Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 32 gości.

Eddie Ford: Zwycięstwo splamione prawicowym populizmem

cbfa6.jpg

Jak czytelnicy wiedzą, 25 stycznia Syriza wygrała wybory – a ponieważ z 149 miejscami zabrakło jej dwóch głosów do absolutnej większości, zaskoczyła wszystkich wchodząc w koalicję z prawicowo-populistycznymi Niezależnymi Grekami (Anel).
 
Jeśli chodzi o wcześniej rządzącą Nową Demokrację pod przywództwem Antonisa Samarasa, to z 27,8% głosów, uzyskała najgorszy w historii wynik, jeśli chodzi o liczbę miejsc - tylko 76. Dla byłego koalicjanta ND, niegdyś potężnego Pasoku, również była to nieszczęśliwa noc, znalazł się on na siódmym miejscu, czyli nie aż tak źle, jak niektórzy przewidywali - z 4,7% głosów udało się mu przekroczyć trzyprocentowy próg wyborczy, ale zdobył zaledwie 13 miejsc, w porównaniu do poprzednich 33. Nie zachęca trzecie miejsce neonazistowskiego Złotego Świtu z 6,3% głosów i zabezpieczonymi 17 miejscami. Centrowa To Potami (Rzeka) ma również 17 miejsc, ale mniejszy udział w ogólnej liczbie głosów: 6,1%.
 
„Oficjalna” Komunistyczna Partia Grecji (KKE) miała typowy dla siebie udział w liczbie oddanych głosów – 5,5% (15 miejsc), a sam Anel, prawicowi rozłamowcy z ND, zdobył 4,8% głosów (13 miejsc). Nieco zaskakuje fakt, że Ruchowi Demokratycznych Socjalistów (To Kinima), niedawno utworzonemu przez byłego premiera i lidera partii PASOK Jorgosa Papandreu, nie udało się przekroczyć progu wyborczego, zdobywszy jedynie 2,5% - został potraktowany jak trefny towar, i słusznie. Warto również zauważyć, że Demokratyczna Lewica (Dimar), która startowała tym razem w „sojuszu” z Zielonymi i która jeszcze kilka lat temu była częścią rządu koalicyjnego, zasłużenie została zmieciona z zaledwie 0,5%. Nie należy też zapominać, że popierana przez SWP Antarsya (Front Greckiej Antykapitalistycznej Lewicy) niemal podwoiła swój wynik wyborczy - z 0,3% do 0,6%. Można optymistycznie nazwać to postępem.
 
Ogólnie rzecz biorąc, frekwencja nie była szczególnie imponująca: 63,9% - czyli 3 580 709 ludzi (35,1%) nie pofatygowała się, aby zagłosować. Jednak stosunkowo wysoka liczba niegłosujących częściowo wynika z faktu, że wielu Greków po prostu nie stać na podróż do wyznaczonego im okręgu wyborczego - ustawa, zgodnie z którą obywatele mają oddać kartę do głosowania w okręgu wyborczym, w którym są zarejestrowani, nie przewiduje głosowania korespondencyjnego, wcześniejszego głosowania, głosowania prze Greków zagranicą itp.
 
Syriza oczywiście skorzystała na antydemokratycznych 50 dodatkowych miejscach, którymi nagradza się wiodącą partię. Ale nawet biorąc to pod uwagę, udało się jej zdobyć jeszcze więcej posłów niż sugerowałoby 36,3% głosów w skali kraju. To dlatego, że istnieje inna osobliwość greckiego systemu wyborczego polegająca na tym, że głosów oddanych na partie, które nie osiągnęły progu 3%, a także głosy nieważne, nie są brane pod uwagę przy alokacji miejsc. Dlatego im więcej ludzi głosowało na partie, które nie osiągnęły progu wyborczego, tym niższa jest liczba głosów potrzebna, aby uzyskać większość miejsc. Tak więc, choć Syriza dostała tylko 36,3% w głosowaniu powszechnym, to ma 39,8% głosów, które się liczą i tym samym taki sam udział mandatów parlamentarnych – tj. 99 (zaokrąglenie w dół) - oraz „bonusowe” 50, razem 149.
 
