Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 9 gości.

Włodzimierz Lenin: Zagadnienie pokoju

Pokój - gołąbek pokoju

 
Źródło: http://leon23.w.interia.pl/dokumenty/dok025.htm
Wygłoszone: lipiec sierpień 1915 r.
Pierwsza publikacja: 1924 r., "Proletarskaja Rewolucja" nr 5 (28)
 

 Zagadnienie pokoju jako aktualnego programu socjalistów oraz związana z nim sprawa warunków pokoju interesuje wszystkich. Należy wyrazić uznanie gazecie „Berner Tagwacht"  w związku z tym, że na lamach jej spotykamy próby ujęcia tego zagadnienia nie ze zwykłego, drobnomieszczańsko-narodowego, lecz z rzeczywiście proletariackiego, międzynarodowego punktu widzenia. Znakomita była uwaga redakcji w nrze 73 („Friedenssehnsucht"), że niemieccy s.-d. pragnący pokoju powinni zerwać (sich lossagen) z polityką rządu junkierskiego. Wyborne było wystąpienie tow. A. P.l12 (nr nr 73 i 75) przeciwko „puszeniu się bezsilnych krasomówców" (Wichtigtuerei machtloser Schoenredner) daremnie usiłujących rozstrzygnąć zagadnienie pokoju z drobnomieszczańskiego punktu widzenia.
 Rozpatrzmy, jak powinni ujmować to zagadnienie socjaliści.  Hasło pokoju można wysuwać albo w związku z określonymi warunkami pokoju, albo bez żadnych warunków jako walkę nie o określony pokój, lecz o pokój w ogóle (Frieden ohne weiteres). Jest rzeczą oczywistą, że w tym ostatnim wypadku mamy do czynienia z hasłem nie' tylko niesocjalistycznym, ale z hasłem w ogóle całkowicie pozbawionym treści, bezsensownym. Za pokojem w ogóle są bezsprzecznie wszyscy włącznie z Kitchenerem, Joffre'em, Hindenburgiem i Mikołajem Krwawym, ponieważ każdy z nich pragnie zakończenia wojny: — zagadnienie na tym właśnie polega, że każdy z nich stawia imperialistyczne (czyli mające na celu grabież, ucisk innych narodów) warunki pokoju korzystne dla „swego" narodu. Hasła należy wysuwać po to, aby drogą propagandy i agitacji wyjaśnić masom nieprzejednaną rozbieżność pomiędzy socjalizmem a kapitalizmem (imperializmem), a nie po to, by godsić dwie wrogie klasy i dwie wrogie polityki za pomocą słówka, które „jednoczy" najbardziej różnorodne rzeczy.
 
 Dalej. Czy istnieje możliwość zjednoczenia socjalistów różnych krajów na gruncie określonych warunków pokoju? Jeżeli tak, to wśród tych warunków stanowczo powinno znajdować się uznanie prawa do samookreślenia dla wszystkich narodów oraz wyrzeczenie się wszelkich „aneksji", tj. pogwałceń tego prawa. Jeżeli jednak uznaje się to prawo tylko w stosunku do niektórych narodów, oznacza to, że się broni przywilejów pewnych narodów, tj. że jest się nacjonalistą i imperialistą, a nie socjalistą. Jeżeli natomiast uznaje się to prawo w stosunku do wszystkich narodów, to nie można wyodrębniać np. samej Belgii, lecz należy mieć na uwadze wszystkie uciskane narody zarówno w Europie (Irlandczyków w Anglii, Włochów w Nicei, Duńczyków itd. w Niemczech, 57% ludności Rosji i innych) jak i poza Europą, tzn. wszystkie kolonie. Tow. A. P. bardzo właściwie poruszył tę sprawę. Anglia, Francja i Niemcy mają razem około 150 min ludności, a uciskają w koloniach ponad 400 min ludności!! Istota wojny imperialistyczne j, czyli wojny w imię interesów kapitalistów, polega nie tylko na tym, że wojnę prowadzi się w celu uciemiężenia nowych narodów, w celu podziału kolonii, lecz także na tym, że wojnę prowadzą przede wszystkim przodujące narody, które ciemiężą szereg innych narodów, które ciemiężą większą część ludności świata.
 
