Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 14 gości.

Wróg Kapitalizmu: Udręki polskiej kapitalistki

Henryka Bochniarz

Pani Henryka Bochniarz, znana kapitalistka, szefowa PKPP „Lewiatan” i niegdysiejsza kandydatka na prezydenta, udzieliła wywiadu „Gazecie Wyborczej”.

Żali się w nim na udręki, plagi i nieszczęścia, jakie spadają na polskich kapitalistów. Największym są etaty i inne resztki praw pracowniczych. Zdaniem pani Bochniarz, są to prawdziwe kłody ciskane pod nogi dziarskim polskim przedsiębiorcom.
 
Sprawiają mianowicie, że pracownika trudno (?) jest zwolnić, co ograniczać ma elastyczność pracodawców, no bo, skoro trudno się zwalnia, to i niechętnie zatrudnia, a przecież ogólnie wiadomo, iż polscy kapitaliści niczego więcej nie pragną poza zatrudnianiem siły roboczej. Jak najtańszej. Najlepiej darmowej. Wielką zawadą jest też Kodeks Pracy, który mimo wszystkich swoich wad (zwłaszcza łatwości obchodzenia) sprawia, iż w (k)raju nad Wisłą nie ma (jeszcze!) legalnego niewolnictwa.
 
 
Pani Bochniarz pragnie też, by polscy pracownicy stali się jeszcze bardziej „elastyczni” i zapomnieli o etatach. Zdaniem bizneswoman, stanowią one przeżytek. Cóż, widocznie nie wie (tylko jakim cudem, skoro sama prowadzi przedsiębiorstwo, a zatem ludzi zatrudnia), że siła robocza w Polsce jest nader elastyczna, zwłaszcza ta harująca w oparciu o śmieciówki. Pracownik musi się stawiać w robocie na każde zawołanie kapitalisty i bez cienia oporu robić, co każą, inaczej straci pracę, a na jego miejsce czeka kilkunastu, a niekiedy wręcz kilkuset chętnych. Przeciętny Polak pracuje znacznie dłużej niż Niemiec, Czech, Francuz, a nawet Japończyk, prześcigają nas tylko Rosjanie i Koreańczycy południowi – najbardziej przemęczone i zestresowane społeczeństwo świata. Za to coś za często okazuje się, że obowiązkiem pracodawcy NIE jest płacenie pracownikowi za wykonaną pracę.
 
 
Wiem, wiem, nie wszystkie firmy aż tak wyzyskują, nie brakuje takich, co pracowników traktują uczciwie, przestrzegają prawa pracy i płacą pensje. Niemniej, jakoś nie pasują one do obrazu malowanego przez szefową „Lewiatana”.
 
Następnym, co jej przeszkadza, są – jakżeby inaczej? – związki zawodowe. No właśnie, po co pracownicy mieliby się organizować i skutecznie walczyć o podwyżki, stabilne zatrudnienie, itd.? Przecież to tylko narzędzia, nie ludzie mający swoje potrzeby! We wzmiankowanym wywiadzie pani Bochniarz podkreśla wyższość organizacji pracodawców (w tym, rzecz jasna, swojej) nad związkami zawodowymi. Pracodawcy nie palą przecież opon w Warszawie – głosi. No tak, ale to z tej przyczyny, że nie muszą; sama pani Bochniarz stwierdza, że „Lewiatan” przedkłada rządowi projekty ustaw oraz analizuje budżet państwa, siłę przebicia ma zatem nieporównanie większą niż związkowcy. Warto zauważyć, że nie tak dawno pani premier Ewa Kopacz przepraszała panią Bochniarz, że nie wszystkie postulaty stowarzyszeń pracodawców zostały zrealizowane. Bo jeszcze są podatki, a nie ma pełnego niewolnictwa. Widać zatem wyraźnie, kto jest klasą panującą i kogo rząd musi przepraszać.
 
 
Polskim kapitalistom, zdaniem pani Bochniarz, wadzą również kontrole ze strony urzędów państwowych. Cóż, nie od dziś wiadomo, że przestrzeganie prawa boli. Ale jeżeli kapitaliści nie chcą go przestrzegać, zawsze mogą mafie zakładać. Wielu z takiej opcji korzysta od początku lat 90. Warto sięgnąć do wspomnień niejakiego Masy i się uczyć.
 
 
Cóż, pani Henryce Bochniarz najwidoczniej marzy się struktura społeczna opisana przez W. Reymonta w „Ziemi obiecanej” – wielki zakład, a przed nim tłum ludzi żebrzących o pracę i kromkę chleba albo parę groszy jako wypłatę. Przed bramę wychodzi wysłannik kapitalisty i wskazuje: „Ty, ty i ty dziś robicie, reszta – won!”. Tak działo się jeszcze przed II wojną światową (wspominała o tym chociażby moja prababcia), a i przed dwoma tysiącami lat było podobnie (vide przypowieść o robotnikach w winnicy). Osiągnięcia ogólnoświatowego ruchu robotniczego w XIX i XX wieku, a po II wojnie światowej rozwój państw dobrobytu oraz realnego socjalizmu, znacząco takie patologiczne stosunki społeczne zmieniły. Niestety, doktryna neoliberalna (w USA nie bez kozery nazywana neokonserwatywną) sukcesywnie doprowadza do powrotu wyzysku ze strony kapitału i zniewolenia klasy pracującej. Pani Bochniarz widocznie nie może się już doczekać, kiedy poczuje się jak Reymontowski kapitalista albo plantator na Południu USA przed wojną secesyjną.
 
 
Tekst ukazał się pod linkiem http://wrogkapitalizmu.blog.interia.pl/?id=3362107

Ogłoszenia parafialne

Społeczność

front