Multimedia

Kto przegląda

W tej chwili stronę przegląda 0 użytkowników i 19 gości.

Dlaczego wolna konkurencja nie rozwiązuje wszystkich problemów?

capitalism2enjoy.jpeg

Nadawca:    linka <linka@protonmail.ch>
 
Szanowna Redakcjo,
Na początku chciałabym Państwu podziękować, że pomimo tylu agresywnie sformułowanych negatywnych opinii, a nawet gróźb, nadal prowadzą Państwo serwis tak wyróżniający się w polskim internecie i rzucający nieraz zupełnie inne światło na wiele spraw. Dodam, że początkowo będąc zainteresowana głoszonym przez Was stanowiskiem i prowadzoną argumentacją, sama broniłam komunizmu i skłaniałam w tę stronę moje personalne poglądy.
 
Rozmawiając jednak z osobami o przekonaniach neoliberalnych, narodziły się jednak we mnie pewne wątpliwości, których nie potrafię niestety rozwiać na podstawie artykułów opublikowanych w Pańskim serwisie.
 
Na początek chciałabym się dowiedzieć dlaczego kapitaliści dowolnie mogą manipulować zarobkami robotników, mimo że na rynku istnieje konkurencja. Skoro firma musi walczyć o pracowników, dlaczego zarobki tak często bywają zupełnie niewspółmierne do wykonanej pracy? Wszelkiej maści korwiniści tłumaczą, że jedynym wytłumaczeniem tego są państwowe regulacje utrudniające zakładanie firm nie jestem jednak przekonana, że może to być wyłączny powód.
 
Kolejne pytanie kieruję do samej Redakcji otóż dlaczego przyłączacie się Państwo do wszechobecnej w społeczeństwie krytyki właścicieli firm, przedstawiając ich jako uciskających klasę pracującą? W większości przypadków na osobach takich spoczywa olbrzymia odpowiedzialność, także przed pracownikami, którzy odejść mogą przecież do konkurencji. Do kompetencji właściciela należy podejmowanie najbardziej ryzykownych decyzji, także nierzadko zasługują oni moim zdaniem nawet na dużo wyższe zarobki niż osoby przez nie zatrudniane.
 
Z góry dziękuję za odpowiedzi. Muszę także dodać, że jestem dopiero studentką, więc nie mam większych doświadczeń związanych z rynkiem pracy, jednak jako że będę w niego w najbliższych latach wkraczać, temat ten bardzo mnie interesuje.
 
 
Odpowiedź WR:
 
Dlaczego kapitaliści dowolnie mogą manipulować zarobkami robotników, mimo że na rynku istnieje konkurencja?
 
 
Należy tutaj zacząć – tak jak na uczelni - od wyłożenia abecadła ekonomii politycznej. O wartości towaru decyduje ilość pracy włożona w jego wytworzenie.  Rozważmy robotnika produkującego dla kapitalisty krzesła, wytwarzającego w ciągu 8 godzin dwa krzesła o wartości 200 zł każde. Koszty surowców, energii potrzebnej do utrzymania maszyn, narzędzi plus koszty amortyzacji wynoszą powiedzmy 100 złotych za każde krzesło, czyli kapitalista wydaje na nie łącznie 200 zł. Jest tzw. kapitał stały, którego wartość determinowana jest przez czas pracy potrzebny do wytworzenia surowców, maszyn, narzędzi itd. Wykorzystując surowce i narzędzia robotnik w ciągu 8 godzin wytwarza 2 krzesła. Zgodnie z tym, co ustaliliśmy wcześniej dodaje  do wytworzonych towarów 200 zł (8 h x 15 zł), czyli łącznie 400 zł za 2 krzesła. Przy czym robotnik nie otrzymuje za wykonaną pracę 200 zł, ponieważ kapitalista nie kupuje jego pracy jako takiej, ale jego siłę roboczą – jego zdolność do pracy. O wartości siły roboczej decyduje wartość środków konsumpcji koniecznych do utrzymania robotnika przy życiu. Przyjmijmy, że dzienne utrzymanie robotnika wynosi 120 zł i tyle kapitalista wypłaca mu w postaci pensji, czyli kapitału zmiennego. Tak więc koszty wytworzenia jednego krzesła wynoszą 100 zł kosztów surowców i energii (kapitału stałego) i 60 zł (robotnik wytwarza 2 krzesła dziennie) kapitału zmiennego. Jak zsumujemy te wartości, wychodzi nam, że koszt wytworzenia krzesła wynosi 160 zł, co nie równa się jego wartości. Do 200 złotych brakuje 40 zł. Te 40 złotych to wartość dodatkowa – wartość nieopłaconej pracy robotnika stanowiąca zysk kapitalisty. Wartość dodatkowa dzielona przez wartość całego zainwestowanego kapitału – czyli 40zł/(100zł+60zł) = 25% to stopa zysku. Kapitalista będzie dążył do jej zwiększenia. Aby wyrazić liczbowo wyzysk robotnika przez kapitalistę stosuje się stopę wartości dodatkowej, która mówi, jaką część pracy robotnika zagarnia kapitalista. Możemy ją wyrazić na dwa sposoby: albo wartość dodatkowa dzielona jest tylko przez wartość kapitału zmiennego – czyli w naszym przypadku 40zł/60zł = 67%, albo wartość dodatkowa dzielona jest przez wartość całej – opłaconej (kapitał zmienny) i nieopłaconej (wartość dodatkowa) – pracy robotnika – czyli 40zł/(60zł+40zł) = 40. Na podstawie drugiej obliczonej stopy wartości dodatkowej (40%) możemy zauważyć, że spośród 8 przepracowanych przez robotnika godzin, tylko przez 4 godziny i 48 minut pracuje on na swoją płacę roboczą, a przez pozostałe 3 godziny i 12 minut (8h x 40%) pracuje on dla kapitalisty.
 