 Niemieccy s.-d., którzy usprawiedliwiają zagarnięcie Belgii albo godzą się z tym faktem, w rzeczywistości nie są s.-d., lecz imperialistami i nacjonalistami, ponieważ bronią „prawa" niemieckiej burżuazji (a częściowo tak-. że niemieckich robotników) do gnębienia Belgów, Alzatczyków, Duńczyków, Polaków, Murzynów w Afryce itd. To nie są socjaliści, lecz sługusy burżuazji niemieckiej, pomagający jej ograbiać inne narody. Ale również belgijscy socjaliści, którzy wysuwają tylko jedno żądanie — przywrócenia wolności Belgii i odszkodowania dla niej, bronią w istocie rzeczy żądań belgijskiej burżuazji, która pragnie uprawiać po dawnemu rabunek 15 min ludności w Kongo i otrzymywać koncesje oraz przywileje w innych krajach. Belgijscy burżua ulokowali za granicą około 3 miliardów franków; ochrona zysków z tych miliardów poprzez najrozmaitsze oszustwa i szalbierstwa — oto jaki jest rzeczywiście „narodowy interes" „bohaterskiej Belgii". To samo — a przy tym w stopniu o wiele większym dotyczy Rosji, Anglii, Francji i Japonii.
 
 A więc jeżeli żądanie wolności narodów nie ma być kłamliwym frazesem, służącym do zamaskowania imperializmu i nacjonalizmu niektórych poszczególnych krajów, to powinno ono obejmować wszystkie narody i wszystkie kolonie. Ale takie żądanie bez szeregu rewolucji we wszystkich przodujących krajach pozbawione jest wszelkiej treści. Nie dość na tym. żądanie to jest niemożliwe do urzeczywistnienia bez zwycięskiej socjalistycznej rewolucji.
 
 Czy oznacza to, że socjaliści mogą odnosić się obojętnie do żądania pokoju wysuwanego przez coraz to szersze masy? Bynajmniej. Co innego — hasła świadomej awangardy robotników, a co innego — żywiołowe żądania mas. Dążenie do pokoju jest jednym z najważniejszych objawów rodzącego się rozczarowania do kłamstw burżuazyjnych na temat „wyzwoleńczych" celów wojny, „obrony ojczyzny" l innych oszustw, jakimi klasa kapitalistów karmi tłum. Do tego objawu socjaliści powinni odnosić się z jak największą uwagą. Wszystkie wysiłki należy skierować ku temu, aby wykorzystać nastroje mas na rzecz pokoju. Ale jak wykorzystać? Uznawanie hasła pokoju i jego powtarzanie byłoby zachętą do „puszenia się bezsilnych (a częstokroć jeszcze gorzej, bo obłudnych) krasomówców". Byłoby to oszukiwanie ludu złudzeniami, że obecne rządy i obecne klasy rządzące bez „nauki" udzielonej im (a ściślej, bez usunięcia ich) przez szereg rewolucji rzekomo zdolne są do pokoju, który by mógł cokolwiek nawet zadowolić demokrację i klasę robotniczą. Nic nie jest bardziej szkodliwe niż takie oszukiwanie. Nic bardziej nie zwodzi robotników i nie sugeruje im fałszywych myśli o niezbyt głębokich sprzecznościach między kapitalizmem a socjalizmem, nic nie upiększa bardziej niewolnictwa kapitalistycznego. Nie, powinniśmy wykorzystać nastroje na rzecz pokoju dla wyjaśnienia masom, że te dobrodziejstwa, których oczekują one od pokoju, są niemożliwe bez szeregu rewolucji.
 
 Położenie kresu wojnom, pokój między narodami, ustanie grabieży i gwałtów — to właśnie nasz ideał, ale tylko burżuazyjni sofiści mogą zwodzić nim masy, odrywając ten ideał od natychmiastowego otwartego propagowania działań rewolucyjnych. Grunt dla takiej propagandy istnieje; ażeby prowadzić ją, należy jedynie zerwać ze sprzymierzeńcami burżuazji, oportunistami, którzy zarówno bezpośrednio (włącznie nawet z donosicielstwem) jak i pośrednio przeszkadzają działalności rewolucyjnej.  Hasło samookreślenia narodów wysuwać należy również w związku z imperialistyczną epoką kapitalizmu. Nie jesteśmy zwolennikami status quo  ani też mieszczańskiej utopii stania na uboczu od wielkich wojen. Jesteśmy za rewolucyjną walką przeciwko imperializmowi, czyli kapitalizmowi.
 
