epoki”.

Aż trudno uwierzyć, że osoba tak inteligentna mogła spreparować podobny bełkot. Autorka próbuje wmówić nam, że skoro Platforma Obywatelska udaje czasami lewicę, to kandydatka SLD powinna promować prawicową wizję świata – wszystko po to, by zyskać głosy przeciwników PO. Cały ten pokrętny wywód ma uzasadnić kompromitujący, ewidentnie prawicowy program polityczny przedstawiony przez Magdalenę Ogórek. Rozumowanie autorki jest takie – PO to lewica (co za bzdura!), więc dla podkreślenia politycznej odrębności M. Ogórek musiała przedstawić program prawicowy (jeszcze większa bzdura).

To fakt, że PO stała się bezideową partią władzy, partią szerokiego centrum, z dużym polem manewru politycznego. Celem uspokojenia nastrojów społecznych, PO czasem stosuje lewicową, prospołeczną retorykę – tylko po to, by chwilę później przeprowadzać bezwstydne ataki na resztki zdobyczy socjalnych i praw pracowniczych. Czy z tego powodu lewica ma likwidować własną tożsamość i zastępować ją ultraliberalnymi idiotyzmami na poziomie gimnazjum ? Wypada w to wątpić.

Testosteronowa recepta na „platformersko-ludowcowe błoto”

Nie wypada natomiast wątpić w urodę Magdaleny Ogórek. Najprawdopodobniej chęć zdobycia głosów „elektoratu testosteronowego”, który przedkłada fizyczną atrakcyjność kandydatki nad wszystko inne, była drugą częścią makiawelicznego planu zwabienia wyborców. Dotychczas politycznym wzwodem na kandydaturę Ogórek zareagował jedynie amerykański Playboy. ,„Czy demokracja nie jest wspaniała?” – pytają redaktorzy magazynu dla mężczyzn publikując kolekcję zdjęć (ubranych) kandydatki SDL. A w sondażach ani drgnie.

W badaniu pracowni MillardBrown, przeprowadzonym w połowie stycznia, Ogórek otrzymała 6% poparcia. Z sondażu TNS Polska dla „Wiadomości TVP 1” , opublikowanego 7 lutego wynika, że cieszy się ona poparciem 5% wyborców. Przy 10-13% poparciu dla SLD, Magdalena Ogórek nie jest w stanie porwać nawet najbardziej zdyscyplinowanego „czerwonego betonu”, który głosowałby nawet na tresowanego słonia, gdyby był on z SLD i miał poparcie kierownictwa partii.

Wybory zweryfikują na ile testosteronowa zagrywka opłaci się SLD. Jednak nawet potencjalny sukces może obrócić się przeciwko partii. Pani Ogórek do SLD nie należy, a jej poglądy polityczne bliższe są liberalnemu centrum. Niebawem możemy zobaczyć ją w objęciach Donalda Tuska, chętnie przyjmującego do swojej partii celebrytów odchodzących z SLD.

Niech młodzi ryzykują

Program M. Ogórek brzmi w skrócie tak: pomoc młodym przestępcom gospodarczym, obniżenie podatków, aby kapitalistom opłacało się zatrudniać pracowników na stałe umowy, napisanie prawa od nowa, powołanie Gwardii Narodowej (w domyśle - by dokopać w przyszłości Ruskim). Mówiąc wprost – jest to program ultraliberalny gospodarczo, z elementami konserwatyzmu i militaryzmu. Lewicowa była w zasadzie tylko preambuła - westchnienie nad losem biednych. Ale czy politycy prawicy nie są świadomi istnienia w Polsce biedy, bezrobocia, bezdomności i głodnych dzieci?! Oczywiście, że są i niejednokrotnie mówią o tych problemach, podając własne, prawicowo-burżuazyjne recepty: deregulacja gospodarki, uelastycznienie rynku pracy, obniżenie podatków i wspieranie przedsiębiorców. Czym innym jest jednak uznanie obiektywnej rzeczywistości, którą dostrzega zarówno lewica, jak i prawica, a czym innym odpowiedź na leninowskie pytanie – co robić?

Odpowiedź M. Ogórek już poznaliśmy – namawiać młodzież do szemranych biznesów, aby na własnej skórze przekonała się, że „wolny rynek” to utopia.

Potrafię również zrozumieć namawianie młodzieży do podejmowania ryzyka gospodarczego. Wiadomo, że tworzenie dla nich stabilnych, uzupełnionych o zabezpieczenia społeczne miejsc pracy to dziś herkulesowa praca (“Point de rêveries, messieurs!”), w związku z tym szczypta realizmu wydaje się na miejscu” - peroruje A. Czarnacka.