W kapitalizmie celem gospodarowania jest maksymalizacja zysku. To oznacza, że właściciel firmy produkującej krzesła będzie chciał zwiększyć stopę zysku. Może tego dokonać na wiele różnych sposobów – po pierwsze, może zwiększyć wydajność pracy poprzez poprawę technicznego uzbrojenia pracy (co jednak wymaga inwestycji), po drugie – może starać się podnieść wydajność pracy poprzez zwiększenie intensywności prcy i/lub wydłużenie czasu pracy bez podnoszenia wynagrodzenia, co sprowadza się po prostu do zmniejszenia kosztu pracy. Rozważmy ten drugi przypadek.
 
Kapitalista każe robotnikowi pracować przez 12 godzin zamiast 8 godzin za tę samą stawkę dzienną – co oznacza, że robotnik będzie wytwarzał teraz 3 krzesła dziennie zamiast 2. Robotnik nadal będzie pracował przez 4 godziny i 48 minut dziennie dla siebie, ale aż 7 godzin 12 minut dla kapitalisty (stopa wartości dodatkowej wzrośnie z 40% do 60%). W tym wypadku koszt wytworzenia jednego krzesła spadnie do 100 zł kapitału stałego + 40 zł kapitału zmiennego (robotnik wytwarza teraz 3 krzesła dziennie), czyli łącznie 140 zł. (Na tym przykładzie widać, dlaczego poszczególne części kapitału noszą nazwę kapitału stałego i zmiennego). Zysk na jednym krześle wzrośnie do 60 zł, a stopa zysku osiągnie ok. 43%.
 
Robotnik może się nie zgodzić na takie warunki, zorganizować strajk i zażądać od kapitalisty respektowania 8-godzinnego dnia pracy, co oznacza, że stopa zysku kapitalisty znowu spadnie do wyjściowych 25%, co będzie z korzyścią dla robotnika, ale ze stratą dla kapitalisty. Jest to przykład walki klasowej i sprzeczności interesów antagonistycznych klas – proletariatu i burżuazji. Jak widzimy, wielkość płacy roboczej kształtowana jest przede wszystkim przez aktualny układ sił pomiędzy robotnikami a kapitalistami.
 
 
To, czy robotnik zdecyduje się podjąć walkę o wyższe zarobki zależy przede wszystkim od stopnia organizacji w zakładzie, istnienia związków zawodowych, wpływów partii robotniczych, a także stanu świadomości klasowej. Pamiętajmy przy tym, że w kapitalizmie zawsze istnieje rezerwowa armia pracy, czyli ogromna rzezsza bezrobotnych. Poprzez utrzymywanie masowego bezrobocia, w kapitalizmie wywierana jest bardzo silna presja na pracowników, którzy pokornie znoszą rosnący wyzysk w obawie przed utratą pracy i środków do życia. W warunkach wysokiego bezrobocia kapitalista niemal zawsze znajdzie kogoś, kto zgodzi się pracować niżą stawkę.
 
 
Szczególnie niezorganizowani robotnicy mogą być łatwo manipulowani pod względem wysokości płacy, nawet przy wzroście produktywności. Najlepiej oddaje to cytat z „Rękopisów ekonomiczno-filozoficznych” Karola Marksa:
 
"Przypadkowe i nagłe wahania ceny rynkowej godzą mniej w rentę gruntową niż w tę część ceny, która rozpada się na zysk i płacę, przy czym godzą mniej w zysk niż w płacę. Wypadki wzrostu płacy znajdują zazwyczaj przeciwwagę w innych wypadkach jej stagnacji i spadku.
Gdy kapitalista osiąga zysk, robotnik niekoniecznie musi zyskiwać, natomiast straty dzieli on z kapitalistą nieuchronnie. Tak np. robotnik nie zyskuje, gdy kapitalista dzięki tajemnicy fabrycznej lub handlowej, dzięki monopolowi lub korzystnemu położeniu swej ziemi utrzymuje cenę rynkową powyżej ceny naturalnej.”
 