Imperializm polega właśnie na dążeniu narodów uciskaj ących szereg innych narodów do rozszerzenia i utrwalenia tego ucisku, do ponownego podziału kolonij. Dlatego też sedno rzeczy w kwestii samookreślenia narodów w naszej epoce tkwi właśnie w postępowaniu socjalistów narodów uciskających. Socjalista narodu ciemiężącego (Anglii, Francji, Niemiec, Japonii, Rosji, St. Zjednoczonych itd.), który nie uznaje i nie broni praw narodów uciskanych do samookreślenia (czyli do swobodnego oddzielenia się), w rzeczywistości nie iest socjalistą, lecz szowinistą.
 
 Tylko taki punkt widzenia prowadzi do nieobłudnej i konsekwentnej walki z imperializmem — do proletariackiego, a nie mieszczańskiego ujmowania (w naszej epoce) zagadnienia narodowego. Tylko taki punkt widzenia rozwija konsekwentnie zasadę walki z wszelkim uciskiem narodowym, usuwa nieufność pomiędzy proletariuszami uciskających i uciskanych narodów, prowadzi do solidarnej, międzynarodowej walki o rewolucję socjalistyczną (czyli o jedynie realny ustrój całkowitego równouprawnienia narodowego), a nie o mieszczańską utopię wolności wszystkich małych państw w ogóle w warunkach kapitalizmu.
 
 Właśnie takie stanowisko zajmuje nasza partia, czyli skupiający się wokół KC s.-d.-ci Rosji. Właśnie takie stanowisko zajmował Marks, który uczył proletariat, że „nie może być wolnym naród uciska jacy inne narody". Marks żądał oddzielenia Irlandii od Anglii właśnie z tego punktu widzenia, z punktu widzenia interesów ruchu wyzwoleńczego angielskich (nie tylko irlandzkich) robotników. Jeżeli socjaliści Anglii nie uznają i nie bronią prawa Irlandii do oderwania się, Francuzi — prawa do oderwania się włoskiej Nicei, Niemcy — Alzacji ł Lotaryngii, duńskiego Szlezwiku, Polski, Rosjanie — Polski, Finlandii, Ukrainy itd., Polacy — Ukrainy, jeżeli wszyscy socjaliści „wielkich", czyli grabiących na wielką skalę, państw nie bronią tego samego prawa w stosunku do kolonij, to dzieje się tak właśnie dlatego i tylko dlatego, że są oni w istocie rzeczy imperialistami, a nie socjalistami. Toteż śmieszną jest rzeczą łudzić się, jakoby mogli prowadzić politykę socjalistyczną ludzie, którzy nie bronią „prawa do samookreślenia" narodów uciskanych należąc sami do narodów uciskających. Zamiast pozwalać obłudnym krasomówcom na oszukiwanie ludu frazesami i obiecankami o możliwości pokoju demokratycznego, socjaliści powinni wyjaśnić masom niemożliwość w pewnym chociażby stopniu demokratycznego pokoju bez szeregu rewolucji i bez walki rewolucyjnej w każdym kraju przeciwko własnemu rządowi.  Zamiast pozwalać burżuazyjnym politykierom na oszukiwanie ludu frazesami o wolności narodów — socjaliści powinni wyjaśniać masom narodów uciskających, że nie ma nadziei na ich własne wyzwolenie, jeżeli będą pomagać w gnębieniu innych narodów, jeżeli nie będą uznawać i bronić prawa tych narodów do samookreślenia, czyli do swobodnego oderwania się. Oto wspólna dla wszystkich krajów — socjalistyczna, a nie imperialistyczna — polityka w zagadnieniu pokoju i w kwestii narodowej. Co prawda, polityka tego rodzaju nie da się przeważnie pogodzić z ustawami o zdradzie stanu — ale z takimi ustawami nie da się również pogodzić rezolucja bazylejska, którą tak haniebnie zdradzili prawie wszyscy socjaliści narodów uciskających.
 
 Trzeba wybierać: albo socjalizm, albo podporządkowanie się prawom p. p. Joffre'a i Hindenburga — albo walkę rewolucyjną, albo lokajstwo wobec imperialistów. Drogi pośredniej tutaj nie ma. Największą szkodę wyrządzają proletariatowi obłudni (albo też tępi) twórcy polityki „linii środkowej".

Społeczność

Niech żyje rewolucjca socjalisyczna