Zamiast zastanowić się nad sposobami polepszenia bytu klasy robotniczej – chociażby wspominając o podniesieniu płacy minimalnej do 50% średniej pensji – co było już postulowane przez związki zawodowe, zamiast wspomnieć o tym, że skrócenie tygodnia roboczego pomogłoby rozwiązać problem bezrobocia – co też było postulowane przez związki zawodowe i nie byłoby żadnym novum – Magdalena Ogórek oferuje nam szczyptę realizmu, militaryzmu i wolnorynkowej utopii, zmiksowane w mocno niestrawną papkę.

Pani Ogórek chce nauczyć młodych ryzykować? Brutalna, kapitalistyczna rzeczywistość uczy nas tego na co dzień - zarówno młodych, jak i starych. W kraju, w którym miliony ludzi są zatrudnione na umowy śmieciowe, a prywaciarze nie wypłacają wynagrodzeń za wykonaną pracę - dawka ryzyka na przeciętnego obywatela jest stanowczo zbyt duża. Polacy potrzebują bezpieczeństwa socjalnego, stabilnego zatrudnienia i pewnej przyszłości. To gwarantowała im Polska Ludowa i to jest w neoliberalnym kapitalizmie nieosiągalne. Dla bezrobotnego, czy tyrającego na „śmieciówce”, przeżycie każdego następnego miesiąca jest nie lada wyzwaniem i wiąże się z nieustającym ryzykiem. Choremu, zmuszonemu wyłożyć ostatni grosz na prywatnego lekarza specjalistę, by nie czekać pół roku w kolejce do przychodni NFZ, ryzyko jest aż za dobrze znane. Dylemat biedaków: nakarmić dzieci, czy ratować zdrowie, opłacić rachunki za mieszkanie, czy wykupić leki - to nieustająca i pełna ryzyka gra wolnorynkowa o najwyższą stawkę – przetrwanie.

W obronie Berezy i sanacji

"I jeszcze jedno marzenie, które przypomniała dziś dr Ogórek: marzenie o powrocie do Polski międzywojennej. Powołała się na nią jako na inspirację swojego przedsięwzięcia “napisania polskiego prawa na nowo”, zwracając uwagę, że był już precedens, mianowicie Kodeks Spółek Handlowych napisany po odzyskaniu niepodległości niejako od zera, tak by zastąpić czymś niespójne i przestarzałe przepisy odziedziczone po trzech zaborach. Druga Rzeczpospolita Polakom kojarzy się świetnie, tym lepiej, że Czwarta przeraża, a Trzecia na naszych oczach się kompromituje w sposób chyba nie do naprawienia. Na Lewicy24 sugerowaliśmy już jakiś czas temu, że może czas przyszedł na wyjście z klinczu między Trzecią a Czwartą. Być może program Magdaleny Ogórek wyewoluuje w tę właśnie stronę…" - wyjaśnia nam A. Czarnacka.

To już kompletny kociokwik. Komu „Druga Rzeczpospolita kojarzy się świetnie”? Epigonom ziemiaństwa? Wszystkim, którzy pamiętają jeszcze rodzinne opowieści dziadków (robotników i chłopów), bądź liznęli trochę prawdziwej historii, Druga RP jawi się jako kraj bezrobocia, bosych chłopów, olbrzymiego przeludnienia wsi, masowego analfabetyzmu. Kraj, w którym większości społeczeństwa odcięto dostęp do edukacji i opieki medycznej. Państwo zamordystyczne, pełne więźniów politycznych, krwawych pacyfikacji wystąpień robotniczych i chłopskich, pogromów Żydów i przymusowej polonizacji Ukraińców i Białorusinów. Jak widać pani Czarnacka lubuje się w jaśniepańskiej wersji historii Polski, nie mniej niż pani Ogórek w historii kościoła.

Tymczasem jedynym logicznym wyjściem z klinczu między numerowanymi RP jest Polska Ludowa. Fani I, II i III RP oraz IV Rzeszy Kaczyńskiego mają już dla siebie ofertę polityczną na nacjonalistycznej, liberalnej, bądź konserwatywnej prawicy. Miliony wykluczonych przez kapitalistyczną kontrrewolucję, bezrobotnych i zmuszanych do pracy za grosze na umowach śmieciowych – takiej oferty nie mają. I to do nich powinna docierać lewica. Program zaprezentowany przez M. Ogórek pokazuje, że niestety nie dociera.