 
 
Dlaczego przyłączacie się Państwo do wszechobecnej w społeczeństwie krytyki właścicieli firm, przedstawiając ich jako uciskających klasę pracującą? W większości przypadków na osobach takich spoczywa olbrzymia odpowiedzialność, także przed pracownikami, którzy odejść mogą przecież do konkurencji. Do kompetencji właściciela należy podejmowanie najbardziej ryzykownych decyzji, także nierzadko zasługują oni moim zdaniem nawet na dużo wyższe zarobki niż osoby przez nie zatrudniane.
 
 
W kwestii ucisku klasowego wypowiedzieliśmy się już wyżej opisując mechanizm kapitalistycznego wyzysku. Przejdziemy teraz do kwestii odpowiedzialności i kompetencji wyzyskiwaczy.
 
Po pierwsze – twierdzenie, że właściciele firm ponoszą ogromną odpowiedzialność za swoje decyzje, jest bzdurą. Kiedy kapitaliści zarabiają, to wypłacają sobie wysokie dywidendy, kiedy na skutek własnych błędów, lub kryzysu systemowego popadają w tarapaty, wyrzucają pracowników na bruk i wyciągają rękę po pomoc państwa. To z budżetów państw ratowano największe prywatne banki w USA i Europie podczas kryzysu finansowego 2008/2009, a potem również wielkie korporacje przemysłowe, jak General Motors. Również bankrutujące z powodu własnych błędów (zaoferowania zbyt niskich cen za budowę autostrad) największe polskie firmy budowlane domagały się ratowania przez państwo.
 
Po drugie – należy tutaj rozróżnić dwa pojęcia – właściciel i dyrektor/zarząd spółki.
Dyrektor to zatrudniony przez właściciela pracownik najemny wykonujący funkcje administracyjne, owszem opłacany często nieadekwatnie do wkładu pracy (dyrektorzy banków i dużych firm zarabiają setki tysięcy a nawet miliony złotych miesięcznie).
 
Właściciel czyli kapitalista, może nie wykonywać żadnej pracy i mimo tego osiągać zyski. Może ulokować swoje pieniądze – powiedzmy 10 milionów złotych – na lokacie oprocentowanej 2% rocznie, co zapewni zysk w wysokości 200 tysięcy. Taka lokata nie wymaga podejmowania żadnych ryzykownych decyzji i zapewnia posiadaczowi kapitału życie w dostatku. W poszukiwaniu większych zysków, powiedzmy 500 tysięcy rocznie, kapitalista może podejmować bardziej ryzykowne decyzje -inwestować w przemyśle, bądź w usługach, zakładając nową firmę lub kupując akcje/udziały działającego już przedsiębiorstwa.
 
W spółkach, w tym akcyjnych (którymi są największe kapitalistyczne przedsiębiorstwa) najważniejsze, strategiczne decyzje zarządu wymagają zatwierdzenia rad nadzorczych, w których zasiadają najwięksi akcjonariusze/kapitaliści lub ich przedstawiciele. Na wysokość wynagrodzenia dyrektora nie mają wpływu pracownicy spółki (co miałoby miejsce w postulowanym przez nas modelu władzy rad robotniczych) a jedynie właściciele/kapitaliści.
 
Odnośnie dyrektorów – jest to owszem odpowiedzialne stanowisko, ale czym i przed kim odpowiada dyrektor, który swoimi decyzjami doprowadził przedsiębiorstwo do upadku? Dlatego też uważamy, że dyrektor, jako wykwalifikowany pracownik administracyjny powinien otrzymywać płacę równą płacy wykwalifikowanego robotnika - czego domagali się paryscy komunardzi, a za nimi Marks i Lenin. W obecnych realiach finansowych pensja dyrektora powinna mieścić się (w zależności od stażu, kompetencji, doświadczenia i oceny załogi zakładu) w zakresie 6-7 tysięcy złotych, zakładając, że obecna średnia zostałaby utrzymana na poziomie 4 tys zł, a minimalna podniesiona do 2800zł i zwolniona z podatku. Obecnie zasiadający w zarządach prezesi spółek akcyjnych zarabiają od 50 tysięcy do nawet miliona złotych miesięcznie. To jest właśnie jeden z elementów kapitalistycznej niesprawiedliwości społecznej.

Społeczność

Obama rev