Niezależni Grecy
 
Spotkanie potwierdzające koalicję między Tsiprasem i Panosem Kamenosem, liderem Anel, trwało tylko godzinę, co oczywiście oznacza, że stanowiło ono finał rozmów, które były prowadzone od dłuższego czasu. Innymi słowy, to nie była jakaś paniczna lub „nadzwyczajna” decyzja narzucona Syrizie przez fakt, że nie udało się jej uzyskać bezwzględnej większości. Umowa koalicyjna była, do pewnego stopnia, częścią planu politycznego.
 
Pomimo ogromnych różnic ideologicznych między obiema partiami nie ma wątpliwości, że ta koalicja – mimo, że oczywiście, zupełnie pozbawiona zasad - ma pewną logikę. Biorąc pod uwagę kompletnie zdegenerowany charakter PASOK-u oraz zniknięcie Kinimy, jedynym innym potencjalny partnerem była Potami, która jest partią „pro-biznesową” i pro-prywatyzacyjną. Co więcej, choć Potami mówi, że „zwalczanie” kryzysu gospodarczego jest jednym z jej „priorytetów politycznych”, to nie odrzuciła ona jednoznacznie memorandum podpisanego między rządem greckim i pogardzaną Trojką Komisji Europejskiej, Europejskiego Banku Centralnego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego – umowy, która przyniosła taką nędzę greckim masom.
 
Anel, z drugiej strony, jest w tej kwestii dość jednoznaczny. Wzywa do wycofania się z umów kredytowych. Określa memorandum jako „nielegalne” i wzywa do usunięcia immunitetu tych greckich ministrów, parlamentarzystów i urzędników, którzy wynegocjowali umowy - również domaga się ścigania ludzi odpowiedzialnych za ciężką sytuację kraju. Kammenos stwierdził, że Grecja stała się „zwierzęciem laboratoryjnych” w ramach „oszczędnościowego eksperymentu” przeprowadzonego przez Trojkę za pomocą długu publicznego jako „środka kontroli” - trudno się z tym nie zgodzić. Wściekle atakował Niemcy za to, że zachowują się jak „pan” Grecji i chcą „zamienić Europę niepodległych państw w Europę zdominowaną przez Niemcy” - Europę „rządzoną przez niemieckich neonazistów”. Podobnie jak SYRIZA, chce odrzucić część długu Grecji, na tej podstawie, że został stworzony przez spekulantów uczestniczących w „spisku” mającym rzucić kraj na kolana. W grudniu 2012 roku Anel ogłosił, że chciałby stworzenia patriotycznego Frontu Demokratycznego, którego celem miałoby być uratowanie Grecji przed „neoliberalną lawiną”.
 
To pokazuje, że kwestia memorandum/oszczędności dzieli politykę grecką prostopadle[i] do „normalnego” czy formalnego podziału lewica-prawica. Dlatego jest całkiem możliwe, aby być całkowicie reakcyjnym w praktycznie wszystkich kwestiach społecznych i konstytucyjnych, ale być wojowniczo przeciwko trojce i neoliberalizmowi, jak pokazuje przykład Anel.
 
Niebezpieczeństwa wchodzenia w koalicję z partią, którą można z grubsza opisać jako grecki odpowiednik Partii Niepodległości Wielkiej Brytanii są bardziej niż oczywiste (główna różnica polega na tym, że nie można poważne opisać UKIP jako partii „antyoszczędnościowej” czy „antyneoliberalnej”). Wyobraźmy sobie, że George Galloway współpracuje z Nigelem Farage. Rząd Syrizy może nie jest klasycznym frontem ludowym, ale z pewnością jest front ludowy sui generis - szczególnego rodzaju. Charakterystyczną cechą wszystkich frontów ludowych [popular], w tym również tych niepopularnych [unpopular] jak Respect Galloway’a, jest to, że mniejszy sojusznik określa granice programu rządowego. Biorąc pod uwagę, że Anel jest partią wręcz reakcyjnie burżuazyjną, jest to dość niepokojąca perspektywa.
 