Lewica staje się prawicą

Powróćmy jeszcze raz do narracji Agaty Czarnackiej. Broniąc kandydatki SLD, publicystka zdaje się nie dostrzegać, że M. Ogórek, z programem zaprezentowanym w styczniu, może zaprowadzić SLD na trzęsawisko. Dokładnie w to samo "platformersko-ludowcowe błoto", w które wdepnął wcześniej Janusz Palikot, próbując pogodzić lewicowość z liberalizmem gospodarczym.

Dlatego wątki podjęte przez nową kandydatkę SLD z konieczności skręcały w inną stronę, dotychczas kojarzoną z prawicą: obronności, w tym utworzenia “odpowiednika gwardii narodowej”, jak podkreśliła kandydatka - w związku z zakończeniem zawieszenia broni w Ukrainie Polska ma powody do niepokoju, tym bardziej, że bezpieczne nie czują się takie kraje jak Francja i Niemcy - przedsiębiorczości, obniżenia podatków (czy ktokolwiek, widząc dzisiejszą niegospodarność rządu, może postulować ich podwyższanie, nie mając w rękawie jakiejś Piątej Armii Kadrowej, która będzie wiedziała, jak się robi państwo?" - czytamy w tekście Czarnackiej.

Publicystka broni blond piękności zębami i pazurami, choć z taką zaciętością warto bronić wyłącznie SLD, jako jedynej zorganizowanej formacji lewicy i jako jedynej siły politycznej broniącej praw ludzi pracy i sprzeciwiającej się eskalacji działań zbrojnych na Ukrainie oraz otwarcie krytykującej postępowanie fałszerzy historii i podżegaczy wojennych takich jak Minister Spraw Zagranicznych, Grzegorz Schetyna.

Bezpieczne nie czują się takie kraje jak Francja i Niemcy?! Owszem, jeśli posłuchamy Marine Le Pen też dojdziemy do takiego wniosku. Lutz Bachmann, założyciel skrajnie prawicowego stowarzyszenia PEGIDA, organizującego w Niemczech cotygodniowe antyislamskie demonstracje, też mógłby przedstawić wykład o tym, jak to Niemcy nie czują się bezpiecznie, z powodu islamistów. M. Ogórek, jako kandydatka polskiej lewicy, nie powinna podążać drogą wyznaczaną przez tę dwójkę.

Próbując z półobrotu dokopać PO, Ogórek i Czarnacka, nie dość, że nie dostarczają nam żadnych recept na program lewicy A.D. 2015, to jeszcze stają się jawnymi depozytariuszkami programu radykalnej prawicy, przy czym Czarnacka staje się wręcz zakładniczką indolencji tej pierwszej. Gdyby Ogórek powiedziała, że lewicowe rządy panują na Marsie, bo w końcu to Czerwona Planeta, Czarnacka napisałaby artykuł pełen cytatów z literatury science fiction długo rozwodzący się na temat życia społecznego domniemanych Marsjan.

Wracając na Ziemię i na lewą stronę mocy – zasadnicze pytanie brzmi: jak doprowadzić do zwycięstwa lewicy i zakończyć rządy „szerokiego centrum” pod egidą PO. Z pewnością taka zmiana nie jest możliwa bez budowy poparcia społecznego dla politycznego programu lewicy. Budowie tego poparcia powinny służyć wybory prezydenckie, jako swoiste przedbiegi przed wyborami parlamentarnymi.

Socjalny program gospodarczy jest stałym elementem polityki SLD przez ostatnie 3 lata. Nieliczne ustępstwa socjalne PO wynikają z koniukturalizmu wyborczego. PO, zarówno jako partia opozycyjna, jak i obejmująca władzę prezentowała zdecydowanie liberalny program, oparty na obniżaniu podatków i wspieraniu kapitalistów kosztem świata pracy. Osoba krytyczna wobec rządu ma – w uproszczeniu – dwie drogi. Atakować rząd z lewa, albo z prawa.

Dotychczas SLD atakował z lewa. Czarnacka twierdzi, że Ogórek jest nową jakością na lewicy, ponieważ.... atakuje rząd z prawa. W całym tym absurdalnym wywodzie kompletnie brak odniesienia do faktów. Wystąpienie M. Ogórek trudno uznać za kanonadę przeciwko polityce rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz. To raczej autorski popis twórczości doktor historii, która przeczytała sporo o średniowiecznych kodeksach prawnych, rycerstwie, wyprawach krzyżowych i chciałaby swoją uniwersytecką wiedzę zastosować w praktyce. Neoliberalizm jest tu tylko odpryskiem, choć zauważalnym i wzmacniającym prawicowy charakter programu. Czarnacka dwoi się i troi, żeby usprawiedliwić polityczne wybryki M.Ogórek. Stara się wykazać, że czarne jest białe a białe czarne, zaś program prawicowy jest w rzeczywistości lewicowy.

