Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 9 gości.

Alan Woods: Pamięci Hugo Chaveza

Hugo Chavez i Alan Woods

5 marca minęła 2. rocznica śmierci Hugo Chaveza, socjalistycznego prezydenta Boliwariańskiej Republiki Wenezueli,  inicjatora Rewolucji Boliwariańskiej. Z tej okazji publikujemy tekst autorstwa jego marksistowskiego doradcy politycznego, Alana Woodsa.

Redakcja WR
 
Alan Woods: Pamięci Hugo Chaveza
 
 
Minęły dwa lata od śmierci Hugo Cháveza. Jego śmierć, jak napisałem swego czasu, była wielką stratą dla sprawy wolności, socjalizmu i ludzkości. Znałem go przez prawie 10 lat i miałem ogromny szacunek dla jego odwagi, uczciwości oraz oddania dla sprawy socjalizmu.
 

Chávez zaskarbił sobie nienawiść wszystkich sił starego społeczeństwa: bankierów, kapitalistów, obrońców nierówności, wyzysku i opresji, imperialistów, CIA oraz tak zwanej „wolnej prasy”, będącej w istocie jedynie ich tubą propagandową.
 
 
Medialna kampania oczerniania Cháveza była wydarzeniem bez precedensu w historii najnowszej. Ciężko więc, aby ludzie z innych krajów znali prawdę o nim. Nawet socjaliści i komuniści w Europie zachodniej przez długi czas pozwalali mamić się litanią bezczelnych kłamstw.
 
 
Tym, czego ów damy i gentlemani nie mogli nigdy zrozumieć, były lojalność, miłość i przywiązanie inspirujące wenezuelskie masy uwielbiające Cháveza. To była druga twarz gorzkiej nienawiści klas posiadających. Ta ekstremalna polaryzacja poglądów stanowiła odbicie klasowej polaryzacji w społeczeństwie skoncentrowanym na jednej osobie.
 
 
W oczach mas Chávez reprezentował rewolucję pobudzającą je do politycznego życia, do bitw – trwających już ponad dekadę i i nieustających w dalszym ciągu – i do tego uczucia prostych ludzi pracy i biednych, które mówiło im, że teraz to oni są stroną w grze. Był człowiekiem, który rzucił wyzwanie oligarchii i próbował stworzyć lepsze, sprawiedliwsze i egalitarne społeczeństwo.
 
 
Chávez którego znałem był wielką osobowością, człowiekiem o nieograniczonej energii. Raz, kiedy zostałem poproszony o spotkanie z nim o pierwszej w nocy w Pałacu Prezydenckim, zapytałem go, o której godzinie kończy swój dzień pracy. Odpowiedział: „O 3 nad ranem”. Odparłem znów pytając: „A potem idziesz spać?”. On odrzekł z szerokim uśmiechem: „Nie, potem czytam”.
 
 
Był w istocie molem książkowym. Naprawdę, miałem silne podejrzenie, że Chávez jest jedynym przywódcą państwowym, który czyta książki (można sobie wyobrazić Busha czytającego komiksy). Raz mi powiedział „Kocham książki – wszystkie książki. Jeśli książki są dobre, to kocham je bardziej. Lecz jeśli są złe, to wciąż je kocham”.
 
 
Z osobistej inicjatywy prezydenta zostały wydrukowane wydania „Don Kichota” i „Nędzników”. Książki zostały rozprowadzone za darmo milionom ludzi. Nie jest zaskoczeniem, że w czasie trwania prezydentury Cháveza UNICEF po raz pierwszy ogłosił Wenezuelę krajem wolnym od analfabetyzmu.
 
Chávez był odważny. Cały świat będzie pamiętał jego przemowę na zgromadzeniu ONZ, kiedy mówiąc o George'u W. Bushu rzekł: „Wczoraj, panie i panowie, z tego podium, człowiek do którego odnoszę się jak do diabła przemawiał jakby posiadał świat na własność. Naprawdę, jak właściciel świata”.
Wolna prasa” była naturalnie oburzona jego przemową, której nie odważył się wygłosić nikt poza Hugo Chávezem. Słowa Cháveza ucieszyły serca milionów ludzi, którzy chcieliby widzieć, jak ich liderzy stawiają opór imperialnym żądaniom Waszyngtonu.
 
Hugo Chávez umarł przed zakończeniem wielkiego zadania, które sobie postawił – było nim mianowicie przeprowadzenie rewolucji socjalistycznej w Wenezueli. Wdrożono ważne reformy, które polepszyły warunki życia biednych oraz dały im nadzieję na lepszą przyszłość. Lecz historia pokazuje, że niemożliwym jest przeprowadzenie jedynie połowy rewolucji. Dopóki ekonomiczna potęga oligarchii nie zostanie złamana, rewolucja pozostaje narażona na systematyczną kampanię gospodarczego sabotażu, tworzącego warunki dla kontrrewolucyjnej ofensywy.
 
 
Chávez zawsze pokładał niesamowitą wiarę w masach. Ciągle ponawiał ataki wobec tego, co nazywał „kontrrewolucyjną biurokracją”. Raz prezydent zaprosił mnie na przejażdżkę samochodem wzdłuż ulic wypełnionych jego wiwatującymi zwolennikami. Wskazał na nich i powiedział „Pora, aby to lud przejął kontrolę nad rewolucją”. W jego ostatniej przemowie skierowanej do Rady Ministrów pokazał swoją niecierpliwość z powodu wolnego tempa rozwoju Komun jako organów władzy ludowej.
 
 
Zadaniem wenezuelskich robotników i chłopów [chodzi przede wszystkim o przywódców, o organizacje – przyp. Tłum] jest doprowadzenie rewolucji do końca. Porażka będzie widziana jako zdrada jego dziedzictwa. To czego potrzebują wenezuelscy robotnicy i chłopi, to nie sentymentalne przemowy, ale wdrożenie w praktyce socjalistycznego programu, do którego zawsze odwoływał się Chavez: obalenie kapitalizmu poprzez wywłaszczenie bankierów, obszarników i kapitalistów. To jest autentycznie dziedzictwo Hugo Chaveza. To jest coś, o co trzeba walczyć.
 
 
Hugo Chaveza nie ma już z nami, lecz jego idee są wciąż żywe. Zobowiązujemy się do zrobienia wszystkiego, aby pchnąć naprzód walkę o socjalizm w Wenezueli i na całym świecie. Jest tylko jedna droga naprzód. Tylko jedna droga, która należycie uczci pamięć Hugo Chaveza.
 
 
Londyn, 5 marca 2015

Tekst ukazał się na stronie internetowej Międzynarodowej Tendencji Marksistowskiej pod linkiem
 
http://www.marxist.com/in-memory-of-hugo-chavez-2015.htm
 
Tłumaczenie: Krzysztof Wójcicki, redakcja WR

Społeczność

LENIN - rocznica