Niestety, już teraz możemy zobaczyć, że Anel ogranicza agendę rządu Tsiprasa. Stąd Kammenos - teraz niestety minister obrony narodowej – stwierdził, że zgodzi się z ogólną polityką gospodarczą Syrizy, pod warunkiem, że wyrzeknie się ona np. wszelkiego formalnego uznania byłej jugosłowiańskiej Republiki Macedonii – będąc skrajnym nacjonalistą i biorąc pod uwagę, że miliony etnicznych Greków samookreśla się jako Macedończycy, Kammenos sprzeciwia się używaniu tej nazwy, bez jakiegoś kwalifikatora geograficznego, np. „Północna Macedonia”.[ii] Będąc zażartym obrońcą przywilejów przysługujących cerkwi, upewnił się, że Syriza odłoży na bok wszelkie plany rozdziału kościoła i państwa.
 
Pierwsze projekty ustaw, które mają być przedłożone w parlamencie to przywrócenie płacy minimalnej do 750 euro miesięcznie, ponowne wprowadzenie przepisów dotyczących układów zbiorowych oraz dających podatnikom lepsze warunki do spłaty zaległych podatków i składek na ubezpieczenie społeczne. W najbliższych tygodniach przewidywane jest również wprowadzenie przepisów, które pozwolą ok. 300 000 gospodarstwom domowych żyjących poniżej granicy ubóstwa na otrzymywanie darmowej elektryczności. Tsipras nawoływał także do ponownego otwarcia nadawcy publicznego, telewizji ERT, która została zamknięta w czerwcu 2013 roku.
 
Sam Kammenos to podejrzane indywiduum z mroczną przeszłością. Rozpoczął karierę polityczną w młodzieżówce Nowej Demokracji na początku lat 90., podobno należał do gangu, który dążył do fizycznych konfrontacji z lewicą na uczelniach i poza nimi - chociaż nie byli faszystami, to organizacja określana była jako „bojówkowy Monday Club”[iii] [Monday Club – brytyjska ultrakonserwatywna i ultrareakcyjna grupa nacisku – przyp. tłum.]. Odszedł z ND, kiedy dokonał zwrotu o 180 stopni w sprawie memorandum.
 
Wydaje się, że Kammenos ma skłonność do wiary w dziwaczne teorie spiskowe, wierząc np., że ślady pozostawione na niebie przez silniki samolotów pasażerskich zawierają lek nasenny, który sprawił, że Grecy posłusznie przyjęli nową „okupację niemiecką” ich kraju. Są też ciągłe zarzuty o antysemityzm - niedawno twierdził w telewizji, że „Żydzi nie płacą podatków”. Narzekał, gdy rząd ND wprowadzał prawa sprzeczne z naukami Cerkwi Prawosławnej – o kremacji, o związkach cywilnych dla homoseksualistów itd.
 
I oczywiście Kammenos jest skrajnie wrogi wobec imigrantów. Głosował przeciwko planom rządu PASOK, które przyznawały prawa obywatelskie dzieciom imigrantów. Program Anel zawiera postulaty ustanowienia górnej granicy dla populacji nie-Greków zamieszkałych w kraju na 2,5%, utworzenia ośrodków o zaostrzonym rygorze dla ubiegających się o azyl, masowego wydalenia nielegalnych imigrantów i ustanowienia hierarchii „preferowanej” imigracji według kraju pochodzenia, mocno faworyzującej państwa Zachodu i Ameryki Łacińskiej. Anty-SYRIZA, można powiedzieć.
 