Prawidłowa odpowiedź na pytanie: „co robić?” dla SLD może być tylko jedna – konsekwentnie bronić interesów ludzi pracy, ideałów i postulatów programowych lewicy. Tylko wtedy SLD i kandydatka partii na urząd prezydenta unikną mylnej identyfikacji z „platformersko-ludowcowym błotem”. Niestety, pani Ogórek nie nauczyła się tego na ekspresowym kursie „jak zostać politykiem lewicy w 10 minut”. Ostatnia nadzieja w tym, że w okresie „medialnego milczenia”, kierownictwu partii uda się wytłumaczyć kandydatce SLD czym jest lewicowość i przekonać ją do modyfikacji programu wyborczego. Tylko w takim przypadku aktyw SLD będzie mógł - bez wstydu - zaangażować się w kampanię wyborczą Magdaleny Ogórek.

Wybory prezydencie to nie konkurs „Miss Polonia” trzydziestolatek. Liczy się nie tylko wygląd kandydatki ale również program polityczny. Jeśli M. Ogórek ma problem ze zrozumieniem lewicowego systemu wartości, powinna posłuchać choćby tego, co o sprawach społecznych mówi Anna Grodzka i czerpać z tego pełnymi garściami.

Portret użytkownika Bonpo
 #

......... Jeśli  Szanowna  Redakcja  WR pozwoli ;  przytoczę  fragment  listu  do  p.Moniki  Siemion z stowarzyszenia  "Pokolenia " ;  której  apologetyczny   pean  na  cześć  SLD  ,  wywołał  u  mnie  wiele  obiekcji i  wzrost  ciśnienia .By  nie  uprawiać  gaworzenia   nie  na  temat ; kwestia  ta  dotyczy  również  p.Ogórek .
Z  uwagą   przeczytałem  pani  list ,  lecz  niezmiennie  i  wciąż  wyłania  się  pytanie ;  o  jakiej  lewicy  pani  pisze i  kogo  pani  broni ???Jako  obywatel   porażony   ideową   a  raczej   bezideową   prostracją   i   impotencją    w   wydaniu   pseudolewicowego   SLD ,   w  kolejnych   wyborach   ponownie i  tradycyjnie   postawiony  przed   możliwością   wyboru " mniejszego  zła  "  bądź   działaniem  w   myśl   powiedzenia "  w  braku   laku ...."  ;  oddałem  niegdyś  głos  na  ówczesny..... Ruch  Palikota .   I   na  tym   właściwie   można   by    zakończyć   tę   refleksję . Przyznam  z  niekłamanym   zażenowaniem ; iż  w  beznadziejnie  naiwny   sposób " poleciałem "  na  błyskotliwe ,  antyklerykalne  hasła  oraz   populistyczny  bełkot  owego  groteskowego  tworu jakim  był "Twój  Ruch "   będący  matecznikiem   nowobogackich  parweniuszy oraz prokapitalistycznych " nadwornych   ekonomów " skazujących  " pętaków "  na   głodową  ,  pośmiertną  emeryturę  wypłacaną  w  zaświatach ; o  ile  nauka  udowodni  ich  istnienie .  Wielce   kuriozalnym  jest  również   fakt ; iż  większość   prawdziwie  lewicowych   ugrupowań   istnieje   i   funkcjonuje   jedynie  w ....... rzeczywistości  i  przestrzeni  wirtualnej . Owa  smutna  okoliczność   nie  przyczyni się  zapewne  do   ostatecznego  rozwiązania  "  kwestii "  sejmowego    betonu  i  kolesi   kurczowo  uczepionych  "  stołka "  od  dwóch   bądź  trzech  dekad  . Tu   doprawdy   potrzebna  jest  solidna   rewolucja ;  bowiem   beton  wyjątkowo  skutecznie    trzyma się    koryta   ....
Zatem   na  polskiej  scenie  politycznej  ;  lewica  od  ćwierćwiecza  po  prostu  nie  istnieje  , poza  rzeczonymi  ramami  ekarnu  komputera !
Czy  lewicowy  elektorat  tego  nie  widzi  lub  nie  chce  widzieć ? Jak  długo  ma  trwać  ów  niebyt  i  kuriozalna  indolencja   lewicy  ;  lecz  lewicy  w  jej  prawdziwym  wydaniu  ?
Świetnie  " ustawione  " te  same  twarze  widziane   od   wielu  lat  ,  żyjące  w   doskonałej   symbiozie z   "kim  trzeba "  ;  mają  wyzwolić  Nas  od   neoliberalno - klerykalnego  knuta  wiszącego  nad  Nami  od  ćwierćwiecza oraz  zakonserwowanego  obskurantyzmu   nie  do  ruszenia   niczym zbrojony  beton ?
.............wytarłem klawiaturę a w dorobku mam kilka obszernych refleksji dotyczących tej  kwestii.Rząd  i opozycję tworzy rzesza klerykałów - od ekstremistów  po lewicowych (?) "ministrantów"  , miazdżących jakiekolwiek przejawy wyzwolenia się spod klechowskiej  dyktatury   .Nie biorę pod uwagę jakiegoś  kabaretu w wydaniu  chwilowego pseudoantyklerykała z Biłgoraja.Konkluzja jest jedna , mogę do końca dni swoich  otwierać innym oczy na poczynania   rzekomo  lewicowej  formacji   , lecz i tak zostanę zgnojony , rozjechany i uznany za  malkontenta   . Zatem prywatnie , nie sposób niczego zmienić w tej kwestii . Kwaśniewski uznaje antyklerykalizm za ,, chorobę ,, ;  zaś Gadzinowski , peroruje  ze swadą swe  apologetyczne  tyrady   na  temat masakry rytualnej , zwanej - ,, ubojem ,, .Oto dwóch   genialonych   koryfeuszy myśli ,, lewicowej " w  Polsce  oraz jej przedstawicieli ...
Nie ma reprezentacji  lewicy w polskim Sejmie i nie będzie . Z tą bolesną okolicznością pozostaje się jedynie pogodzić bowiem z kim mam wyjść na ,, barykady ,, ? Z ogłupioną , bierną , leniwą i mającą  w d.... wszystko i wszystkich - konsumpcyjną  ciżbą ? Do rewolty potrzeba po prostu ,,jaj ,, a nie   zalewania pały i wiary w samarytańskie miłosierdzie  niewidzialnej ręki kapitalizmu ,która gdy osiągniesz wiek ,, + 50 ,, , uznaje Cię za społecznego, obciążającego budżet  rzeszy oligarchicznego gangu - grata  i rupiecia ,  którego jak najrychlej należałoby wysłać ,, do piachu ,, . Supremacja  watykańskiej  korporacji  oraz   mrowie jej  lokajów , sługusów i  sejmowych bulterierów , jest porażająca , dlatego nie ma i nie będzie żadnej szansy na dobranie się do tej  bezkarnej zgrai. Chłopcy wszelkich barw klubowych bawią się dobrze i nie zajmuje ich morze pieniędzy płynące do pazernych ,nienasyconych łap   i odmęt  postępującego ubóstwa i biedy .Wszak  snuć  demagogiczne tyrady na ten temat , wspaniale sobie żyjąc w ciepełku intratnej politycznej posadki  - jest po prostu najwygodniej .
 