Katastrofa
 
Oczywiście, podobnie jak wielu na lewicy, my w KPWB cieszymy się z faktu, że lewica otrzymała taki spory udział głosów i że duża liczba mieszkańców Grecji powiedziała „Dość tego” lub, jak ujęto w nagłówku satyrycznego portalu internetowego „The Daily Mash”: „Grecy w głosowaniu wypowiadają się przeciwko spuszczaniu im wpierdol”[iv]. Oczywiście solidaryzujemy się z SYRIZĄ i greckimi masami wobec wszelkich gróźb i szantażu ze strony MFW, EBC, Banku Światowego - nie mówiąc już o cerkwi, greckich generałach lub Złotym Świcie. Pochwalamy również fakt, że SYRIZA konsekwentnie buduje solidną sieć kontaktów międzynarodowych i sprzeciwia się lewicowo-nacjonalistycznym postulatom wyjścia ze strefy euro/Unii Europejskiej (w przeciwieństwie do izolacjonistycznej KKE).
 

 
Przed wyborami ostrzegaliśmy przed możliwością utworzenia przez SYRIZĘ rządu - zwłaszcza mniejszościowego - bez solidarności międzynarodowego ruchu rewolucyjnego. Ale nie wyobrażaliśmy sobie, że zdecyduje się na tworzenie rządu z partią prawicową. Teraz problemy, przed którymi stoi rząd SYRIZY są monumentalne i wygląda na to, że będzie jeszcze gorzej, zanim sprawy się polepszą - jeśli w ogóle. Bezrobocie jest na poziomie 26% (wśród młodych jest to zdumiewające 50,6%). Bezdomność jest zjawiskiem powszechnym. PKB skurczył się o 26% w porównaniu ze szczytem sprzed kryzysu, a wg niektórych obliczeń wydatki na towary i usługi spadły o co najmniej 40%.[v] Obecnie całkowity dług publiczny wynosi 175% PKB, czyli 317 miliardów euro.
 
Tymczasem program ratowania Grecji oficjalnie kończy się w dniu 28 lutego, po tym jak termin ten został przedłużony w grudniu - ale bez kolejnego przedłużenia lub odroczenia, EBC wstrzyma strumień 40 mld euro w „pomocy kredytowej”, który wspiera słabe greckie banki. Kraj musi spłacić pożyczki MFW o wartości około 2,8 mld euro do końca marca, a następnie w sierpniu ponad 10 mld euro tytułem zapadającego długu. Dodatkowo Tsipras dobrze wie, że nie otrzyma 7,2 mld euro ostatniej raty „programu dostosowawczego” Trojki wartego w sumie 240 miliardów euro, dopóki nie usiądzie do stołu negocjacyjnego i nie zaakceptuje jawnie warunków zaproponowanych przez liderów strefy euro. Oznacza to przedłużenie programu pomocowego - oraz reżimu oszczędnościowego – któremu aktywnie i nieustannie się sprzeciwiał.
 
Jakiekolwiek porozumienie z Trojką w sprawie ewentualnych nowych warunków musi być osiągnięte przez latem, ale jakakolwiek odmowa spłaty zadłużenia może być pierwszym krokiem do wyjścia Grecji ze strefy euro i przymusowej „drachmanizacji” - z potencjalnie katastrofalnymi skutkami, które mogłyby spowodować, że dzisiejsza sytuacja wydawałaby się przyjemna. Jednak ponad 8 mld euro zostało wycofane z Grecji tylko w zeszłym tygodniu, a 28 stycznia stopa trzyletnich obligacji rządowych podskoczyła do 16,6%, podczas gdy 10-letnie obligacje osiągnęły 9,59% - zdecydowanie powyżej ogólnie przyjętego siedmioprocentowego poziomu bezpieczeństwa.
 
Co stanie się dalej? Dług nie może zostać  spłacony - nie ma na świecie poważnego ekonomisty, który myślałby inaczej. „Financial Times” sporo deliberował o możliwości umorzenia długów Grecji. Ostatecznie, z punktu widzenia ogólnej produkcji gospodarczej w UE, dług Grecji to bardzo małe piwo -  szczegół w rachunkowości, który można umorzyć bez żadnych konsekwencji. Cywilizacja się nie zawali. Dlaczego po prostu nie zgodzić się na spłatę w ciągu 50 lub 60 lat - podobne jak zrobiły Stany Zjednoczone wobec Wielkiej Brytanii po II wojnie światowej? Ta ostatnia w końcu spłaciła ostatnią ratę dopiero w grudniu 2006 r.
 
Ale oczywiście politycznie jest to problem - duży problem. Poza Grecją są inni. Jeśli kompromis zostanie osiągnięty z Grecją, to następnie Hiszpania będzie chciała redukcji zadłużenia – a potem Portugalia i Irlandia. Różne partie anty-oszczędnościowe poczują się ośmielone. Sinn Fein ma wyraźne ambicje rządowe, a w Hiszpanii Podemos, bratnia partia SYRIZY, prowadzi w tej chwili w sondażach - rozwijając nieprzyjemną – dla dość dużej części burżuazji – perspektywę zwycięstwa wyborczego kolejnego „szalonego rządu skrajnej lewicy”. Jeśli SYRIZA będzie w stanie ugrać znaczne ustępstwa, to wzmagająca się ludowa rewolta może stać się nie do powstrzymania.
 
Nic dziwnego, że w związku z tym, wielu w Berlinie i gdzie indziej uważa, że koszty kredytu dla buntowniczego rządu w Atenach wkrótce przewyższą koszt „Grexitu” [skrót od „Greek exit” – wyjście Grecji], gospodarcze i politycznie. Christine Lagarde, szefowa krwiopijców z MFW, powiedziała „Le Monde”, że strefa euro nie może tworzyć „szczególnych kategorii” dla tych lub innych państw - są „przepisy wewnętrzne”, które muszą być „respektowane”. Wg dyplomatów, Angela Merkel jest przekonana, że Tsipras „zmądrzeje”, gdy stanie twarzą w twarz w z ponurą, codzienną rzeczywistością i kompromisami unijnej polityki. Z systemem się nie wygra. Tymczasem „FT” opublikował pozytywną charakterystykę Tsiprasa, podkreślając, że zawsze był człowiekiem skłonnym do kompromisu, nawet gdy był członkiem Młodzieży Komunistycznej.
 
Obawiamy się, że Merkel i „FT” mogą mieć rację. Podczas swojego zaprzysiężenia, Tsipras ślubował bronić konstytucji. Byłoby znacznie lepiej, gdyby sprzeciwił się całemu porządkowi konstytucyjnemu, łącznie z 50-oma dodatkowymi miejscami i całą resztą podobnych bzdur. Niestety SYRIZA nie zobowiązała się do likwidacji stałej armii, nie mówiąc już o natychmiastowym wycofaniu się z NATO - ma to wybitnie reformatorskie zabarwienie.
 

Przypisy [za tekstem oryginalnym]
 
[i] Jak to ujął tow. Kevin Ovenden (http://left-flank.org/2015/01/27/thoughts-deal-syriza-anel)
[ii] http://en.wikipedia.org/wiki/Macedonia_naming_dispute
[iii] Ponownie dziękuję tow. Ovendenowi (jw.)
[iv] http://www.thedailymash.co.uk/news/international/greeks-vote-to-stop-hav...
[v] Martin Wolf, ‘Greek debt and a default of statesmanship’ Financial Time, 27 stycznia.
 
Tekst ukazał się w języku angielskim w „Weekly Worker”, oficjalnym organie Komunistycznej Partii Wielkiej Brytanii, 29 stycznia 2015 r. i dostępny jest pod adresem: http://weeklyworker.co.uk/worker/1043/victory-tainted-by-right-populists/

Społeczność

Towarzysz Lenin oczyszcza ziemię ze śmieci