Proszę  o  tym  nie  zapominać  pani Moniko  oraz  pani   Magdaleno  Ogórek , wszak   dla  mnie  osobiście  , pan  Miller  i  ska  ;  to   polityczna  pomyłka  ;  skutecznie  i  od  lat   blokująca   na  wszelkie możliwe  sposoby  ;  zaistnienie  prawdziwych  formacji  lewicowych  z  na  przykład - sensowną   ideowo  ,  antystalinowską   "Władzą  Rad "  czy  Postępową   Młodzieżą  Polski . Popstrykajcie  sobie  w  klawiaturkę ;  miejcie  swe  portale  ,  pobawcie  się  w politykę i w  swe bajkowe  idee  ;  lecz  my  -  SLD -  posiadamy  monopol  na  lewicowość  ,  a  Wy  "  dzieciaczki "  spadajcie  na  drzewko .
Tak  najprościej  można  sparafrazować  trwającą   od  lat sytuację .
Niestety   demiurdzy  z  "  lewicy " ;  mają  dla  "Nas " jedno  jedyne  miejsce  -  polityczny  śmietnik  tudzież   ekran  komputera   zaś  pani  Ogórek  i  jej  poglądy  na  pewno  nie  skłonią  mnie  do  oddania  głosu w  nadchodzących  wyborach .
Co  robić ?  Sam  niestety   nie   rozpocznę   rewolty  i  nie  posprzątam budynku przy ul.Wiejskiej .Nie  te  czasy  i  nie  Ci  ludzie .Wielka  szkoda ...

 

Społeczność

Amerykańska gospodarka 2008